Rozdział 1: Tajemnicza Walentynka
W słoneczny, ale jeszcze chłodny poranek lutego, Zosia obudziła się z dziwnym przeczuciem, że ten dzień będzie wyjątkowy. Wskoczyła z łóżka w swoich różowych kapciach, pogłaskała kota Gucia po głowie i pobiegła do kuchni, gdzie pachniały już naleśniki. Jej młodsza siostra, Helenka, chrupała jabłko, a mama, jak zwykle, śmiała się z tatą, który nie mógł znaleźć swojej drugiej skarpetki.
Kiedy Zosia otworzyła drzwi do swojego pokoju, by zabrać plecak, zauważyła coś dziwnego na klamce. Była tam mała, czerwona koperta, przewiązana wstążką w serduszka! Zosia aż podskoczyła z wrażenia.
– Co to? – mruknęła, rozglądając się, czy ktoś się z nią nie droczy. Otworzyła kopertę i przeczytała: „Dla Zosi, która ma serce większe niż największy dinozaur! Szukaj mnie w parku, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej. Ktoś, kto cię podziwia.”
Oczy Zosi zrobiły się wielkie jak spodki.
– Mamo! Kto zostawił to na mojej klamce?! – wykrzyknęła, biegnąc do kuchni.
Mama tylko wzruszyła ramionami.
– Może to ktoś z twoich przyjaciół? – uśmiechnęła się tajemniczo.
Zosia wiedziała jedno – musi się tego dowiedzieć. Na szczęście tego dnia po szkole umówiła się z najlepszą przyjaciółką, Klarą, na zabawę w parku. Idealna okazja do rozpoczęcia śledztwa!
Rozdział 2: Tajemnicza Zabawa w Parku
Park tętnił życiem, mimo że gdzieniegdzie leżały jeszcze niewielkie kupki śniegu. Zosia zjawiła się pierwsza, dumnie ściskając w ręku tajemniczą walentynkę. Niebawem dołączyła do niej Klara, ubrana jak zwykle w żółtą czapkę z zielonym pomponem.
– Patrz, co dostałam! – Zosia machnęła kopertą przed nosem przyjaciółki.
Klara zrobiła wielkie oczy.
– Ojej! Ktoś się w tobie zakochał! – szepnęła konspiracyjnie i zachichotała.
– Daj spokój, przecież to tylko zabawa – Zosia poczuła, że policzki zaczynają jej płonąć jak buraczki.
Dziewczynki usiadły na ławce i zaczęły kombinować, kto mógł zostawić tajemniczą kartkę. Czy to brat Zosi? A może Ala z klasy, która zawsze rysuje serduszka na zeszytach? Albo Paweł, który raz pożyczył im swoje naklejki?
Nagle Klara wpadła na genialny pomysł:
– Zorganizujmy walentynkową grę! Każdy dostanie zadanie do wykonania, a nagrodą będzie wskazówka prowadząca do tajemniczego autora!
Zosia od razu się zgodziła. I tak na małej polance rozpoczęła się wielka zabawa. Dołączyły do nich Basia i Lena, również siedmiolatki z klasy Zosi, oraz młodszy brat Basi, Franek, który bardzo chciał być detektywem, choć miał dopiero pięć lat.
Najpierw Zosia wymyśliła zadanie: „Kto pierwszy znajdzie trzy czerwone liście, dostanie pierwszą wskazówkę!”. Chociaż liście były raczej brązowe i trochę przemoknięte, Lena znalazła kawałek czerwonej folii po lizaku i uznała, że to się liczy.
Potem Klara podpowiedziała zagadkę: „Co to za zwierzę, które zawsze chodzi w ślimaczej muszli?”.
– Ślimak! – zawołały dziewczynki chórem i z turkoczącym śmiechem pobiegły do kolejnego zadania.
Rozdział 3: Wskazówki, Śmiech i Jeden Wróbel
Przy każdej kolejnej zagadce Zosia rozdawała przygotowane przez siebie serduszka z papieru – jedno było specjalnie różowe i błyszczące. Każdy, kto je dostał, miał okazję powiedzieć coś miłego o kimś z grupy.
– Klara, jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie, bo zawsze śmiejesz się z moich dowcipów – powiedziała Zosia z uśmiechem.
– A ty, Zosia, masz najśmieszniejsze skarpetki na całym podwórku! – odparła Klara, wskazując na różowo-zielone stopy Zosi. Cała grupa wybuchła śmiechem, Franek aż przewrócił się na śnieg, a Lena turlała się ze śmiechu.
Po chwili pojawił się też najprawdziwszy wróbel! Przysiadł na gałęzi obok i przyglądał się zabawie. Klara zagwizdała do niego, a Basia wyszeptała:
– Może ten wróbel to nasz tajemniczy walentynkowy wysłannik?
Reszta dzieci zaczęła udawać wróble, skakać i cicho ćwierkać. Zosia nagle zauważyła, że na gałęzi, gdzie siedział wróbel, coś zwisa. Poprosiła Franka, by wspiął się na drabinki, a wtedy okazało się, że to druga walentynka! Tym razem z napisem: „Świetnie sobie radziłeś, detektywie! Jesteście na tropie!” Była podpisana: „Twój przyjaciel z parku”.
Dzieci były zachwycone. Każdy miał swoją teorię. Lena podejrzewała nawet, że to pan od lodów, który czasem częstuje je wafelkami, a Klara żartowała, że to na pewno ich nauczycielka, pani Ola, bo uwielbia zagadki.
– A może... – szepnęła cicho Zosia – to po prostu ktoś, kto chce nam sprawić radość?
Rozdział 4: Skarb, Przyjaźń i Najpiękniejszy Finał
Zabawa trwała dalej. Ostatnia wskazówka prowadziła do starego domku dla ptaków. Wszystkie dzieci podbiegły tam, a Franek niemal potknął się o własne sznurowadła.
W domku czekała na nich mała drewniana szkatułka przewiązana kokardą w serduszka. Gdy otworzyli wieczko, w środku zobaczyli mnóstwo papierowych serduszek, kilka cukierków i karteczkę: „Skarb przyjaźni. Dla was, bo razem możecie wszystko.”
Dzieci usiadły w kółeczku na trawie (Zosia rozłożyła swoją chustkę, żeby nikt nie przemoczył spodni) i dzieliły się cukierkami. Każdy opowiadał, co najbardziej lubi w zimowych zabawach i za co ceni swoich przyjaciół.
– Zosia, bardzo lubię, jak opowiadasz historie o wróżkach – powiedziała Lena.
– A ja lubię, że Klara zawsze wymyśla nowe zabawy! – dodała Basia.
Wszyscy śmiali się, żartowali i czuli, jak bardzo fajnie jest być razem. W końcu Zosia spojrzała na swoje przyjaciółki i powiedziała:
– Najlepszym walentynkowym skarbem jest wasza przyjaźń! Bez was nie byłoby tych wszystkich zagadek i śmiechu.
Klara przytuliła Zosię, a reszta dzieci dołączyła do uścisku. Franek wymyślił nawet specjalny taniec przyjaźni, w którym trzeba było podskakiwać na jednej nodze, potrząsać rękami i śmiać się głośno jak pawie na balu karnawałowym.
Słońce zaczęło powoli zachodzić, malując niebo na różowo. Dzieci ruszyły do domów z sercami pełnymi radości. Zosia schowała swoją tajemniczą walentynkę do notesu i już wiedziała, że najpiękniejsza przygoda to ta, którą przeżywasz razem z przyjaciółmi. A tajemniczy nadawca? Może to tak naprawdę każdy z nich – bo każdy może być walentynką, jeśli tylko potrafi podarować komuś radość i trochę serca.
I chyba właśnie o to chodzi w Dniu Zakochanych – by się śmiać, dzielić i szukać skarbów razem.