Rozdział pierwszy
Była raz młoda kobieta. Miała na imię Amina. Amina mieszkała przy wielkim drzewie baobabu. Drzewo było domem dla ptaków i cieni. Drzewo śpiewało nocą. Amina słuchała i uśmiechała się.
Amina niosła koszyk. W koszyku był mały woreczek soli. Sól błyszczała jak maleńkie gwiazdki. Amina chciała dać sól ludziom w dalekiej wiosce. Sól to dar. Sól to smak życia. Amina powtarzała: „Sól daje radość, sól łączy serca.”
Pewnego ranka Amina wstała. Słońce wstało jak złota tarcza. Ptaki ćwierkały pieśń powitania. Amina przytuliła baobab i ruszyła drogą. Droga była miękka, jak dywan z liści. Droga prowadziła przez łąki i przez rzekę, przez pola i nad wzgórza.
Rozdział drugi
Wędrowała i spotykała przyjaciół. Najpierw spotkała żółwia. Żółw szepnął: „Amina, czy dasz mi odrobinę soli? Moje jedzenie jest mdłe.” Amina podała mu drobny ziarenek soli. Żółw uśmiechnął się powoli. „Dziękuję,” rzekł, „idź dalej, droga jest dobra.”
Potem spotkała małego chłopca, co płakał, bo zgubił drogę do domu. Amina wzięła go za rękę. „Chodź,” powiedziała cicho. Razem zaśpiewali prostą pieśń. Pieśń jak miękki deszcz. Pieśń pokazywała drogę. Chłopiec znalazł dom. Rodzice śmiali się i dawali Aminie figę na szczęście.
Na skraju lasu stała stara kobieta. Miała oczy jak dwie studnie. Kobieta prosiła o sól. Amina poczęstowała ją z uśmiechem. Stara kobieta dotknęła soli i powiedziała: „Kto daje sól, daje pamięć. Będziesz pamiętana.” Amina poczuła ciepło w sercu. Ciepło było jak ognisko.
Nagle wiatr zaśpiewał głośniej. Z nieba spadł drobny pył jak złota mgiełka. To były ziarenka piasku z dalekich ziem. Pył szeptał: „Kto szanuje ziemię, ziemia szanuje go.” Amina zatrzymała się. Ucałowała ziemię i posadziła kwiat polny. Kwiat uśmiechnął się na jej dłoni.
W drodze Amina spotkała lwa. Lwa nie bała się. Lew popatrzył na nią łagodnie. Był strażnikiem łąki. „Dlaczego niesiesz sól?” zapytał. Amina rzekła: „Chcę dać smak ludziom. Chcę, by jedli z radością.” Lew pokiwał głową. „Idź, a ja strzegę twojej drogi.” Lew zamruczał pieśń ochrony i poszedł do cienia.
Amina szła dalej. Czasami padał lekki deszcz. Kropelki tańczyły na liściach. Amina śpiewała, a deszcz klaskał. Śpiew była prosty, jak kroki. Powtarzała: „Sól dla wszystkich, sól dla dobrej pracy. Sól dla domu, sól dla serca.”
Rozdział trzeci
W końcu zobaczyła wioskę. Dym z pieców unosił się jak miękka chmurka. Ludzie wyszli przywitać Amina. Dzieci biegały i śmiały się. Amina rozdawała sól. Każdy brał odrobinę. Smak soli rozświetlał twarze. Twarze stawały się jak lusterka słońca.
Starszy mężczyzna podniósł głos: „Twoja droga była długa i dobra.” Amina uśmiechnęła się. „Sól to dar. Dzielę się, bo tak serce nauczył.” Ludzie położyli dłonie na baobabie. Baobab szepnął: „Dziękujemy, przyjaciółko.”
Noc zapadła cicho. Gwiazdy spojrzały z daleka. Amina usiadła przy ogniu. Dzieci tuliły się do niej. Opowiadali historie i śpiewali razem. Amina poczuła się szczęśliwa. W sercu miała pokój, jak miękkie liście.
Rano wstała i spojrzała na świat. Ludzie szanowali ziemię. Sadzą drzewka, podlewają pola, śpiewają dla rzeki. Amina zobaczyła, że sól połączyła serca. Sól przypomniała, by dbać o naturę.
Przed wyjściem mieszkańcy dali Aminie skrawek tkaniny i miskę prostej potrawy. „Wracaj, gdy będziesz mogła,” rzekli. Amina pożegnała wszystkich. Lew mruknął na granicy wioski. Żółw pokazał drogę. Ptaki odśpiewały jej pożegnanie.
Amina wróciła do baobabu. Posadziła jeszcze jedno drzewko. Ucałowała ziemię. Wiedziała, że świat jest domem dla wszystkich. Wiedziała, że sól jest mostem. I zasnęła spokojnie, z uśmiechem, słuchając pieśni baobabu.