Trwa ładowanie...
Opowieść o Astronaucie 9-10 lat Czytanie 9 min.

Przycisk, który nie jest tylko mój: kosmiczna misja Kuby

Młody astronauta Kuba uczy się pracy zespołowej i odpowiedzialności za wspólny sprzęt podczas misji na stacji kosmicznej, robiąc ważne zdjęcia Ziemi i stawiając czoła pokusom ciekawości.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Młody chłopiec-astronauta, okrągła twarz, zdumione oczy, krótkie brązowe włosy, uśmiechnięty i skupiony, lekko unoszący się przypięty pasami, trzyma srebrny prostokątny aparat i robi serię zdjęć Ziemi przez dużą owalną szybę; po jego prawej stoi Lena (ok. 35 lat), włosy w kok, łagodny wyraz twarzy, wskazująca ustawienia na ekranie dotykowym przy panelu sterowania; po lewej, nieco w tle, Iwan (ok. 40 lat) z lekką brodą, poważny i spokojny, trzyma małe narzędzie i chwilowo odcina zasilanie wentylatora w pobliskim module. Wnętrze kompaktowej stacji kosmicznej: jasnoszare metalowe ściany, panele z kolorowymi przyciskami i etykietami, unoszące się drobne przedmioty (np. karta pamięci), duże okno z nocnym widokiem Ziemi, miastami w świetle i zieloną zorzę; zespół pracuje razem nad wykonywaniem i przesyłaniem zdjęć naukowych, przy miękkim świetle ekranów, przymocowanych kablach, widocznym, nie wciśniętym małym czerwonym przycisku i spokojnej, skupionej atmosferze. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Przycisk, który nie jest tylko mój

Kuba był młodym astronautą i miał w sobie coś z chłopaka, który jeszcze niedawno zasypiał z latarką pod kołdrą, czytając o rakietach. Teraz to on leciał wysoko nad Ziemią, w stacji kosmicznej krążącej jak cichy, srebrny bączek.

W środku wszystko było trochę jak w szkolnej sali, tylko że ściany nie miały „góry” ani „dołu”. Długopisy przypinało się na rzepy, a okruszek bułki potrafił uciec i udawać małą kometę. Najważniejsze jednak było to, czego Kuba nauczył się już pierwszego dnia: tutaj nic nie jest „czyjeś”. Wszystko jest wspólne i trzeba o to dbać, bo od tego zależy bezpieczeństwo.

— Pamiętaj — powiedziała mu Lena, doświadczona astronautka z ciepłym głosem. — W kosmosie sprzęt to jak tlen: wszyscy oddychamy tym samym.

Kuba kiwnął głową. Właśnie miał zrobić zdjęcia Ziemi specjalnym aparatem, by wysłać je naukowcom na dole. Aparat był przypięty do ściany, a obok wisiała lista: „Zanim użyjesz — sprawdź baterię. Po użyciu — zamknij osłonę. Odkładaj na miejsce.”

Kuba pomyślał: „Dam radę. To proste.” I wtedy zobaczył przy aparacie mały, czerwony przycisk. Kusił jak przycisk w windzie, który chce się nacisnąć dwa razy, żeby szybciej dojechać.

— Tego nie naciskamy bez zgody — mruknął Iwan, trzeci członek załogi. — To reset ustawień. Potem wszystko trzeba kalibrować, czyli ustawiać od nowa. Strata czasu.

Kuba odsunął palec. Przycisk, który nie jest tylko jego. W kosmosie nawet ciekawość musi chodzić w kasku ostrożności.

Rozdział 2: Szeptujące światła nad oceanem

Noc na orbicie była szybka. Ziemia pod nimi przesuwała się jak wielka kula z kolorowego szkła. Kuba przesunął się do okna obserwacyjnego i przyczepił stopy do uchwytów, żeby nie odpłynąć jak balonik.

Za szybą błyszczały miasta, a nad oceanem pojawiały się zielone, delikatne światła zorzy polarnej. Wyglądała jak zasłona w teatrze, którą ktoś porusza bardzo powoli.

— To jest piękne… — szepnął Kuba.

— I ważne — dodała Lena. — Naukowcy chcą zobaczyć, jak dziś wygląda zorzę. Robimy serię zdjęć.

Kuba wziął aparat ostrożnie, jakby trzymał małego, śpiącego ptaszka. Sprawdził baterię, jak na liście. Ustawił parametry, które wcześniej ćwiczyli na szkoleniu: czas, ostrość, jasność. Nie musiał znać trudnych słów, wystarczyło pamiętać: „Jeśli coś jest za ciemne — doświetl. Jeśli rozmazane — ustabilizuj.”

— Gotowy? — zapytał Iwan, unosząc tablet.

— Gotowy — odpowiedział Kuba.

Zrobił pierwsze zdjęcie. Potem drugie, trzecie. Każde było jak pocztówka z marzenia, ale nie dla niego do albumu. To były dane — ważne informacje dla ludzi na Ziemi. Kuba podłączył aparat do komputera i rozpoczął wysyłanie.

Na ekranie pojawił się pasek postępu. Powoli, krok po kroku, zdjęcia leciały w dół, do naukowców, którzy czekali w swoich laboratoriach.

— Wysyłasz? — upewniła się Lena.

— Tak. I… o, jest wiadomość zwrotna! — Kuba zaczytał na głos: — „Dziękujemy. Wspaniała seria. Prosimy o jeszcze kilka nad linią chmur.”

Kuba poczuł ciepło w środku, jakby ktoś zapalił mu w piersi małą lampkę. To jego praca miała sens. Astronauta nie tylko patrzy. Astronauta pomaga.

Rozdział 3: Uciekinier wśród śrubek

Następnego dnia w stacji było trochę jak w kuchni po naleśnikach: każdy coś robił, a wszystko musiało wracać na miejsce. Lena sprawdzała zapasy, Iwan naprawiał filtr powietrza, a Kuba dostał zadanie: przygotować sprzęt do kolejnej sesji zdjęć.

Otworzył szafkę ze wspólnymi narzędziami. W środku wszystko było poukładane jak kredki w piórniku: tu taśmy, tam opaski, tu śrubokręt, tam zapasowe baterie. Kuba wyciągnął małą skrzynkę z kartami pamięci.

I wtedy jedna karta, lekka jak listek, wyślizgnęła mu się z palców.

— O nie… — jęknął.

Karta zaczęła unosić się powoli, jakby wcale nie wiedziała, że powinna gdzieś przynależeć. Przeleciała obok jego łokcia i popłynęła w stronę wentylatora.

— Jeśli wpadnie do kratki, będzie kłopot — zawołał Iwan. — Może zablokować przepływ powietrza!

Kuba poczuł, jak serce robi mu fikołka. W głowie odezwał się mały, niegrzeczny głos: „Szybko, złap ją byle jak!” Ale drugi, mądrzejszy, przypomniał: „Bez paniki. W kosmosie panika jest jak bałagan — robi się z niej lawina.”

— Lena! — zawołał Kuba. — Potrzebuję pomocy!

Lena podpłynęła natychmiast.

— Spokojnie. Zrobimy to razem — powiedziała. — Iwan, wyłącz na chwilę wentylator na sekcji B. Kuba, weź taśmę z rzepem.

W trzy osoby działali jak drużyna, która ćwiczyła układ taneczny. Iwan wyłączył wentylator. Karta przestała być zasysana i zawisła w powietrzu jak srebrna rybka. Kuba przykleił do końca linijki pasek rzepu i delikatnie „złowił” kartę.

— Mam! — odetchnął.

— Brawo — powiedziała Lena. — Widzisz? Współpraca to też odwaga.

Kuba spojrzał na kartę, a potem na wspólną szafkę. Zrozumiał coś ważnego: szacunek do wspólnego sprzętu to nie tylko grzeczność. To troska o życie, o misję, o każdego człowieka w tej metalowej „łódce” między gwiazdami.

Rozdział 4: Zdjęcia, które mówią do Ziemi

Wieczorem przyszła pora na kolejne zdjęcia. Tym razem naukowcy prosili o fotografie burz nad kontynentem, żeby porównać je z pomiarami z satelitów. Kuba lubił to zadanie. Było jak opowiadanie historii bez słów: chmury, błyski, cienie gór.

Przed pracą zrobili krótką odprawę.

— Zasady? — zapytała Lena, a jej brwi uniosły się w znajomym „sprawdzam”.

— Sprawdzamy sprzęt, zapinamy wszystko na rzepy, nic nie zostawiamy luzem, nie naciskamy czerwonego przycisku — wyrecytował Kuba.

— I po wszystkim odkładamy na miejsce — dodał Iwan.

Kuba uśmiechnął się. Tym razem jego ruchy były pewniejsze, ale nie zuchwałe. Ustawił aparat, przyczepił kabel, zrobił serię zdjęć burz. Błyski wyglądały jak migające lampki na urodzinowym torcie, tylko że tort miał rozmiar oceanu.

Potem usiedli przy komputerze i zaczęli wysyłać dane na Ziemię. Pasek postępu znów sunął naprzód, cierpliwy jak żółw, który zawsze dociera do mety.

— Wyobraź sobie — powiedziała Lena cicho — że ktoś na dole, w nocnym dyżurze, czeka na te obrazki. Może dzięki nim lepiej zrozumieją pogodę i ostrzegą ludzi.

Kuba popatrzył na ekran. Nagle poczuł się częścią czegoś ogromnego: łańcucha ludzi, którzy uczą się świata. Astronauta był jak oczy i ręce naukowców, ale też jak ich przyjaciel: dostarczał im tego, czego sami nie mogli dosięgnąć.

Gdy wysyłanie się skończyło, Kuba starannie zamknął osłonę aparatu, wyłączył urządzenia i odłożył wszystko dokładnie tam, gdzie powinno być.

— Sprzęt zadowolony — mruknął Iwan, udając, że głaszcze szafkę po drzwiczkach.

— Sprzęt nie marudzi, jeśli go szanujesz — odpowiedział Kuba i obaj się zaśmiali.

Rozdział 5: Cicha obietnica pod gwiazdami

Później, kiedy światła w stacji przygasły, Kuba przypiął się do swojego śpiworka. W kosmosie nie kładło się głowy na poduszkę — raczej „przytulało” się do miejsca, żeby nie odpłynąć w sen jak w rzekę.

Zanim zamknął oczy, popłynął jeszcze raz do okna. Ziemia była pod nim spokojna, niebiesko-biała. Wyglądała krucho, jak szklana kula, której nie wolno upuścić.

Pomyślał o wszystkich rzeczach, których nauczył się jako astronauta: że trzeba ćwiczyć każdy ruch, bo bezpieczeństwo nie bierze się z przypadku; że pracuje się w zespole, bo samotny bohater w kosmosie długo nie pociągnie; że sprzęt wspólny jest jak wspólna odpowiedzialność; że zdjęcia wysłane na Ziemię to nie pamiątki, tylko pomoc.

Kuba poczuł dumę, ale nie taką, która krzyczy. Raczej taką, która oddycha cicho i mówi: „Dobrze, że starasz się być pożyteczny.”

Spojrzał na swoje odbicie w szybie: młody człowiek wśród gwiazd, z oczami pełnymi zdumienia.

I wtedy, bez wielkich słów, złożył w sobie obietnicę. Cichą, jak szept w ciemności: że niezależnie od tego, ile razy zobaczy Ziemię z góry i ile razy jego zdjęcia trafią do naukowców, pozostanie skromny. Że będzie pamiętał, iż to nie on jest najważniejszy, tylko praca, ludzie obok i planeta pod spodem.

Kuba wrócił do śpiworka. Stacja cicho mruczała, jakby opowiadała kołysankę złożoną z wentylatorów i delikatnych stuknięć. A on zasnął spokojnie, wiedząc, że odwaga czasem wygląda jak współpraca — i jak uważne odkładanie aparatu na właściwe miejsce.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Stacja kosmiczna
Duży statek lub miejsce, gdzie pracują ludzie w kosmosie przez dłuższy czas.
Orbicie
Droga, po której porusza się statek wokół Ziemi lub innej planety.
Kalibrować
Ustawiać dokładnie sprzęt, żeby działał poprawnie i mierzył dobrze.
Osłonę
Część, która zakrywa urządzenie, by je chronić lub zamknąć.
Przepływ powietrza
Ruch powietrza, który pozwala oddychać i chłodzić urządzenia.
Karty pamięci
Małe nośniki, gdzie zapisuje się zdjęcia i dane z aparatu.
Serię zdjęć
Kilka zdjęć robionych jedno po drugim, by pokazać zmianę.
Odprawa
Krótka rozmowa przed pracą, by wszyscy wiedzieli, co robić.
Misja
Zadanie lub podróż z ważnym celem do zrealizowania.
Współpraca
Praca razem z innymi, żeby zrobić coś lepiej i bezpieczniej.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o astronautach dla 9-10 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.