Trwa ładowanie...
Opowieść o tolerancji 5-6 lat Czytanie 11 min.

Dywan powitań i płaszcz odwagi

Lenka pomaga nowej koleżance Aminie odnaleźć się w przedszkolu, a dzieci uczą się rozmawiać, dzielić i szanować różnice. Wspólne pomysły i małe gesty zmieniają ich codzienne zabawy.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Główna bohaterka to Lenka, 6 lat, okrągła twarz z piegami, jasnobrązowe włosy w dwóch kucykach, łagodna, odważna i opiekuńcza, trzyma duży niebieski płaszcz, by pomóc; ważna druga postać to Amina, ok. 6 lat, pochodzenie północnoafrykańsko/środkowo-wschodnie, karmelowa skóra i czarne błyszczące włosy, nieśmiała i z ulgą, w miodowej sukience z małą zieloną torebką, stoi obok Lenki i patrzy w lustro; druga postać poboczna Hania, 5–6 lat, jasna cera i blond włosy, zaskoczona i wdzięczna, częściowo schowana pod krawędzią płaszcza; miejsce: szatnia przedszkola, drewniana ławka, kolorowe wieszaki z płaszczami i kaloszami, zaparowane okno z kroplami deszczu, mokra podłoga i wycieraczka; scena: ciepły moment, gdy Lenka poprawia zbyt długie rękawy dużego niebieskiego płaszcza, by Amina nosiła go jak pelerynę, a Hania wślizguje się pod brzeg, by się osuszyć; miękkie światło, żywe kontrastowe kolory, atmosfera serdeczna i ochronna. zgłoś problem z tym obrazem

Część 1: Nowa dziewczynka i pomysł Leny

Lenka miała pięć lat i nosiła w kieszeni mały ołówek z gumką. Lubiła wymyślać różne rzeczy: raz robiła most z klocków, a raz układała w ogrodzie „ścieżkę odwagi” z liści. Tego dnia w przedszkolu pachniało zupą pomidorową i mokrymi kurtkami, bo rano trochę padało.

Kiedy dzieci usiadły na dywanie, pani Marta powiedziała:

– Dzisiaj mamy nową koleżankę. To jest Amina.

Amina miała ciemne, błyszczące włosy i sukienkę w kolorze miodu. Trzymała się blisko drzwi i ściskała małą, zieloną torebkę. Jej oczy były uważne, jakby wszystko oglądały po dwa razy.

– Cześć! – zawołał Franek. – Umiesz już nasze zabawy?

Amina uśmiechnęła się cicho, ale nie odpowiedziała od razu. W końcu powiedziała:

– Jeszcze… uczę się.

Kilka dzieci zaczęło szeptać.

– Ona mówi inaczej – mruknął ktoś.

– Może nie będzie chciała się bawić – dodał ktoś inny.

Lenka poczuła w brzuchu małe ukłucie. Nie lubiła, kiedy ktoś zostawał sam. Podniosła rękę.

– Pani Marto, mogę coś wymyślić?

– Oczywiście, Lenko – uśmiechnęła się pani.

Lenka wstała i podeszła do Aminy powoli, żeby jej nie przestraszyć.

– Cześć, jestem Lenka. Chcesz zobaczyć mój ołówek? Ma super gumkę. Można nią ścierać nawet wielkie smutki… no, prawie.

Amina spojrzała na ołówek i jej usta drgnęły.

– U nas mówi się „marhaban”, jak się wita – powiedziała cicho. – To znaczy „cześć”.

– Mar… ha… ban! – Lenka powtórzyła starannie. – Fajne słowo. Trochę jak skakanie po kamykach.

Pani Marta klasnęła w dłonie.

– Dzisiaj uczymy się, że różne słowa i zwyczaje to jak różne kolory. Razem robią obrazek.

Lenka miała już pomysł. Wzięła z półki duży karton i kredki.

– Zróbmy „Dywan powitań”! Każdy narysuje swój znak „cześć”. Amina też.

Dzieci podeszły zaciekawione. Ktoś narysował serduszko, ktoś słońce, ktoś machającą rękę. Amina narysowała małą gwiazdkę i obok napisała krzywe, ale piękne literki.

– To moje „marhaban” – wyjaśniła.

Lenka uśmiechnęła się szeroko.

– To teraz mamy gwiazdkowe cześć!

I na chwilę zrobiło się w sali miękko i spokojnie, jak pod kocem.

Część 2: Spór o zabawę i cichy debatnik

Po obiedzie dzieci poszły do kącika z zabawkami. Tam stały dwa wózki, półka z lalkami i kosz z klockami. Lenka uwielbiała budować domy z oknami, które naprawdę można było otwierać.

Amina podeszła do kuchni zabawkowej i wzięła małą filiżankę.

– U nas pije się herbatę z miętą – powiedziała. – Pachnie jak ogród.

– Ja wolę kakao! – zawołała Hania. – I to mój czajnik!

Hania przytuliła plastikowy czajnik do brzucha. Amina cofnęła rękę. Jej policzki zrobiły się czerwone.

– W naszej zabawie czajnik jest dla wszystkich – mruknął Bartek. – Ale Hania zawsze go bierze.

Hania tupnęła.

– Bo ja robię najlepszą herbatę!

Lenka zobaczyła, jak Amina patrzy na podłogę, jakby szukała miejsca, gdzie może się schować. Lenka podeszła bliżej i powiedziała spokojnie, tak jak pani Marta uczyła:

– Zatrzymajmy się. Zróbmy małą rozmowę. Bez krzyków.

– Jaką rozmowę? – Hania zmarszczyła nos.

Lenka wskazała dywan.

– Usiądźmy w kółku. Każdy powie, czego chce, a reszta słucha.

Dzieci były zdziwione, ale usiadły. Lenka położyła na środku pluszowego misia.

– Kto trzyma misia, ten mówi. Kto nie trzyma, ten słucha. To jest miś-debatnik.

Franek zachichotał, ale od razu zamilkł, gdy Lenka podała misia Hani.

Hania ścisnęła misia.

– Chcę czajnik, bo jak go nie mam, to nie umiem się bawić – powiedziała ciszej. – I… bo się boję, że ktoś mi go zabierze.

Lenka kiwnęła głową.

– Dziękuję, że powiedziałaś.

Misia dostał Bartek.

– Ja chcę, żeby było sprawiedliwie. Żeby każdy mógł nalać herbaty albo kakao.

Potem miś trafił do Aminy. Amina trzymała go ostrożnie, jakby był z porcelany.

– Ja… chciałam tylko zrobić miętową herbatę. W moim domu tak się robi, kiedy ktoś przychodzi. To znaczy: „jesteś mile widziany”.

W kółku zrobiła się cisza. Nawet Hania przestała tupać.

Lenka wzięła misia jako ostatnia.

– Ja chcę, żebyśmy umieli się dzielić. I żeby nikt nie był sam.

Lenka spojrzała na czajnik i nagle wpadła na nowy pomysł.

– Mam plan! Zrobimy „kartę czajnika”. Kto chce czajnik, bierze kartę na trzy minuty. Potem oddaje. A w tym czasie druga osoba może robić coś innego: mieszać w garnku, nakrywać do stołu, robić ciasteczka z plasteliny.

– Trzy minuty to długo? – zapytała Hania.

– Zrobimy klepsydrę! – Lenka podbiegła do półki i znalazła małą minutkę z piaskiem. – Patrzcie. Piasek spada i mówi „już”.

Pani Marta podeszła i pochwaliła:

– To mądry pomysł, Lenko. Spokojna rozmowa pomaga znaleźć rozwiązanie.

Hania podała czajnik Aminie.

– Możesz zrobić tę… miętę. Ale potem ja zrobię kakao.

Amina uśmiechnęła się szerzej niż wcześniej.

– Dobrze. A ja ci pokażę, jak się robi „herbatę powitalną”.

– A ja przyniosę talerzyki! – zawołał Bartek.

I nagle okazało się, że różne smaki mogą stać na jednym stole, a każdy może być ważny.

Część 3: Deszcz, odwaga i płaszcz na końcu dnia

Po zabawie pani Marta ogłosiła:

– Idziemy na spacer do parku. Zobaczymy kałuże i może dżdżownice.

Dzieci pisnęły z radości. Lenka uwielbiała kałuże, bo w nich niebo wyglądało jak w lustrze. Ale gdy podeszli do szatni, znów zaczęło padać. Krople bębniły w okno.

Lenka wciągnęła kalosze i zapięła kurtkę. Obok Amina grzebała w swojej zielonej torebce, coraz szybciej i szybciej.

– Nie ma… – szepnęła. – Mojej kurtki nie ma.

– Może została w domu? – zapytała pani Marta łagodnie.

Amina pokręciła głową.

– Miałam ją. Rano była. Jest taka niebieska… jak jezioro.

W szatni zrobiło się niespokojnie. Ktoś powiedział:

– To nie pójdzie na spacer!

Amina przygryzła wargę. Jej oczy zrobiły się szkliste. Lenka poczuła, że to jest taki moment, kiedy trzeba mieć odwagę, ale nie głośną. Odruchowo dotknęła ołówka w kieszeni. „Gumka na smutki” – pomyślała.

Lenka rozejrzała się. Na ławce leżał niebieski płaszcz, trochę zgnieciony, wsunięty pod szalik. Lenka podniosła go.

– To chyba Aminy!

Amina spojrzała i odetchnęła, ale po chwili znów spochmurniała.

– To… płaszcz mojej mamy. Jest za duży. Mama dała mi go na wszelki wypadek, ale ja… ja nie umiem go dobrze założyć. I wstydzę się, bo jest inny niż kurtki dzieci.

Hania zmrużyła oczy.

– Jest naprawdę duży.

Lenka uklękła przy Aminie.

– Duże rzeczy też mogą pomagać. Jak namiot. Albo jak koc na pikniku. Chcesz, pokażę ci trik?

Amina niepewnie kiwnęła głową.

Lenka delikatnie rozłożyła płaszcz i powiedziała:

– Najpierw wkładamy ręce jak do skrzydeł. Potem zapinamy tylko jeden guzik. Reszta może być luźna. To będzie „płaszcz-ochraniacz”.

Pani Marta podała Aminie czapkę.

– A ja pomogę z kołnierzem. Widzisz? Już jest dobrze.

Amina założyła płaszcz. Rękawy były długie, więc Lenka podwinęła je dwa razy, równo jak naleśniki.

– O! Teraz masz kieszenie na skarby – zaśmiała się Lenka. – Możesz chować w nich liście.

Amina spojrzała w lustro w szatni. Jej twarz rozjaśniła się.

– Wyglądam… jak w pelerynie.

– Jak bohaterka! – krzyknął Franek.

Na dworze deszcz był drobny, ale uparty. W parku dzieci szły parami. Lenka szła z Aminą. Kałuże błyszczały, drzewa machały mokrymi gałązkami.

Nagle wiatr dmuchnął mocniej. Kropelki poleciały na boki. Amina zadrżała.

– Trochę zimno – przyznała.

Lenka zatrzymała się na chwilę. Jej własna kurtka była ciepła i miała duży kaptur. Lenka przypomniała sobie, jak Amina mówiła o herbacie powitalnej: „jesteś mile widziany”.

Lenka podeszła bliżej i uniosła swój kaptur tak, żeby osłonić też Aminę.

– Chodź pod mój kaptur, jak pod dach – powiedziała.

Amina przytuliła się lekko do Leny. Szły tak razem, krok w krok. Deszcz już nie był straszny.

W pewnej chwili Hania poślizgnęła się na mokrym liściu. Nie upadła, ale jej rękaw przemókł.

– Brr, zimne! – jęknęła.

Amina spojrzała na swój duży płaszcz. Zawahała się tylko sekundę, a potem rozpięła go szerzej.

– Możesz podejść bliżej – powiedziała do Hani. – Jest duży. Starczy miejsca.

Hania mrugnęła, zaskoczona, i podeszła.

– Dziękuję… – wyszeptała.

I tak szły trzy dziewczynki: Lenka pod kapturem, Amina w wielkim płaszczu, a Hania przy jego brzegu, jak przy ścianie z ciepła. Chłopcy biegli obok, zbierając patyki, a pani Marta patrzyła na nich z cichą dumą.

Kiedy wrócili do przedszkola, wszyscy zdjęli mokre rzeczy. W sali było ciepło i pachniało herbatą z cytryną. Pani Marta usadziła dzieci na dywanie.

– Co dziś było najodważniejsze? – zapytała.

Franek powiedział:

– Kałuże!

Bartek powiedział:

– Sprawiedliwa karta czajnika!

Hania popatrzyła na Aminę.

– Dla mnie… najodważniejsze było powiedzieć, że się boję, że stracę czajnik. I że Amina mnie schowała pod płaszcz.

Amina spuściła wzrok, ale uśmiechnęła się.

– A dla mnie… najodważniejsze było założyć ten duży płaszcz i nie wstydzić się.

Lenka pogładziła ołówek w kieszeni.

– A dla mnie najodważniejsze jest pytać i słuchać. Wtedy różnice nie są murami. Są mostami.

Pani Marta przytaknęła.

– Dzisiaj zrobiliście mosty. Małe, ale mocne.

Wieczorem, gdy rodzice przyszli po dzieci, mama Aminy zobaczyła podwinięte rękawy płaszcza.

– O! Kto tak ładnie to zrobił? – zapytała.

Amina wskazała Lenkę.

– Lenka. I… wszyscy byli mili.

Lenka poczuła ciepło w sercu. Nie takie od grzejnika, tylko od środka.

Kiedy Lenka wychodziła, zobaczyła, że Amina jeszcze chwilę stoi przy drzwiach. Lenka podeszła i powiedziała:

– Jutro zrobimy kolejne powitanie na dywanie. Może nauczysz mnie jeszcze jednego słowa?

Amina kiwnęła głową.

– Tak. Nauczę cię słowa „przyjaciel”.

I gdy znów zaczęło kropić, Lenka na moment wyciągnęła swój płaszczyk szerzej, jak skrzydła, żeby Amina nie zmokła przy schodach. To był mały gest, ale bardzo ważny. Potem obie pomachały do siebie, spokojne i bezpieczne, jakby noc miała miękki koc dla wszystkich.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Klepsydrę
Przyrząd z piaskiem, który mierzy czas, gdy piasek spada z góry na dół.
Miś-debatnik
Pluszak, który trzyma osoba mówiąca, żeby inni mogli słuchać bez przerywania.
Płaszcz-ochraniacz
Specjalny sposób noszenia płaszcza, żeby było cieplej i bezpieczniej.
Kartę czajnika
Mała umowa na zabawie, która mówi, kto i jak długo może używać czajnika.
Kałuże
Mniejsze lub większe zbiorniki wody na ziemi po deszczu, gdzie można pluskać.
Zgnieciony
Coś uciśnięte lub pogniecione, nie jest już równe i proste.
Przygryzła wargę
Czynność, gdy ktoś delikatnie dociska wargę z nerwów albo wstydu.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o tolerancji dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.