Rozdział 1: Wyruszamy ku gwiazdom
Oliwier miał dwanaście lat, ale już był jednym z najlepszych młodych pilotów na Stacji Orbitalnej M35. Zawsze uczciwy i gotów do pomocy, szybko zdobył zaufanie starszych załogantów. Pewnego poranka, podczas zwyczajowej odprawy, kapitan Hauer podszedł do niego z szerokim uśmiechem.
— Oliwierze, dziś wyjątkowe zadanie dla ciebie — powiedział, wręczając mu cyfrowy tablet z mapą sektora. — Musisz przetransportować zapasy oraz gościa na nowo otwarte centrum odnowy w strefie niskiej grawitacji. To daleka podróż, ale wierzę, że sobie poradzisz.
Oliwier poczuł ekscytację. Słyszał już o tym miejscu — ogromna stacja, gdzie wszystko unosi się lekko jak w śnie, a relaks jest bardziej niezwykły niż w jakimkolwiek spa na Ziemi! Szybko sprawdził stan nawigacji swojego statku, „Pisklaka”, i przeszedł przez listę startową. Podpiął kombinezon, sprawdził poziom paliwa jonowego i włączył system komunikacji.
Kiedy tylko dostał sygnał, że jego pasażer czeka na pokładzie, skierował się do śluzy. Tam zobaczył niskiego, ciemnowłosego chłopca, trzymającego urządzenie tłumaczące.
— Cześć, jestem Niko — przedstawił się z lekkim uśmiechem. — To mój pierwszy raz w podróży kosmicznej!
Oliwier wyciągnął rękę i przypiął Niko do kombinezonu badge z napisem „Gość”.
— Od tej pory jesteś oficjalnym gościem statku „Pisklak”, gotowy do startu! — oznajmił z dumą.
Niko zachichotał, a Oliwier dokładnie sprawdził, czy wszystko jest bezpieczne. Ustawił kurs i zapiął pasy. Gdy rozbrzmiał sygnał gotowości, statek odłączył się od stacji i płynnie ruszył w stronę czarnego oceanu gwiazd.
Rozdział 2: Przyjacielskie dryfowanie
Lot do centrum odnowy miał potrwać dwie i pół godziny. Przez panoramiczne okno Oliwier widział wirujące komety i dalekie błyski satelitów komunikacyjnych. Ale najbardziej fascynowała go lekkość, z jaką Niko poruszał się w nieważkości.
— Tego się nie spodziewałem! — śmiał się Niko, unosząc się do góry nogami. — Czuję się jak ptak!
— W centrum odnowy będzie jeszcze ciekawiej — zapewnił Oliwier. — Tam grawitacja jest wyregulowana tak, że można dosłownie tańczyć w powietrzu.
Niko spojrzał na niego z podziwem.
— Ty już byłeś w takim miejscu?
— Nie, ale słyszałem od koleżanki. Podobno mają tam baseny, w których jedna kropla wody wystarcza, by całe ciało poczuło się jak w chmurze.
Oliwier sprawdził trasę na tabletce. Wszystko szło zgodnie z planem, aż nagle na ekranie pojawił się komunikat: „Wyjątkowa aktywność w przestrzeni — możliwe przejściowe zakłócenia”.
— Co to znaczy? — zapytał Niko, patrząc na pulsujący napis.
Oliwier wziął głęboki oddech, żeby się nie zestresować.
— Czasami cząsteczki energetyczne wirują zbyt mocno w okolicy. To drobnostka. Po prostu zwolnię trochę tempo i przejdziemy na ręczne sterowanie.
Niko spojrzał przez iluminator, gdzie niebo stało się bardziej fioletowe niż zwykle. Oliwier wyciągnął dłoń.
— Chcesz spróbować poprowadzić przez chwilę?
Niko spojrzał zaskoczony, ale uśmiechnął się szeroko i ostrożnie ujął joystick. Razem, delikatnie i ostrożnie, przesunęli „Pisklaka” przez wirujące pasma światła. Oliwier poczuł dumę — nie tylko z siebie, ale też z nowego przyjaciela.
Rozdział 3: Centrum odnowy i tajemniczy kłopot
W końcu, po długiej podróży pełnej śmiechu i opowieści o odległych planetach, dotarli na miejsce. Centrum odnowy wyglądało niesamowicie: połyskująca kopuła otoczona była pierścieniami, które co chwila zmieniały barwy jak zorza polarna.
Zaraz po dokowaniu powitała ich uśmiechnięta pani w srebrnym kombinezonie.
— Witamy w strefie niskiej grawitacji! Pana badge proszę! — poprosiła, a Oliwier z dumą wskazał na Niko.
— To nasz gość. — Potwierdził.
Niko poczuł się ważny i wyjątkowy. Przeszli przez przezroczyste korytarze do sali relaksu. Unosząc się kilka centymetrów nad podłogą, mieli wrażenie, że świat stał się nagle spokojniejszy i weselszy.
Ale nie wszystko poszło zgodnie z planem. Kiedy już mieli zacząć ćwiczyć powietrzny taniec, w całej stacji zgasło światło i zabrzmiał alarm.
— Uwaga, wystąpiła usterka układu stabilizacji! — rozległo się z głośników.
Oliwier natychmiast poczuł odpowiedzialność. Spojrzał na Niko.
— Musimy pomóc. Jesteśmy najbliżej centrum sterowania!
Pani w srebrnym kombinezonie podała im latarki awaryjne i poprosiła przez radio:
— Jeżeli wiecie, jak dostać się do panelu monitorującego, spróbujcie ustabilizować zasilanie!
Rozdział 4: Akcja ratunkowa
Z latarkami w rękach i badge'ami na piersi, Oliwier i Niko sunęli przez korytarze jak kosmiczni ratownicy. W niskiej grawitacji każdy ruch był łatwiejszy, ale i dziwniejszy — trudniej było zatrzymać się w miejscu.
Dotarli do panelu sterowania. Tam ekrany błyskały na czerwono, a jedna z klap była niedomknięta.
— Trzeba ją zamknąć, zanim zrobi się gorzej — zauważył Oliwier.
Razem z Niko przytrzymali klapę i wsunęli specjalny bolec blokujący. Oliwier, pamiętając instrukcje z kursu, sprawdził przewody. Jeden z nich lekko się wysunął.
— Potrzebuję twojej pomocy, Niko — powiedział, tłumacząc spokojnie, co mają zrobić. — Ty trzymaj przewód, a ja włączę zabezpieczenie.
Niko był trochę przestraszony, ale posłusznie wykonał polecenie. Oliwier ostrożnie zamocował przewód i usłyszał ciche kliknięcie.
Chwila ciszy… i nagle światła znów rozbłysły całą mocą. System powoli zaczynał wracać do normy.
Przez radio dobiegł głos pani z obsługi:
— Świetna robota! Wygląda na to, że udało wam się przywrócić stabilizację. Zapraszamy do sali wypoczynkowej, zasłużyliście na nagrodę!
Niko spojrzał na Oliwiera z zachwytem. Oliwier rozpromienił się z dumy. Pokonali trudność dzięki współpracy i spokojowi, nie poddali się nawet w najtrudniejszym momencie.
Rozdział 5: W nagrodę — fala światła
Po powrocie do sali relaksu czekała na nich niespodzianka. Na zewnątrz stacji właśnie rozpoczynało się niezwykłe zjawisko: przez okno widać było, jak cała kosmiczna przestrzeń rozświetla się tysiącem błyszczących fal.
Niko zachwycony podskoczył — tym razem dosłownie uniósł się wyżej niż kiedykolwiek.
— Co to jest? — zapytał z niedowierzaniem.
— To fala światła — wyjaśniła pani obsługująca centrum. — Czasami energia słoneczna odbija się od pierścieni naszej stacji i tworzy taki właśnie pokaz. To znak, że wszystko wróciło do harmonii.
Obaj chłopcy przykleili nosy do szyby. Fala światła przeszła przez całą stację, oświetlając pokład najpiękniejszym blaskiem. Oliwier poczuł w środku ogromną radość. Przypomniał sobie, że czasem nawet podczas trudnych sytuacji — jeśli działa się razem, nie poddaje i pomaga innym — przychodzi nagroda jaśniejsza niż cokolwiek, co można zobaczyć przez okno kosmicznej stacji.
Gdy wracali na swój statek, Niko spojrzał na swój badge z napisem „Gość” i szepnął:
— To była najlepsza przygoda w moim życiu!
A Oliwier tylko się uśmiechnął. Wiedział już, że kiedy robi się coś z sercem i wytrwałością, nawet galaktyczne wyzwania stają się łatwiejsze do pokonania.