Rozdział 1: Wielki Poranek i Mała Walizka
Staś miał pięć lat i był bardzo pogodnym chłopcem. Lubił malować, liczyć chmurki i zadawać pytania. Każdego dnia pytał o coś nowego, a mama zawsze mówiła: „Ciekawość to piękna rzecz, Stasiu!”. Pewnego ranka mama obudziła go wcześniej niż zwykle. W pokoju było jeszcze trochę ciemno, ale Staś od razu poczuł, że dziś wydarzy się coś wyjątkowego.
Mama uśmiechnęła się i powiedziała: „Dziś polecimy do Nowego Jorku!”. Staś nie był pewien, gdzie to jest, ale słyszał, że to bardzo daleko. Pomógł tacie zapinać swoją małą, niebieską walizkę. Do środka włożył ukochaną maskotkę, szczotkę do zębów i kolorowe kredki. Mama przypomniała, aby zabrał kurtkę, bo pogoda czasem bywa tam kapryśna.
Gdy dotarli na lotnisko, Staś patrzył na ogromne samoloty przez wielkie okna. Były takie duże, jakby mogły unieść dom! Staś czuł w brzuchu lekkie łaskotanie, jakby motyle chciały zatańczyć. Grzecznie powiedział „dzień dobry” pani przy odprawie i podziękował, gdy dostał bilet. Mama była z niego dumna.
W samolocie Staś usiadł przy oknie. Gdy maszyna wystartowała, poczuł się, jakby był ptakiem. Patrzył, jak chmury zbliżają się i oddalają, a ziemia staje się coraz mniejsza. Tata pokazał mu mapę na ekranie. „To tutaj jest Nowy Jork” – powiedział. Staś pomyślał, że to miejsce musi być bardzo ciekawe.
Rozdział 2: Pierwsze Kroki w Wielkim Mieście
Po długiej podróży i krótkim śnie w samolocie, Staś z rodzicami wysiadł na ogromnym lotnisku. Wszędzie było mnóstwo ludzi, a wokół słychać było różne języki. Staś mocno trzymał mamę za rękę.
Na zewnątrz czekała na nich taksówka. Pan kierowca miał szeroki uśmiech i powiedział „Hello!”. Mama odpowiedziała tym samym, a Staś grzecznie się uśmiechnął. Po drodze chłopiec patrzył przez okno. Widział wysokie wieżowce, kolorowe światła i żółte taksówki. Wszystko było inne niż w jego mieście.
Gdy dotarli do hotelu, Staś podziękował kierowcy, mówiąc „thank you”. Pan kierowca się ucieszył. W hotelowym pokoju Staś spojrzał przez okno. Zobaczył ogromny park, w którym dzieci bawiły się na placu zabaw. Poprosił rodziców, aby poszli tam razem.
W parku Staś biegał po trawie, zbierał kolorowe liście i przyglądał się wiewiórkom. Podszedł do niego chłopiec z piłką i podał mu ją z uśmiechem. Staś wiedział, że nie mówi po polsku, ale uśmiech to uniwersalny język. Wspólnie kopali piłkę i bawili się w berka. Staś był bardzo szczęśliwy.
Rozdział 3: Wielka Przygoda i Mały Problem
Następnego dnia rodzice zabrali Stasia na wycieczkę po mieście. Najpierw pojechali metrem. Staś pierwszy raz widział taki pociąg pod ziemią. Wszystko było nowe – głośne dźwięki, kolorowe reklamy i mnóstwo ludzi. Staś trzymał się mamy i przyglądał się ciekawie.
Wysiedli na stacji przy wielkim placu. Tam zobaczyli ogromną Statuę Wolności, która stała na wyspie. Staś machał do niej z daleka i wyobrażał sobie, że to olbrzymka, która pilnuje miasta. Potem poszli do muzeum, gdzie Staś zobaczył dinozaury i szkielety zwierząt, które dawno już nie żyją. Był zachwycony, jak wielki był tyranozaur!
Po południu postanowili pojechać na wycieczkę autobusem piętrowym. Staś bardzo się cieszył, bo mógł usiąść na górze i patrzeć na miasto z wysoka. Nagle jednak autobus się zatrzymał. Kierowca powiedział przez głośnik, że na ulicy jest korek, bo zepsuł się inny autobus i nie mogą jechać dalej.
Staś poczuł się trochę zmartwiony. Wszyscy pasażerowie musieli wysiąść. Chłopiec spojrzał na mamę, a ona pogłaskała go po głowie i powiedziała, że czasem tak się zdarza. Tata zaproponował, by przejść kawałek pieszo. Staś od razu się rozchmurzył.
Idąc ulicą, Staś zauważył, że nawet w wielkim mieście jest wiele ciekawych rzeczy. Mijał kwiaciarkę, która podlewała kwiaty na chodniku, i pana, który rozdawał uśmiechy przechodniom. Widział dzieci, które bawiły się na skwerze i starszą panią, która karmiła gołębie. Staś pomyślał, że nawet kiedy coś się nie udaje, można przeżyć przygodę.
Rozdział 4: Małe Odkrycia i Wielkie Marzenia
Gdy wrócili do hotelu, Staś był trochę zmęczony, ale bardzo szczęśliwy. Wieczorem rodzice pozwolili mu jeszcze raz spojrzeć przez okno na rozświetlone miasto. Staś zobaczył, jak wiele świateł świeci w oknach i jak ludzie spacerują po ulicach.
Wtedy przypomniał sobie wszystko, co widział: wieżowce, parki, wiewiórki, dinozaury i ludzi, którzy pomagali sobie nawzajem. Staś pomyślał, że chce, by Nowy Jork i inne miasta na świecie zawsze były czyste i piękne. Obiecał sobie, że zawsze będzie wyrzucał śmieci do kosza, dbał o przyrodę i mówił „proszę” oraz „dziękuję”.
Zasypiając, Staś marzył o kolejnych podróżach. Chciał poznawać nowe miejsca i ludzi. Wiedział już, że nawet kiedy coś nie idzie zgodnie z planem, zawsze można znaleźć coś pięknego. Najważniejsze to być ciekawym, uprzejmym i dbać o wszystko, co nas otacza.
Staś zasnął z uśmiechem, a jego mała walizka czekała na kolejną przygodę.