Rozdział 1: Dzień dobry, Panie Stasiu!
Pewnego słonecznego poranka dzieci z przedszkola „Kolorowa Łąka” odwiedziły farmę pana Stasia. Pan Stasio to bardzo wesoły i miły farmer. Zawsze nosi kapelusz słomkowy i ma szeroki uśmiech na twarzy. Kocha zwierzęta i swoją farmę. Mieszka razem z kurkami, krową Klarą, świnką Małgosią, konikiem Fryderykiem i pieskiem Łatkiem.
Dzieci były bardzo ciekawe wszystkiego, co działo się na farmie. Pan Stasio przywitał wszystkich przy bramie.
– Dzień dobry, kochane dzieci! – zawołał radośnie pan Stasio. – Witajcie na mojej farmie! Dzisiaj pokażę wam, jak wygląda życie farmera. Będzie mnóstwo zabawy!
– Hurra! – krzyknęły dzieci i podskoczyły z radości.
– Ale zanim zaczniemy, pamiętajcie! Na farmie zawsze chodzimy powoli, patrzymy pod nogi i nie straszymy zwierząt – dodał pan Stasio.
– Będziemy bardzo ostrożni! – odpowiedziały dzieci głośno.
Pan Stasio był dumny, że dzieci słuchają i dbają o bezpieczeństwo. Pokazał im szeroką polanę, na której pasła się krowa Klara.
Rozdział 2: Zwierzęta na farmie
Dzieci podeszły do krowy Klary. Była duża, łaciata i bardzo spokojna.
– To jest Klara, moja krowa – powiedział pan Stasio. – Krowa daje mi mleko każdego ranka. Mleko pijemy, robimy z niego ser i masło.
– Muuuu! – zamuczała Klara wesoło.
– Czy możemy ją pogłaskać? – zapytała Juleczka.
– Oczywiście, ale najpierw powiedzcie „dzień dobry, Klaro” i pokazcie dłonie, żeby Klara wiedziała, że przyszliście w przyjaźni – tłumaczył pan Stasio.
Dzieci ustawiły się w kolejce, wszystkie mówiły: – Dzień dobry, Klaro! – i delikatnie głaskały krowę.
Obok Klary biegał piesek Łatek. Był mały, biały w czarne łaty i bardzo wesoły.
– Łatek pilnuje zwierząt i farmy – opowiadał dalej pan Stasio. – Dba, żeby żadne zwierzątko się nie zgubiło.
– Hau, hau! – zaszczekał Łatek i zamachał ogonkiem.
Na podwórku dzieci zobaczyły też świnkę Małgosię. Małgosia była różowa, pulchna i bardzo lubiła błoto.
– Świnka uwielbia błotko, bo w nim jest jej chłodno w upalne dni – tłumaczył pan Stasio.
– Chrum, chrum! – powitała świnka dzieci.
Dzieci patrzyły, jak Małgosia brodzi w błotku, a potem wszyscy wybuchli śmiechem.
Koło stodoły pasł się konik Fryderyk. Był brązowy, miał białą grzywę i bardzo lubił, gdy pan Stasio go głaskał.
– Konik pomaga mi ciągnąć wózek z sianem albo wozić dzieci, kiedy przychodzą do mnie w odwiedziny – wyjaśnił pan Stasio.
– Ihaaaa! – zarżał Fryderyk. Dzieci klaskały w dłonie z radości.
Rozdział 3: Praca na farmie
Pan Stasio zaprosił dzieci do kurnika.
– To jest kurnik. Tu mieszkają moje kurki. Kurki znoszą jajka – powiedział pan Stasio.
– Ko, ko, ko! – gdakały kurki wesoło.
– Z jajek można zrobić jajecznicę, ciasto i naleśniki! – wyliczała Ola.
Pan Stasio pokazał dzieciom, jak delikatnie zebrać jajka do koszyczka.
– Zbieramy jajka bardzo ostrożnie, żeby się nie stłukły – przypomniał.
Dzieci uważnie patrzyły i każde mogło zebrać jedno jajko do koszyczka.
– Czas na marchewki! – zawołał pan Stasio. – Pójdziemy razem do ogródka.
W ogródku dzieci zobaczyły grządki. Rosły tam marchewki, sałata, rzodkiewki i truskawki.
– Każdego dnia podlewam warzywa i wyrywam chwasty, żeby warzywa mogły rosnąć zdrowo – opowiadał pan Stasio.
Dzieci pomogły panu Stasiowi podlewać marchewki. Każde dziecko dostało małą konewkę.
– Razem dbamy o rośliny – powtarzał pan Stasio. – Rośliny potrzebują wody i słońca, tak jak my!
Po pracy w ogrodzie wszyscy byli trochę zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi. Pan Stasio zaprosił dzieci na piknik pod wielkim drzewem.
Rozdział 4: Radość i nauka na farmie
Dzieci rozsiadły się na kocach. Pan Stasio przyniósł mleko od Klary, świeże jajka i kanapki z serem, który sam zrobił. Były też truskawki prosto z ogródka!
– Mniam, jakie to pyszne! – zachwycały się dzieci.
– Wszystko, co jemy, pochodzi z mojej farmy. To dzięki pracy moich rąk i pomocy zwierząt! – powiedział dumnie pan Stasio.
– Czy farmer zawsze ma dużo pracy? – zapytał Antoś.
– Tak, pracy jest dużo. Muszę wstawać wcześnie rano, karmić zwierzątka, doić krowę, zbierać jajka, podlewać warzywa i dbać o to, żeby wszystkim było dobrze – tłumaczył farmer.
– A co robisz, gdy pada deszcz? – dopytywała Emilka.
– Wtedy chowam się ze zwierzątkami do stodoły. Musimy zawsze dbać o to, by było sucho i bezpiecznie. Bezpieczeństwo na farmie to najważniejsza rzecz! – odpowiedział pan Stasio.
Dzieci kiwały głowami.
– Farmer dba o zwierzęta, rośliny i ludzi, którzy jedzą to, co wyhoduje – podsumował pan Stasio.
Na zakończenie dnia pan Stasio zabrał dzieci na przejażdżkę wozem. Konik Fryderyk ciągnął kolorowy wóz, dzieci machały do świnki Małgosi, psa Łatka i kurek.
– Pa, pa, zwierzątka! Do zobaczenia! – wołały dzieci.
– Praca na farmie jest wesoła, chociaż czasem trudna – mówił pan Stasio. – Ale daje dużo radości! I zawsze trzeba pamiętać o bezpieczeństwie i o tym, żeby być miłym dla zwierząt.
Dzieci wróciły do przedszkola bardzo szczęśliwe. Długo opowiadały rodzicom o przygodach u pana Stasia.
A pan Stasio stał przy bramie, machał na pożegnanie i nucił piosenkę:
– Na mojej farmie wszystko gra,
zwierzątka, rośliny, farmer – to ja!
Razem pracujemy, razem się śmiejemy,
na farmie dzień cały radośnie spędzamy!
I tak kończy się wesoły dzień na farmie pana Stasia, pełen nauki, śmiechu i radości.