Trwa ładowanie...
Opowieść o wojnie 11-12 lat Czytanie 15 min.

Plakat, który łączy

Kuba postanawia stworzyć plakat o pokojowej zabawie, który ma na celu przypomnienie dzieciom o ich prawach, jednak napotyka na wyzwania związane z różnicami zdań i nowymi kolegami z innych krajów. W trakcie pracy nad plakatem dzieci uczą się, jak ważne jest słuchanie siebie nawzajem i budowanie mostów przyjaźni.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Dwunastoletni chłopiec o imieniu Kuba stoi na środku obrazu, ma brązowe, rozczochrane włosy i błyszczące oczy pełne ciekawości. Ubrany jest w niebieską koszulkę i beżowe szorty, a jego twarz wyraża radosną determinację, trzyma dużą kolorową planszę przedstawiającą drzewo z gałęziami obciążonymi symbolicznymi rysunkami. Po jego prawej stronie znajduje się Layla, jedenastolatka z długimi czarnymi włosami, ubrana w różową sukienkę, trzymająca małego misia pod pachą. Uśmiecha się nieśmiało, podziwiając plakat. Po lewej stronie Kacper, dwunastoletni chłopiec z krótkimi blond włosami, rysuje kredkami, skoncentrowany i entuzjastyczny, siedząc na ławce. Sceneria znajduje się w jasnej klasie z jasnożółtymi ścianami, oknami wpuszczającymi światło słoneczne i plakatami rysunków dzieci. Na stołach rozsypane są przybory szkolne, tworząc kreatywną i radosną atmosferę. Główna sytuacja pokazuje Kubę i jego przyjaciół, którzy przygotowują wielki plakat na temat pokoju, symbolizujący ich pragnienie świata bez wojny, bawiąc się razem i dzieląc pomysłami. zgłoś problem z tym obrazem

Poranek z plakatem

Kuba obudził się wcześnie, zanim jeszcze wstało słońce. Na stoliku obok łóżka leżały kolorowe flamastry, stara kartka brystolu i wstążka, którą ktoś kiedyś przywiózł z daleka. Dziś miał narysować plakat. Plakat o pokoju. Plakat, który miał powiedzieć: chcemy się bawić, uczyć i śmiać bez strachu.

Na zewnątrz było cicho. Czasami w oddali dało się usłyszeć jak daleki dźwięk burzy. Dźwięk, który nie pochodził od pogody. Rodzice tłumaczyli, że to oznaki wojny — sytuacji, kiedy dorośli nie potrafią porozumieć się inaczej niż przez walkę. Mówili spokojnie i prosto, tak aby Kuba nie bał się więcej niż trzeba. Mówili: „To nie twoja wina. Twoje prawa są ważne. Masz prawo do zabawy, do szkoły, do przyjaciół i do bezpieczeństwa.”

Kuba wstał i usiad przy stole. Wziął kartkę do ręki i pomyślał o tym, co znaczy pokój. Pokój to cisza, ale nie ta zimna i pusta. To dźwięk śmiechu, stukot piłki o mur, paplanie przy planszy gry, odgłos kropli wody w fontannie na placu zabaw. Pokój to też miejsce, gdzie można powiedzieć, że się jest smutnym i dostać przytulenie.

Mama przyniosła mu herbatę. Uśmiechnęła się, ale w jej oczach było ślad czegoś trudniejszego. Mimo to mówiła ciepło:

— Rysuj tak, jak czujesz. Nie ma złych pomysłów.

— Chcę, żeby wszyscy mogli grać — odpowiedział Kuba. — Nawet ci, którzy przyjechali niedawno.

Mama pokiwała głową. W mieście mieszkało kilka rodzin, które musiały opuścić swoje domy. Przyjechali z daleka, z miejsc, gdzie było niebezpiecznie. Kuba widział ich czasami na spacerze z ciężkimi torbami. Czasami widział dzieci, które były ciche i patrzyły inaczej niż jego rówieśnicy.

Kuba pomalował niebo na błękit. Na nim narysował balony. Pod niebem narysował boisko i dzieci, które się trzymają za ręce. Jedno z dzieci miało inny kolor włosów, inny akcent, inna koszulka. Wszyscy się śmiali.

Gdy plakat był prawie gotowy, tata przyszedł z gazetką szkolną.

— W środę robimy spotkanie o prawach dzieci — powiedział tata. — Może chcesz pokazać swój plakat?

Kuba poczuł, jak serce mu zabiło szybciej. Pomysł, że jego plakat mógłby wisieć gdzieś, gdzie go zobaczą inni, dodał mu odwagi. Chciał, aby inni też przypomnieli sobie, co oznacza być dzieckiem.

Kiedy wyszedł na zewnątrz z plakatem pod pachą, zobaczył sąsiada, pana Marka, który podlewał ogródek. Pan Marek zawsze miał czas na krótką rozmowę. Zobaczył plakat i uśmiechnął się.

— Piękne kolory — rzekł. — Pokój to zasługuje na kolory.

— Chcę, żeby dzieci nie bały się bawić — odpowiedział Kuba.

— To dobry powód — powiedział pan Marek. — Pamiętaj też, że wszyscy mamy prawo być słuchani.

Słowa pana Marka brzmiały prosto, ale mocno. Kuba poczuł, że to, co robi, ma sens. Plakat był jego pierwszym krokiem.

Spotkanie w szkole

W szkole było gwarno. Na korytarzu rozbrzmiewały rozmowy, a w klasie krzyczały skrypty projektora. Pani wychowawczyni, pani Aneta, ogłosiła spotkanie o prawach dzieci. Usiadła na pudełku i spojrzała na wszystkich.

— Dziś porozmawiamy o tym, co dzieciom przysługuje — zaczęła. — O tym, jak żyć w świecie, w którym czasem są konflikty, i jak możemy pomagać sobie nawzajem.

Pani Aneta wyjaśniła prawa prosto i bez strachu. Mówiła, że prawa dziecka to lista rzeczy, które dorośli powinni zapewnić dzieciom: bezpieczeństwo, opiekę, edukację, prawo do zabawy i do wyrażania własnego zdania. Mówiła też, że każdy, niezależnie od pochodzenia, koloru skóry czy języka, ma te same prawa.

— Wyobraźcie sobie — powiedziała — że prawo do zabawy to jak skrzynia z narzędziami. Gdy ktoś jest smutny, możemy otworzyć skrzynię i wyciągnąć zabawę. Może to być gra, spacer, rozmowa albo śmiech. To pomaga złapać oddech.

Kuba podniósł rękę. — A co, jeśli ktoś z nas boi się, bo słyszał o wojnie? — zapytał.

— Wtedy mamy prawo czuć się bezpiecznie i prawo zapytać dorosłych o wyjaśnienie — odpowiedziała pani Aneta. — Można też powiedzieć o swoich obawach nauczycielowi lub psychologowi szkolnemu. Nikt nie powinien bagatelizować twoich uczuć.

Do klasy weszło nowe dziecko. Miało na imię Layla. Była cicha i trzymała w dłoniach mały pluszak. Miała inny strój niż większość dzieci i mówiła z delikatnym akcentem. Kilkoro uczniów wyszło jej naprzeciw.

— Cześć — powiedział Kuba, podając jej plakat. — Robimy plakat o pokoju. Chcesz nam pomóc?

Layla uśmiechnęła się nieśmiało. Jej oczy rozjaśniły się. — Lubię rysować — odrzekła.

Pani Aneta zaproponowała ćwiczenie: każdy miał opowiedzieć o jednym prawie dziecka i wymyślić, jak można je w praktyce chronić. Dzieci mówiły o zabawie, o przyjacielu, który pomaga podnieść się po upadku, o nauczycielu, który tłumaczy, dlaczego coś jest niebezpieczne. Mówili też o prostych rzeczach: o wodzie w kranie, o tym, że każdy ma prawo do skarpet, których nie trzeba oddawać, i o tym, że nikt nie może zabrać twojego śmiesznego kapelusza bez pytania.

Na koniec pani Aneta powiedziała:

— Prawa dziecka są jak most. Pomagają nam przejść nad trudnymi miejscami. Ale mosty trzeba budować razem.

Te słowa utkwiły Kubie w głowie. Most budowany razem. To brzmiało jak zaproszenie.

Plakat i zabawa

Przy stolikach w bibliotece dzieci rozłożyły flamastry, farby i kawałki kolorowego papieru. Plakat Kubie nabierał nowych szczegółów. Layla przyklejała wycięte z magazynu obrazki piłek i książek. Inne dzieci malowały rączki, żeby pokazać, że każdy ma prawo do dotyku przyjaźni i pomocy.

Kuba zauważył Kacpra, który bawił się samotnie na końcu stołu. Kacper zwykle był głośniejszy niż inni. Dziś siedział cicho i skrzywił się, gdy ktoś przypadkowo potrącił mu farbę. Kuba podszedł i zapytał:

— Chcesz zagrać w chowanego po plakatowym boisku?

Kacper wzruszył ramionami.

— Nie wiem, mam dziś gorszy dzień.

— Możemy zacząć od prostego, na przykład od zabawy w podawanie uśmiechu — zaproponował Kuba. — Ktoś się uśmiecha, ktoś inny odpowiada.

Kuba pokazał, jak to działa. On się uśmiechnął szeroko, Kacper odpowiedział małym uśmiechem, Layla zrobiła to delikatnie, ktoś inny zaliczył krzyk śmiechu. To była mała gra, ale coś w niej było ulgowego. Bo gra nie musiała być idealna. Wystarczyło, że wszyscy czuli się widziani.

Podczas pracy pojawiła się kwestia, która mogła prowadzić do sporu. Jedno z dzieci chciało, aby na plakacie znalazły się wyłącznie symbole trawy i zwierząt. Inne postulowało, by umieścić mapę świata. Jeszcze inni chcieli, żeby plakat był pełen zdjęć ich rodzin. Głosy zaczęły nakładać się na siebie.

Pani Aneta wstąpiła między stoliki. — Zróbmy krótką rundę — zaproponowała. — Każdy powie, dlaczego chce to na plakacie. Potem wybierzemy elementy, które połączą wszystkie pomysły.

Pierwszy mówił Franek:

— Chcę trawę, bo tam jest boisko. Bo boisko to miejsce, gdzie możemy się spotykać.

— A ja mapę — dodała Ola. — Bo niektórzy przyjechali z daleka. Chciałabym, żeby czuli, że są tu u nas mile widziani.

Layla powiedziała cicho:

— Chcę zdjęcie mojej siostry. Tęsknię za nią.

Wtedy dzieci zamilkły. Dźwięk tęsknoty w klasie był bardziej wymowny niż jakiekolwiek argumenty o kompozycję.

Kuba zaproponował kompromis:

— Co jeśli zrobimy drzewo? Na gałęziach będą symbole: piłka, książka, zdjęcie, mapa. Wszystko będzie razem.

Dzieci zgodziły się niemal od razu. Pomysł łączył. Pani Aneta zanotowała plan i pomocnie wskazała, jakie miejsca w szkole będą najlepsze na zawieszenie plakatu.

Po skończonej pracy ktoś zaproponował zabawę na boisku. Dzieci wybiegły na podwórko, a Kuba poczuł ciepło od słońca na twarzy. Gra polegała na tym, by przejść z jednej strony boiska na drugą, trzymając w grupie szarfę — każdy musiał pilnować, żeby nikt nie odpadł. To ćwiczenie uczyło współpracy. Kiedy ktoś upadał, reszta pomagała mu wstać. Kacper grał już głośniej i częściej się śmiał. Layla biegała szybko i gubiła buty, a ktoś przyniósł jej zapasowe. Wszystkie te gesty były małymi cegiełkami budującymi most, o którym mówiła pani Aneta.

Po chwili Kuba usiadł na ławce i obserwował. W głowie miał myśli o prawach: prawo do zabawy, prawo do bycia wysłuchanym, prawo do szacunku. Zrozumiał, że plakat to nie tylko papier. To obietnica.

Kłótnia i rozmowa

Kilka dni później, gdy plakat miał być zawieszony w sali gimnastycznej, doszło do nieporozumienia. Jeden z chłopców z sąsiedniej klasy, Szymon, przyszedł z grupą i chciał wprowadzić własny napis. Napis był krótki i ostro brzmiący. Część dzieci się obruszyła. Ktoś podniósł głos. Szymon stanął na środku i nie chciał ustąpić.

Napięcie rosło. Nie było żadnej przemocy, ale atmosfera zrobiła się ciężka. Pani Aneta szybko przyszła z nauczycielem WF. Poprosiła wszystkich, aby usiedli i wzięli trzy głębokie oddechy. Potem zaczęła pytać:

— Co czujecie?

Dzieci mówiły po kolei. Ktoś był zły, ktoś zawstydzony, ktoś smutny. Szymon początkowo milczał. W końcu powiedział:

— Chciałem, żeby napis był silny. Myślałem, że to pomoże.

— W jaki sposób pomagałyby słowa, które zranią innych? — zapytała pani Aneta.

— Nie chciałem nikogo zranić — odparł Szymon. — Tylko... czasami myślę, że siła to jedyna droga.

Nauczyciel WF wziął kawałek kredy i narysował dwa kręgi na podłodze. W środku jednego kręgu napisał „Siła”. W drugim „Rozmowa”. Poprosił, by dzieci stanęły w kręgach, które najlepiej oddają ich zdanie. Kilka osób stanęło w kręgu „Siła”, kilka w „Rozmowa”. Później każdy, kto stał w „Siła”, miał opowiedzieć, co rozumie przez siłę. Opisali ją jako umiejętność bronienia siebie, czasem błędnie interpretowaną jako zadawanie bólów lub narzucanie swojej woli.

— Czy można być silnym, a jednocześnie słuchać innych? — zapytała pani Aneta.

— Tak — odparła Ola. — Silny nie musi krzyczeć. Może być opanowany.

Szymon spojrzał na kolegów i westchnął:

— Chyba zapomniałem, że mogę pytać, zanim działam.

Pani Aneta uśmiechnęła się i podała mu kartkę:

— Zróbmy coś nowego. Zamiast narzutu słów, napiszmy zdania, które pomagają rozmawiać. Na przykład: „Słyszę cię” albo „Czy możesz mi wyjaśnić, dlaczego to dla ciebie ważne?”

Dzieci zaczęły wymyślać takie zdania. Pisały je i przyklejały wokół plakatu. Wkrótce wokół rysunku drzewa pojawiły się balony z napisami: „Słucham”, „Zrozum mnie”, „Przepraszam”, „Chcę pomóc”. Szymon też napisał swoje zdanie: „Chcę być wysłuchany”.

Rozmowa utemperowała gniew. Dzieci zauważyły, że spór można zamienić w sposób na lepsze zrozumienie. Ktoś zaproponował, by przed każdym ważnym działaniem w szkole, kiedy zdarzy się różnica zdań, najpierw zadzwonić dzwoneczkiem i zrobić krótką rundę „co czujemy”. To miało być nowe szkolne prawo — prawo do bycia wysłuchanym.

Po wszystkim Kuba poczuł ulgę. Zrozumiał, że konflikt sam w sobie nie oznacza końca. To sygnał, że trzeba porozmawiać. I że rozmowa to też narzędzie pokoju.

Uścisk dłoni i podsumowanie

Wreszcie nadszedł dzień, kiedy plakat miał zostać zawieszony w sali gimnastycznej. Na uroczystość przyszli rodzice, nauczyciele i mieszkańcy osiedla. Były ciasteczka, herbata i stoły z pracami plastycznymi. Plakat przypominał drzewo z symbolem mnóstwa praw. Pod nim stały dzieci trzymające się za ręce.

Na środku sali stanęli Kuba i Szymon. Wszyscy oczekiwali, co zrobią. Napięcie zniknęło. Szymon spojrzał na Kubę i powiedział:

— Dzięki za to, że zaprosiłeś mnie do rozmowy.

Kuba odpowiedział:

— Dziękuję, że chciałeś posłuchać.

Następnie Szymon wyciągnął rękę. W sali zapadła cisza, która była ciepła i pełna zrozumienia. Kuba uścisnął dłoń Szymona. To był mały, prosty gest. Ludzie klaskali delikatnie, jak gdyby chcieli, żeby ten moment trwał dłużej.

Pani Aneta poprosiła Kubę, by powiedział kilka zdań o tym, czego się nauczył. Kuba spojrzał na tłum i poczuł, że ma głos.

— Nauczyłem się, że prawo do zabawy i bezpieczeństwa jest ważne dla każdego dziecka — zaczął. — Że niektórzy przyjechali z daleka i tęsknią za domem. Nauczyłem się, że plakat to nie tylko obraz. To obietnica, że będziemy słuchać. Że kiedy ktoś jest przestraszony, pomagamy, a kiedy się nie zgadzamy, rozmawiamy. I że małe rzeczy, jak podanie ręki, mogą mieć wielkie znaczenie.

Layla podeszła i przytuliła Kubę. Jej pluszak fruwał pod pachą. W tłumie ktoś z rodziców powiedział do mikrofonu:

— Prawa dziecka mówią, że dzieci mają prawo do opieki, edukacji i zabawy. Ale one mówią też, że nikt nie może odbierać dziecku godności. Dziś widzimy, że godność buduje się z uważności, z prostych gestów i z gotowości do dialogu.

Na stołach leżały karteczki z napisem „Co mogę zrobić, żeby pomóc”. Dzieci dopisały swoje pomysły: „Pomagam sprzątać po zabawie”, „Słucham, kiedy ktoś jest smutny”, „Dzielę się piłką”, „Tłumaczę obcokrajowcowi zasady gry”. To były praktyczne rzeczy, łatwe do zrobienia i ważne.

Kuba pomyślał o tym, jak wiele drobnych gestów złożyło się na ten moment. Ktoś podarował farby, ktoś inny pomógł Layli z butami, inny rozmawiał z Szymonem, zamiast od razu osądzać. Wszystko to było nauką o tym, jak reagować na świat, który czasem bywa niebezpieczny.

Później, gdy większość ludzi rozeszła się do domów, Kuba, Layla i Kacper poszli jeszcze raz obejrzeć plakat. Podeszli blisko i przeczytali napisy.

„Słucham” — odczytała Layla.

„Przepraszam” — dodał Kacper.

„Chcę pomóc” — powiedział Kuba.

Kuba położył dłoń na papierze i uśmiechnął się do siebie. Wiedział, że plakat nie zatrzyma wojny, jeśli ma ona miejsce daleko. Ale mógł przypominać, że każde dziecko ma swoje prawa i że w każdej społeczności można budować przestrzeń, gdzie te prawa są szanowane. Można uczyć się, jak rozmawiać. Można pamiętać o tym, że uścisk dłoni to nie tylko gest — to obietnica, że będziemy się starać lepiej rozumieć.

Tego wieczoru Kuba zapisał kilka zdań do swojego notatnika:

- Każde dziecko ma prawo do zabawy i bezpieczeństwa.

- Kiedy jest konflikt, rozmawiamy i słuchamy.

- Pomagamy tym, którzy są przestraszeni lub daleko od domu.

- Małe gesty mają wielką moc.

Zamknął zeszyt i poczuł spokój. Wiedział, że jutro może być inny dzień, że życie potrafi zaskakiwać. Ale miał teraz coś stałego. Miał plakat. Miał przyjaciół. Miał przekonanie, że prawa dziecka to nie puste słowa, tylko lista rzeczy, które można chronić każdego dnia.

Gdy zasypiał, myślał o uścisku dłoni. Nie był to gest, który kończy spór raz na zawsze. To był gest, który zaczyna nową rozmowę. To była nadzieja w praktyce. I tę nadzieję Kuba niósł ze sobą, gotowy do kolejnych dni, do nowych zabaw i do słuchania innych.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Plakat
Duża kartka papieru z rysunkami lub napisami, używana do prezentacji pomysłów.
Wojna
Sytuacja, w której dwie lub więcej grup walczy ze sobą, zazwyczaj z użyciem siły zbrojnej.
Ciężki
Coś, co ma dużą wagę lub jest trudne do uniesienia.
Tęsknić
Czuć smutek lub pragnienie, gdy kogoś brakuje, szczególnie bliskiej osoby.
Kompromis
Rozwiązanie, w którym obie strony rezygnują z części swoich żądań, aby osiągnąć porozumienie.
Dorośli
Osoby, które osiągnęły pełnoletność i mają większą odpowiedzialność, niż dzieci.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o wojnie dla 11-12 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.