Trwa ładowanie...
Opowieść filozoficzna 5-6 lat Czytanie 11 min.

Żółwik Kropka i drzewo pytań

Mały żółwik Kropka odkrywa magię bycia obecnym w każdej chwili swojego życia, ucząc się, że wolność tkwi w akceptacji pytań i niepewności. Pod Drzewem Pytań sadzi maleńkie ziarenko, które staje się symbolem przyszłych możliwości.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Mała żółwica o imieniu Kropka, z kolorowym piórowym skorupą i łagodnymi, ciekawymi oczami, siedzi pod dużym, powykręcanym drzewem, z zachwytem patrząc na małe, błyszczące ziarenko piasku leżące przy jej łapkach. Obok niej fruwa mała, czerwona biedronka w czarne kropki, z radosnym uśmiechem, delikatnie otaczając Kropkę, wnosząc radość do sceny. Miejsce to zielona łąka, usiana kolorowymi kwiatami i lśniącymi kroplami rosy w porannym słońcu, podczas gdy jasnoniebieskie niebo rozciąga się na horyzoncie. Kropka, pogrążona w myślach, zastanawia się, jaka tajemnica kryje się w ziarenku piasku, symbolizującym niewinność i ciekawość dzieciństwa. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1. Żółwik, który nigdzie się nie spieszył

Na końcu miękkiej łąki, tam gdzie trawa robiła się już prawie niebieska od cienia, mieszkał mały żółwik o imieniu Kropka. Miał pancerzyk w plamki jak rozsypane gwiazdy i oczy tak spokojne, że można było w nich usiąść jak w fotelu.

Kropka nie był szybki. Ale on wcale nie chciał być szybki. Bardzo lubił być tu, gdzie właśnie był.

Gdy inne zwierzęta biegały, skakały i ścigały się z wiatrem, Kropka szedł powoli. Stawiał krótkie kroczki, jakby liczył każdą sekundę. Zatrzymywał się przy każdej kropelce rosy, jakby to był mały, przezroczysty świat. Przyglądał się mrówkom, jak niosą okruszek sto razy większy od nich. Patrzył, jak chmury zmieniają kształty z owiec w zamki, a z zamków w miękkie naleśniki.

Świat Kropki był światem „może”.

Może dziś spadnie deszcz.

Może nie.

Może ta chmura jest rybą.

Może tylko się tak udaje.

Może ta ścieżka prowadzi gdzieś daleko.

A może tylko do następnego kamyka.

W łące Kropki „nie wiem” nie było straszne. Było jak otwarte okno, przez które wpadał świeży wiatr. Gdy Kropka nie wiedział, uśmiechał się i mówił w myślach: „Może się dowiem, a może nie. To też jest dobrze.”

Pewnego poranka słońce wstało trochę sennie, jakby też chciało jeszcze chwilę poleżeć. Trawa jeszcze spała, ptaki przeciągały skrzydła, a wiatr dopiero zakładał swoje niewidzialne buty.

Kropka wysunął głowę z pancerzyka. Posłuchał ciszy. Cisza brzmiała jak głęboki oddech całej łąki. Żółwik też nabrał powietrza. Powoli, bardzo powoli. Chciał być obecny, dokładnie w tej chwili. Nie wczoraj, nie jutro. Teraz.

Poczuł chłód porannej rosy na łapkach. Zauważył jedno źdźbło trawy, które drżało delikatniej niż inne. Potem drugie, które miało kształt maleńkiego haka. Patrzył tak długo, aż trawa przestała być „trawą”, a stała się czymś zupełnie wyjątkowym. Jedynym na świecie.

Kropka pomyślał, że chyba to właśnie lubi najbardziej: być tam, gdzie jest. Czuć, co czuje. Widzieć, co widzi. Nie uciekać przed chwilą, która właśnie się dzieje. Nie gonić tej następnej.

Na skraju łąki stało Drzewo Pytań. Miało długie, powykręcane gałęzie, które wyglądały jak znaki zapytania. Zamiast liści wisiały na nich cienkie, srebrne nitki porannej mgły. Nikt nie wiedział, ile drzewo ma lat. Może milion. A może wczoraj dopiero wyrosło.

Kropka bardzo lubił to drzewo. Czasem siedział pod nim całe popołudnie i patrzył, jak cień drzewa przesuwa się po ziemi jak powolny zegar.

Tego dnia postanowił znowu do niego pójść. Nie dlatego, że musiał. Po prostu poczuł, że dziś jego nogi chcą iść właśnie tam.

Może to było ważne.

A może wcale nie.

Ale Kropka wiedział, że najważniejsze jest iść tam, gdzie prowadzi go jego spokojne serce.

Rozdział 2. Drzewo Pytań i chmura „Nie Wiem”

Droga do Drzewa Pytań nie była daleka, ale Kropka szedł bardzo wolno. Po drodze zauważył ślimaka, który wspinał się na mały kamień jak na wysoką górę. Zobaczył też dżdżownicę, która wyglądała jak różowy sznureczek, wchodzący do ziemi.

Każde stworzenie szło swoją własną drogą, we własnym tempie. I to było w porządku.

Gdy Kropka dotarł pod Drzewo Pytań, słońce było już trochę wyżej. Cień drzewa stał jak wielki, spokojny pies u jego stóp. Żółwik usiadł w tym cieniu. Pociągnął nosem zapach ziemi, który był jak ciepła kołdra.

Nad drzewem wisiała tego dnia niezwykła chmura. Nie była biała ani szara. Była koloru „nie wiadomo jakiego”. Trochę srebrna, trochę mleczna, trochę przezroczysta. Zmieniała barwę, jakby sama też nie była pewna, jaka chce być.

Chmura krążyła powoli nad koroną drzewa. Wyglądała, jakby się zastanawiała.

W świecie Kropki wszyscy znali tę chmurę. Nazywano ją „Nie Wiem”. Pojawiała się zawsze tam, gdzie było dużo pytań i mało odpowiedzi. Lubiła siedzieć nad Drzewem Pytań, bo tam pasowała jak klucz do zamka.

Kropka spojrzał na nią z dołu. Chmura wyglądała jak duży, miękki znak zapytania. Wiedziała o tym? Może tak. A może nie.

W głowie żółwika zaczęły pojawiać się pytania. Były lekkie jak piórka i kolorowe jak liście jesienią.

Dlaczego jestem właśnie żółwiem?

Dlaczego chodzę po ziemi, a nie latam jak ptak?

Co jest za horyzontem tej łąki?

I czy to ważne, że nie wiem?

Kropka poczuł, jak w środku robi mu się trochę niewygodnie. Pytania pukały w jego pancerzyk od środka. Każde „nie wiem” było jak mały kamyk w bucie. Niby nic, a jednak się czuje.

Usiadł więc jeszcze wygodniej i spróbował być po prostu obecny z tym „nie wiem”. Nie chciał go przepędzać, tak jak nie przepędza się chmur.

Spojrzał na swoje łapki. Były małe, ale bardzo dzielne. Niosły go przez każdy dzień. Spojrzał na pancerzyk. Był jego domem, zawsze przy nim, jak przytulny plecak.

Pomyślał, że może nie musi wiedzieć, dlaczego nie jest ptakiem. Może po prostu ma być tutaj. Właśnie taki, jaki jest.

Chmura „Nie Wiem” poruszyła się jak ktoś, kto zmienia zdanie. Jej brzegi zadrżały, jakby też coś sobie przypomniała.

Może „nie wiem” jest po to, żeby było miejsce na „zobaczymy”.

Albo na „może jutro się dowiem, a może za sto lat”.

Dookoła żółwika świat trwał dalej. Mrówki budowały swoje tunele, pszczoły ćwiczyły piosenkę do następnego lata, a wiatr uczył się nowych sztuczek z liśćmi.

Nikt nie kazał Kropce być szybkim, mądrym albo ważnym. Łąka nie chciała, żeby coś udowadniał. Ona tylko cieszyła się, że Kropka jest.

Kropka też zaczął się cieszyć, że po prostu jest. Siedzi pod Drzewem Pytań, oddycha, patrzy i słucha.

Bycie obecnym stało się jego małą tajemnicą. Jak mięciutki kamyk, który nosi się w kieszeni.

Nagle z Drzewa Pytań spadło coś maleńkiego. Spłynęło po powietrzu jak piórko. Usiadło tuż przy łapce żółwika.

Było to ziarenko.

Malutkie, brązowe, z cieniutką kreską pośrodku. Takie, które łatwo przeoczyć, jeśli się biegnie zbyt szybko.

Kropka pochylił się nisko. Ziarenko wyglądało jak zwinięty w kłębek sen. Jeszcze niczym nie było, a jednocześnie mogło być wszystkim. Mogło zostać kwiatem, drzewem albo krzakiem jagód. A może niczym. Jeszcze nie wiedziało.

Kropka też nie wiedział. I to było w tej chwili najpiękniejsze.

Rozdział 3. Ziarenko jutra

Żółwik delikatnie dotknął ziarenka łapką. Poczuł, że drży jak serce maleńkiego stworzenia. Cały świat tego ziarenka był w środku, schowany, czekający.

Kropka pomyślał, że może właśnie tak wygląda „jutro”. Małe, ciche ziarenko, które jeszcze nie wie, jaką przybierze formę.

Rozejrzał się dookoła. Łąka była jak wielka książka, w której każda trawa, każdy kamyk i każdy robaczek to osobna strona. Niektóre już przeczytane, niektóre dopiero przed nim.

Mógł teraz od razu posadzić ziarenko. Mógł je schować pod pancerzykiem. Mógł je zostawić, jakby nigdy go nie znalazł.

W jego świecie wszystko było „może”.

Może posadzę je dziś.

Może jutro.

Może wcale nie.

A może ktoś inny je znajdzie.

Kropka poczuł, że chce chwilę jeszcze tylko z nim posiedzieć. Z ziarenkiem i z własnym spokojnym „nie wiem”. Posiedzieć obok, nie dotykając decyzji.

Usiadł więc w cieniu Drzewa Pytań, trzymając ziarenko blisko łapki. Słońce powoli wędrowało po niebie, a chmura „Nie Wiem” robiła nad nimi miękki parasol.

Bycie obecnym przy ziarenku okazało się ważniejsze niż szybkie postanowienie, co z nim zrobić. Kropka poczuł, że może właśnie na tym polega wolność: nie na wybieraniu od razu, ale na dawaniu sobie czasu.

Wolność była dla niego jak otwarta łąka bez płotu. Mógł iść w lewo, mógł iść w prawo, mógł zostać w miejscu. Mógł zmienić zdanie. Mógł nie wiedzieć.

I ta wolność wcale nie krzyczała. Była cicha, miękka i cierpliwa. Siedziała z nim w cieniu i oddychała razem z nim.

Żółwik spojrzał na swoje pancerzykowe gwiazdy. Każda plamka była inną drogą, której jeszcze nie poszedł. Pomyślał, że ma całe życie, żeby sprawdzać, co jest za zakrętem. I że wcale nie musi sprawdzić wszystkiego.

Może wystarczy, że będzie naprawdę obecny tam, gdzie akurat stoi.

Przy jednym źdźble trawy.

Przy jednej kropli rosy.

Przy jednym małym ziarenku.

Delikatnie, bardzo delikatnie, Kropka wykopał łapką mały dołek pod Drzewem Pytań. Ziemia była krucha jak ciasto. Ułożył w niej ziarenko, jak kładzie się dziecko do łóżka. Przykrył cienką warstwą ziemi i dotknął tego miejsca pancerzykiem.

Nie wiedział, co z ziarenka wyrośnie.

Nie wiedział, kiedy to się stanie.

Nie wiedział nawet, czy w ogóle coś się wydarzy.

Ale czuł, że samo posadzenie tego „może” jest ważne. Jak postawienie kropki w zdaniu, które jeszcze się nie skończyło.

Siedział tak długo, aż niebo zaczęło się rumienić na różowo. Dzień ziewnął kilka razy i powoli kładł się spać. Na łące zapalały się pierwsze świetliki, jak małe lampki nocne dla trawy.

Kropka wstał. Popatrzył jeszcze raz na miejsce, w którym schowało się ziarenko. Wiedział, że jutro przyjdzie tu znowu. Może nic się jeszcze nie zmieni. A może pojawi się maleńki, zielony punkcik.

Tak czy inaczej, chciał przy tym być.

Wrócił na swój skraj łąki powoli, ale jego kroki były lekkie. Niósł w sobie spokojną radość, że nie musi znać wszystkiego od razu. Że wolno mu mieć pytania, na które jeszcze nie zna odpowiedzi. Że wolno mu iść swoim tempem, nawet jeśli cały świat czasem biegnie.

Gdy wsunął się do pancerzyka, noc otuliła go jak wielki, ciemny koc. Gdzieś daleko zaszumiało Drzewo Pytań, a nad nim znowu pojawiła się chmura „Nie Wiem”, pilnująca cicho ziarenka jutra.

Kropka zamknął oczy. W jego głowie świeciła mała myśl:

Wolność to móc powiedzieć „nie wiem” i nadal się uśmiechać.

Wolność to móc być tu, gdzie się jest, całym sercem.

Wolność to móc zasadzić ziarenko, nawet jeśli nie wiadomo, co z niego wyrośnie.

A w ziemi, przy Drzewie Pytań, malutkie ziarenko leżało spokojnie. Śniło swój zielony sen, który może jutro, a może kiedy indziej, zamieni się w coś nowego.

Było jak obietnica, która niczego nie obiecuje na pewno, a jednak ogrzewa.

Mała, cicha, wolna

g r a n a

j u t r a.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Pancerzyk
Twarda, zewnętrzna powłoka żółwia, która chroni jego ciało.
Kropelka
Mała ilość wody, która powstaje w postaci kropli.
Zaćmienie
Moment, w którym coś zasłania światło, na przykład chmura zasłaniająca słońce.
Szelest
Delikatny dźwięk, który powstaje, gdy coś się porusza, na przykład liście na wietrze.
Przypadkowy
Coś, co się zdarza nieplanowo, bez zamiaru, w wyniku przypadku.
Obietnica
Zapewnienie, że coś się wydarzy, zobowiązanie do zrealizowania czegoś.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowiadania filozoficzne dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.