Trwa ładowanie...
Opowieść o lekarzu 11-12 lat Czytanie 20 min.

Nocny dyżur doktor Alicji i tajemnice, które leczą

Nocna lekarka doktor Alicja pomaga różnym pacjentom — od gorączkującego chłopca po dusznego starszego pana i zakłopotaną dziewczynkę — badając ich, dając porady i chroniąc ich prywatność.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Lekarka o łagodnej, skupionej twarzy i uspokajającym wyrazie, kasztanowe włosy upięte w kok, lekko pognieciony biały fartuch, trzyma srebrny stetoskop i cyfrowy termometr, pochylona nad chłopcem; chłopiec ok. 12 lat w niebieskiej bluzie z kapturem, zmęczone lecz ulżywione oczy, dłoń przy ustach, siedzi na krześle przy biurku, spocone czoło; matka ok. 35 lat w pikowanym płaszczu stoi po prawej za chłopcem, trzyma szalik, zaniepokojona lecz pewna, obserwuje z wdzięcznością; nocny gabinet lekarski z ciepłym pomarańczowym światłem lampki biurkowej, kolorowe plakaty dla dzieci na ścianie, jasny drewniany stół z pudełkiem leków, niebieskimi rękawiczkami i otwartym zestawem testów szybkich, zielony skórzany fotel; scena intymna i chroniona, lekarka spokojnie bada chłopca, mierzy temperaturę i mówi łagodnie, kompozycja skupiona na trzech postaciach, żywe kontrasty, grube kontury i nasycone kolory w stylu pop-art. zgłoś problem z tym obrazem

1. Dyżur zaczyna się od ciszy

W przychodni nocnej i świątecznej pomocy zdrowotnej światło było ciepłe jak lampka przy łóżku. Za oknem miasto oddychało wolniej: tramwaje brzęczały rzadziej, a w kałużach odbijały się latarnie.

Doktor Alicja Borkowska poprawiła identyfikator, włożyła stetoskop do kieszeni fartucha i otworzyła zeszyt dyżurów. Lubiła tę chwilę na początku — jak pierwszy akord piosenki, zanim wejdą słowa.

— Pani doktor, herbata? — zapytała pani Irena z rejestracji, stawiając kubek z parą, która pachniała malinami.

— Dziękuję. Dzisiaj będzie spokojnie? — Alicja uśmiechnęła się tak, jakby mogła zaczarować noc.

— To dyżur. On lubi robić niespodzianki — mruknęła Irena.

Alicja usiadła, a cisza przychodni była jak miękki koc. Tylko gdzieś w głębi słychać było ciche piknięcie termometru i szelest rękawiczek.

Na tablicy wisiała kartka: „Pamiętaj o tajemnicy medycznej”. Alicja zawsze ją czytała. Nie dlatego, że musiała. To było jak obietnica — że to, co ludzie przynoszą w słowach i w spojrzeniach, zostaje bezpieczne.

Wtedy zadzwonił telefon.

— Nocna pomoc zdrowotna, słucham — odezwała się Irena.

Alicja uniosła wzrok. Cisza, jakby ktoś ją przeciął nożyczkami.

— Tak… rozumiem… proszę przyjechać, tylko spokojnie… — Irena zakryła słuchawkę dłonią. — Pani doktor, chłopiec z wysoką gorączką i kaszlem. Mama jest bardzo zdenerwowana.

Alicja wstała. W głowie pojawiła się mapa: co sprawdzić, o co zapytać, kiedy nie panikować, a kiedy działać szybko.

— Dobrze. Zaproś ich do gabinetu numer dwa — powiedziała. — I poproś, żeby mieli przygotowaną książeczkę zdrowia, jeśli mają.

Kubek z herbatą został na biurku. Para dalej się unosiła, jakby też czekała na wynik badania.

2. Chłopiec w kapturze i tajemnicze kaszlnięcia

Do gabinetu weszła kobieta w puchowej kurtce, z rumieńcami na policzkach — nie od mrozu, tylko od stresu. Obok niej dreptał chłopiec, może dwanaście lat, w niebieskim kapturze. Kaszlał krótko, urywanie, jakby gardło było zrobione z papieru.

— Dobry wieczór — powiedziała Alicja spokojnie. — Jestem doktor Alicja. Jak masz na imię?

Chłopiec zerknął na mamę, jakby szukał w niej odpowiedzi.

— Kuba — mruknął.

— Kuba, super. Usiądziesz tu? — Alicja wskazała krzesło przy biurku. — A pani jest mamą?

— Tak. Ja… ja się boję, bo on ma prawie czterdzieści stopni. I tak dziwnie oddycha — wyrzuciła z siebie kobieta.

Alicja skinęła głową, ale nie spieszyła się z oceną. Najpierw trzeba zebrać historię, jak detektyw zbiera tropy.

— Od kiedy gorączka? — zapytała.

— Od popołudnia. Najpierw 38, potem szybciutko w górę. Dałam syrop… i paracetamol, ale wraca.

— A ból gardła? Ból ucha? Wymioty? — Alicja zadawała pytania rytmem spokojnego metronomu.

— Gardło mówi, że drapie. Ucho nie. Wymiotów nie.

Kuba kaszlnął i zasłonił usta rękawem.

— Świetnie, że zasłaniasz usta — pochwaliła go Alicja. — To pomaga innym nie złapać zarazków.

Kuba wzruszył ramionami, ale widać było, że mu miło.

Alicja zmierzyła temperaturę, obejrzała gardło latarką, osłuchała płuca. Stetoskop był zimny na początku, Kuba aż podskoczył.

— Ojej, lodowaty! — jęknął.

— Stetoskop ma nocną zmianę i też nie zdążył się rozgrzać — Alicja mrugnęła. — Oddychaj spokojnie… jakbyś wąchał gorącą czekoladę.

Kuba spróbował. Oddech stał się równy.

— Pani doktor, to coś groźnego? — mama ścisnęła pasek torebki tak mocno, że aż zbielały jej knykcie.

Alicja spojrzała na nią uważnie.

— Na razie wygląda na infekcję wirusową, ale musimy być czujni. Zrobimy jeszcze szybki test na grypę i streptokoki, dobrze? To tylko patyczek w gardle i w nosie. Trochę nieprzyjemne, ale szybko mija.

Kuba wytrzeszczył oczy.

— Patyczek… w nosie?!

— Tylko na chwilę. Jak łaskotanie, które udaje, że jest groźne — uspokoiła Alicja. — A potem będziemy wiedzieć więcej.

Kiedy przygotowywała test, mama nachyliła się do Alicji i szepnęła:

— Czy… czy to może być przez to, że on się ostatnio stresuje? Wie pani… szkoła…

Alicja podniosła dłoń, jakby delikatnie zatrzymała tę myśl w powietrzu.

— Rozumiem. Porozmawiamy o tym, ale spokojnie. I pamiętajmy: to, co mówicie w gabinecie, zostaje między nami. Tajemnica medyczna. Ja nikomu nie opowiem o Kubie — ani sąsiadom, ani nauczycielom. Chyba że Kuba lub pani poprosicie albo gdyby chodziło o bezpieczeństwo. Dobrze?

Kuba spojrzał na nią pierwszy raz prosto.

— Serio?

— Serio — odpowiedziała Alicja.

Testy poszły szybko. Kuba zrobił minę, jakby połknął niewidzialną żabę, ale wytrzymał dzielnie.

Wyniki: negatywne.

— Czyli raczej zwykły wirus — podsumowała Alicja. — Najważniejsze: nawadnianie, odpoczynek, leki przeciwgorączkowe zgodnie z dawką. I obserwacja oddechu. Jeśli zacznie się męczyć, sinieć, jeśli będzie bardzo senny i nie do obudzenia, wtedy od razu szpital. Teraz nie widzę takich objawów.

Mama wypuściła powietrze, jakby odkręciła zawór w balonie.

— Dziękuję… Ja po prostu… — urwała.

— Strach jest normalny. Jest pani dobrą mamą. Przyjechała pani, bo chciała pani pewności — powiedziała Alicja.

Kuba zsunął kaptur. Miał spocone czoło i oczy, które prosiły o łóżko.

— Mogę już iść? — zapytał cicho.

— Możesz. I pamiętaj: herbata, woda, zupa. A na kaszel: miód tylko jeśli nie jesteś uczulony i jeśli masz więcej niż rok, co akurat masz zdecydowanie — uśmiechnęła się Alicja.

Kuba parsknął krótkim śmiechem, który zamienił się w kaszel.

Kiedy wyszli, gabinet znowu ucichł, jakby drzwi zamknęły nie tylko hałas, ale i czyjś niepokój.

3. Sygnał z ciemnej klatki schodowej

Nie minęło pół godziny, gdy zadzwonił drugi telefon. Tym razem głos Ireny był bardziej napięty.

— Pani doktor, zgłoszenie wyjazdowe. Starszy pan, duszność. Rodzina boi się, że to serce.

Alicja poczuła, jak serce w niej też przyspiesza, jakby chciało biec pierwsze. Wzięła torbę lekarską, pulsoksymetr, ciśnieniomierz, a do kieszeni wsunęła małą latarkę.

— Jadę — powiedziała krótko.

Na parkingu czekał kierowca z ratownikiem, panem Markiem. Miał czapkę naciągniętą na uszy i oczy, które widziały już niejedną noc.

— Dobry wieczór, pani doktor — przywitał się. — Adres niedaleko. Trzecie piętro bez windy.

— Nocna siłownia — westchnęła Alicja, ale w jej głosie była troska, nie narzekanie.

W samochodzie uliczne światła przesuwały się po szybach jak złote ryby. Alicja przeglądała w myślach możliwe scenariusze: astma? infekcja? niewydolność serca? lęk? Każdy wymagał innego klucza.

Klatka schodowa pachniała wilgotnym tynkiem i czyimś obiadem sprzed kilku godzin. Na trzecim piętrze drzwi otworzyła młoda kobieta w szlafroku.

— Tato… on… on nie może złapać tchu — powiedziała szybko.

W pokoju na kanapie siedział starszy pan, pochylony, podparty na łokciach. Oddychał płytko, jakby powietrze było ciężkie jak mokry ręcznik.

Alicja podeszła powoli, żeby nie straszyć.

— Dobry wieczór. Jestem doktor Alicja. Jak pan ma na imię?

— Stefan — wysapał.

Alicja uklękła przy nim, na jego poziomie.

— Panie Stefanie, będziemy działać krok po kroku. Teraz proszę oprzeć stopy o podłogę. Dobrze. A ja sprawdzę tlen.

Założyła pulsoksymetr na palec. Liczby migały, jakby same nie były pewne.

— 90… — mruknął Marek.

Alicja osłuchała płuca, zmierzyła ciśnienie. W tle córka pana Stefana szeptała:

— On nie mówi nikomu, że mu gorzej. Zawsze udaje, że jest twardy.

Alicja odwróciła głowę.

— Rozumiem. Ale proszę pamiętać: porozmawiamy o wszystkim tutaj, bez widowni. Jeśli są sąsiedzi na korytarzu, proszę ich nie wpuszczać. To prywatne — powiedziała spokojnie, ale stanowczo.

Córka skinęła i zamknęła drzwi do pokoju.

Alicja wzięła głęboki wdech. Naprawdę głęboki, aż poczuła, jak żebra rozsuwają się jak drzwi od szafy. Ten oddech był dla niej jak przycisk „spokój”. Potem powoli wypuściła powietrze.

— Panie Stefanie, spróbujemy oddychania przez „zasznurowane usta” — powiedziała. — Wdech nosem… i wydech ustami, jakby pan chciał zgasić świeczkę, ale jej nie zdmuchnąć. Tak… powoli.

Stefan spróbował. Wydech zrobił się dłuższy. Ramiona opadły minimalnie.

— Dobrze — pochwaliła Alicja. — Czy ma pan inhalator? Albo był pan leczony na astmę, POChP?

— Mam… czasem… — Stefan wskazał drżącą ręką szufladę.

Marek szybko podał inhalator. Alicja sprawdziła, czy lek nie jest przeterminowany, i wytłumaczyła:

— Wstrząsnąć. Wydech. Ustnik do ust. Nacisnąć i wdech. Potem wstrzymać na pięć sekund. Spróbujemy razem.

Po dwóch dawkach saturacja powoli podskoczyła. 92… 93.

Alicja spojrzała na Marka. On tylko kiwnął głową: lepiej, ale trzeba uważać.

— Panie Stefanie, słyszę świsty w płucach, może to zaostrzenie oddechowe. Czy ma pan gorączkę?

— Nie.

— Ból w klatce?

— Trochę… jakby ciężar — przyznał.

To była chwila, gdy w medycynie zapala się żółte światło. Alicja podjęła decyzję.

— Zrobimy tak: ze względu na ten ciężar i duszność, najlepiej będzie, żeby pojechał pan do szpitala na EKG i badania krwi. Tutaj możemy pomóc doraźnie, ale tam sprawdzą serce dokładniej.

Stefan skrzywił się.

— Nie lubię szpitali.

— Nikt nie lubi — odpowiedziała Alicja. — Ale czasem to jak wizyta u mechanika, gdy w aucie świeci się kontrolka. Lepiej zajrzeć pod maskę, zanim auto stanie w środku drogi.

Córka pana Stefana otarła oczy rękawem.

— Czy… czy to poważne?

Alicja mówiła miękko, ale jasno:

— Jeszcze nie wiemy. I właśnie dlatego trzeba sprawdzić. Najważniejsze: teraz jest pan z nami, oddycha pan lepiej, a my nie zostawiamy pana samego.

Marek wezwał karetkę transportową. Zanim przyjechała, Alicja przypomniała o lekach, o tym, żeby zabrać dokumenty, listę przyjmowanych preparatów i ładowarkę do telefonu.

— I proszę pamiętać — zwróciła się do córki — o prywatności taty. Nie trzeba opowiadać całej klatce schodowej, co się dzieje. Wystarczy powiedzieć, że jedzie na badania.

Kobieta skinęła. W jej oczach był już mniejszy chaos.

Kiedy Stefan został przekazany zespołowi, Alicja wyszła na zewnątrz. Zimne powietrze ugryzło ją w policzki, ale też obudziło.

— Dobra robota — powiedział Marek w samochodzie.

— Dzięki. Oby to było tylko zaostrzenie oddechowe — odparła Alicja i ścisnęła torbę, jakby trzymała w niej nie tylko sprzęt, ale i odpowiedzialność.

4. Szept w poczekalni

Po powrocie do przychodni w poczekalni siedziała dziewczynka w okularach i z włosami związanymi w krótki kucyk. Obok niej chłopak, pewnie brat, przewijał w dłoniach czapkę. Mama stała przy oknie i patrzyła na parking, jakby tam można było znaleźć odpowiedź.

Irena szepnęła Alicji:

— Nela, jedenaście lat. Ból brzucha. Mama mówi, że Nela nie chce mówić przy bracie.

Alicja od razu zrozumiała. Czasem choroba jest prosta, a czasem bardziej jak supeł na sznurówce: trzeba go rozwiązać cierpliwie.

— Zapraszam Nelę z mamą. Brat może zostać tutaj — powiedziała.

Chłopak obruszył się.

— Ale ja chcę być z nią!

Alicja przykucnęła, żeby być na jego wysokości.

— Wiem. To miłe, że chcesz. Ale w gabinecie czasem rozmawiamy o sprawach, które są tylko jej. To jak pamiętnik. Nie dlatego, że ci nie ufa, tylko dlatego, że ma prawo do prywatności. Możesz poczekać i pilnować czapki, dobra?

Chłopak spojrzał na czapkę, jakby była ważnym zadaniem, i w końcu kiwnął głową.

W gabinecie Nela siedziała sztywno.

— Cześć, Nela. Powiesz mi, gdzie boli? — zapytała Alicja.

Dziewczynka wskazała dół brzucha i zacisnęła usta.

— Od kiedy?

— Od rana — odpowiedziała cicho.

Alicja zaczęła od prostych pytań: jedzenie, woda, toaleta, gorączka. Potem spojrzała na mamę.

— Czy mogę porozmawiać z Nelą chwilę sam na sam? To często pomaga, gdy ktoś się wstydzi.

Mama zawahała się, ale Alicja dodała:

— Wszystko, co Nela powie, jest objęte tajemnicą. Jeśli będzie coś, co wymaga działania, ustalimy razem, jak o tym porozmawiać.

Mama wyszła.

Nela od razu wypuściła powietrze.

— Ja… ja się boję, że to coś głupiego — wyszeptała.

— W gabinecie nie ma głupich spraw — odparła Alicja. — Są tylko sprawy, które kogoś martwią.

Nela pogładziła róg bluzy.

— Dostałam pierwszy okres. I boli. I nie chciałam, żeby brat wiedział, bo on się śmieje ze wszystkiego.

Alicja skinęła, jakby Nela powiedziała coś zupełnie normalnego — bo to było normalne.

— Gratuluję twojemu ciału, że zaczęło nowy etap — powiedziała łagodnie. — To może boleć, zwłaszcza na początku. Zbadam ci brzuch delikatnie, żeby upewnić się, że nic innego się nie dzieje. Zgoda?

— Zgoda — Nela szepnęła.

Badanie było krótkie, ostrożne. Alicja wyjaśniała każdy ruch.

— Teraz uciśnięcie… czy boli bardziej? A teraz?

— Trochę, ale da się — odpowiedziała Nela.

Alicja podsumowała:

— Nie widzę objawów ostrego brzucha. Wygląda to jak typowe bóle menstruacyjne. Pomaga ciepły termofor, odpoczynek, dużo wody. Można też wziąć lek przeciwbólowy odpowiedni dla twojego wieku — powiem mamie dokładnie jaki i w jakiej dawce. I ważne: jeśli ból byłby nagły, bardzo silny, z gorączką, wymiotami albo omdleniem — wtedy od razu pilna pomoc.

Nela przytaknęła, a potem zapytała najciszej jak się da:

— A… czy pani powie bratu?

Alicja uśmiechnęła się.

— Nie. To twoja sprawa. Możesz mu powiedzieć, kiedy będziesz gotowa, albo wcale. Ja mam obowiązek chronić twoją tajemnicę. To część mojej pracy.

Wróciła mama. Alicja wytłumaczyła sytuację spokojnie, z szacunkiem dla Neli, bez szczegółów, które dziewczynka chciała zatrzymać dla siebie. Mama objęła Nelę ramieniem.

— Dziękuję — powiedziała z ulgą. — Ja pamiętam, jakie to było trudne.

Kiedy wychodzili, brat podniósł wzrok.

— I co jej jest? — zapytał podejrzliwie.

Nela spojrzała na Alicję. Alicja tylko mrugnęła, jakby mówiła: „Ty decydujesz”.

— Boli ją brzuch, ale będzie dobrze — odpowiedziała Nela.

Brat przyjął to bez protestu, bo usłyszał „będzie dobrze”, a to była wiadomość, którą każdy lubi.

5. Małe instrukcje na wielką noc

Po północy przychodnia wyglądała jak statek płynący przez ciemne morze: tu i ówdzie światło, reszta w półmroku. Alicja uzupełniała dokumentację. Każda wizyta miała swoje miejsce: objawy, badanie, zalecenia. Nie dla papieru — dla bezpieczeństwa pacjentów. Żeby następny lekarz mógł zrozumieć, co się wydarzyło, bez zgadywania.

Irena przyniosła nową herbatę.

— Pani doktor, a pani nie boi się tylu decyzji? — zapytała nagle. — Ja bym się bała, że pomylę dawkę albo przeoczę coś ważnego.

Alicja zamieszała herbatę łyżeczką. Dźwięk był cichy, kołyszący.

— Boję się czasem — przyznała. — Strach bywa jak latarka. Jeśli jest mądry, oświetla, a nie oślepia. Dlatego sprawdzamy, pytamy, słuchamy. I współpracujemy.

— Z kim? — Irena uniosła brwi.

— Z pacjentem, z rodziną, z pielęgniarką, z ratownikami, ze szpitalem. Nawet z… zegarkiem — uśmiechnęła się Alicja. — Bo czasem najważniejsze jest: obserwować i wrócić, jeśli coś się zmieni.

Irena kiwnęła głową.

— I ta tajemnica… To naprawdę aż tak ważne?

Alicja spojrzała na kartkę na tablicy.

— Bardzo. Wyobraź sobie, że musisz powiedzieć obcej osobie coś wstydliwego albo strasznego. Gdybyś myślała, że jutro pół osiedla o tym plotkuje, nie powiedziałabyś nic. A wtedy lekarz może nie pomóc. Tajemnica to taki zamek w drzwiach — ludzie wchodzą do gabinetu, bo wiedzą, że drzwi się zamykają.

Irena uśmiechnęła się, jakby wreszcie zrozumiała.

W tym momencie zadzwonił telefon, ale tym razem to była spokojna konsultacja: tata pytał, czy oparzenie od gorącej herbaty wymaga wizyty. Alicja poprosiła, by opisał wygląd skóry.

— Jeśli to tylko zaczerwienienie, proszę chłodzić letnią wodą przez 20 minut, nie lodem. Nie smarować masłem — powiedziała. — Jeśli są pęcherze większe, ból narasta, albo to twarz, dłoń, okolice stawów — wtedy proszę przyjechać.

— Dziękuję, pani doktor. A czy ja mogę wysłać zdjęcie? — zapytał tata.

— Jeśli mają państwo możliwość bezpiecznie, tak, ale proszę nie wrzucać tego nigdzie publicznie. Zdjęcia medyczne też są prywatne — dodała Alicja.

Odłożyła słuchawkę i dopisała kilka słów w notatkach. Noc uczyła ludzi prostych rzeczy: chłodzić oparzenia, obserwować duszność, nawadniać przy gorączce, nie wstydzić się pytać. I uczyła też Alicję: każda rozmowa to mały most.

6. Rozmowa, która koi

Nad ranem światło za oknem zmieniło kolor na jaśniejszy, jakby ktoś wlał do nieba odrobinę mleka. Dyżur dobiegał końca. Alicja czuła zmęczenie w barkach, ale w głowie miała porządek, jak w dobrze ułożonej apteczce.

W drzwiach gabinetu stanęła Nela z mamą. Wyglądały na spokojniejsze.

— Przepraszam, że wracamy… — zaczęła mama.

— Nie przepraszajcie. Co się dzieje? — Alicja odsunęła krzesło.

Nela trzymała w dłoniach mały notes.

— Ja… chciałam zapytać o jedną rzecz — powiedziała odważniej niż wcześniej. — Czy to normalne, że się boję? I że nie chcę, żeby wszyscy o tym gadali?

Alicja usiadła naprzeciwko, jak przy rozmowie przy kuchennym stole.

— To bardzo normalne — odpowiedziała. — Twoje ciało robi coś nowego, a głowa próbuje nadążyć. Masz prawo do swoich granic. Możesz wybrać, komu mówisz i ile mówisz. A jeśli ktoś żartuje w sposób, który cię rani, masz prawo powiedzieć: „Nie podoba mi się to”.

Mama przytaknęła.

— A ja mogę pomóc — dodała cicho.

Nela spojrzała na mamę, potem na Alicję.

— I pani naprawdę nikomu nie powie?

— Naprawdę — powiedziała Alicja. — Tajemnica medyczna jest jak koc, którym przykrywa się to, co delikatne. Żeby nie zmarzło od cudzych słów.

Nela uśmiechnęła się pierwszy raz tego wieczoru tak szeroko, jakby ktoś zapalił w niej małą lampkę.

— Dziękuję.

Kiedy wyszły, Alicja przez chwilę siedziała w ciszy. Słuchała, jak przychodnia budzi się do poranka: kroki, szelest papieru, cichy brzęk kluczy.

Irena zajrzała do gabinetu.

— Koniec dyżuru. Jak pani się czuje?

Alicja oparła się o fotel.

— Jak po długiej bajce — odpowiedziała. — Trochę zmęczona, ale dobrze, że była opowiedziana do końca.

Irena uśmiechnęła się.

— To miła noc.

Alicja spojrzała na kartkę „Pamiętaj o tajemnicy medycznej”, na zeszyt dyżurów i na kubek po herbacie, w którym została kropla malinowego zapachu.

— Tak — powiedziała cicho. — Bo nawet kiedy jest strach, można go oswoić rozmową. Spokojną, uczciwą. I wtedy łatwiej zasnąć.

Za oknem ptaki zaczęły próbować pierwszych dźwięków dnia. Alicja wzięła jeszcze jeden spokojny oddech — już nie z napięcia, tylko z wdzięczności — i wyszła z gabinetu, zostawiając za sobą noc, która nauczyła czegoś ważnego: że pomoc to nie tylko leki i badania, ale też zaufanie, dyskrecja i ciepłe słowa na dobranoc.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Przychodni
Miejsce, gdzie ludzie przychodzą po pomoc medyczną poza szpitalem.
Dyżur
Czas, kiedy lekarz lub pielęgniarka pracuje i jest dostępny dla pacjentów.
Stetoskop
Przyrząd, którym lekarz słucha serca i oddechu pacjenta.
Identyfikator
Teczka lub zawieszka z imieniem i funkcją osoby w pracy.
Rejestracji
Miejsce w przychodni, gdzie zapisuje się pacjentów i odbiera telefony.
Pulsoksymetr
Małe urządzenie na palec mierzące ilość tlenu we krwi.
Saturacja
Procent tlenu we krwi, pokazany przez pulsoksymetr.
POChP
Skrót choroby płuc, która utrudnia oddychanie przez długi czas.
Zaostrzenie
Pogorszenie choroby, gdy objawy stają się silniejsze niż zwykle.
Inhalator
Urządzenie, które podaje lek oddechowy bezpośrednio do płuc.
EKG
Badanie, które pokazuje pracę serca za pomocą fal elektrycznych.
Dokumentacja
Zapis wszystkich informacji o pacjencie i jego leczeniu.
Tajemnica medyczna
Zasada, że lekarz nie opowiada cudzych spraw bez zgody.
Pęcherze
Małe bąble na skórze, które powstają po silnym oparzeniu.
Nawadnianie
Picie wystarczającej ilości płynów, by organizm działał dobrze.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

tajemnica empatia rodzina ratunek zaufanie lekarz

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści lekarzy dla 11-12 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.