Wyjątkowa układanka
Bartek i Olek rozłożyli się na podłodze w kolorowych skarpetkach. Słońce przez okno rysowało na dywanie żółte plamy. Obaj mieli po pięć lat, a ich pomysły zawsze były pełne śmiechu i niespodzianek. Olek, który poruszał się na wózku, jeździł nim teraz w kółko po pokoju, udając kierowcę wyścigówki.
– Bartek, czy jesteś gotowy na najtrudniejsze zadanie świata? – zapytał z poważną miną.
– Jestem! – odpowiedział Bartek i zasalutował. – Zrobimy układankę-puzzle, którą tata nazwał „niemożliwą”. Bo brakuje w niej kilku kawałków!
Olek zaśmiał się tak głośno, że podskoczyła ich czerwona piłka.
– Brakujące kawałki to nie problem! – dodał. – Damy radę!
Wyciągnęli z półki pudełko z napisem „Dżungla z Papugami”. Puzzle były kolorowe, pełne liści, słońca i śmiejącej się papugi z czapeczką. Ale już na obrazku było widać dziury jak w szwajcarskim serze.
– Gotowy? – zapytał Olek.
– Gotowy! – odparł Bartek, a jego oczy błyszczały.
Wyjęli wszystkie kawałki i rozrzucili na podłodze.
Misja: „Papuga na miejscu”
Bartek przypasowywał zielony kawałek do liścia, ale coś nie pasowało. Skrzydło papugi znalazło się przy nosie tygrysa! Olek ułożył swoje puzzle w linii, a potem wybuchł śmiechem.
– Bartek, patrz! Zrobiłem papugę-ciuchcię! Ciuch-ciuch! – wołał, przesuwając kawałki jak wagony.
Bartek parsknął śmiechem.
– Mogę być maszynistą?
– Jasne! Ale teraz serio, musimy znaleźć narożniki! – stwierdził Olek.
Szukanie narożników okazało się pierwszym wyzwaniem. Był tylko jeden. Pozostałe gdzieś zaginęły.
– Kto zgubił kawałki? Może nasza papuga je zjadła? – Olek spojrzał podejrzliwie na rysunek.
– Albo tygrys! Tygrysy uwielbiają puzzle do chrupania – dodał Bartek.
Zaczęli budować układankę od środka. Dziury wyglądały jak okienka w zamku. Olek wpadł na pomysł szalony.
– Zróbmy z tego zamek duchów! Każda dziura to tajemnicze przejście! – zawołał.
– Duchy niech będą śmieszne, a nie straszne – zastrzegł Bartek.
Bartek narysował na kartce duszka w kapeluszu i przyłożył go do jednej z dziur.
– Zobacz, nasz duszek pan Franuś właśnie wychodzi z dżungli! – powiedział.
Olek dodał duszkowi wąsy i doczepił mu kawałek niebieskiej naklejki.
– Teraz to duszek wąsacz! – śmiał się.
Puzzle powoli rosły, a każda dziura stawała się śmieszniejszą niespodzianką.
Plan B i niespodziewana plancha
Po godzinie układania, z puzzli wyłoniła się prawie cała dżungla, ale... papuga była bez brzuszka, a słoń bez trąby.
– Musimy coś wymyślić – zamyślił się Bartek. – Gdybyśmy mieli coś superlekkiego i twardego…
W tym momencie Olek rozejrzał się po pokoju i nagle dostrzegł leżącą pod łóżkiem cienką, lekką deskę do krojenia.
– Bartek! Zobacz! Może to nasza „zaginiona plancha ratunkowa"? – wykrzyknął triumfalnie.
Bartek przyklasnął.
– Idealnie! Wytnijmy z niej kawałki i zamalujmy!
Mama weszła do pokoju, usłyszała śmiechy i zobaczyła planchę w rękach chłopców.
– Co wy tu robicie z moją deską do chleba? – spytała z uśmiechem.
– Mamo, ratujemy naszą papugę i słonia! – zawołał Bartek.
Mama pokiwała głową i przyniosła plastelinę oraz kredki.
– Użyjcie tego, a plancha na razie wróci do kuchni – zaproponowała.
Chłopcy pokryli plasteliną dziury w puzzlach, formując nowe kawałki: żółty brzuszek papugi, niebieską trąbę słonia i nawet malutką czapeczkę dla duszka Frania. Każdy kawałek był trochę krzywy, ale wyglądał zabawnie i wyjątkowo.
– Teraz nasza układanka jest niepowtarzalna! – zakrzyknął Olek.
– Najśmieszniejsza dżungla na świecie! – dopowiedział Bartek.
Na koniec włożyli do każdej „dziury” odrobinę śmiechu – Olek specjalnie kilka razy klaunował miną, a Bartek powtarzał „czapu-czap” i kręcił się na pupie.
Fotka z dżungli i duma po uszy
Układanka była gotowa! Może nie miała wszystkich oryginalnych kawałków, ale dzięki kolorowej plastelinie i własnym rysunkom wyglądała jeszcze lepiej niż w pudełku. Papuga się śmiała, słoń machał trąbą, a duszek Franuś machał… naklejoną ręką.
Bartek wyciągnął z półki aparat i spojrzał na Olka.
– Pstrykniemy fotę pamiątkową! – powiedział dumnie.
Usiedli obaj obok dzieła, Olek w swoim superszybkim wózku, Bartek w podskoku, a mama pstryknęła zdjęcie.
– Ale jesteście pomysłowi! – pochwaliła ich mama. – Ten puzzle jest wyjątkowy, tak jak wy!
Olek rozpromienił się.
– To nasze dzieło! – dodał poważnie.
Bartek przybił mu piątkę.
– Drużyna nie-do-pokonania!
Potem przez chwilę wszyscy razem patrzyli na ukończoną układankę i czuli w środku coś ciepłego – dumę, że razem dali radę, nawet jeśli kawałki były różne i niektóre wymyślone. A zdjęcie z tej dżungli stało się najważniejszą pamiątką na półce, bo przypominało, że nawet z niemożliwej układanki można zrobić coś wspaniałego, jeśli robi się to razem i z uśmiechem.