Rozdział 1: Tropiąc rudego przewodnika
W pewne letnie popołudnie Michał i Kuba bawili się w ogrodzie za domem Michała. Słońce grzało, ptaki śpiewały, a chłopcy wymyślali coraz to nowe zabawy. Nagle, zza krzaka wyłonił się rudy lis. Jego puszysty ogon zwijał się jak wiewiórka, a oczy błyszczały sprytem.
— Patrz, lis! — szepnął Michał i wskazał zwierzę swojemu przyjacielowi.
Lis spojrzał na nich, jakby chciał ich do czegoś zaprosić, po czym ruszył szybkim krokiem w stronę pobliskiego lasu.
— Może on chce nam coś pokazać? — zapytał Kuba, podekscytowany.
— Chodźmy za nim! — zdecydował Michał.
Chłopcy ruszyli cicho przez ogród, a potem przez łąkę, starając się nie zgubić rudego przewodnika z oczu. Lis raz po raz przewracał się przez trawę, zatrzymywał się, patrzył na chłopców i znów biegł przed siebie. Wkrótce dotarli do gęstego lasu, gdzie słońce ledwo przebijało się przez liście.
— Myślisz, że damy radę? — zapytał Kuba, patrząc niepewnie na ciemne drzewa.
— Pewnie! Przecież jesteśmy odważni! — odpowiedział Michał, a w jego głosie było słychać więcej pewności, niż naprawdę czuł.
Lis zatrzymał się nagle przy wielkim głazie, zerkając na chłopców, po czym wskoczył w szczelinę między skałami. Chłopcy ostrożnie podeszli i zobaczyli, że za skałą kryje się wejście do jaskini, którego nigdy wcześniej nie zauważyli.
— To chyba tajemnicza grota! — wyszeptał Kuba.
— Może znajdziemy tam przygodę? — dodał Michał, a jego oczy zabłysły z ekscytacji.
Bez dłuższego namysłu, chłopcy weszli za lisem do jaskini. Wewnątrz panował przyjemny chłód, a ich kroki odbijały się echem od wilgotnych ścian.
Rozdział 2: Pierwsze zagadki w ciemnościach
Jaskinia okazała się znacznie większa, niż się spodziewali. Chłopcy szli ostrożnie, a lis prowadził ich przez kręte korytarze. W pewnym momencie Michał zauważył, że na ścianie ktoś wyrył dziwne znaki — były tam strzałki, gwiazdy i coś, co wyglądało jak klucz.
— Zobacz, to chyba jakaś wskazówka! — zawołał Michał.
Kuba przyjrzał się znakom i powiedział:
— Wygląda na to, że mamy podążać za strzałkami.
Chłopcy szli zgodnie z rysunkami, a lis co chwilę się zatrzymywał i oglądał za siebie, jakby sprawdzał, czy idą we właściwym kierunku. Po kilku minutach dotarli do rozstaju dróg. Przed nimi były trzy tunele, a nad każdym z nich wisiała inna tabliczka z rysunkiem: jeden z kijem, drugi z piórkiem, a trzeci z krętym wężem.
— Który wybrać? — zastanawiał się Michał.
Kuba przypomniał sobie o kluczu ze ściany.
— Na pierwszej ścianie był klucz, a klucz pasuje do kija! Może to ten tunel?
Lis podszedł do tunelu z kijem, powąchał ziemię i pomachał ogonem.
— Wygląda na to, że mamy rację — powiedział Michał i ruszył pierwszy.
Tunel był wąski, a powietrze pachniało starym drewnem. Nagle Kuba zauważył pod nogami kawałek starej mapy. Podniósł ją i rozwinął. Był tam rysunek jaskini, strzałki prowadzące dalej i... rysunek wielkiego drzewa.
— Zobacz, mapa! — krzyknął Kuba. — Może ona nas zaprowadzi do skarbu!
— Musimy być czujni — dodał Michał. — Pewnie czeka nas więcej zagadek.
Nagle z sufitu spadł kamień, a za nim pojawił się nietoperz. Poleciał tuż nad ich głowami, a potem zniknął głębiej w ciemność.
— Uff, przestraszyłem się — westchnął Kuba.
— Przygoda bez strachu to żadna przygoda! — zaśmiał się Michał.
Rozdział 3: Tajemnica zaklętego drzewa
Chłopcy podążali za mapą i lisem. Po kilku zakrętach, z jaskini zaczęło przebijać się światło. Znaleźli wyjście na drugą stronę wzgórza, gdzie rosło olbrzymie, stare drzewo z powykręcanymi gałęziami. Pień drzewa był spróchniały i wyglądał, jakby krył w sobie jakieś sekrety.
— To chyba to drzewo z mapy! — zawołał Michał.
— Może w środku schowano skarb? — zastanawiał się Kuba.
Obeszli drzewo dookoła, aż zauważyli niewielkie drzwiczki u podstawy pnia, ukryte pod mchem. Przed drzwiczkami leżał kamień z wyrytym napisem: "Otworzy się tym, kto zna słowo odwagi".
Chłopcy spojrzeli na siebie. Jakie to mogło być słowo?
— Odwaga? Męstwo? — próbował Michał.
— Może "Przyjaźń"? — zaproponował Kuba.
Wtedy lis podszedł do drzwiczek, dotknął ich łapką i zajęczał cicho.
— Może to "Przygoda"? — zapytał Kuba i powiedział głośno: — Przygoda!
Drzwiczki skrzypnęły i powoli się otworzyły, ukazując wejście do wnętrza drzewa. W środku była kręta drabinka prowadząca w dół.
— Chyba musimy zejść — stwierdził Michał i odważnie wszedł pierwszy.
Kuba ruszył za nim, a lis z gracją zeskoczył na najniższy stopień. Wkrótce znaleźli się w małym pomieszczeniu, gdzie stała skrzynia, a na niej leżała kartka z napisem: "Skarb należy do tych, którzy nie poddają się, nawet gdy jest trudno".
— To o nas! — ucieszył się Kuba.
Rozdział 4: Przebiegłe pułapki i odważne decyzje
Chłopcy podeszli do skrzyni, ale zanim zdążyli ją otworzyć, podłoga zaskrzypiała i zaczęła się lekko zapadać.
— Uważaj! — krzyknął Michał.
Szybko przesunęli skrzynię na bok i przeskoczyli na stabilniejsze deski. Zauważyli, że obok była mała dźwignia. Michał pociągnął za nią i podłoga przestała się ruszać.
— To była pułapka na nieuważnych! — stwierdził Kuba.
— Ale my jesteśmy sprytni! — dodał Michał i razem zaśmiali się z ulgą.
Spojrzeli na skrzynię. Miała dziwny zamek, który przypominał układankę z liter. Obok leżała jeszcze jedna kartka: "Aby otworzyć skrzynię, trzeba rozwiązać zagadkę — co jest najważniejsze w drużynie poszukiwaczy skarbów?".
Chłopcy zaczęli się zastanawiać.
— Odwaga? — zaproponował Michał.
— Spryt? — dodał Kuba.
Lis spojrzał na nich i polizał Kubę po dłoni. Chłopcy spojrzeli na siebie i niemal jednocześnie zawołali:
— PRZYJAŹŃ!
Wstukali to słowo w zamek literowy. Usłyszeli cichy klik i wieko skrzyni uchyliło się.
W środku były złote monety, kolorowe kamienie szlachetne i medaliony, ale też... list. Na nim napisano: "Ten skarb to symbol waszej przygody. Najcenniejsze jest to, co przeżyliście razem. Dzielcie się radością i odwagą z innymi!".
— To najpiękniejszy skarb na świecie — powiedział Kuba.
— I najbardziej zasłużony! — dodał Michał.
Rozdział 5: Powrót i nowa tajemnica
Chłopcy spakowali kilka kolorowych kamieni na pamiątkę, pożegnali się z lisem, który zamachał im ogonem i zniknął wśród drzew. Z powrotem do domu szli z wypiętą piersią, szczęśliwi i dumni ze swojej odwagi.
Po drodze Kuba rozmyślał głośno:
— Myślisz, że będą jeszcze inne przygody?
Michał się uśmiechnął i odpowiedział:
— Na pewno! Przygoda zawsze czeka gdzieś za rogiem. Zwłaszcza, gdy jest się odważnym, sprytnym i ma się przyjaciela u boku.
Gdy wracali do ogrodu, słońce chyliło się ku zachodowi, a na niebie pojawiały się pierwsze gwiazdy.
Na progu domu Kuba znalazł mały, rudy pióropusz. Spojrzeli na siebie z uśmiechem, bo wiedzieli, że to znak od ich rudego przewodnika.
— To dopiero początek! — stwierdził Michał.
I tak skończyła się jedna przygoda, ale druga już czaiła się w cieniu drzew...