Rozmowa z porankiem
Był chłopiec, który miał na imię Jaś. Mały Jaś miał pięć lat. Lubił układać swoje zabawki i odkładać książki na półkę. Rankiem, gdy było chłodniej, Jaś delikatnie zamykał drzwi do swojego pokoju. Robił to powoli, żeby ciepło zostało w środku. Mamusine okno lekko parowało. Jaś poczuł, że mały kocyk przy łóżku jest milszy, bo drzwi były zamknięte.
Tego dnia mama powiedziała: „Pójdziemy do parku zwierzęcego. Zobaczysz, jak pachnie jesień.” Jaś ucieszył się bardzo. Włożył ciepły sweterek, czapkę w liście i buty, które trzeszczały przy każdym kroku. Szli razem przez miasto. Liście pod stopami szeleściły jak mały chór. Powietrze było chłodne, ale słoneczne. Jaś wdychał zapach ziemi i mokrych liści. Czuł w nosku coś słodkiego — to jabłka na straganie.
W parku zwierzęcym
Park zwierzęcy stał daleko od ruchu. Był otoczony drzewami, które miały barwy: złoto, pomarańcz, czerwień i brąz. Jaś trzymał mamę za rękę. Przechodzili pod wielkim dębem. Dąb szeptał suchymi liśćmi. W oddali słychać było jakieś szuranie — to wiewiórki zbierały orzechy.
Najpierw zatrzymali się przy wybiegach ptaków. Ptaki przysiadały na gałęziach i śpiewały krótkie piosenki. Jaś stał cicho. Pamiętał, że trzeba do zwierząt podchodzić spokojnie. Przed wejściem do niektórych zagrod były szyldy: „Nie dokarmiać” i „Z szacunkiem”. Jaś przeczytał je z mamą. Uśmiechnęli się. Mama powiedziała: „Zwierzęta mają swoje jedzenie i swoje domy. Szanujemy je.”
Potem zobaczyli jeże. Jeże turlały się powoli w liściach. Jaś dotknął swojej kurtki i pomyślał, jak ważne jest, by nie ruszać jeży, kiedy śpią. Tak też zrobił. Stał cicho i patrzył. Z daleka słychać było plusk wody. To była mała rzeka, gdzie pływały kaczki. Kaczki machały piórami i rozglądały się za jedzeniem. Jaś i mama usiedli na ławeczce. Mama miała termos z ciepłą herbatą jabłkową. Jaś nabrał do buzi ciepły oddech i powiedział: „Smakuje jak jesienne słońce.”
W dalszej części parku usłyszeli ciche pomruki. To były jelenie. Stały spokojnie pod brzozami. Ich futra mieniły się ciepłym kolorem. Jaś przypomniał sobie, że jelenie boją się hałasu. Szepnął do mamy: „Chodźmy powoli.” Podeszli ostrożnie, tak żeby nie przestraszyć zwierząt. Jelenie spojrzały, pomachały uszami i wróciły do skubania trawy.
W parku były też małe grządki z roślinami. Na tabliczkach napisano, jakie to rośliny i jakie kwiaty będą tu na wiosnę. Jaś zobaczył cebulki tulipanów schowane w ziemi. Mama powiedziała: „W jesieni sadzimy cebulki, żeby wiosną mogły zakwitnąć.” Jaś wyobraził sobie, jak z ziemi wychodzą kolorowe kwiaty. Pomyślał, że trzeba dbać o ziemię, bo to dom dla roślin i zwierząt.
Po drodze do dalszych wybiegów spotkali wolontariuszkę, która opiekowała się ptakami drapieżnymi. Kobieta miała miękki głos i opowiadała, jak się je karmi i chroni. Jaś słuchał uważnie. Dowiedział się, że każde zwierzę potrzebuje spokoju, jedzenia i bezpiecznego miejsca. Pani pokazała mu, jak obserwować bez dotykania. Jaś poczuł, że to ważne, by być delikatnym.
Powrót do domu i ciepłe zakończenie
Gdy słońce zaczęło się chować za gałęzi, niebo zrobiło się różowe. Jaś i mama ruszyli w stronę domu. Jesień w parku była jak obraz — pełna ciepłych świateł i szeptów liści. Jaś cały dzień był cichy i uważny. Myślał o zwierzętach, o cebulkach tulipanów i o wiewiórkach, które skakały między drzewami.
W domu mama zaparzyła jeszcze trochę herbaty. Jaś zdjęł czapkę i buty. Zanim zapadł wieczór, Jaś ostrożnie zamknął drzwi. Zrobił to delikatnie, żeby zostało ciepło. Poczuł, jak ciepło kocyka i ciepłe powietrze tworzą małą bańkę bezpieczeństwa w pokoju. Mama zapaliła małą lampkę. Światło było miękkie i przytulne. Jaś ułożył obok siebie pluszowego misia, który cały dzień patrzył na wyprawę do parku.
Przed snem Jaś opowiedział mamie, co zapamiętał. Powiedział o jeżach, które spały w liściach, o jeleni, które stały spokojnie, o ptakach, które śpiewały. Powiedział też, że nie wolno dokarmiać zwierząt bez pozwolenia i że trzeba sadzić rośliny, żeby były miejsca dla motyli i ptaków. Mama przytuliła go mocno. Jej zapach był ciepły i znajomy.
Jaś zamknął powieki i uśmiechnął się. Pomyślał o szeleszczących liściach, o ciepłej herbacie i o tym, że jego mały gest — delikatne zamknięcie drzwi — pomógł utrzymać ciepło w domu. Wiedział też, że był dziś dobry dla zwierząt i roślin. To sprawiło, że czuł jedno piękne uczucie. Jaś poczuł radość.