Trwa ładowanie...
Opowieść o odkrywcy 5-6 lat Czytanie 11 min.

Zawieszona dolina i skarb uważnej odwagi

Maja, młoda odkrywczyni, trafia do zawieszonej doliny, gdzie wraz z ptakiem Kropelką odkrywa zagadkowe znaki w starym drzewie i uczy się, jak ważna jest ostrożność i słuchanie.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Dziewczynka ok. 10 lat o okrągłej, uśmiechniętej twarzy, kasztanowych włosach w warkoczu, w khaki kurtce, z małym pomarańczowym plecakiem i liną wokół talii, skoncentrowana i ostrożna, trzyma chłopca za rękę, by mu pomóc przejść; chłopiec ok. 9 lat w żółtym płaszczu, krótkie brązowe włosy, zaniepokojony, ale ulgą, idzie za nią licząc kroki, stojący tuż za nią na drewnianym moście; mały jaskrawo niebieski ptak (pióra jak borówka) krąży nad nimi jako strażnik doliny; miejsce to wisząca dolina—unosząca się wyspa ziemi nad przepaścią, wysokie zielone trawy, żółte kwiaty, mały lustrowy staw, stary kamienny łuk i wąski skrzypiący most z desek, wszystko w stylu wycinanki papierowej z widocznymi warstwami i ostrymi cieniami; scena główna: dziewczynka prowadzi chłopca po wiszącym moście, lina przywiązana do kamienia, lekka mgiełka wokół, ptak czuwa, atmosfera łagodnej, bezpiecznej przygody. zgłoś problem z tym obrazem

Część 1: Dolina, która wisiała w powietrzu

Maja była młodą odkrywczynią. Miała plecak, lupę, mały kompas i notes w twardej okładce. Lubiła patrzeć uważnie i pytać: „Dlaczego?” oraz „Co jest dalej?”. Tego dnia szła w góry sama, ale nie całkiem samotna — wiatr szeptał jej w uszy, a ptaki krążyły wysoko jak małe latawce.

Na mapie Majy było miejsce opisane tylko jednym zdaniem: „Zawieszony wąwóz”. Nikt w miasteczku nie umiał powiedzieć, co to znaczy.

— Może to legenda — mruknęła Maja. — A może prawda. Sprawdzę.

Szlak był wąski. Po lewej stronie rosły pachnące sosny, po prawej słychać było daleki szum rzeki. Maja szła ostrożnie, stawiając stopy pewnie.

— Powoli, Maju — powiedziała do siebie, tak jak uczyła ją babcia. — Odkrywca nie biegnie, odkrywca patrzy.

W końcu dotarła do miejsca, gdzie ścieżka urywała się nagle. Przed nią była mgła, a za mgłą… coś niezwykłego. Kawałek ziemi, jak wyspa, wisiał w powietrzu nad głęboką przepaścią. Na tej wyspie rosły trawy i kwiaty, a po środku stał kamienny łuk, jak brama.

Maja poczuła w brzuchu mały skok.

— Wow… — szepnęła.

Obok urwiska stał stary słupek z wyblakłą tabliczką. Maja przetarła ją dłonią. Dało się odczytać:

„Nie wchodź bez liny. Nie idź sam. Słuchaj wiatru.”

— To brzmi poważnie — powiedziała Maja. Wyjęła z plecaka cienką, mocną linkę i przypięła ją do skały, tak jak uczyła się na kursie. Drugi koniec owinęła wokół pasa.

— Ostrożność to też odwaga — przypomniała sobie.

Przez mgłę prowadził wąski mostek z desek. Skrzypiał, ale wyglądał solidnie. Maja stąpała po nim wolno, licząc kroki.

— Jeden… dwa… trzy…

W połowie drogi wiatr dmuchnął mocniej. Mostek zadrżał.

— Spokojnie — powiedziała Maja, chwytając poręcz. — Najpierw oddech. Potem krok.

Gdy dotarła na wiszącą dolinkę, mgła nagle się rozstąpiła. Zobaczyła zielone zbocza, mały staw o wodzie jak lustro i mnóstwo żółtych kwiatów. Pachniało miodem i mokrą ziemią.

Wtedy usłyszała cichy głos:

— Kto tu przyszłaaa?

Maja odwróciła się. Na kamieniu siedział drobny ptak o piórkach jak niebieskie jagody. Patrzył na nią mądrze.

— Jestem Maja. Odkrywczyni. Szukam opowieści wyrytej w drewnie — powiedziała grzecznie.

— Wyrytej w drewnie… — ptak przekrzywił głowę. — To stara sprawa. Stara jak korzenie. Ale tu wszystko lubi zagadki.

Maja uśmiechnęła się, choć serce biło jej szybko.

— Lubię zagadki. Tylko muszą być bezpieczne.

Ptak zamrugał.

— Dobrze mówisz. Tu ostrożni żyją dłuuugo. A nieostrożni… hm… spadają w historię, której nie chcą.

Maja ścisnęła pasek plecaka.

— Poprowadzisz mnie?

— Może. Jeśli obiecasz, że będziesz słuchać znaków — powiedział ptak. — Jestem Kropelka. Strażnik tej doliny.

— Obiecuję — powiedziała Maja.

Część 2: Ślady, szept i mały zwrot

Kropelka skoczył z kamienia i pofrunął nisko nad trawą.

— Najpierw staw. Woda pamięta — zawołał.

Maja podeszła do stawu. Na brzegu leżały gładkie kamyki. Woda była tak cicha, że odbijała chmury jak obrazek.

— Co mam tu znaleźć? — zapytała.

— Patrz, nie dotykaj od razu — pouczył Kropelka. — Czasem woda płata figle.

Maja uklękła. W lustrze stawu zobaczyła coś dziwnego: na dnie jakby ciemny kształt, prostokątny. Wyglądał jak deska.

— To chyba drewno! — szepnęła.

Wyciągnęła rękę… i zatrzymała się.

— Najpierw ostrożność — mruknęła. — Może to głęboko. Może ślisko.

Kropelka przytaknął.

— Sprytna. Widzisz tamten kij? Użyj go.

Maja znalazła długi patyk. Delikatnie dotknęła nim wody. Nagle „deska” na dnie poruszyła się i odpłynęła jak ryba!

— Ojej! — Maja aż usiadła na piętach.

Kropelka zachichotał.

— To był cień dużej ryby. Woda umie robić żarty.

Maja odetchnęła.

— Dobrze, że nie wskoczyłam. To byłoby… głupie.

— Nie głupie. Tylko za szybkie — poprawił Kropelka łagodnie. — Odkrywcy uczą się zwalniać.

Poszli dalej. Ścieżka prowadziła między wysokimi paprociami. Na ziemi leżały połamane gałązki, jakby ktoś tędy niedawno przechodził.

— Ktoś tu był? — zapytała Maja.

Kropelka ucichł. Potem szepnął:

— Może. Ale dolina nie lubi hałasu. Słuchaj.

Maja stanęła. Usłyszała: kap… kap… kap… i jeszcze coś, jak ciche „puk, puk”.

— To nie krople? — zdziwiła się.

— To „puk” to drewno — powiedział Kropelka. — Kiedy jest suche, puka. Kiedy jest stare, puka jak serce.

Maja poczuła dreszcz, ale nie taki straszny, raczej ciekawy.

— Czyli jesteśmy blisko?

Weszli na małe wzgórko. Tam stał ogromny pień drzewa, pusty w środku jak tunel. Kora była ciemna, a w niej błyszczały cienkie, złote żyłki żywicy.

— To Drzewo-Skarbnica — oznajmił Kropelka. — Kiedyś ktoś wyrył w nim opowieść. Ale wejście… bywa kapryśne.

Maja podeszła i zobaczyła w pniu wąską szczelinę.

— Zmieściłabym się? — zapytała.

— Tak, ale najpierw sprawdź — powiedział Kropelka. — Czy nie ma luźnych drzazg.

Maja założyła rękawiczki z plecaka. Przesunęła palcem po brzegu szczeliny.

— Tu jest ostra drzazga. O, i tu też.

Wyjęła mały scyzoryk (taki bezpieczny, z krótkim ostrzem) i ostrożnie wygładziła wystające drzazgi, tak jak uczyła się na zajęciach.

— Gotowe — powiedziała. — Mogę wejść.

Wślizgnęła się do środka. Pachniało starym drewnem i miodową żywicą. W tunelu było ciemno, więc Maja zapaliła małą latarkę. Światło zatańczyło po ścianach.

I wtedy… usłyszała trzask.

— Co to było? — szepnęła.

Pod stopą poczuła, że deseczka, którą ktoś kiedyś położył, lekko się ugina. Maja zamarła.

— Nie ruszaj się! — zawołał Kropelka z zewnątrz. — To może być pułapka na nieostrożnych!

Maja przełknęła ślinę.

— Co mam zrobić?

— Cofnij stopę powoli. Trzymaj się ściany. Oddychaj — instruował ptak.

Maja zrobiła dokładnie tak. Jedna ręka na gładkim drewnie, oddech spokojny, stopa wraca centymetr po centymetrze. Deseczka przestała trzeszczeć.

— Udało się — wyszeptała.

— Brawo — powiedział Kropelka. — Odwaga to nie skakanie. Odwaga to myślenie, gdy jest trudno.

Maja przesunęła latarkę dalej. Na ścianie pnia zobaczyła coś wyrytego: linie, kółka, proste znaki.

— To to! — szepnęła, a oczy jej zabłysły.

Część 3: Opowieść wyryta w drewnie

Rysunki układały się jak komiks. Maja przesuwała latarkę powoli, żeby niczego nie pominąć. Były tam góry, most, mała postać z plecakiem i wielkie oko w chmurze — chyba wiatr.

— To instrukcja? — zapytała.

Kropelka wsunął głowę do szczeliny.

— To opowieść i mapa w jednym. Stare drewno lubi mówić obrazami.

Maja wyjęła notes i zaczęła przerysowywać znaki.

— Najpierw… brama z kamienia — mruknęła. — Potem trzy krople przy stawie. Potem… drzewo. To wszystko już było.

Na końcu rysunku był mały prostokąt, jak tabliczka, a obok symbol przypominający uśmiech.

— Gdzie jest ta tabliczka? — spytała.

Kropelka cmoknął.

— Nie na ścianie. W środku. Poszukaj miejsca, gdzie żywica błyszczy jak gwiazda.

Maja świeciła latarką w górę, w dół, na boki. Nagle zobaczyła: mała plamka żywicy, jasna, prawie złota, w kształcie gwiazdki.

— Tu!

Pod plamką był cienki rowek. Maja nie ciągnęła od razu. Najpierw dotknęła lekko, sprawdziła, czy nic nie jest luźne.

— To jak szufladka — powiedziała.

— Powoli — ostrzegł Kropelka.

Maja wsunęła palce i delikatnie wysunęła cienką drewnianą płytkę. Była gładka, ciepła i pachniała lasem. Na niej były wyryte słowa, ale proste, duże, jakby ktoś chciał, żeby dało się je przeczytać nawet po latach.

Maja czytała na głos, sylaba po sylabie:

„Kto idzie uważnie, ten znajdzie drogę. Kto słucha wiatru, ten usłyszy prawdę. Kto pomaga innym, wróci bezpiecznie.”

Maja poczuła, jak robi jej się miło w sercu.

— To piękne — powiedziała cicho. — To nie tylko skarb. To rada.

Wtedy z zewnątrz dobiegł inny dźwięk: skrzypnięcie mostku. Jakby ktoś na nim stanął.

Kropelka zesztywniał.

— Ktoś idzie… — szepnął.

Maja schowała płytkę do płóciennego woreczka, żeby jej nie porysować.

— Co robimy? — zapytała, a jej głos był spokojniejszy, niż się spodziewała.

Kropelka nasłuchiwał.

— Kroki są ciężkie i szybkie. To ktoś, kto nie czytał tabliczki.

Maja przypomniała sobie napis: „Nie idź sam.”

— Może to ktoś, kto się zgubił? — powiedziała. — Może potrzebuje pomocy.

Kropelka spojrzał na nią uważnie.

— To ryzykowne.

— Ale możemy być ostrożni — odparła Maja. — Wyjdziemy razem. Ty polecisz wyżej i zobaczysz, a ja stanę daleko od krawędzi.

Wyszli z pnia. Na polance, przy kamiennej bramie, stał chłopiec w żółtej kurtce. Trzymał w ręku patyk i wyglądał na przestraszonego.

— Hej! — zawołała Maja. — Nie podchodź bliżej!

Chłopiec odwrócił się gwałtownie.

— Ja… chciałem tylko zobaczyć. Most się ruszał. I mgła… i teraz nie wiem, jak wrócić — powiedział, a w oczach miał łzy.

Maja podeszła na bezpieczną odległość.

— Jestem Maja. Znam drogę. Ale musisz iść powoli i słuchać. Dasz radę?

Chłopiec kiwnął głową.

— Jestem Bartek.

Kropelka usiadł na kamieniu i powiedział poważnie:

— Bartek, tu się nie biega. Tu się oddycha i liczy kroki.

— Dobrze — wyszeptał Bartek.

Maja pokazała mu swoją linę.

— Przypniemy cię do tej skały, tak jak mnie. To będzie bezpieczniej.

Bartek patrzył z podziwem.

— Ty to umiesz.

— Uczę się — odpowiedziała Maja. — Każdy może się nauczyć.

Razem wrócili do mostku. Maja szła pierwsza, pokazywała, gdzie stawiać stopy. Bartek liczył na głos.

— Jeden… dwa… trzy…

Wiatr próbował ich przestraszyć, ale Maja powiedziała:

— Słyszę cię, wietrze. Dziękuję, że przypominasz o ostrożności.

I jakby naprawdę, podmuch stał się łagodniejszy.

Gdy zeszli na stały ląd, mgła za nimi zamknęła dolinę jak zasłona.

Bartek otarł policzki.

— Dziękuję. Myślałem, że utknę tam na zawsze.

— Nie utknąłeś, bo poprosiłeś o pomoc — powiedziała Maja. — To też jest odwaga.

Wieczorem, w miasteczku, Maja usiadła z Bartkiem i babcią przy stole. Położyła drewnianą płytkę na miękkiej ściereczce.

— To nasza znaleziona opowieść — powiedziała.

Babcia przeczytała i uśmiechnęła się ciepło.

— Najlepsze historie uczą, jak wracać bezpiecznie do domu.

Maja spojrzała na swoją mapę. W rogu narysowała małą gwiazdkę z żywicy i dopisała: „Zawieszony wąwóz — miejsce, gdzie odwaga spotyka ostrożność.”

A gdy kładła się spać, wiatr za oknem zaszumiał cicho, jakby mówił:

— Dobra odkrywczyni. Dobre serce. Dobra głowa.

Maja uśmiechnęła się w poduszkę.

Jutro też będzie przygoda. Ale zawsze — krok po kroku.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Odkrywczynią
Osobą, która szuka nowych miejsc i pyta o świat.
Kompas
Małe przyrząd, który pokazuje kierunek, gdzie jest północ.
Mgła
Białe chmury blisko ziemi, przez które słabo widać.
Przepaścią
Bardzo głęboka dziura lub spadek, gdzie niebezpiecznie jest stać.
Tabliczką
Mała deseczka z napisem, która mówi coś ważnego.
żywicy
Gęsta, lepka ciecz z drzewa, która twardnieje i błyszczy.
Szczelinę
Wąska, długa dziurka lub przerwa w czymś stałym.
Scyzoryk
Mały nóż z kilkoma narzędziami, który nosi się w kieszeni.
Pułapka
Coś, co może złapać lub zatrzymać osobę, jeśli nieuważnie pójdzie.
Latarkę
Mała lampka na baterie, która świeci w ciemności.
Płytkę
Cienki kawałek drewna lub innego materiału, jak mała deseczka.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

współpraca odwaga zagadka bezpieczeństwo mapa góra

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o odkrywcach dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.