Trwa ładowanie...
Opowieść o powrocie do szkoły 11-12 lat Czytanie 15 min.

Szkoła w kryształowej jaskini i odwaga krótkiej przerwy

Igor, zorganizowany chłopiec, zaczyna nowy rok szkolny w jaskiniowej szkole i uczy się, jak grzecznie prosić o krótką przerwę, gdy stres staje się zbyt duży.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Są trzy postacie: Igor — chłopiec ok. 11 lat, krótkie jasnobrązowe włosy, cienkie okulary, niebieska bluza i szary plecak; stoi na małej kamiennej estradzie, z ręką nieśmiało podniesioną, twarz lekko zaczerwieniona, prosząc grzecznie o krótką przerwę. Maja — dziewczynka ok. 11 lat, długie brązowe warkocze, żółta koszula w kropki, kolorowy plecak; siedzi w pierwszym rzędzie po lewej, pochylona do przodu, uśmiechnięta i wspierająca, dłonie złożone. Bartek — chłopiec ok. 11 lat, rozczochrane włosy, zielony t-shirt z rysunkiem kanapki; siedzi po prawej od Mai, klaszcze i patrzy na Igora z życzliwym rozbawieniem. Miejsce: klasa w dużej jaskini z wypolerowanej skały, ściany z kryształami białymi i niebieskimi świecącymi miękkim światłem, sufit z zawieszkami w kształcie kropli, podłoga gładka i ciepła, stylizowane mapy na ścianach i kącik ciszy z dwoma pufami i drewnianą tabliczką. Sytuacja: Igor podczas krótkiej prezentacji przerywa zdanie i z nerwową, ale ulgą na twarzy mówi wyraźnie: „Czy mogę prosić o krótką przerwę?” — widać podniesioną rękę, wspierające miny kolegów i ciepłe światło kryształów w spokojnej, pełnej szacunku atmosferze. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Nowy plan w nowym zeszycie

W niedzielny wieczór Igor ułożył na biurku równy stos: zeszyty w okładkach, piórnik z naostrzonymi ołówkami, plan lekcji wydrukowany i włożony do przezroczystej koszulki. Nawet buty stały obok drzwi, jak żołnierze na warcie.

— Gotowe — mruknął z satysfakcją, a potem poprawił etykietę na zeszycie od polskiego. — „Język polski”, bez literówki. Idealnie.

Mama zajrzała do pokoju z kubkiem herbaty.

— Widzę, że jesteś przygotowany.

— Lubię, jak wszystko ma swoje miejsce — odpowiedział Igor. — Jak w… szufladzie na łyżeczki.

Z dołu dobiegł głos młodszej siostry:

— A gdzie jest szuflada na nerwy przed szkołą?!

Igor parsknął śmiechem, ale brzuch i tak miał lekko ściśnięty. Pierwszy dzień po wakacjach zawsze brzmiał w głowie jak dzwonek, który dzwoni trochę za głośno.

Rano wstał przed budzikiem. Na przystanku spotkał Maję, koleżankę z klasy, która miała długie warkocze i plecak tak kolorowy, jakby ktoś rozsypał po nim cukierki.

— Cześć, Igor! — zawołała. — Gotowy na powrót do rzeczywistości?

— Tylko nie mów „rzeczywistość” tak poważnie — jęknął. — To jeszcze przed ósmą.

Chwilę później dołączył do nich Bartek, który zawsze wyglądał, jakby właśnie wymyślił jakiś żart.

— Witam w klubie „Prawie jedenastolatków” — powiedział. — Ja już mam jedenaście i trzy czwarte, więc będę was edukował.

— To brzmi groźnie — odparła Maja. — Ale możesz zacząć od „dzień dobry”.

— Dzień dobry, szanowne osoby! — ukłonił się przesadnie, aż plecak prawie spadł mu z ramienia.

Poszli razem w stronę szkoły. A właściwie… w stronę wejścia do wzgórza za miasteczkiem, gdzie znajdowała się ich nowa filia. Od tego roku część klas miała zajęcia w „Jaskiniowej Pracowni”, bo stary budynek był w remoncie.

Kiedy przekroczyli próg, Igor aż przystanął. Korytarz prowadził w głąb skały, ale nie było tam ciemno. Ściany lśniły setkami kryształów, mlecznych i niebieskawych, które świeciły miękko, jakby ktoś zapalił tysiąc nocnych lampek. Na suficie wisiały lampy w kształcie kropli wody, a podłoga była gładka i ciepła, jak wypolerowany kamień.

— Ale… wow — szepnęła Maja.

— Czuję się jak w środku geody — powiedział Igor. — Tylko brakuje mi młotka i kasku.

— I smoka, co pilnuje dziennika — dodał Bartek.

Nauczycielka, pani Wera, czekała przy tablicy informacyjnej.

— Dzień dobry! Witamy w naszej jaskiniowej szkole — powiedziała wesoło. — Pamiętajcie: witamy się, mówimy „proszę” i „dziękuję”, a kryształów nie odłamujemy. One tu pracują na pełen etat jako oświetlenie.

Bartek uniósł rękę.

— A jak kryształ ma gorszy dzień, to też może poprosić o przerwę?

Pani Wera uśmiechnęła się.

— Właśnie o przerwach dziś porozmawiamy. Ale najpierw: do sali 3A, proszę.

Igor poprawił pasek plecaka. „Dasz radę”, powiedział sobie. „Masz plan. Masz zeszyty. Masz… świecące ściany.”

Rozdział 2: Lekcja, która świeci za mocno

Sala 3A była w największej komnacie. Na jednej ścianie kryształy układały się w pasy, jak mapy pogodowe. Ławki stały równo, a na środku był dywanik do pracy w grupach.

— Usiądźmy razem — zaproponowała Maja.

— Tak, zanim Bartek zajmie miejsce i zacznie edukować wszystkich swoim „trzy czwarte” — mruknął Igor.

— Hej! To ważne trzy czwarte! — obruszył się Bartek, siadając obok.

Pierwsza godzina to wychowawcza. Pani Wera opowiadała o zasadach w jaskini: gdzie jest biblioteczka, jak działa wentylacja (okazało się, że „oddychające” szczeliny w skale są całkiem normalne), i że echo nie jest zaproszeniem do krzyczenia.

— Jeżeli ktoś potrzebuje chwili ciszy, może podejść i powiedzieć: „Czy mogę zrobić krótką przerwę?” — wyjaśniła. — To nie jest nic wstydliwego. To jest dbanie o siebie i o innych.

Igor słuchał uważnie, notując punkt po punkcie. „Przerwa. Poprosić. Grzecznie.” Proste. A jednak, gdy pomyślał o tym, żeby wstać przy całej klasie i poprosić, poczuł, jak policzki robią mu się cieplejsze.

Później mieli krótką integrację. Każdy miał powiedzieć jedną rzecz, której się boi w nowym roku, i jedną, na którą czeka. Pani Wera podkreśliła:

— Mówimy z szacunkiem. Nie śmiejemy się z cudzych odpowiedzi.

Gdy przyszła kolej na Bartka, ten powiedział:

— Boję się, że zgubię się w tej jaskini i zostanę tu na zawsze, żywiąc się tylko kanapkami z automatu… a czekam na to, aż znajdę tajne przejście do sali z pizzą.

Klasa zachichotała, ale życzliwie.

Maja powiedziała spokojniej:

— Boję się, że będzie za dużo sprawdzianów na raz. A czekam na kółko plastyczne.

Igor wstał, ściskając kartkę z notatkami tak mocno, że zrobiła się w rogu falka.

— Boję się… że w pierwszych dniach wszystko będzie takie głośne i szybkie — przyznał. — A czekam na to, że… poukładam sobie nową rutynę.

— Dziękuję, Igor — powiedziała pani Wera. — To bardzo dojrzałe.

Po wychowawczej była matematyka. Kryształy świeciły równo, ale Igor miał wrażenie, że w jego głowie ktoś też zapalił kryształ, tylko za jasny. Liczby zaczęły mu skakać po zeszycie. Z tyłu sali ktoś stukał długopisem, echo powtarzało to cichutko: tik-tik-tik.

„Możesz poprosić o przerwę”, przypomniał sobie. Ale ręka nie chciała się podnieść. „Przecież jestem ogarnięty”, pomyślał. „Zorganizowany. Dam radę.”

Tyle że organizacja nie działała na uczucie, że jest za dużo naraz: światło, dźwięki, tempo.

Bartek nachylił się do niego.

— Wszystko okej? Wyglądasz, jakbyś próbował policzyć kryształy.

— Po prostu… trochę mi się miesza — szepnął Igor.

Maja spojrzała na niego uważnie.

— Pamiętasz, co mówiła pani Wera? Przerwa to nie ucieczka.

Igor przełknął ślinę. W końcu uniósł rękę, trochę drżącą.

— Pani… czy mogę zrobić krótką przerwę? Proszę.

Nauczycielka od matematyki, pan Różycki, odwrócił się i skinął głową.

— Oczywiście. Dziękuję, że powiedziałeś. Podejdź do „kącika ciszy” przy wejściu, usiądź na minutę, napij się wody. Potem wrócisz.

W kąciku stały dwa miękkie pufy i mała tabliczka: „Tu można złapać oddech”. Igor usiadł, zamknął na chwilę oczy i policzył wdechy: jeden, dwa, trzy. Kryształy obok świeciły łagodnie, jakby mówiły: „Spokojnie, nie musisz udawać superbohatera.”

Po minucie wstał. Głowa była lżejsza. Wrócił do ławki.

— Dzięki — szepnął do Mai.

— Zawsze — odpowiedziała.

A Bartek dodał:

— Widzę, że jednak edukujesz nas ty. W kwestii odwagi.

Rozdział 3: Kryształowe echo i dobra prośba

Na przerwie trójka przyjaciół poszła obejrzeć resztę szkoły. Korytarze rozchodziły się jak ramiona gwiazdy. Przy jednym z nich wisiała mapa jaskini z podpisami: „Sala Muzyczna (prosimy nie testować echa)”, „Laboratorium”, „Stołówka — ZUPA DNIA”.

— To jest najważniejszy kierunek — oznajmił Bartek, wskazując stołówkę.

— Najważniejszy jest „wyjście awaryjne” — stwierdził Igor. — Zawsze warto wiedzieć.

Maja pokiwała głową.

— I toalety. Logistyka życia szkolnego.

W stołówce było przytulnie. Na ścianach błyszczały kryształy w kolorze miodu, a zapach pomidorowej unosił się jak obietnica, że jednak przeżyje się ten dzień. Igor ustawił tacki równo, sztućce po lewej, serwetkę na środku. Bartek patrzył na niego z rozbawieniem.

— Ty naprawdę masz w sobie wbudowaną półkę na porządek.

— Dzięki. To mój superpower — odparł Igor. — Tylko czasem… przeciąża się.

Po obiedzie mieli język polski. Pani Wera rozdała kartki.

— Jutro każdy z was zrobi krótką prezentację: dwie minuty o czymś, co lubi. Może być hobby, miejsce, książka. Ważne, żeby było jasno i kulturalnie. Możecie też poćwiczyć proszenie o przerwę, jeśli poczujecie stres.

Słowo „prezentacja” zabrzmiało w głowie Igora jak dzwonek z dodatkowymi fajerwerkami. Dwie minuty to niby mało, ale w stresie dwie minuty potrafią mieć długość całego filmu.

Bartek od razu się ożywił.

— Ja opowiem o tym, jak robić najlepsze kanapki świata!

Maja uśmiechnęła się.

— A ja o rysowaniu komiksów.

Igor milczał.

— A ty? — zapytała Maja.

— O… planowaniu — powiedział w końcu. — O tym, jak zrobić listę, która nie gryzie.

— Lista, która nie gryzie? — Bartek uniósł brwi. — To brzmi jak bajka edukacyjna.

— Raczej instrukcja obsługi mnie — mruknął Igor.

Po lekcjach wracali korytarzem, gdy nagle z bocznej szczeliny powiał chłodniejszy podmuch. Kryształy na ścianie zamigotały delikatnie.

— Czujecie to? — Maja otuliła się ramionami.

— Jaskinia oddycha — stwierdził Bartek z powagą naukowca. — Wciąga nasze westchnienia i wypuszcza… moje żarty.

— Oby wypuściła też trochę spokoju na jutro — powiedział Igor.

Zatrzymali się przy mapie. Igor wyjął z kieszeni mały notes.

— Dobra, plan na prezentację: wstęp, trzy punkty, zakończenie. I… jeśli zrobi mi się za gorąco w głowie, proszę o krótką przerwę. Normalnie. Grzecznie.

Maja klepnęła go lekko w ramię.

— Dokładnie tak.

Bartek zasalutował.

— A ja, jako starszy o trzy czwarte, przyrzekam nie przeszkadzać. Może tylko minimalnie.

— Minimalnie to znaczy ile? — zapytał Igor.

— Tyle, co okruszek w kieszeni — odparł Bartek.

Igor roześmiał się i poczuł, że ten śmiech też jest jak przerwa: krótka, ale potrzebna.

Rozdział 4: Wieczorne ćwiczenia i uprzejme słowa

W domu Igor rozłożył kartkę i napisał dużymi literami: „Moja metoda ogarniania”. Pod spodem: „1) Spisz. 2) Podziel. 3) Oddychaj. 4) Poproś o przerwę.”

Tata zajrzał do kuchni, gdy Igor ćwiczył na głos, krojąc przy tym jabłko na równe plasterki.

— Widzę, że trenujesz.

— Tak — przyznał Igor. — Tylko… głupio mi prosić o przerwę. Jakby to była wymówka.

Tata oparł się o blat.

— Wymówka jest wtedy, kiedy udajesz. A przerwa to informacja: „Potrzebuję chwili, żeby wrócić w lepszej formie.” To uczciwe. I grzeczne, jeśli powiesz to spokojnie.

Igor spróbował:

„Czy mogę zrobić krótką przerwę, proszę?”

— Brzmi bardzo dobrze — powiedział tata. — A potem możesz dodać: „Dziękuję.” Uprzejmość działa jak smar w drzwiach: nic nie skrzypi.

Wieczorem Igor wysłał wiadomość do grupy klasowej (takiej oficjalnej, gdzie nawet Bartek starał się nie pisać całych ścian żartów):

„Jutro prezentacje. Trzymam kciuki za wszystkich. Jeśli ktoś się stresuje, pamiętajcie o przerwie :)”

Maja odpisała prawie od razu:

„Dzięki! Super, że to napisałeś.”

Bartek dopisał:

„Ja się stresuję, że zjem kanapkę przed prezentacją i nie będzie o czym mówić.”

Igor odpisał:

„Zrób dwie. Jedną na badania terenowe.”

Zasnęło mu się łatwiej. W głowie zamiast dzwonka brzmiał miękki połysk kryształów i proste zdanie: „Mogę poprosić.”

Rozdział 5: Krótka pauza, mocny start

Drugiego dnia jaskiniowa szkoła przywitała ich tym samym łagodnym światłem. Igor poczuł, że zna już ten korytarz, te zakręty, nawet ten fragment ściany, gdzie kryształy układały się jak małe gwiazdy.

— Dzień dobry — powiedział grzecznie do pani sprzątającej, która akurat przecierała poręcz.

— Dzień dobry, młody człowieku — odparła. — I powodzenia!

— Dziękuję — odpowiedział Igor, trochę zaskoczony, jak dużo daje takie krótkie życzenie.

Na polskim pani Wera ustawiła krzesło na środku.

— Kto zaczyna?

Bartek zgłosił się pierwszy, jakby występował w teleturnieju.

— Ja! Żebyście zobaczyli, że strach można zjeść… razem z kanapką.

Opowiedział o „kanapce idealnej”, pokazując na kartce schemat warstw: chleb, masło, sałata, ser, ogórek, „element zaskoczenia” (czyli prażona cebulka). Mówił głośno, ale nie krzyczał, a na koniec ukłonił się.

— Dziękuję za uwagę i życzę smacznego dnia.

Klasa biła brawo. Igor poczuł, że serce mu przyspiesza. Jego kolej była trzecia.

Maja wyszła pewnie, choć dłonie miała splecione. Mówiła o komiksach, o tym, jak kadry prowadzą wzrok, jak dymki mogą być okrągłe albo poszarpane, kiedy bohater krzyczy. Na koniec dodała:

— Proszę pamiętać: nawet najfajniejszy rysunek nie powstaje bez gumki do mazania. To normalne, że się poprawia.

— Świetnie — pochwaliła pani Wera. — Igor?

Igor wstał. Nogi miał jak z waty, ale w głowie miał plan. Wyszedł na środek, spojrzał na kryształy. Świeciły spokojnie. Jak publiczność, która nie ocenia, tylko słucha.

— Dzień dobry — zaczął. — Opowiem o planowaniu… ale takim, które pomaga, a nie męczy.

Powiedział o tym, jak robi listę rzeczy do spakowania, jak dzieli zadania na mniejsze kroki, jak zaznacza najważniejsze. Mówił coraz płynniej, aż nagle poczuł, że oddech mu się skraca. W klasie ktoś przesunął krzesło, dźwięk odbił się echem.

Igor zatrzymał się na sekundę. I przypomniał sobie, że ma prawo być człowiekiem, nie maszyną do prezentacji.

— Czy mogę zrobić krótką przerwę? Proszę.

W sali zrobiło się cicho, ale to nie była cisza „o nie”. To była cisza „jasne, spoko”. Pani Wera skinęła głową.

— Oczywiście. Dziękuję, że to powiedziałeś.

Igor wziął dwa spokojne wdechy. Spojrzał na klasę.

— Dziękuję. Już wracam.

I wrócił. Dokończył o tym, że w planie warto zostawić miejsce na odpoczynek, bo inaczej plan zaczyna „gryźć” i człowiek ma ochotę go wyrzucić do kosza. Na koniec uśmiechnął się lekko.

— I to jest moja najważniejsza zasada: kiedy robi się za dużo, lepiej grzecznie poprosić o chwilę przerwy, niż udawać, że wszystko jest okej. Dziękuję za uwagę.

Zapadła sekunda ciszy, a potem rozległy się brawa. Bartek klasnął szczególnie głośno.

— Brawo! — szepnął. — To była przerwa premium.

Maja uśmiechnęła się szeroko.

— Wyszło super.

Igor wrócił do ławki, czując przyjemne ciepło w środku. Nie takie od stresu, tylko od ulgi i dumy. Zrozumiał, że organizacja to nie tylko równe zeszyty. To też umiejętność powiedzenia „proszę” wtedy, gdy naprawdę tego potrzebuje.

A kryształowa jaskinia świeciła dalej — miękko, spokojnie — jakby mrugała do niego: „Dobra robota. Do jutra.”

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Filia
Mniejsze miejsce należące do większej instytucji, na przykład oddział szkoły.
Komnata
Duże pomieszczenie w budynku lub jaskini, często wysokie i przestronne.
Kryształ
Przezroczysty lub kolorowy kamień o regularnym kształcie, świeci lub błyszczy.
Geoda
Kamień z pustką w środku, wyścielony kryształami, jak mała jaskinia.
Wentylacja
System, który wpuszcza świeże powietrze i wypuszcza zużyte powietrze.
Echo
Odbicie dźwięku od ściany, które wraca i można je usłyszeć ponownie.
Integracja
Działanie, które pomaga ludziom poznać się i współpracować razem.
Kącika ciszy
Miejsce w szkole, gdzie można usiąść i odpocząć w ciszy.
Dywanik
Mały kawałek tkaniny na podłodze, często do siedzenia lub zabawy.
Logistyka
Planowanie, jak coś zorganizować, żeby wszystko działało sprawnie.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

przyjaźń odwaga empatia szkoła jaskinia nauczyciel

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o powrocie do szkoły dla 11-12 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.