Trwa ładowanie...
Opowieść o tolerancji 11-12 lat Czytanie 9 min.

Klemens i tajemnica różnorodnej farmy

Klemens, króliczek z miejskiej farmy, uczy się, jak współpracować z nowym kolegą, żółwiem Azizem, podczas warsztatów, gdzie odkrywają, jak ważne jest słuchanie innych i szanowanie różnorodności. Razem z przyjaciółmi stawiają czoła stereotypom i uczą się, że każdy może wnieść coś wartościowego do grupy.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Klemens, mały królik z dużymi uszami i miękkim szarym futrem, siedzi na zielonej trawie z ciepłym uśmiechem i błyszczącymi z ciekawości oczami. Trzyma małą marchewkę w przednich łapkach, entuzjastycznie patrząc na swojego nowego przyjaciela. Aziz, młoda żółwica z zielonym pancerzem i błyszczącymi oczami, stoi obok Klemensa, mając radosny i nieco nieśmiały wyraz twarzy. Uważnie obserwuje Klemensa, gotowy do nauki, trzymając w łapkach mały słoik kolorowych przypraw. Tło to tętniąca życiem miejska farma, wypełniona kolorowymi rzędami warzyw, jaskrawymi kwiatami i dużą szklarnią w tle, gdzie słońce świeci, oświetlając scenę złotym światłem. Główna sytuacja ukazuje Klemensa i Aziza pracujących razem nad przygotowaniem pysznej sałatki, symbolizując ich rozwijającą się przyjaźń i chęć dzielenia się różnicami, otoczonych przez swoich zwierzęcych przyjaciół, którzy ich wspierają. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1. Nowy dzień na farmie miejskiej

Wczesnym rankiem, kiedy słońce ledwo zaczęło muskać dachy bloków, na miejskiej farmie wśród warzywnych grządek i pachnących ziół obudził się Klemens. Klemens był króliczkiem o miękkim, szarym futerku i bardzo bystrych oczach. Mieszkał z rodziną w norce pod szklarnią, a jeszcze bardziej kochał biegać po całej farmie i odkrywać nowe rzeczy.

— Klemens, nie zapomnij o śniadaniu! — zawołała mama, widząc, jak syn już szykuje się do wyjścia.

— Jasne, mamo! — odpowiedział, chrupiąc marchewkę. — Dziś ważny dzień, obiecałem pomóc przy warsztatach!

Na farmie miały odbyć się zajęcia dla zwierzęcych uczniów z różnych stron miasta. Tematem było: „Jak tłumaczyć proste polecenia?”. Każdy miał się nauczyć, jak przekazywać wiadomości jasno i zrozumiale, nawet jeśli ktoś mówi inaczej lub inaczej myśli.

Klemens był podekscytowany, ale i trochę zaniepokojony. Wiedział, że przyjdą nowe zwierzaki, w tym kilka, które dopiero niedawno zamieszkały w okolicy.

Przy wejściu do szklarni zebrała się grupka: wesoła kura Zosia, energiczny jeżyk Filip, nieśmiała wiewiórka Pola i głośny kogut Maurycy.

— Słyszeliście? — szepnęła Zosia. — Dziś mamy pracować w parach z kimś, kogo nie znamy!

Wszyscy zaczęli się rozglądać, niektórzy z niepokojem, inni z zaciekawieniem. Wtem do grupy dołączyła sowa prowadząca warsztaty — pani Melania.

— Dzień dobry, kochani! — zawołała ciepło. — Dziś nauczymy się, jak być dobrym tłumaczem i jak współpracować mimo różnic.

Klemens poczuł, że serce bije mu szybciej. Był ciekaw, z kim będzie w parze.

Rozdział 2. Nowy kolega i pierwsze zadanie

Gdy pani Melania zaczęła dzielić zwierzaki w pary, wszyscy wyczekiwali, kto z kim wyląduje. Klemens trafił do pary z kimś, kogo jeszcze nie znał — z młodym żółwiem o imieniu Aziz. Aziz był nowy na farmie, przyjechał z daleka i mówił trochę inaczej niż reszta. Jego polski był czasem zabawnie „łamiący”, ale za to był zawsze uśmiechnięty i bardzo uprzejmy.

— Cześć, jestem Klemens — powiedział króliczek, podając łapkę.

— Cześć, ja... Aziz — odpowiedział żółw, trochę nieśmiało, ale z szerokim uśmiechem.

Pani Melania rozdała kartki z poleceniami. Na kartce Klemensa i Aziza było napisane: „Wytłumacz, jak posadzić marchewkę, tak żeby każdy zrozumiał”.

— To łatwe — mruknął Filip z innej pary. — Po prostu mówisz i już.

Klemens jednak wiedział, że nie dla wszystkich to takie proste. Spojrzał na Aziza i zapytał:

— Chcesz, żebym wytłumaczył powoli?

— Tak, proszę — odpowiedział żółw.

Klemens wziął głęboki oddech i zaczął:

— Najpierw bierzesz nasionko marchewki. Potem robisz małą dziurkę w ziemi, wkładasz nasionko i przykrywasz ziemią. Na koniec podlewasz wodą.

Aziz uważnie słuchał, po czym poprosił:

— Możesz pokazać? Ja lepiej patrzę.

Klemens uśmiechnął się, wyciągnął łapkę i powoli zaczął pokazywać każdy krok, prosząc Aziza, by powtarzał. Po kilku minutach żółw samodzielnie zasadził swoje pierwsze nasionko.

— Brawo, Aziz! — zawołała Pola, która obserwowała z boku.

Aziz się zarumienił, ale w oczach miał błysk dumy.

Rozdział 3. Efekt grupy i własne zdanie

Po krótkiej przerwie pani Melania zaprosiła wszystkich do wspólnej gry. Zadaniem było wymyślić hasło, które najlepiej opisze farmę. Grupa Maurycego natychmiast zaproponowała: „Farma dla wszystkich, co są tacy jak my!”

— Nie za bardzo mi się to podoba — szepnęła Pola do Klemensa. — Przecież nie wszyscy są tacy sami.

Klemens też miał wątpliwości, ale widział, że większość kiwa głowami.

— Może... może spróbujemy coś innego? — zaproponował cicho Aziz.

Maurycy skrzywił się.

— Po co zmieniać? Tak jest łatwiej!

Wszyscy spojrzeli na Klemensa, bo wiedzieli, że zawsze mówi, co myśli.

— Ja myślę, że farmę powinniśmy opisać tak, żeby każdy się tu czuł mile widziany — powiedział Klemens stanowczo. — Nawet jeśli ktoś mówi inaczej, je coś innego albo wygląda inaczej.

W grupie zapanowała cisza. Zosia podniosła głowę.

— To może: „Farma dla wszystkich, bo różnorodność jest fajna!”?

Aziz uśmiechnął się szeroko.

— Tak, to bardzo dobre!

Maurycy wzruszył ramionami, ale nie protestował. W końcu decyzję podjęto wspólnie, a Klemens poczuł dumę, że nie uległ presji grupy.

Rozdział 4. Wspólne gotowanie – menu dla każdego

Po południu farmę wypełniły zapachy — nadszedł czas na przygotowanie wspólnego posiłku. Każda para miała zaproponować danie do wspólnego menu. Pani Melania przypomniała:

— Pamiętajcie, żeby każde zwierzę mogło coś zjeść, niezależnie od tego, skąd pochodzi i co lubi.

Klemens i Aziz usiedli razem.

— Ja lubię marchewki i sałatę — powiedział Klemens.

— U mnie w domu jemy dużo warzyw, ale nie wszystko, co wy — dodał Aziz. — Na przykład nie jem cebuli.

Klemens pomyślał chwilę.

— Może zrobimy sałatkę z marchewką, ogórkiem i słonecznikiem? Bez cebuli, za to z oliwą i cytryną.

Aziz się rozpromienił.

— Super! Ale... może dodamy trochę przypraw, które ja znam? — zaproponował, wyciągając z plecaka mały słoiczek.

— Jasne, chętnie spróbuję! — odpowiedział Klemens.

W innych grupach bywało trudniej. Maurycy upierał się przy jajecznicy na boczku, ale kaczka Hania delikatnie przypomniała, że nie wszyscy jedzą mięso. Po kilku próbach wspólnie wymyślili wegetariańską jajecznicę z ziołami.

Wkrótce na stole pojawiły się rozmaite potrawy — każda inna, każda zrobiona tak, by nie wykluczać żadnego zwierzaka. Klemens z dumą patrzył, jak Aziz opowiada o swoich przyprawach, a wszyscy słuchają z ciekawością.

— Każdy może tu znaleźć coś dla siebie — powiedziała Pola, próbując sałatki Klemensa i Aziza.

Rozdział 5. Stereotypy do kosza

Po posiłku pani Melania rozstawiła na środku sali dużą, kolorową skrzynię. Na wieczku widniał napis: „Pudełko na stereotypy”. Każdy miał powiedzieć na głos jedno zdanie, które kiedyś usłyszał, a które było krzywdzące lub nieprawdziwe. Potem wrzucał je do skrzyni, by już nigdy nie wracało.

— Króliki są tchórzliwe — powiedział Klemens, wrzucając kartkę.

— Żółwie są powolne i nie rozumieją — dodał Aziz, chowając swoją kartkę.

— Kury są głupie — powiedziała Zosia.

Kiedy już wszyscy wyrzucili swoje stereotypy, pani Melania zamknęła skrzynię na klucz.

— Zostawiamy to za sobą — powiedziała. — Każdy z nas jest inny i to jest największa siła naszej farmy.

Klemens poczuł się lekko, jakby zrzucił ciężki plecak. Aziz spojrzał na niego z wdzięcznością.

Rozdział 6. Nowe przyjaźnie, nowe słowa

Zajęcia dobiegły końca. Zwierzaki zbierały się do wyjścia, ale Klemens i Aziz nie spieszyli się. Siedzieli na trawie, dzieląc się resztką sałatki.

— Dzięki, że byłeś cierpliwy — powiedział Aziz. — Nie zawsze rozumiem od razu.

— Ja też się nauczyłem czegoś nowego — odpowiedział Klemens. — Że czasem wystarczy zapytać, pokazać lub posłuchać. Nawet jeśli mówimy trochę inaczej, możemy się dogadać.

Przysiadła się do nich Pola.

— Fajnie było dzisiaj. Chyba powinniśmy częściej tak robić — stwierdziła.

— Tak! — zgodzili się obaj.

W oddali słychać było śmiechy, a na farmie zapanował spokój. Pani Melania spojrzała na nich z uśmiechem.

— Najważniejsze to umieć rozmawiać i słuchać — powiedziała cicho.

Rozdział 7. Wieczorna refleksja

Kiedy słońce chowało się za blokami, Klemens wracał do domu. Myślał o tym, jak bardzo się obawiał dnia, a jak dobrze się skończył. W domu mama czekała z ciepłą kolacją.

— Jak było? — zapytała.

— Dobrze. Nauczyłem się, że różnorodność to nie przeszkoda, tylko coś, co warto odkrywać. I że czasem trzeba być odważnym, żeby powiedzieć, co się myśli, nawet jeśli inni sądzą inaczej.

Mama pogłaskała go po głowie.

— To piękna nauka, Klemens.

Klemens uśmiechnął się i pomyślał, że każdy dzień może być początkiem czegoś nowego, jeśli tylko jest się otwartym na innych.

A na farmie miejskiej, gdzie króliczek, żółw i ich przyjaciele spotykali się codziennie, różnorodność była już nie tylko słowem, ale codzienną radością wspólnego bycia i działania.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Norze
Miejsce, gdzie zwierzęta żyją pod ziemią, zwykle wykopane przez nie samodzielnie.
Warsztaty
Zajęcia, w których uczą się różne umiejętności i wiedzy, zwykle w grupie.
Tłumaczyć
Wyjaśniać coś w inny sposób, aby inni mogli to zrozumieć.
Różnorodność
Obecność wielu różnych rzeczy, ludzi lub pomysłów w jednym miejscu.
Stereotypy
Ogólne i często nieprawdziwe wyobrażenia o jakiejś grupie ludzi lub zwierząt.
Przyprawy
Rośliny lub substancje dodawane do jedzenia, aby nadać mu smak.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o tolerancji dla 11-12 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.