Mała Zosia ma trzy lata i ogromnie lubi przygody. Dzisiaj Zosia dostaje bardzo ważną misję. Musi oswoić... parasolkę! Ale to nie jest zwykła parasolka. To jest parasolka słoneczna! Słoneczna parasolka, która nie boi się deszczu i zawsze chce się śmiać. Kiedy tylko Zosia ją otwiera, parasolka zaczyna śpiewać wesołe „la, la, la!” i wiruje jak kolorowy wiatraczek.
– Parasoleczko, czy mogę cię pogłaskać? – pyta Zosia nieśmiało.
– Możesz! Ale tylko po żółtym promyku! – śmieje się parasolka i podskakuje na małych nóżkach.
Zosia głaszcze parasolkę po żółtym promyku. Promyk jest miękki jak puchaty kotek i cieplutki jak buzia mamy. Parasolka chichocze, aż jej guziczek błyszczy, a Zosia śmieje się razem z nią. Nagle parasolka zaczyna tańczyć po całym pokoju, a Zosia próbuje ją dogonić.
– Stój, parasolko! – woła Zosia i tupie nóżką.
Ale parasolka nie słucha, kręci się i podskakuje jak sprężynka. Wtedy Zosia przypomina sobie o swoim specjalnym przedmiocie – o piórku-tęczy! To nie jest zwykłe piórko. To piórko potrafi malować uśmiechy nawet na bardzo poważnych rzeczach. Zosia łapie piórko-tęczę i pokazuje je parasolce.
– Patrz, co mam! – mówi Zosia.
Parasolka zatrzymuje się i patrzy wielkimi, okrągłymi oczami.
– Ooo, jakie śliczne piórko! Czy mogę spróbować zatańczyć z piórkiem-tęczą? – pyta parasolka.
Zosia przytakuje główką i daje piórko parasolce. Parasolka łapie je za swój rączko-uchwyt i zaczyna kręcić się jeszcze szybciej, aż cały pokój rozbłyskuje kolorami. Teraz Zosia i parasolka tańczą razem. Raz, dwa, raz, dwa – wirują jak dwa śmieszne motylki.
– Hop, hop, hop! – woła parasolka.
– Hop, hop, hop! – powtarza Zosia.
Nagle z półki zeskakuje pluszowy królik Zosi, który nazywa się Uszatek. Uszatek patrzy na tańczącą Zosię i parasolkę i kiwa głową.
– Czy mogę dołączyć do waszej zabawy? – pyta Uszatek.
– Tak! – woła Zosia. – Im nas więcej, tym weselej!
Teraz wszyscy tańczą razem. Parasolka śpiewa, Uszatek podskakuje, a Zosia wiruje i śmieje się tak głośno, że nawet mała mucha na parapecie zaczyna machać skrzydełkami w rytm muzyki. Mucha nazywa się Bzyczek i jest bardzo ciekawa wszystkiego.
– Czy mogę zatańczyć z wami? – pyta Bzyczek.
– Oczywiście! – śmieje się Zosia i robi miejsce na podłodze.
Teraz już cztery przyjaciele wirują i śmieją się, aż cały pokój jest jak wielka, kolorowa karuzela. Piórko-tęcza maluje na ścianach śmieszne chmurki i promyki. Parasolka śpiewa coraz ciszej i ciszej, aż jej śpiew zamienia się w ciche „la, la, la”.
Nagle parasolka siada zmęczona na dywanie i wzdycha szczęśliwie.
– To była najlepsza zabawa na świecie! – mówi parasolka.
Zosia siada obok i przytula pluszowego Uszatka. Bzyczek siada na jej ramieniu i cichutko bzyczy wesołą melodię. Parasolce zamykają się oczka, ale jeszcze szepcze:
– Dziękuję, Zosiu, że mnie oswoiłaś. Już się nie boję tańczyć z przyjaciółmi.
Zosia głaszcze parasolkę po żółtym promyku i szepcze:
– Teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.
Wszyscy czują się bezpieczni, radośni i bardzo, bardzo szczęśliwi. Pokój jest pełen kolorów, a serduszko Zosi bije spokojnie i cieplutko, jakby miało w środku własne malutkie słoneczko. Wszystko jest na swoim miejscu, a świat jest piękny i pełen cudów, gdy tylko zamkniesz oczy i wsłuchasz się w ciche „la, la, la…”