Trwa ładowanie...
Opowieść o równości płci 9-10 lat Czytanie 13 min.

Statek z kartonu i odwaga na przerwie

Trzy przyjaciółki zaprzyjaźniają się z Adamem, który boi się pokazać swoje zainteresowania, i razem szukają odwagi, by promować szacunek i akceptację w szkole.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Są 4 postacie: Maja, dziewczynka 9 lat: brązowe półdługie włosy w luźnym warkoczu, żółta sukienka w białe kropki, trzyma małą kartę z napisem „plan”, stoi po lewej od Adama i uśmiecha się do niego; Lena, dziewczynka 9 lat: blond bob, błękitna bluza, trzyma duży niebieski ołówek, stoi bardziej z przodu po lewej i kibicuje Adamowi; Hania, dziewczynka 9 lat: rude włosy w kucyku z dużą wsuwką, zielona kurtka, trzyma tabliczkę „Strażniczka regulaminu”, stoi po prawej od Adama nieco z przodu i głośno klaszcze; Adam, chłopiec 9 lat: krótkie jasnobrązowe włosy, pasiasty T-shirt, trzyma duży kartonowy statek kosmiczny ozdobiony kolorowym papierem i taśmą, stoi na środku przed mikrofonem, lekko speszony, ale dumny. Miejsce: jasna szkolna hala z jasną drewnianą podłogą, rzędami krzeseł, dużymi oknami i ścianami z kolorowymi plakatami; widoczny duży plakat „Szacunek — każdy może być sobą” otoczony doodlami serc i gwiazdek. Sytuacja: Adam stoi na małym podium i pokazuje swój statek przy mikrofonie, trzy dziewczynki stoją blisko i wspierają go, publiczność w tle zaczyna klaskać; kompozycja skupiona, ciepłe wyrazy twarzy, żywe kontrastowe kolory, widoczne tekstury papieru i kredki oraz unoszące się doodle (gwiazdki, klaszczące dłonie, małe serca). zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Trzy przyjaciółki i dwie przerwy

Maja, Lena i Hania miały po dziewięć lat i znały się tak dobrze, że czasem kończyły zdania za siebie. Najczęściej bawiły się na przerwach w „Sklep i dom” przy oknie na korytarzu. Maja zwykle była klientką, Lena kasjerką, a Hania układała „towary” z kolorowych klocków.

Tego dnia Maja zauważyła coś nowego. Na środku hali szkolnej stała wielka plansza z napisem: „SZACUNEK — każdy może być sobą”. Obok wisiały plakaty z rysunkami dzieci w różnych ubraniach i z różnymi fryzurami. Na jednym ktoś napisał flamastrem: „Nie śmiejemy się z czyichś zainteresowań”.

— Ładnie tu — powiedziała Maja cicho, czytając.

— Pewnie pani pedagog kazała powiesić — mruknęła Lena, ale przyjrzała się plakatom uważniej.

Hania poprawiła gumkę w włosach i prychnęła:

— I tak wszyscy wiedzą, że chłopaki grają w piłkę, a dziewczyny w gumę.

Maja spojrzała na nią spokojnie.

— A jak ktoś nie chce? — zapytała.

Hania wzruszyła ramionami. W tym momencie po hali przebiegła gromadka dzieci, a za nimi Adam z klasy obok. Miał pod pachą pudełko po butach i przyklejony do niego kolorowy papier.

— Uwaga, statek kosmiczny! — zawołał i zatrzymał się przy ścianie.

Kilku chłopaków roześmiało się:

— Adam, ty serio robisz rękodzieło? To nie dla chłopaków!

Adam zacisnął usta. Maja poczuła w brzuchu nieprzyjemny skurcz, jak wtedy, gdy komuś wypada kanapka na podłogę i wszyscy patrzą.

Zanim zdążyła pomyśleć, podeszła o krok bliżej.

— Fajny statek — powiedziała normalnym głosem. — Jak zrobiłeś te okienka?

Adam spojrzał na nią zaskoczony.

— No… nożyczkami. I taśmą. Chcesz zobaczyć?

Lena i Hania podeszły niepewnie. Chłopaki już przestali się śmiać, bo coś innego ich rozproszyło, ale w powietrzu została ta dziwna cisza.

— Mogę dotknąć? — zapytała Hania, a potem szybko dodała: — Ostrożnie!

Adam kiwnął głową. Maja poczuła ulgę, jakby ktoś otworzył okno w dusznym pokoju.

Kiedy zadzwonił dzwonek, Maja pomyślała, że na następnej przerwie chce zobaczyć, co jeszcze Adam robi z kartonu. I że może nie musi całe życie być tylko „klientką w sklepie”.

Rozdział 2: Nowa gra pod plakatami

Na kolejnej długiej przerwie hala szkolna była głośna jak zwykle: ktoś biegł, ktoś szukał zgubionej czapki, ktoś ziewał. Pod plakatem „Każdy ma prawo próbować” Adam rozłożył na podłodze kilka kartek i kredki.

— Robimy plan bazy kosmicznej — wyjaśnił, kiedy Maja, Lena i Hania podeszły. Obok stała jeszcze Pola z ich klasy, a także Kuba, który zawsze nosił bluzę z dinozaurem.

Maja usiadła po turecku.

— Mogę rysować? — zapytała.

— Jasne — ucieszył się Adam. — Potrzebujemy kogoś od mapy.

Lena zawahała się.

— A my… mamy tak po prostu… zmienić zabawę?

Hania szeptem dodała:

— Dziewczyny nie rysują baz, tylko domki.

Maja uniosła brwi.

— Ja mogę rysować i domki, i bazy — powiedziała. — To tylko kartka.

Pola parsknęła śmiechem.

— I jeszcze zamki, i stajnie dla jednorożców! W kosmosie też mogą być jednorożce. Kto nam zabroni?

To rozluźniło atmosferę. Lena usiadła obok i wzięła niebieską kredkę.

— Dobra. To ja zrobię rzekę… znaczy, kosmiczną rzekę z galaktycznego lodu.

Kuba spojrzał na Lenę z uznaniem.

— O, to fajne. A ja zrobię tunel.

Hania przez chwilę stała, jakby sprawdzała, czy nikt jej nie obserwuje. Potem też usiadła, ale od razu oznajmiła:

— Ja będę odpowiedzialna za porządek. Baza musi mieć regulamin.

— Idealnie! — powiedział Adam z taką ulgą, że Hania się wyprostowała.

W pewnym momencie obok przeszła grupa starszych uczniów. Jeden z nich, wysoki i głośny, rzucił:

— Co to, dziewczyny bawią się w kosmos z chłopakami?

Maja poczuła, jak serce jej przyspiesza. Spojrzała na plakaty na ścianie. „Szacunek — słuchamy, nie oceniamy.” Litery były duże, jakby mówiły do wszystkich.

— Tak — odpowiedziała Maja spokojnie. — I jest super.

Starszy uczeń wzruszył ramionami i poszedł dalej, jakby to wcale nie było takie ciekawe.

— Dobra odpowiedź — mruknął Kuba.

Lena nachyliła się do Mai.

— Trochę się bałam — przyznała.

— Ja też — szepnęła Maja. — Ale chyba… to normalne. Ważne, co robimy mimo strachu.

Kiedy plan bazy był gotowy, Adam podniósł kartkę jak skarb.

— To nasz projekt. Każdy ma tu coś swojego.

Maja zobaczyła, że naprawdę tak jest: kosmiczna rzeka Leny, regulamin Hani, tunel Kuby, jednorożec Poli i jej własna mapa z zaznaczonym miejscem „pokój odpoczynku”. Uśmiechnęła się. To było jak mała lekcja: kiedy miesza się pomysły, wychodzi coś większego.

Rozdział 3: Kłopot w świetlicy i mały plan odwagi

Po lekcjach dziewczynki poszły do świetlicy. Na stoliku leżały nożyczki, klej i kolorowy papier. Hania aż klasnęła w dłonie.

— Zrobimy plakietki do naszej bazy! Każdy dostanie funkcję.

Lena uśmiechnęła się krzywo.

— A jeśli ktoś znów powie, że to „nie dla dziewczyn” albo „nie dla chłopaków”?

Maja zastanowiła się.

— Możemy odpowiedzieć, że w naszej bazie jest jedna zasada: nie wyśmiewamy.

Wtedy do świetlicy wszedł Adam. Zatrzymał się przy drzwiach, jakby nie był pewien, czy może podejść.

— Hej — zawołała Maja i pomachała mu. — Robimy plakietki.

Adam podszedł, ale jego twarz była spięta.

— Ja… nie wiem, czy jutro przyniosę statek — powiedział cicho. — Kamil z piątej powiedział, że jak jeszcze raz to zobaczy, to wszystkim powie, że jestem „dziwny”.

Hania otworzyła usta, a potem je zamknęła. To nie było śmieszne, nawet dla niej.

— To przykre — powiedziała Lena. — Ale to, co robisz, jest fajne. I wcale nie jest dziwne.

Maja położyła rękę na stole, blisko ręki Adama, ale go nie dotknęła, żeby nie przestraszyć.

— Możemy ci pomóc — zaproponowała. — Nie musisz być z tym sam.

— Jak? — zapytał Adam. Głos miał cienki, jak nitka.

Hania wzięła kartkę i zaczęła pisać wielkimi literami.

— Możemy zrobić coś oficjalnego. Na przykład… jutro w hali jest apel o szacunku, prawda? Pani dyrektor mówiła.

Lena pokiwała głową.

— Tak, o tych plakatach. Mają też być krótkie wypowiedzi uczniów.

Maja poczuła, jak w jej głowie zapala się światełko.

— Adam, możesz powiedzieć parę zdań o tym, że każdy może mieć swoje zainteresowania. O tym statku.

Adam aż cofnął się na krześle.

— Ja? Przed wszystkimi?

— Nie musisz sam — powiedziała szybko Maja. — My możemy stać obok. A jeśli nie dasz rady, to przeczytasz tylko jedno zdanie. Albo pokażesz statek i tyle.

Hania, nadal pisząc, mruknęła:

— A ja zrobię tabliczkę „W naszej klasie: szacunek”. Żeby było widać.

Lena dodała:

— I możemy przećwiczyć. Jak w teatrze, tylko bez kostiumów.

Adam spojrzał na nich po kolei. W jego oczach pojawiło się coś nowego: nie pewność, jeszcze nie, ale mała iskra.

— Dobrze — powiedział w końcu. — Spróbuję. Ale jak mi głos zniknie, to wy mówicie dalej.

— Umowa — zgodziła się Maja.

Tego popołudnia wycięli plakietki: „Kartografka” dla Mai, „Inżynierka lodowej rzeki” dla Leny, „Strażniczka regulaminu” dla Hani i „Konstruktor” dla Adama. Hania przez chwilę patrzyła na swoje słowo.

— Strażniczka… brzmi poważnie — powiedziała.

— Bo jesteś poważna — zaśmiała się Lena.

Hania przewróciła oczami, ale też się uśmiechnęła. A Maja pomyślała, że czasem wystarczy mała grupa, żeby komuś było lżej oddychać.

Rozdział 4: Hala z plakatami i słowa, które rosną

Następnego dnia hala szkolna wyglądała inaczej niż zwykle. Ustawiono krzesła, a na ścianach plakaty o szacunku wydawały się jeszcze jaśniejsze. Na jednym było napisane: „Odwaga to też proszenie o wsparcie”.

Maja stała z Leną i Hanią blisko pierwszego rzędu. Adam trzymał swój kartonowy statek jak tarczę, ale nie chował go. Jego palce były białe od ściskania.

— Pamiętasz, oddychaj — szepnęła Lena.

— I mów powoli — dodała Hania, co brzmiało tak, jakby dawała instrukcje do startu rakiety.

Kiedy pani dyrektor skończyła mówić o życzliwości, poprosiła uczniów, którzy chcą się podzielić myślą, żeby podeszli do mikrofonu. Zrobiło się cicho. Ktoś chrząknął. Ktoś inny poprawił but.

Adam spojrzał na Maję. Maja kiwnęła głową: „Jestem tu”.

Adam zrobił krok. Potem drugi. Maja, Lena i Hania poszły z nim i stanęły trochę z boku, tak, żeby było widać, że są razem, ale to on mówi.

Adam podniósł statek.

— Cześć… — zaczął i głos mu zadrżał. Na chwilę wyglądał, jakby naprawdę miał uciec w kosmos.

Maja dyskretnie uniosła kciuk.

— Zrobiłem ten statek z kartonu — mówił dalej Adam, już wyraźniej. — Lubię budować rzeczy. Nie dlatego, że jestem chłopakiem albo dziewczyną. Po prostu lubię.

W hali było tak cicho, że słychać było szuranie krzesła gdzieś z tyłu.

Adam przełknął ślinę.

— Ktoś mi powiedział, że to „nie dla mnie”. A ja… ja myślę, że każdy może próbować różnych rzeczy. I że nie powinno się śmiać, kiedy ktoś robi coś, co go cieszy.

Na końcu wypowiedzi Adam spojrzał na plakat „Szacunek”. Jakby brał z niego odwagę.

Przez sekundę nic się nie działo. Maja poczuła, jak czas się rozciąga jak guma do żucia.

A potem ktoś zaczął klaskać. Najpierw pojedyncze dłonie, trochę nieśmiało. Potem dołączyła Lena, potem Hania, która klaskała tak energicznie, jakby chciała naprawić cały świat. W końcu klaskała cała klasa, a po chwili prawie cała hala.

Adam odetchnął. Uśmiechnął się małym, prawdziwym uśmiechem. Maja zobaczyła, że jego ramiona opadły, jakby nagle przestał dźwigać niewidzialny plecak.

Kiedy wracali na miejsca, obok przechodził Kamil z piątej. Spojrzał na statek, potem na Adama, i powiedział cicho:

— Fajnie wyszło. Te okienka są… serio dobre.

Adam zamrugał, jakby nie był pewien, czy dobrze usłyszał.

— Dzięki — odpowiedział po chwili.

Maja poczuła ciepło w klatce piersiowej. To nie była magia. To było coś, co da się zrobić: powiedzieć głośno, wesprzeć, nie śmiać się.

Rozdział 5: Nowe zasady na zwykłą przerwę

Po apelu przerwy znów stały się przerwami: kanapki, śmiechy, bieganie. Ale coś się jednak zmieniło, jakby w powietrzu pojawiła się nowa, miękka zasada.

Maja, Lena i Hania nie wróciły już tylko do „Sklepu i domu”. Czasem grały, bo to wciąż było fajne. Ale coraz częściej spotykały się pod plakatami w hali i rysowały plany, budowały z klocków albo wymyślały gry, w których role nie miały metek „dla dziewczyn” i „dla chłopaków”.

Pewnego dnia Kuba przyszedł z gumą do skakania.

— Nauczycie mnie? — zapytał.

Hania uniosła brwi.

— Serio chcesz skakać?

Kuba wzruszył ramionami.

— A czemu nie? Wczoraj Adam mówił, że każdy może próbować. Ja też chcę.

Lena podała mu gumę.

— Dobra, ale uprzedzam: na początku wszyscy się plączą.

— To ja i tak się plączę w sznurówki — stwierdził Kuba i wszyscy się roześmiali.

Maja patrzyła, jak Kuba skacze, myli się, poprawia, a potem robi pierwszy udany skok i aż podskakuje z radości… jeszcze zanim zdąży podskoczyć w gumie. Hania, która zwykle lubiła wszystko kontrolować, tym razem tylko klaskała i mówiła:

— Okej, okej, to było nieźle!

Pod koniec dnia Maja siedziała z Leną i Hanią na schodkach w hali. Plakaty o szacunku wisiały nad nimi jak kolorowe chmury.

— Wiesz co? — powiedziała Hania, bawiąc się swoją plakietką „Strażniczka regulaminu”. — Myślałam, że jak się miesza grupy, to robi się bałagan.

— A zrobiło się ciekawiej — dodała Lena.

Maja uśmiechnęła się.

— I jakoś… lżej.

W tym momencie Adam przebiegł obok, niosąc statek, ale już nie jak tarczę. Trzymał go jak coś, co po prostu jest jego.

— Hej! — zawołał. — Jutro przynoszę nowy moduł. Pokój odpoczynku z twojej mapy, Maja!

— Super! — odkrzyknęła Maja.

Kiedy wracała do domu, pomyślała o tym, jak zaczęło się od jednego zdania: „Fajny statek”. Potem były plakaty, rozmowy, trochę strachu i dużo małych gestów. A na końcu — oklaski całej klasy dla kogoś, kto odważył się powiedzieć, kim jest.

I Maja wiedziała, że wcale nie trzeba być idealnym, żeby robić coś dobrego. Wystarczy próbować. I pamiętać, że każdy ma prawo być sobą.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Pani pedagog
Nauczycielka w szkole, która pomaga dzieciom i dba o dobre zachowanie.
Prychnęła
Krótki dźwięk z nosa, gdy ktoś jest rozbawiony lub lekko obrażony.
Rękodzieło
Praca wykonana ręcznie, na przykład robienie rzeczy z kartonu i papieru.
Zacisnął usta
Zamknąć usta mocno, gdy ktoś jest spięty, zdenerwowany albo cichy.
Nieprzyjemny skurcz
Nagle nieprzyjemne uczucie w brzuchu z powodu stresu lub strachu.
Niepewnie
Robić coś z wahanie lub lękiem, bez pewności siebie.
Rozproszyło
Przestało być skupione, coś zabrało uwagę i przerwało ciszę.
Regulamin
Zbiór prostych zasad, które mówią, jak zachowywać się w miejscu.
„Strażniczka regulaminu”
Napis na plakietce oznaczający osobę pilnującą zasad grupy.
Apelu
Spotkanie wszystkich uczniów, na którym mówi się ważne rzeczy.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o równości płci dla 9-10 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.