Trwa ładowanie...
Opowieść o powrocie do szkoły 7-8 lat Czytanie 9 min.

Wyspy w klasie i zasady dobrej zabawy

Maja, ośmioletnia dziewczynka, uczy się szkolnych zasad i współpracy z kolegami, żeby bawić się razem bez kłótni. Wspólnie tworzą zasady i rozwiązują drobne spory na placu zabaw.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Osiemletnia dziewczynka o kasztanowych kucykach, zielonych oczach i piegach, pewnym wyrazie twarzy, trzyma mały niebieski notes i wskazuje palcem kolejkę przy zjeżdżalni, uśmiechając się; chłopiec ~8 lat, czarne rozczochrane włosy, czerwony T‑shirt, cofa się, by dołączyć za nią; dziewczynka ~8 lat, blond w warkoczu, żółta sukienka, cicho liczy trzymając się huśtawki po lewej; chłopiec ~8 lat, rude włosy, zgarnia czapkę przy podstawie zjeżdżalni z przodu po prawej. Miejsce: kolorowy dziedziniec szkolny — beżowy żwirowy grunt, duża czerwona metalowa zjeżdżalnia z żółtą drabinką, dwie huśtawki z srebrnymi łańcuchami, piaskownica ochra, zielona ławka, drzewa o okrągłych liściach i czyste niebieskie niebo. Sytuacja: dzieci spokojnie i radośnie organizują kolejkę, dzielą się zjeżdżalnią i huśtawką, widać wskazujące gesty i uśmiechy. Styl: kreskówka lat 90., czyste kontury, nasycone kolory, proste tekstury, miękkie oświetlenie, ciepła atmosfera, kompozycja skupiona na dziewczynce. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Nowy zeszyt i równo zapięty plecak

Maja miała osiem lat i lubiła, kiedy rzeczy są na swoim miejscu. Wieczorem ułożyła strój na krześle: koszulkę, spódnicę i skarpetki w parę. Potem wzięła plecak i sprawdziła go jeszcze raz, chociaż sprawdzała już trzy razy. Piórnik był zamknięty, kredki poukładane od najjaśniejszej do najciemniejszej, a w kieszeni bocznej stała butelka z wodą, jak żołnierz na warcie.

Rano zapach tostów mieszał się z zapachem świeżo ostruganej temperówki. Maja zjadła śniadanie powoli, żeby nie pobrudzić bluzki. W brzuchu czuła lekkie łaskotanie, jakby tam mieszkało małe stadko motyli. To był pierwszy dzień szkoły po wakacjach.

Na korytarzu szkolnym było jasno i gwarno. Dzieci mijały się, machały do siebie, a buty skrzypiały na podłodze. Maja zobaczyła swoją wychowawczynię, panią Olę, która miała kolorową chustę i uśmiech, jakby w kieszeni trzymała promienie słońca.

W klasie stały stoliki ustawione w wyspy, czyli w małe grupy. Nie były w rzędach jak w pociągu, tylko jak małe wysepki na mapie. Maja od razu policzyła: jedna, druga, trzecia… Cztery wyspy. Przy każdej po cztery krzesła. Lubiła taki porządek, bo każdy miał swoje miejsce, a jednocześnie można było pracować razem.

Usiadła przy wyspie blisko okna. Na parapecie stał kwiatek, a liście aż się świeciły. Maja położyła zeszyt równo do krawędzi stolika. Potem wzięła ołówek i położyła go równolegle do linijki. Poczuła, że motyle w brzuchu trochę się uspokajają.

Pani Ola opowiadała o planie dnia i o tym, że w tym roku będą się uczyć nie tylko liczb i liter, ale też dobrych szkolnych zwyczajów. Maja słuchała uważnie, bo „zwyczaje” brzmiały jak coś, co można poukładać w głowie jak klocki.

W przerwie dzieci zaczęły szeptać o boisku. Ktoś wspomniał o nowej zjeżdżalni i o huśtawkach. Maja poczuła ciekawość. Lubiła plac zabaw, ale lubiła też, kiedy wiadomo, co wolno, a czego nie. A na zjeżdżalni i huśtawce czasem robił się taki tłok, że zasady były potrzebne jak pasy na przejściu dla pieszych.

Rozdział 2: Wyspy w klasie i zadanie z uśmiechem

Po przerwie pani Ola poprosiła, żeby dzieci wróciły na swoje wyspy. Maja wróciła pierwsza, odsunęła krzesło cicho i usiadła prosto. Na tablicy pojawił się temat: „Jak dbamy o wspólną przestrzeń”.

Pani Ola rozdała kartki z rysunkiem placu zabaw. Na kartce była zjeżdżalnia, huśtawka, piaskownica i ławka. Zadanie polegało na tym, żeby w grupach dopisać zasady, które pomagają wszystkim bawić się bez kłótni. Maja lubiła grupowe zadania, jeśli każdy robił swoją część.

Na jej wyspie siedzieli: Kuba, który wiecznie miał rozczochrane włosy, Zosia, która śmiała się cicho, i Antek, który lubił mówić szybko, jakby gonił własne słowa.

„To ja narysuję strzałki!” powiedział Antek i już chwycił flamaster.

Maja nie powiedziała wiele, tylko wskazała palcem miejsce obok zjeżdżalni, gdzie można było dopisać reguły. W głowie miała listę jak w notesie: poczekaj na swoją kolej, nie pchaj, zjeżdżaj na siedząco, trzymaj się poręczy przy schodkach.

Zosia zaproponowała, żeby dodać: „Mówimy proszę” i „Dziękuję”, kiedy ktoś ustąpi miejsca. Kuba z kolei wymyślił zasadę: „Nie jemy kanapki na huśtawce, bo okruszki lecą wszędzie”. Wszyscy się zaśmiali, nawet Maja, bo wyobraziła sobie bułkę, która próbuje się huśtać.

Maja napisała starannie: „Na schodkach idziemy jeden za drugim”. Potem dopisała: „Zjeżdżamy, gdy dół jest wolny”. Jej litery były równe jak płot.

Pani Ola chodziła między wyspami i patrzyła na pomysły. Kiedy stanęła przy Majowej grupie, skinęła głową z uznaniem. Powiedziała, że zasady to nie zakazy, tylko pomocne wskazówki, żeby każdy czuł się dobrze. Maja bardzo lubiła takie zdania, bo były proste i prawdziwe.

Na koniec dzieci przykleiły kartki na dużym plakacie. Plakat miał zostać w klasie, żeby przypominał o dobrych nawykach. Maja pomyślała, że to jak mapa skarbów, tylko skarbem jest spokojna zabawa.

Rozdział 3: Zjeżdżalnia, huśtawka i krótkie zamieszanie

Drugiego dnia szkoły słońce świeciło od rana, a niebo było tak niebieskie, jakby ktoś je umył. Po lekcjach nadeszła długa przerwa na dworze. Dzieci wybiegły na boisko, a Maja wyszła trochę wolniej, bo zapięła kurtkę do samej góry i poprawiła gumkę we włosach.

Nowa zjeżdżalnia lśniła i wyglądała zachęcająco. Obok stały huśtawki. Przy zjeżdżalni już ustawiła się kolejka, ale nie wszyscy wiedzieli, gdzie jest początek. Dwoje dzieci stanęło z boku schodków, jakby chciało wejść „na skróty”.

Maja poczuła w sobie to łaskotanie, ale tym razem nie było to zdenerwowanie, tylko chęć, żeby było fair. Podeszła bliżej i zobaczyła, że Zosia stoi w kolejce i patrzy trochę niepewnie.

Maja powiedziała spokojnie: „Kolejka jest tutaj, przy pierwszym stopniu”. Nie krzyczała. Po prostu wskazała miejsce, jak na rysunku z kartki. Dzieci spojrzały i jedno z nich cofnęło się do kolejki. Drugie chwilę się wahało, ale kiedy Kuba z uśmiechem dodał: „Proszę, chodź do nas, będzie szybciej, jak wszyscy tak samo”, to też stanęło grzecznie.

Na zjeżdżalni Maja pamiętała o zasadzie: zjeżdżamy dopiero, gdy na dole jest wolno. Kiedy przyszła jej kolej, spojrzała w dół. Tam Antek zbierał czapkę, która mu spadła. Maja usiadła i poczekała sekundę. Ta sekunda była jak mały, spokojny oddech. Gdy Antek odszedł, Maja zjechała. Wiatr musnął jej policzki, a ona wylądowała miękko na piasku.

Pod huśtawkami zrobiło się jednak małe zamieszanie. Dwie osoby chciały huśtać się na tej samej huśtawce, bo „ta jest najlepsza”. Słowo „najlepsza” latało w powietrzu jak piłka, którą ktoś podrzuca.

Maja nie lubiła kłótni. Pomyślała o plakacie z zasadami. Podeszła i powiedziała: „Możemy się zmieniać. Na przykład po dziesięciu machnięciach”. Kuba dodał: „Albo ustawmy kolejkę, jak do zjeżdżalni”. Zosia uśmiechnęła się i powiedziała cicho: „Proszę, ja mogę liczyć”.

Dzieci przestały się przekomarzać. Ktoś powiedział „dziękuję”, ktoś inny „okej”. Maja poczuła ciepło w klatce piersiowej, takie jak wtedy, gdy w domu zapala się lampkę przy łóżku. Huśtawka skrzypnęła wesoło, a Zosia liczyła: jeden, dwa, trzy… jak metronom.

Kiedy Maja w końcu usiadła na huśtawce, złapała mocno łańcuchy i pamiętała, żeby nie zeskakiwać w biegu. Huśtała się, patrząc na niebo. Wszystko było proste: jeśli każdy myśli także o innych, zabawa trwa dłużej.

Rozdział 4: Plan dnia, który wszystko układa

Po powrocie do klasy dzieci usiadły znowu przy swoich wyspach. Maja wytarła ręce chusteczką i ułożyła rzeczy na ławce. Pani Ola przyniosła kolorowe karteczki i powiedziała, że teraz zrobią prosty plan dnia, żeby każdy wiedział, co po czym następuje.

Na tablicy pojawiły się hasła: „lekcje”, „przerwa”, „świetlica”, „obiad”, „czas na dwór”, „czytanie”. Pani Ola tłumaczyła, że plan nie jest po to, żeby stresować, tylko żeby pomagał pamiętać i uspokajał głowę.

Maja dostała swoją kartkę z planem. Były tam rysunki: mały zegar przy lekcjach, kanapka przy przerwie, talerz przy obiedzie, książka przy czytaniu. Maja od razu zrozumiała, jak to działa. To było jak układanie klocków w odpowiedniej kolejności.

W domu, po kolacji, Maja powiesiła plan na tablicy korkowej nad biurkiem. Ustawiła budzik, przygotowała ubranie i spakowała plecak. Tym razem sprawdziła go tylko dwa razy, bo czuła się pewniej.

Kiedy położyła się do łóżka, przypomniała sobie zjeżdżalnię i huśtawkę. Nie było żadnej wielkiej przygody jak w bajce o smokach, ale była prawdziwa, szkolna przygoda: nauczyć się zasad, być uprzejmym i pomagać innym. To wystarczyło, żeby dzień stał się dobry.

Maja pomyślała, że zasady są jak poręcz przy schodkach: można się ich trzymać, gdy nogi jeszcze nie są pewne. A gdy wszyscy mówią „proszę” i „dziękuję”, szkoła robi się trochę jaśniejsza.

Zamknęła oczy. Motyle w brzuchu już nie latały w kółko. Usiadły spokojnie, jakby też zrozumiały plan dnia. Jutro miało swoje miejsce, a Maja też miała swoje miejsce — na swojej wyspie w klasie i wśród kolegów na placu zabaw.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Ostruganej
Coś świeżo starannie wygładzonego drewna lub ołówka po ostrzeniu, jakby miało gładką powierzchnię
Parapecie
Miejsca przy oknie, na którym można postawić doniczkę lub coś położyć
Poręczy
Metalowy lub drewniany uchwyt przy schodach, za który można się trzymać, żeby być bezpiecznym
Uznaniem
Pokazanie, że ktoś docenia czyjąś pracę, na przykład skinąć głową lub pochwalić
Metronom
Małe urządzenie, które wybija rytm, pomaga odliczać równy czas lub tempo
Kłótni
Głośna rozmowa, gdy ludzie się nie zgadzają i są zdenerwowani
Przekomarzać
Lekko się droczyć lub żartować ze sobą, czasem przekrzykiwać się
łaskotanie
Przyjemne lub dziwne uczucie, jak gdy coś miękkiego dotyka skóry i powoduje śmiech

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o powrocie do szkoły dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.