Trwa ładowanie...
Opowieść o biedzie 7-8 lat Czytanie 10 min.

Zosia i biblioteka małych gestów

Zosia, siedmioletnia dziewczynka z mamą i kotem Filemonem, odkrywa radość czytania i siłę wspólnoty, pomagając w bibliotece i wymieniając się książkami z sąsiadami. Uczy się odpowiedzialności, wiarygodności i że małe gesty potrafią zmieniać życie.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Ośmioletnia dziewczynka o okrągłej twarzy i piegach, z jasnobrązowymi rozczochranymi warkoczami, w za dużej starej kurtce i podreperowanych butach, nieśmiało się uśmiecha trzymając przy piersi trzy zniszczone książki; za nią na ławce siedzi mama (ok. 30–35 lat) z włosami związanymi w kok, łagodnym i zmęczonym spojrzeniem, ręką na ramieniu córki; obok straganu stoi starszy mężczyzna, pan Staś (ok. 60 lat), w pikowanej kurtce, o szorstkich dłoniach, podaje dziewczynce małą marchewkę z ciepłym uśmiechem; sąsiadka pani Basia (ok. 50 lat) przy stoliku z używanymi książkami trzyma talerz ciastek i podaje książkę innemu dziecku; scena rozgrywa się na jasnym podwórku kamienicy z pastelowymi elewacjami, obdrapaną drewnianą ławką, składanymi stołami z kolorowymi okładkami, papierowymi girlandami między balkonami, doniczkami i prowizoryczną skrzynką na książki; główny motyw to ciepła wymiana — dziewczynka odkłada książki na stolik wymiany otoczona życzliwymi sąsiadami, atmosfera dzielenia się, ciepłe kolory i miękka, optymistyczna aura. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Wesołe buty i biblioteczka pod sercem

Zosia miała siedem lat. Mieszkała w małym mieszkaniu na trzecim piętrze z mamą, kotem Filemonem i wielkim, pachnącym skarpetkami pudełkiem z kredkami. Jej buty były już trochę za małe — z tyłu miały łatkę, która trzymała obcas, bo mama nie kupowała nowych bez powodu. Zosia patrzyła na nie codziennie i mówiła z uśmiechem:

"Nie szkodzi, są wygodne!"

Mama zawsze odpowiadała spokojnie:

"Dokładnie, Zosiu. Najważniejsze, żebyś biegała i śmiała się."

W mieszkaniu nie było wiele zabawek, ale przy oknie rosła doniczka z tymiankiem, którą podlewały razem. Każdego wieczoru Zosia siadała przy niej i przecierała liście palcem, mówiąc:

"Rosnij, przyjacielu."

Zosia lubiła książki. Nie miała ich dużo, ale pamiętała zapach biblioteki, do której chodziła z mamą raz w miesiącu. Tam było mnóstwo opowieści, a pani bibliotekarka zawsze dawała jej uśmiech większy niż karta biblioteczna.

Pewnego ranka Zosia znalazła ogłoszenie przy wejściu do bloku: "Tydzień książek! Wymiana książek dla dzieci przy świetlicy." Serce jej zabiło szybciej.

"Mamo, możemy iść?" zapytała.

Mama przytuliła ją mocno.

"Oczywiście. Sprawdzimy, co tam jest. Niektóre rzeczy kupimy później. Najpierw sprawdzimy biblioteki i wymiany. Pamiętasz: jesteśmy sprytne i odpowiedzialne."

Zosia powtórzyła, jak mama uczyła:

"Będę dbać o książki i oddam je na czas."

To brzmi jak obietnica? — pomyślała i schowała kartkę do kieszeni.

Rozdział 2: Biblioteka pachnąca papierem

Biblioteka była za rogiem, w starym budynku z żółtym dachem. W środku było cicho i przytulnie. Pani bibliotekarka, pani Anka, miała włosy jak chmurka i okulary na końcu nosa. Uśmiechnęła się, gdy Zosia przyszła.

"Witaj, Zosiu! Co dziś czytamy?" zapytała.

Zosia powiedziała, że chciałaby książkę o małej dziewczynce, która odkrywa świat.

"Świetnie. Mamy kilka takich. Masz już swoją kartę?" spytała pani Anka.

"Mam!" Zosia wyciągnęła małą, zgiętą kartę, którą dostała rok temu. Była na niej wypisana data i pieczątka.

"To dobrze. Pamiętaj, że książki pożyczamy i pilnujemy terminów. Dobre książki lubią być odwiedzane przez innych też." Pani Anka spojrzała ciepło.

Zosia patrzyła na półki. Było tam tyle kolorów, rysunków i historii, że aż zakręciło się jej w głowie. Wybrała trzy książki: jedną o chłopcu, który budował tratwę, drugą o kotce, która pomagała w ogrodzie, i trzecią o przyjaźni dwóch dziewczynek.

"Na cztery tygodnie. Dasz radę?" zapytała pani Anka, odnotowując datę.

"Dam!" odpowiedziała Zosia, bo znała wartość słowa "dam".

Wracając do domu, Zosia trzymała książki przy sercu. Mama spojrzała na nie i uśmiechnęła się.

"Świetnie. Czytasz codziennie po kolacji, dobrze?" zapytała.

"Tak. Oddam je na czas. Będę wiarygodna!" Zosia wypowiedziała te słowa bardzo poważnie, jakby to było zadanie superbohaterki.

W nocy, gdy kot Filemon przytulił się do jej stopy, Zosia czytała pierwsze strony. Opowieści wciągały, a Zosia myślała o tym, jak ważne jest, że biblioteka pozwala wszystkim dzieciom czytać, nawet jeśli nie mogą kupić wielu książek.

Rozdział 3: Małe kieszonkowe, wielkie serce

W weekend w świetlicy odbywał się kiermasz książek. Mieszkańcy przynosili swoje przeczytane tomy, układali je na stołach i wymieniali się. Zosia przyszła z trzema książkami, które już przeczytała.

"Chcę, żeby ktoś inny miał z nich radość" — powiedziała, kładąc swoje książki na stół.

Obok niej siedział chłopiec Tomek, który patrzył na jedną z bajek z dużym zainteresowaniem.

"Mogę ją wziąć?" zapytał cicho.

"Tak!" Zosia odpowiedziała i przypomniała sobie, jak pani Anka mówiła o dzieleniu się.

Podszedł też pan Staś z warzywami. On czasem pomagał mamie Zosi dźwigać zakupy, kiedy pogoda była zła. Uśmiechnął się do niej i dał małą marchewkę.

"Dla twojego tymianku," powiedział. "Niech rośnie silniejszy."

Zosia podziękowała i poczuła, że świat jest pełen prostych gestów, które zmieniają dzień.

Po południu przyszła sąsiadka, pani Basia, i zaproponowała, żeby Zosia pomagała jej liczyć książki.

"Masz rękę do porządków?" zapytała.

"Mam!" odparła Zosia. Lubiła porządkować: ustawiać książki według kolorów, sprawdzać kartki, czy nikt nie zapomniał o wypożyczeniach.

Pani Basia zauważyła, że mama Zosi czasami nie ma pieniędzy na nowe rzeczy. Nie powiedziała tego głośno, lecz spojrzała z troską. Zosia poczuła ciepło, ale też wiedziała, że są rzeczy, które trzeba robić ostrożnie i z szacunkiem. Pani Basia zaproponowała coś prostego:

"Jeśli chcesz, przynieś mi kiedyś ciasto, a ja dam ci stare, ale piękne książki. Wymienimy się pomocą."

Zosia zamyśliła się. Lubiła piec z mamą. To była taka nasza mała tradycja: w niedziele robiły bułeczki z cynamonem.

"Umowa!" zawołała. "Będę wiarygodna."

Rozdział 4: Dni z książką i dni z pomocą

Dni mijały. Zosia czytała codziennie. Przynosiła książki z biblioteki, odkładała je ostrożnie na półkę w kuchni i pilnowała terminów. Kiedy terminy się zbliżały, mama przypominała:

"Pamiętasz, kiedy oddać?"

"Tak, mam wszystko zapisane w notesie." Zosia pokazała mały zeszyt, gdzie pisała daty i notowała, kto jej pomoże, jeśli coś się wydarzy.

Pewnego razu mama miała gorączkę. Nie mogła iść po zakupy, a w lodówce było tylko kilka jajek i resztki sera. Zosia pamiętała, co umówiła się z panią Basią.

"Pójdę zapytać, czy coś pani potrzebuje" — powiedziała i złapała torbę.

Pani Basia uśmiechnęła się szeroko, gdy zobaczyła Zosię na progu z bułeczkami i kartką z przepisem.

"Spokojnie. Mam wszystko. Ale przy okazji mogę ci dać trzy książki, jeśli obiecasz, że będziesz o nie dbać." powiedziała.

"Obiecuję!" Zosia wypowiedziała słowo jak najważniejsze. Zabrała książki i poczuła, że ten gest ma wielką wartość — nie tylko wartości przedmiotu, ale pewność, że ktoś ufa jej, że jest odpowiedzialna.

W domu mama, choć słaba, uśmiechała się, oglądając nowe-stare książki.

"Jesteście niezłe z tą wymianą," powiedziała mama. "Widzę, że ludzie potrafią sobie pomagać. To daje spokój."

Zosia często myślała o tym, co oznacza "pomoc". To nie zawsze była wielka suma pieniędzy. Czasami to był chleb przyniesiony w deszczu, albo książka pożyczona z uśmiechem, albo obietnica dotrzymana. I zawsze ważne było, by nie upokarzać drugiego człowieka.

Rozdział 5: Powrót z uśmiechem

Minęły cztery tygodnie. Książki, które Zosia pożyczyła, czekały na półce z zakładkami i drobnymi karteczkami. Dzień oddawania nadszedł. Zosia włożyła do torby wszystkie trzy, sprawdziła zgięcia rogów i uścisnęła je delikatnie, jakby to były przyjaciele.

"Widzisz, Zosiu? Tak właśnie działa odpowiedzialność" — powiedziała mama, idąc z nią.

W bibliotece pani Anka przyjęła książki z aprobatą.

"Perfekcyjnie. Wszystko w porządku. Dziękuję, że dbasz o nasze książki." Pani Anka odłożyła pieczątkę.

Zosia czuła dumę. Była wiarygodna. Słowo "wiarygodność" brzmi poważnie, ale dla niej oznaczało proste rzeczy: oddać w terminie, dbać, nie niszczyć. Ludzie polegali na niej i ona mogła polegać na nich.

Po oddaniu książek pani Anka zapytała:

"Chcesz wybrać inną na kolejny miesiąc?"

Zosia spojrzała na półki i pomyślała o książce o dziewczynce, która budowała drzewny domek. Potem przypomniała sobie bułeczki dla pani Basi i marchewkę od pana Stasia. Uśmiechnęła się.

"Tak, proszę. Ale najpierw... mogę polecić festiwal książek w świetlicy? Chciałabym pomóc je porządkować." zaproponowała.

Pani Anka skinęła głową z radością:

"Z radością. Jesteś bardzo pomocna."

Na festiwalu Zosia była wolontariuszką — tak jak pani Basia chciała nazwać jej drobne prace. Ustawiała stoły, pomagała liczyć książki, podawała wodę. Wokoło krążyły rodziny, dzieci, instuktorzy. A ludzie mówili do siebie z życzliwością. Ktoś przyniósł zupę, ktoś inny naprawił stolik. Wszystko to było małymi cegiełkami, które budowały pewien rodzaj wspólnoty.

Pod koniec dnia pani Anka podeszła do Zosi i szepnęła:

"Dzięki tobie wiele dzieci znalazło coś dla siebie. Pamiętaj — ta biblioteka jest dla wszystkich. Nie zawsze mamy pieniądze, ale zawsze mamy serce i chęć pomagania."

Zosia pokiwała głową i poczuła, że to prawda. Pamiętała czasy, kiedy mama nie kupowała nowych butów, ale zawsze znajdowali sposób. Pamiętała też, jak wiele znaczyło dla niej, kiedy ktoś podał pomocną dłoń bez pytania o nagrodę.

Epilog — mały gest, wielkie znaczenie

Kiedy dni mijały dalej, Zosia nadal pożyczała książki, pilnowała terminów i pomagała sąsiadom. Każde odwiedziny w bibliotece były jak rozmowa z przyjacielem. Wiedziała, że nie wszystkie rodziny mają tyle co inne, ale zrozumiała coś ważnego: bieda to tylko część życia, nie cała jego definicja. Ludzie mają dumę, marzenia i chęć bycia pomocnymi.

"Pamiętasz, co obiecałaś?" zapytała mama pewnego wieczoru.

"Tak. Być wiarygodna. Pomagać. Dbać o książki. I podlewać tymianek." odpowiedziała Zosia, śmiejąc się.

Filemon przeciągnął się na parapecie i zamruczał. Na półce leżały uporządkowane książki, a na stoliku stała karteczka: "Oddane: 24.03." Zosia spojrzała na nią z dumą.

Bycie sprytnym i solidnym nie polegało na posiadaniu najwięcej rzeczy. Polegało na dotrzymywaniu obietnic, pomaganiu innym i szanowaniu tego, co się ma. Każdy mały gest — przyniesione ciasto, pożyczona książka, naprawione buty — tworzył opowieść o ludziach, którzy troszczą się o siebie nawzajem.

I kiedy następnym razem Zosia zobaczyła dziecko w starych butach, nie zapytała: "Dlaczego?" lecz zapytała z uśmiechem: "Chcesz poczytać razem?" Bo wiedziała, że najważniejsze jest dawanie sobie nawzajem czasu i serca.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Skarpetkami
Część garderoby, którą wkładamy na stopy, tu w liczbie mnogiej i w formie narzędzia.
Tymianek
Mała roślina z aromatycznymi liśćmi, którą można podlewać i dodawać do jedzenia.
Bibliotekarka
Osoba, która pracuje w bibliotece i pomaga wypożyczać książki.
Wymiana książek
Spotkanie, gdzie ludzie przynoszą książki i zamieniają się nimi z innymi.
Pożyczamy
Bierzemy coś na pewien czas z obietnicą oddania tego później.
Wypożyczeniach
Sytuacje związane z braniem książek na czas z biblioteki lub od kogoś.
Wiarygodna
Osoba, której można zaufać, bo dotrzymuje obietnic i robi to, co mówi.
Wolontariuszką
Osoba, która pomaga innym za darmo, robi to z dobrego serca.
Festiwal książek
Wydarzenie z wieloma książkami, stoiskami i spotkaniami dla czytelników.
Obietnica
Słowo dane drugiej osobie, że coś się zrobi i trzeba to wypełnić.
Wspólnoty
Grupa ludzi, którzy mieszkają razem lub pomagają sobie nawzajem.
Aprobatą
Wyrażenie zgody lub pochwały dla czyjegoś działania.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o biedzie dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.