Był ciepły poranek. Słońce świeciło przez okno. Cztery dziewczynki biegały po kuchni. Miały po cztery lata. Były przyjaciółkami i lubiły się śmiać.
„Mamusie trzeba świętować!” zawołała Hania. Miała kucyki i rumiane policzki. „Zrobimy niespodziankę” dodała Zosia. Zosia lubiła malować serduszka. Ola przyniosła tacę. Maja trzymała koszyk z kwiatkami z ogródka.
Dziewczynki usiadły przy stole. Mama jeszcze spała. Dziewczynki szeptały. Szept był miękki jak kocyk. „Ułożymy serwetki” powiedziała Hania. „Tak!” odparły pozostałe. Cel był prosty. Położyć serwetki dla mamy. To mały gest pełen miłości.
Najpierw zrobili plan. Ola wyjęła serwetki. Były różowe i żółte. Zosia zgięła jedną serwetkę jak wachlarz. „Patrz!” powiedziała i wszyscy klasnęły. Maja spróbowała zwinąć serwetkę w różę. Róża wyszła trochę krzywa. Dziewczynki zaśmiały się cicho. Śmiech był jak dzwoneczki.
Każda dziewczynka miała swoje zadanie. Hania rozkładała talerze. Ola stawiała kubki. Zosia układała sztućce. Maja niosła wazon z kwiatami. Wazon lekko się kiwał. Kwiaty pachniały słodko. Było miło.
Kiedy nadszedł czas serwetek, zrobiły to razem. Trzymały serwetki delikatnie. „Jedna, dwie, trzy i położone!” policzyły wspólnie. Serwetki leżały równo jak małe dywaniki. Kolory tworzyły tęczę na stole. Dziewczynki przytuliły się do siebie. Wiedziały, że mama ucieszy się bardzo.
Nagle Ola miała pomysł. „Zróbmy liścik!” wykrzyknęła. Szybko wzięły kredki. Na papierze, dużymi literami, napisały „DLA MAMY”. Hania narysowała kwiatka. Zosia dorysowała uśmiech. Maja dodała serduszka. Liścik wyglądał prosto i pięknie. „To nasza siła!” szepnęły.
Mama weszła do kuchni. Miała jeszcze w oczach sen. Zatrzymała się. Uśmiech rozjaśnił jej twarz. „Co się tu stało?” zapytała, a głos miała ciepły jak kakao. Dziewczynki pobiegły do niej. „Dla ciebie, mamo” powiedziały i wręczyły liścik. Mama przytuliła każdą z nich. Przytulenie było długie i miękkie.
Przy stole wszyscy zjedli śniadanie. Było dużo śmiechu. Mama dziękowała słowami i uśmiechem. Dziewczynki poczuły radość. Wiedziały, że drobne gesty znaczyły wiele. Serwetki, liścik, kwiaty — wszystko mówiło „kocham cię”.
Po śniadaniu przyszła pora wyboru kącika do czytania. Mama zapytała: „Gdzie dziś czytamy?” Dziewczynki spojrzały na siebie. Miały wiele pomysłów. „Tam, pod kocykiem!” powiedziała Maja. „Albo na kanapie z poduszkami!” dodała Zosia. Po chwili ustalili wspólnie kącik przy oknie. Był miękki i jasny. Kocyk, poduszki, lampka — wszystko gotowe.
Usiadły razem. Mama otworzyła książkę i zaczęła czytać. Głos mamy płynął jak ciepły strumyk. Dziewczynki wsunęły się bliżej. Książka pachniała nowością i domem. Na koniec mama pocałowała czoło każdej z nich. Dzień był pełen miłości i prostych radości. Dziewczynki wiedziały, że to był dobry Dzień Mamy.