Trwa ładowanie...
Opowieść o wojnie 9-10 lat Czytanie 12 min.

Atlas zabaw, który uczy rozmowy zamiast wojny

Kuba i jego koledzy uczą się, jak poprzez zabawy i jasne zasady rozumieć konflikty, rozmawiać o nich i wspierać nowych uczniów. Ich pomysły pokazują, że małe gesty i rozmowa mogą pomagać w trudnych sytuacjach.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Czterech chłopców: Kuba (ok. 10 lat) – krótkie brązowe włosy, cienkie okulary, jasna koszula, plecak obok ławki, siedzi po prawej i podał gumkę i ołówek w dłoni nowemu; Olek (ok. 10 lat) – blond, potargane włosy, czerwony T‑shirt, biegnie po lewej i wyciąga rękę jak w zabawie „berek”; Mikołaj (ok. 10 lat) – kasztanowe włosy, niebieska bluza, kuca przy białej linii kredy i rysuje „bazę”; Timur (nowy, ok. 10 lat) – czarne włosy, za duża kurtka, trzyma blisko siebie plecak, stoi pośrodku, niepewnie uśmiecha się przyjmując przedmiot od Kuby i patrzy na boisko. Miejsce: słoneczne podwórko szkolne z asfaltem, dużą białą linią kredy wyznaczającą „bazę”, huśtawką, rzędami drewnianych ławek po prawej i małą biblioteką szkolną w tle z kolorowymi plakatami; na stoliku obok ławki otwarte pudełko z kredkami i gumkami. Sytuacja: serdeczne, dynamiczne przyjęcie nowego ucznia, ruch, zapraszające gesty, uśmiechy, żywe kolory i widoczna pyląca kreda na asfalcie. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Atlas zabaw na szkolnym korytarzu

Kuba zawsze chodził z plecakiem zapiętym do końca, jakby w środku miał porządek całego świata. Miał też zeszyt w kratkę, który nazywał „Atlasem zabaw”. Nie był to prawdziwy atlas z mapami, tylko zbiór opisów gier dzieci z różnych krajów. Kuba lubił porównywać: co jest podobne, co inne i dlaczego.

Tego dnia na długiej przerwie spotkał się z trzema kolegami: Olkiem, Mikołajem i Jankiem. Wszyscy mieli około dziesięciu lat, wszyscy byli w tej samej klasie, ale każdy miał swój styl. Olek żartował nawet wtedy, gdy wiązał buty. Mikołaj lubił zadawać pytania, czasem po trzy naraz. Janek był spokojny i pamiętał, kto komu pożyczył długopis.

– Dzisiaj porównamy gry z różnych stron świata – powiedział Kuba i otworzył zeszyt. – Tylko potrzebuję waszej pomocy. Każdy niech przypomni sobie jakąś zabawę, którą zna z opowieści albo z internetu, ale taką, w którą naprawdę da się zagrać na podwórku.

– Ja znam „ciuciubabkę” z opowieści babci – rzucił Janek. – Zasady proste jak kanapka z masłem.

– A ja widziałem film, jak dzieci w Kenii skaczą w gumę, tylko że ich guma była zrobiona z połączonych kawałków materiału – powiedział Mikołaj. – To było sprytne.

Olek podrapał się po głowie.

– Ja znam grę z Anglii… „tag”! To prawie jak nasz berek. Tylko brzmi jak nazwa psa.

Kuba uśmiechnął się krótko, bo radość miał raczej cichą i uporządkowaną.

– Świetnie. Właśnie o to chodzi: zobaczyć, że dzieci w różnych miejscach lubią podobne rzeczy. Bieganie, śmiech, zasady, które są fair.

Kiedy notował, obok przechodziła pani bibliotekarka z wózkiem książek. Zatrzymała się.

– Kuba, w bibliotece mamy gazetkę szkolną. W przyszłym tygodniu robimy numer o ważnych sprawach na świecie. Może napiszesz coś o zabawach dzieci z różnych krajów?

Kuba poczuł, jak w głowie ustawia mu się plan.

– Mogę. Ale… chciałbym też wytłumaczyć coś, co ostatnio pojawia się w wiadomościach. O wojnie.

Koledzy od razu spoważnieli. Nawet Olek przestał się kręcić.

Wojna to to, co widzimy w telewizji? – zapytał Mikołaj. – Ludzie się kłócą… i nie umieją przestać?

Kuba zamknął zeszyt, jakby robił w nim bezpieczne miejsce.

– Możemy o tym porozmawiać spokojnie. Bez straszenia. I tak, żeby było wiadomo, co my, dzieci, możemy zrobić w codziennym życiu.

Rozdział 2: Co to jest konflikt, a co wojna?

Po lekcjach chłopcy poszli do biblioteki. Między regałami było cicho, ale nie smutno. Pachniało papierem i klejem, jak w nowym zeszycie.

Usiedli przy stoliku. Kuba wyjął „Atlas zabaw”, a Mikołaj przyniósł książkę o krajach świata. Janek trzymał ołówek, bo zawsze był gotowy do notowania. Olek wziął zakładkę z kotem i udawał, że to jego „asystent”.

– Zacznijmy od słowa „konflikt” – powiedział Kuba. – To trudniejsze słowo na zwykłą sprzeczkę. Konflikt jest wtedy, gdy dwie strony chcą czegoś innego i nie potrafią się dogadać.

– Jak wtedy, gdy dwie osoby chcą być bramkarzem? – wtrącił Olek.

– Dokładnie – potwierdził Kuba. – Jeśli nie ma rozmowy i zasad, sprzeczka rośnie. A wojna to bardzo wielki konflikt między państwami albo grupami ludzi, w którym używa się przemocy.

Janek zmarszczył brwi.

– Ale dlaczego dorośli nie zrobią „papier-kamień-nożyce” i po sprawie?

Olek parsknął śmiechem.

– Wyobrażam to sobie: prezydenci z rękami za plecami!

Kuba też się uśmiechnął, ale zaraz wrócił do faktów.

– Gdyby to było takie proste… Wojna często zaczyna się od strachu, złych decyzji, chęci władzy albo braku zaufania. Czasem ludzie wierzą w nieprawdziwe rzeczy, bo ktoś im je powtarza. I wtedy zamiast rozmawiać, wybierają siłę.

Mikołaj przewrócił stronę w książce.

– A co z dziećmi? Przecież dzieci nie chcą wojny.

– Właśnie – powiedział Kuba spokojnie. – Dzieci najczęściej chcą normalnego dnia: szkoły, zabawy, kolacji. Dlatego, kiedy jest wojna, wiele rodzin musi uciekać do bezpieczniejszych miejsc. To trudne, ale możemy o tym mówić z szacunkiem i bez obrazów, które straszą.

Janek dopisał w notesie: „Wojna = duży konflikt + przemoc. Konflikt można zatrzymać rozmową”.

– Czyli… – Mikołaj spojrzał na Kubę – możemy opisać w gazetce, jak zatrzymuje się konflikty, zanim urosną?

– Tak – odpowiedział Kuba. – I pokażemy, że nawet w zabawach ważne są zasady i odpowiedzialność. Bo to mały trening do życia.

Rozdział 3: Gry z różnych krajów i jedna wspólna zasada

Następnego dnia spotkali się na boisku. Kuba przyniósł kredę i sznurek. Chciał, żeby wszystko było praktyczne, bo wtedy łatwiej zrozumieć.

– Zagramy w trzy gry – oznajmił. – Każda z innego miejsca. I w każdej sprawdzimy, co pomaga uniknąć kłótni.

Pierwsza była prosta: berek, czyli „tag”. Olek został berkiem, bo twierdził, że ma „certyfikat szybkich nóg”.

– Uwaga! Kto zostanie złapany, nie obraża się na życie! – zawołał i ruszył.

Po chwili Mikołaj zatrzymał się nagle.

– Kuba, Olek mnie dotknął, ale ja nie wiem, czy to było „na koszulkę” czy „na plecak”.

Olek już chciał zaprotestować, ale Kuba podniósł rękę.

– Stop. Zasada: sporne rzeczy sprawdzamy spokojnie. Olek, pokaż, jak dotknąłeś.

Olek pokazał, że dotknął plecaka.

– Plecak też się liczy? – zapytał.

– Ustalmy – powiedział Kuba. – W tej rundzie liczy się tylko dotyk ręką w ramię albo plecy, bez plecaka. To uczciwsze.

Mikołaj skinął głową. Olek wzruszył ramionami.

– Dobra. Czyli mój certyfikat ma wyjątki.

Druga gra była inspirowana skakaniem w gumę, tak jak Mikołaj widział na filmie. Zamiast gumy użyli sznurka. Janek trzymał jeden koniec, Olek drugi.

– To jest jak „most”, po którym skaczesz – tłumaczył Kuba. – Jeśli komuś nie wyjdzie, mówimy „spróbuj jeszcze raz”, a nie „ale jesteś słaby”.

Olek odchrząknął teatralnie.

– Proszę państwa, ogłaszam, że Janek skacze jak sprężyna!

Janek się zaczerwienił, ale widać było, że to miłe.

Trzecia zabawa była z „Atlasu”: prosta gra z kamykami, którą Kuba opisał na podstawie rozmowy z chłopakiem z innej klasy, który przeprowadził się z Grecji. Trzeba było ułożyć pięć małych kamyków i podrzucać jeden, zbierając pozostałe.

– Tu najbardziej liczy się cierpliwość – powiedział Kuba. – I to, żeby nie popychać czyjejś ręki.

Kiedy skończyli, Kuba usiadł na ławce i podsumował:

– W każdej grze jest wspólna zasada: szacunek i jasne reguły. Bez tego zaczyna się konflikt.

Mikołaj popatrzył na boisko, gdzie kilka młodszych dzieci kłóciło się o piłkę.

– Czyli wojna to jak kłótnia o piłkę, tylko… bardzo, bardzo większa?

– Tak, tylko konsekwencje są dużo poważniejsze – odpowiedział Kuba. – Dlatego tak ważne jest, by uczyć się dogadywać w małych sprawach. To część odpowiedzialności.

Janek dodał:

– A odpowiedzialność to też przyznać: „pomyliłem się”.

Olek westchnął.

– To najtrudniejsza gra ze wszystkich.

Rozdział 4: Pomysł na pomoc i rozmowę

W piątek pani wychowawczyni powiedziała klasie, że do szkoły dołączy nowy uczeń, którego rodzina przyjechała z miejsca, gdzie jest niebezpiecznie. Nie podała szczegółów, tylko dodała:

– Najważniejsze: bądźmy życzliwi i cierpliwi. Nowe miejsce jest trudne, nawet bez żadnych innych spraw.

Kuba od razu pomyślał o gazetce. Ale nie chciał pisać o kimś „jak o temacie”. Chciał, żeby było realnie: jak się zachować, co zrobić, żeby pomóc.

Na przerwie zebrał chłopaków.

– Zróbmy w klasie „dzień gier z całego świata” – zaproponował. – Pokażemy, że wspólna zabawa łączy. A w gazetce napiszemy prosty tekst: czym jest konflikt, jak pomaga rozmowa, i co każdy może zrobić.

Mikołaj uniósł palec.

– I dodajmy listę: „co mówić, a czego nie”. Na przykład: nie wypytywać o trudne rzeczy, jeśli ktoś nie chce. Lepiej zapytać: „chcesz z nami zagrać?”

Janek kiwnął głową.

– Możemy też przygotować pudełko z przyborami: ołówki, gumki, linijka. Żeby nowy nie musiał się stresować.

Olek popatrzył na nich uważnie.

– A ja mogę… nauczyć wszystkich tej wersji berka z zasadą „bez plecaka”. To będzie nasza wspólna umowa.

Kuba zapisał wszystko w zeszycie, równo, punkt po punkcie. Potem poszli do pani bibliotekarki i zapytali, czy mogą zrobić w bibliotece małą wystawkę: „Zabawy dzieci świata”. Pani zgodziła się i dała im kartki oraz kolorowe flamastry.

Wieczorem Kuba pisał tekst do gazetki. Krótkie zdania, spokojne słowa:

„Wojna to wielki konflikt, w którym ludzie nie potrafią rozwiązać sporu rozmową i używają przemocy. My nie mamy wpływu na decyzje dorosłych, ale mamy wpływ na nasze zachowanie. Możemy ćwiczyć rozmowę, uczciwe zasady i pomoc. Małe działania budują duże poczucie bezpieczeństwa”.

Na końcu dopisał:

„Odpowiedzialność to myśleć o innych, nawet gdy nikt nie patrzy”.

Rozdział 5: Odpowiedź, która została przyjęta

W poniedziałek nowy uczeń pojawił się w drzwiach klasy. Miał na imię Timur. Trzymał plecak blisko siebie i rozglądał się ostrożnie, jak ktoś, kto szuka znajomych znaków.

Pani wychowawczyni wskazała wolne miejsce obok Kuby.

– Usiądź tutaj, będzie ci łatwiej – powiedziała.

Kuba przesunął krzesło, żeby było wygodnie. Nie zasypał Timura pytaniami. Po prostu położył na ławce jedną zapasową gumkę i ołówek z pudełka, które przygotowali.

– Jeśli potrzebujesz, możesz użyć – powiedział cicho.

Na przerwie Olek podszedł pierwszy, ale tym razem bez głośnych żartów.

– Hej, gramy w berka. Zasady proste. Chcesz dołączyć?

Timur spojrzał na boisko, potem na chłopaków. Chwilę milczał, jakby sprawdzał, czy to zaproszenie jest prawdziwe.

– Tak… mogę spróbować – odpowiedział.

Mikołaj pokazał mu kredą narysowaną linię.

– Tu jest „baza”, tu „stop”. Jak jest spór, zatrzymujemy grę i ustalamy. Bez krzyków.

Janek dodał:

– I jak ktoś się pomyli, to nic. Każdy się uczy.

Zagrali. Timur na początku biegł ostrożnie, potem coraz pewniej. Kiedy Olek prawie go złapał, Timur zrobił sprytny zwrot i uciekł do bazy. Olek udawał, że upada z dramatycznym jękiem.

– O nie, zostałem pokonany przez mistrza zwrotów!

Timur zaśmiał się krótko, a potem jeszcze raz, już normalnie, jakby zrzucił z ramion ciężki plecak, chociaż plecak nadal miał na plecach.

Po lekcjach odbył się „dzień gier z całego świata” w bibliotece. Na tablicy wisiały opisy: berek/tag, skakanie przez sznurek, kamyki. Obok była krótka notatka o konflikcie i o tym, że rozmowa pomaga go zatrzymać. Na stoliku stało pudełko z przyborami i kartka: „Jeśli ktoś jest nowy – zaproś go do gry”.

Timur przeczytał wszystko powoli. Potem spojrzał na Kubę.

– To… jest dla mnie? – zapytał.

Kuba odpowiedział spokojnie, tak jak pisał w zeszycie, bez wielkich słów:

– Dla każdego, kto potrzebuje. Chcemy, żebyś czuł się tu bezpiecznie.

Timur skinął głową.

– Dziękuję. U nas też dzieci grały. Tylko czasem nie było kiedy. Fajnie… że tu można.

W drodze do domu Kuba pomyślał, że nie rozwiązał wojny. Nikt z nich jej nie rozwiąże sam. Ale zrobili coś prawdziwego: stworzyli miejsce, w którym konflikt nie musi rosnąć, bo jest rozmowa, zasady i pomoc.

A to była odpowiedź, którą Timur przyjął. I której oni sami też chcieli się trzymać następnego dnia, i jeszcze następnego.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Atlas zabaw
Zeszyt lub książka z opisami różnych gier i zabaw dla dzieci.
Konflikt
Sytuacja, gdy dwie strony chcą czegoś innego i się nie zgadzają.
Wojna
Bardzo duży i niebezpieczny konflikt między krajami z przemocą.
Przemocy
Gwałtowne i krzywdzące zachowanie, które rani innych ludzi.
Sprzeczka
Krótka kłótnia lub spór między dwiema osobami.
Odpowiedzialność
Dbanie o innych i robienie rzeczy, za które czujemy się zobowiązani.
Pachniało
Miało wyraźny zapach, można było to poczuć nosem.
Spoważnieli
Stali się poważniejsi i mniej śmiali lub rozbawieni.
Cierpliwość
Umiejętność spokojnego czekania i nie denerwowania się szybko.
Wystawkę
Ułożone w jednym miejscu rzeczy do pokazania innym, na przykład w bibliotece.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

zabawa empatia szkoła odpowiedzialność szacunek

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o wojnie dla 9-10 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.