Trwa ładowanie...
Opowieść o lekarzu 9-10 lat Czytanie 9 min.

Trzy oddechy pani doktor Mai: nocna drużyna w szpitalu

Młoda lekarka Maja spędza noc w szpitalu, pomagając dzieciom — Hanii po upadku z hulajnogi i Oskarowi z kaszlem — pokazując, że spokój, empatia i drobne gesty są ważne w leczeniu.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Młoda, spokojna lekarka z jasnobrązowymi włosami związanymi w kucyk, o łagodnej uśmiechniętej twarzy i uważnych oczach, w lekko pogniecionej białej bluzie, klęczy przy dziewczynce i delikatnie trzyma jej ramię, okazując troskę; dziewczynka, około 9 lat, brązowe włosy w dwóch kucykach, lekko skrzywiona z bólu, w kolorowym t‑sharcie i jeansach, siedzi na krześle w poczekalni trzymając łokieć i patrzy na lekarkę z mieszaniną zaufania i niepokoju; stojąca za nią matka, około 35 lat, blond bob, ręce na kolanach, zaniepokojona lecz uspokojona; młoda pielęgniarka Ola, około 28 lat, krótkie włosy, niebieski strój medyczny, trzyma małą apteczkę przy drzwiach gotowa do pomocy; pomieszczenie to ciepła poczekalnia szpitalna o kremowych ścianach z plakatami dla dzieci, pomarańczowym krześle, stolikiem z magazynami, dyskretnym panelem „SOR”, miękkim oświetleniem i pluszową zabawką na krześle; scena pokazuje lekarkę badającą i uspokajającą stłuczony łokieć po upadku z hulajnogi, intymna, profesjonalna atmosfera, pastelowa paleta z akcentami pomarańczu, niebieskiego i zieleni, styl graficzny: czyste kontury jak w kreskówkach lat 90., płaskie cieniowanie, miękkie tekstury i wyraziste mimiki. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Pani Doktor i kieszeń pełna spokoju

W szpitalu noc ma swój własny dźwięk. Trochę jak tykanie zegara schowane w kocu, trochę jak ciche „szszsz” kroplówki. Maja, młoda lekarka z jasnym kucykiem i spokojnymi oczami, przechodziła korytarzem tak miękko, jakby stąpała po chmurach.

„Dobry wieczór, pani doktor!” zawołał pan ochroniarz Franek, który zawsze pachniał miętową gumą.

„Dobry wieczór, panie Franku. Jak dziś nasza nocna drużyna?” uśmiechnęła się Maja.

„Gotowa jak herbata w termosie. Ciepła i nie do rozlania!” odpowiedział.

Maja weszła do dyżurki, odłożyła stetoskop do szuflady i… wyjęła z kieszeni małą karteczkę. Było na niej napisane: „Zatrzymaj się na trzy oddechy”.

„To moja kieszeń pełna spokoju” mruknęła do siebie. Zamknęła oczy i policzyła w myślach: raz… dwa… trzy… Wdech, wydech, wdech. Jak falka na jeziorze.

Wtedy rozległ się dzwonek.

„SOR, sala przyjęć. Mamy dziewczynkę po upadku z hulajnogi” powiedziała pielęgniarka Ola przez telefon.

„Idę” odparła Maja i przypięła identyfikator prosto, jakby to była tarcza bohaterki z komiksu. Ale zamiast miecza miała… spokój i dobre słowa.

Rozdział 2: Hulajnoga, plaster i odważna minęka

W sali przyjęć siedziała Hania, dziewięcioletnia dziewczynka z kucykami jak sprężynki. Trzymała łokieć i robiła minę, która mówiła: „Wcale nie płaczę, tylko oczy mi się pocą”.

Obok stała jej mama, a na krześle leżał kask. Trochę porysowany, ale dumny.

„Cześć, Haniu. Jestem doktor Maja” powiedziała Maja, kucając, żeby być na wysokości oczu dziewczynki. „Słyszałam, że hulajnoga chciała wygrać wyścig z chodnikiem?”

Hania prychnęła. „Chodnik oszukiwał. Był nagle… bardziej chodnikowy.”

„To najgorszy rodzaj chodnika” westchnęła Maja teatralnie. „Zobaczymy, co mówi łokieć. Może tylko się obraził.”

„On jest bardzo obrażony” szepnęła Hania.

Maja delikatnie obejrzała rękę. „Zrobimy dwie rzeczy. Po pierwsze: sprawdzę, czy kości są całe. Po drugie: damy skórze plaster, żeby miała kapelusz ochronny.

„Plaster to kapelusz?” zdziwiła się Hania.

„Czasem nawet peleryna. A teraz powiedz mi: potrafisz poruszyć palcami, jakby grały na niewidzialnym pianinie?”

Hania poruszyła palcami. „Ta-dam.”

„Świetnie. A teraz zrobimy zdjęcie rentgenowskie. To takie specjalne zdjęcie, które zagląda pod skórę, jakby miało magiczne okulary. Nie boli, tylko trzeba być chwilę nieruchomo, jak posąg.”

„Jak posąg lodów na patyku?” dopytała Hania.

„Dokładnie. Najsmaczniejszy posąg.”

Kiedy czekały na wynik, Maja podała Hani kubek wody. „Wiesz, w szpitalu współpracuje dużo osób. Pielęgniarki, ratownicy, technik od rentgena, laboranci. To jak drużyna w grze. Każdy ma inne zadanie, ale cel jest wspólny: pomóc.”

„A ty jesteś…?” Hania przechyliła głowę.

„Jestem kimś, kto słucha ciała i układa plan. Jak trener, tylko zamiast piłki mamy zdrowie.”

Zdjęcie pokazało, że kości są całe. Było tylko stłuczenie i otarcie.

„Uff!” Hania wypuściła powietrze. „Czyli łokieć jest tylko… dramatyczny.”

„Bardzo. Damy mu chłodny okład i opatrunek. I małe zadanie domowe: odpoczynek.”

„Odpoczynek? To brzmi jak kara” westchnęła Hania.

Maja uśmiechnęła się ciepło. „To raczej nagroda. Ciało naprawia się najlepiej, kiedy ma czas.”

Rozdział 3: Tajemnica sali 7 i przyjaciel w maseczce

Gdy Hania już miała plaster–pelerynę i plan na spokojny wieczór, Maja ruszyła na oddział. Na końcu korytarza, w sali numer 7, leżał Oskar, chłopiec w wieku Hani, który kaszlał tak, jakby w środku mieszkał mały smok uczący się dmuchać.

Przy drzwiach stała pielęgniarka Ola i trzymała tackę z lekami.

„Jak nasz smok?” zapytała Maja.

„Już mniej zły. Ale nadal marudzi, że zupa jest zbyt… zupowa” odpowiedziała Ola.

Maja weszła do sali. Oskar miał maseczkę i oczy jak dwa ciekawe guziki.

„Dzień dobry. A raczej dobry wieczór” powiedziała Maja. „Słyszałam, że masz smoka w gardle.”

Oskar parsknął śmiechem, po czym zakaszlał. „To przez zapalenie oskrzeli… tata mówi, że to takie rury od oddychania.”

„Bardzo mądrze powiedziane” przyznała Maja. „Oskrzela to jak dróżki powietrza w lesie. Kiedy są podrażnione, robią się wąskie i pełne śluzu. Wtedy oddycha się trudniej i kaszel próbuje to posprzątać.”

„Czyli kaszel sprząta?” Oskar uniósł brwi.

„Tak, tylko czasem robi to głośno i trochę niezdarnie. My mu pomagamy: nawilżamy powietrze, dajemy leki, żeby łatwiej było oddychać, i pilnujemy, żebyś pił wodę.”

„A po co woda?” dociekał Oskar.

„Żeby śluz był rzadszy. Wyobraź sobie miód i herbatę. Miód płynie wolno, a herbata szybko. Woda pomaga, żeby w środku było bardziej jak herbata.”

Oskar zamyślił się. „A jak nie chcę pić?”

„Wtedy możesz wybrać: małe łyki jak chomik albo większe jak wieloryb. Ale pić warto” odpowiedziała Maja.

W tym momencie do sali zajrzała starsza pani z sąsiedniego łóżka, pani Krystyna. Miała włosy jak srebrna watolina i trzymała na kolanach robótkę.

„Pani doktor, on się boi inhalacji” szepnęła.

Oskar udawał odważnego, ale jego palce ściskały koc.

Maja podeszła z inhalatorem. „Oskarze, to urządzenie robi mgiełkę. Jak chmurka, którą wdychasz. Nie gryzie, nie szczypie. To taka pomoc dla twoich leśnych dróżek.”

„A jak ja kichnę i chmurka ucieknie?” zapytał.

„Wtedy ją złapiemy. Ja, ty i Ola. Drużyna chmur” odpowiedziała Maja.

Ola przytaknęła. „Ja jestem łapaczka chmur, proszę pana.”

Oskar zachichotał i pozwolił założyć ustnik. Oddychał powoli, a Maja liczyła szeptem: „Raz… dwa… trzy…” jak na swojej karteczce.

Po inhalacji Oskar powiedział ciszej: „Trochę mi lepiej.”

„Widzisz? Czasem odwaga to nie brak strachu, tylko zrobienie kroku mimo niego” odparła Maja.

Pani Krystyna położyła robótkę na chwilę. „To prawda. A pani doktor ma takie słowa, że człowiekowi robi się cieplej.”

Maja poczuła, że jej serce robi małe „dziękuję” w środku.

Rozdział 4: Trzy oddechy i solidarność na korytarzu

Noc przesunęła się jak zasłona. Były kolejne badania, rozmowy, wypisy. Maja tłumaczyła mamie Hani, jak chłodzić stłuczenie i kiedy wrócić, jeśli ból się nasili. Przypomniała też: „Kask to przyjaciel głowy. Tak jak pasy są przyjacielem brzucha w samochodzie.”

Potem wróciła na korytarz, gdzie spotkała pana Franka.

„Jak tam nasi mali bohaterowie?” zapytał.

„Dzielni. A ja muszę pamiętać o czymś ważnym” Maja wyjęła karteczkę. „O trzech oddechach.”

Franek zmrużył oczy. „To działa?”

„Działa jak pauza w filmie. Nagle wiesz, co się dzieje, i nie gubisz się w biegu.”

Maja stanęła przy oknie. Na zewnątrz latarnie wyglądały jak złote lizaki. Zrobiła trzy spokojne oddechy. Poczuła, jak jej ramiona miękną, jakby ktoś zdjął z nich niewidzialny plecak.

Obok przeszła Ola z wózkiem. „Pani doktor, ma pani chwilę? Pani Krystyna potrzebuje pomocy z poduszką, a Oskar chce zadzwonić do taty.”

„Jasne. Idziemy razem” odpowiedziała Maja.

Przy łóżku pani Krystyny poprawiły poduszkę i kołdrę. Pani Krystyna westchnęła z ulgą.

„Wiecie” powiedziała, patrząc na Maję i Olę „jak człowiek jest w szpitalu, to najbardziej pomaga mu to, że ktoś jest obok.”

„To prawda” odparła Maja. „Leczenie to nie tylko leki. To też życzliwość i współpraca. Kiedy pomagamy sobie nawzajem, robi się lżej.”

Oskar w tym czasie rozmawiał przez telefon. „Tato, pani doktor mówi, że kaszel sprząta. I że jestem smok, ale już mniej.”

Maja uśmiechnęła się do Oli. Ola szepnęła: „Solidarność w praktyce: ja trzymam kroplówkę, pani trzyma spokój, a Oskar trzyma humor.”

„Idealny podział” odpowiedziała Maja.

Gdy wróciła do dyżurki, napisała na nowej karteczce: „Pij wodę. Zakładaj kask. Bierz trzy oddechy.” Wsunęła ją do kieszeni fartucha, jakby to był mały skarb.

Rozdział 5: Cicha myśl na dobranoc

Nad ranem w szpitalu robi się najciszej. Jakby budynek na chwilę przymykał oczy. Maja zrobiła obchód jeszcze raz. Hania była już w domu, a Oskar spał spokojniej, z oddechem równym jak delikatne fale.

Maja zatrzymała się na korytarzu, oparta o ścianę. Przypomniała sobie wszystkich, których dziś spotkała: Hanię z dramatycznym łokciem, Oskara–smoka, panią Krystynę z ciepłym szeptem, Olę i pana Franka. Tyle osób, tyle historii, a każda potrzebowała trochę troski.

Zanim usiadła, by dopić letnią herbatę, Maja zamknęła na chwilę oczy. Wzięła trzy spokojne oddechy. A potem, w ciszy, bez słów na głos, wysłała dobrą myśl dla swoich pacjentów: żeby ból malał, żeby odwaga rosła, żeby jutro przyniosło ulgę.

Otworzyła oczy. W oknie pojawiała się jasna kreska świtu, cienka jak uśmiech.

„Damy radę” szepnęła Maja do siebie i ruszyła dalej, miękko, jak po chmurach.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Dyżurkę
Miejsce w szpitalu, gdzie pracuje lekarz nocą i pilnuje pacjentów.
Stetoskop
Przyrząd, którym lekarz nasłuchuje serca i płuc pacjenta.
Kroplówki
Worki z płynem podłączane do żyły, gdy trzeba podać leki lub wodę.
Sala przyjęć
Miejsce w szpitalu, gdzie sprawdzają nowych pacjentów.
Zdjęcie rentgenowskie
Specjalne zdjęcie, które pokazuje kości i wnętrze ciała.
Stłuczenie
Uraz skóry i mięśni bez złamania kości, boli i puchnie.
Otarcie
Przetarcie skóry, gdy skóra jest zarysowana lub zdarta.
Inhalacji
Podawanie lekarstwa w formie mgiełki, którą się wdycha do płuc.
Oskrzeli
Rurki powietrzne w płucach, którymi powietrze dociera do środka.
Opatrunek
Materiały (plaster, bandaż), które zakłada się na ranę dla ochrony.
Kapelusz ochronny
Tu: obrazowe określenie plastra, który chroni skaleczoną skórę.
Inhalatorem
Urządzenie robiące mgiełkę z leku, którą pacjent wdycha do płuc.
Solidarność
Wzajemne wspieranie się ludzi, pomaganie sobie w trudnych chwilach.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

współpraca odwaga empatia lekarz szpital

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści lekarzy dla 9-10 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.