Rozdział 1: Zabawna przygoda Marysi
Marysia miała cztery lata. Mieszkała w małym miasteczku z mamą, tatą i swoim ukochanym psem, Puszkiem. Puszek był nieco szalony. Miał długie uszy, kręcone ogon i zawsze był gotowy na przygody. Pewnego dnia Marysia postanowiła, że chce zrobić coś naprawdę wyjątkowego.
– Puszku, co powiesz na to, żebyśmy zbudowali rakietę? – zapytała Marysia, patrząc na psa z wielkimi oczami.
– Hau hau! – odpowiedział Puszku, machając ogonem. To znaczyło: "Tak! Zróbmy to!"
Marysia i Puszku zaczęli zbierać wszystkie rzeczy, które mogli znaleźć w domu. Były tam stare kartony, taśmy klejące, folie aluminiowe i kilka kolorowych balonów.
– To będzie nasza rakieta! – wołała Marysia, składając kartony na kształt dużej, okrągłej rakiety.
Puszek skakał radośnie dookoła, a jego uszy fruwały w powietrzu jak skrzydła. Wkrótce rakieta była gotowa. Wyglądała trochę jak ogromny tort urodzinowy z balonami i świeczkami.
– Teraz potrzebujemy silnika! – zawołała Marysia. – Co my zrobimy?
– Hau hau! Może znajdziemy coś w piwnicy! – odpowiedział Puszku, prowadząc Marysię w głąb domu.
W piwnicy Marysia znalazła wiele starych, dziwnych rzeczy. Był tam stary odkurzacz, stara lampa i… wielka gumowa kaczka!
– O, kaczka będzie idealna! – powiedziała Marysia, biorąc ją do ręki. – Kaczka będzie naszym silnikiem!
Puszek zamerdał ogonem, a Marysia przywiązała kaczkę do rakiety. Teraz była gotowa do lotu!
Rozdział 2: Start rakiety
Marysia stanęła obok rakiety. Uśmiechnęła się szeroko i powiedziała:
– Puszku, teraz musimy policzyć do trzech i wsiąść do rakiety!
– Hau hau! – zawołał Puszku, skacząc w górę.
– Raz! – zaczęła Marysia.
– Dwa! – dodał Puszku, machając ogonem.
– Trzy! Wchodzimy! – krzyknęła Marysia, wskakując do rakiety.
W momencie, gdy weszli do środka, zaczęli udawać, że rakieta się wznosi. Marysia kręciła się w kółko, a Puszek biegał wokoło.
– Wznosimy się! – krzyczała Marysia, trzymając gumową kaczkę. – Lecimy w kosmos!
Lecieli przez wyimaginowane planety, mijali kolorowe gwiazdy i odległe galaktyki. Nagle usłyszeli głośny dźwięk.
– Co to było? – zapytała Marysia, a Puszek przestał biegać.
– Hau hau! Może to kosmiczny potwór! – odpowiedział Puszku, udając strach.
Marysia spojrzała na kaczkę.
– Kaczko, czy potrafisz bronić nas przed kosmicznymi potworami? – spytała z nadzieją.
Gumowa kaczka wydawała dźwięki, które brzmiały jak "kwa, kwa". Marysia zaczęła się śmiać.
– To śmieszne! Kaczka nie może nas obronić! – krzyknęła z radością.
Puszek znowu zaczął biegać, a Marysia wymyśliła nową grę.
– Będziemy udawać, że walczymy z potworami! – zaproponowała.
Oboje zaczęli z całych sił machać rękami i udawać, że strzelają do potworów. W tym momencie znów usłyszeli głośny dźwięk.
– O nie! Przylatują! – krzyknęła Marysia.
– Hau hau! Musimy się schować! – odpowiedział Puszek, wskakując do kartonowego schowka w rakiecie.
Rozdział 3: Kosmiczne odkrycia
Kiedy się schowali, dźwięk ustał. Marysia zerknęła przez otwór rakiety.
– Czy potwory odeszły? – zapytała cicho.
Puszek wychylił się ostrożnie.
– Hau hau! Chyba tak. Możemy wyjść! – powiedział.
Marysia otworzyła drzwiczki rakiety. Na zewnątrz było pięknie i kolorowo. Wszystko wyglądało jak w bajce.
– Patrz, Puszku! To nie są potwory, to kolorowe motyle! – zawołała Marysia.
Motyle latały wokół nich, a Marysia zaczęła tańczyć. Puszek do niej dołączył, skacząc radośnie.
– Hau hau! To jest najlepsza przygoda w kosmosie! – krzyknął Puszek.
Marysia złapała jeden z motyli, a motyl zaśmiał się, mówiąc:
– Hej, mała! Nie łap mnie! Jestem kosmicznym motylem!
Marysia była zaskoczona.
– Kosmicznym motylem? Co robisz w naszym kosmosie? – zapytała.
– Chcę, żebyście się dobrze bawili! – odpowiedział motyl. – Dlatego przyleciałem!
– To super! – zawołała Marysia. – Puszku, motyl chce się z nami bawić!
Motyl zaprosił ich na taniec, a Marysia i Puszek zaczęli tańczyć w kosmicznym stylu. Wszyscy razem śmiali się i bawili, zapominając o potworach.
Na koniec dnia Marysia powiedziała:
– Dziękuję, motylku! To była niesamowita przygoda!
– Nie ma sprawy! Przyjdźcie znów! – odpowiedział motyl, odlatując w stronę kolorowych gwiazd.
Marysia i Puszek wgramolili się z powrotem do rakiety. Byli zmęczeni, ale szczęśliwi.
– To był wspaniały dzień, prawda, Puszku? – powiedziała Marysia, przytulając swojego psa.
– Hau hau! Najlepszy! – odpowiedział Puszek, zamykając oczy.
A potem zasnęli w swojej rakiecie, marząc o kolejnych przygodach, które czekały na nich w kosmicznych przestworzach.