Trwa ładowanie...
Opowieść o wojnie 9-10 lat Czytanie 11 min.

Pudełko solidarności i odwaga rozmowy

Kuba, ciekawy świata chłopiec, wraz z klasą spotyka nowego kolegę Danyła, który przybył z kraju dotkniętego wojną. Opowieść pokazuje, jak poprzez rozmowę, empatię i drobne gesty dzieci uczą się radzić z lękiem i konfliktami.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Dziesięcioletni chłopiec, spokojny i życzliwy, z okrągłą twarzą i lekkimi piegami, krótkie jasnobrązowe włosy, delikatnie uśmiechnięty, odsuwa piórnik, by zrobić miejsce; nowy uczeń Danyło, nieśmiały lecz odciążony, czarne lekko nastroszone włosy i oliwkowa karnacja, stoi obok z plecakiem; nauczycielka około 30 lat z włosami w kok, obserwuje z ciepłem; w tle 2–3 rówieśnicy, niektórzy rozmawiają, inni się uśmiechają; scena na szkolnym dziedzińcu wiosną: cementowy grunt z trawą, okno z zasłoną, pudełko „Pudełko solidarności”, huśtawka i mała bramka, jasne zielone drzewa; główny motyw — prosty, serdeczny gest zaproszenia do siedzenia, poranne miękkie światło, pastelowa paleta, akwarelowy styl, miękkie kreski i widoczna faktura papieru, uspokajająca, optymistyczna atmosfera. zgłoś problem z tym obrazem

Rozmowa przy kuchennym stole

Kuba miał dziewięć lat i lubił wiedzieć, jak działają sprawy. W szkole nie bał się pytać. W domu też. Tego popołudnia usiadł przy stole, gdzie pachniało herbatą z malinami, a na parapecie mrugał zielony kaktus w małej doniczce.

W telewizji leciały wiadomości. Kuba usłyszał słowo „wojna”. Zobaczył mapę i ludzi z plecakami. Zrobiło mu się w środku ciężej, ale nie panikował. Wiedział, że kiedy coś jest trudne, najlepiej zacząć od spokojnych pytań.

„Mamo, co to właściwie jest wojna?” – zapytał.

Mama wyłączyła telewizor, żeby było ciszej. Usiadła naprzeciwko. „Wojna to duży konflikt między państwami albo grupami ludzi. Zamiast rozmawiać i szukać rozwiązań, używają siły. To sprawia, że wiele osób czuje strach i traci domy.”

Kuba pokiwał głową. „Czy to jest jak kłótnia na boisku?”

„Trochę tak, tylko o wiele większa i dużo bardziej krzywdząca” – odpowiedziała mama. „Na boisku, gdy ktoś się kłóci, nauczyciel może pomóc, można przeprosić i ustalić zasady. W wojnie trudniej, bo w grę wchodzi władza, pieniądze, granice, a czasem stara niechęć.”

Kuba wziął łyżeczkę i zamieszał herbatę, jakby kręcił mały wir, który ma uspokoić świat. „A da się ją zatrzymać?”

„Ludzie próbują” – powiedziała mama spokojnie. „Są rozmowy, porozumienia, pomoc humanitarna. I są zwykłe, codzienne rzeczy: pomaganie innym, uczciwość, niezgoda na krzywdę. Sprawiedliwość zaczyna się bardzo blisko.”

Kuba poczuł, że to zdanie ma sens. Jak kamyk wrzucony do wody: małe kółka robią się coraz większe.

Nowa ławka w klasie

Następnego dnia w szkole wychowawczyni, pani Ola, postawiła obok okna dodatkową ławkę. Klasa zrobiła „ooo”, jakby pojawił się nowy element w grze.

„Dzisiaj dołącza do nas Danyło” – powiedziała. „Przyjechał z mamą z kraju, gdzie trwa wojna. Proszę, żebyśmy byli uważni i pomocni.”

Do sali wszedł chłopiec mniej więcej wzrostu Kuby. Miał ciemne włosy i plecak, który wyglądał, jakby przeżył długą podróż. Rozglądał się ostrożnie, jak ktoś, kto wchodzi do pokoju i nie wie, gdzie jest włącznik światła.

Kuba był pewny siebie, ale nie głośny. Pomyślał: „Spokój jest też odwagą”. Uśmiechnął się i przesunął swój piórnik, żeby zrobić więcej miejsca na ławce obok.

Na przerwie kilka osób zaczęło szeptać. Ktoś powiedział: „On pewnie nic nie rozumie.” Ktoś inny: „A jak zabierze nam miejsce na wuefie?” W tych zdaniach było trochę strachu i trochę niesprawiedliwości.

Kuba podszedł bliżej. „Ej, to tylko nowy kolega. Jakbyś ty trafił do obcej szkoły, też byś chciał, żeby ktoś ci pokazał, gdzie jest toaleta, a nie robił naradę szeptem.”

To nie była wielka przemowa. Raczej krótka, spokojna uwaga, jak postawienie znaku „Uwaga, ślisko” – żeby nikt się nie przewrócił na własnych myślach.

Danyło stał przy ścianie i udawał, że ogląda gazetkę szkolną. Kuba podszedł do niego i powiedział: „Cześć. Jestem Kuba. Jeśli chcesz, pokażę ci, gdzie jest biblioteka i sklepik.”

Danyło zawahał się, potem skinął głową. „Dziękuję… Ja… trochę mówię po polsku.”

„Super. A jak czegoś nie wiesz, to możesz pytać. Ja też czasem nie wiem” – dodał Kuba, bo lubił, gdy ludzie czuli się normalnie.

W bibliotece Kuba wskazał półkę z komiksami. Danyło pierwszy raz się uśmiechnął. Uśmiech wyglądał jak promyk, który znalazł dziurkę w chmurach.

Dwa kłopoty na boisku

W piątek na boisku zdarzyły się dwa kłopoty naraz. Pierwszy był prosty: piłka wleciała w krzaki i nie chciała wyjść, jakby postanowiła zostać tam na stałe.

Drugi był trudniejszy: chłopaki z klasy podzielili się na dwie grupy i zaczęli się spierać, czy Danyło może grać w drużynie. Ktoś stwierdził, że „nie zna zasad”. Ktoś inny powiedział, że „przez niego przegramy”. Słowa zaczęły rosnąć, jak kulka śniegu tocząca się z górki.

Kuba nie lubił, gdy robi się głośno bez sensu. Podszedł i uniósł rękę, jak na lekcji. „Stop na chwilę” – powiedział spokojnie. Nie krzyczał. Dzięki temu ludzie musieli się trochę zbliżyć, żeby go usłyszeć, i automatycznie zrobili ciszej.

„To jest właśnie konflikt” – dodał, patrząc na wszystkich. „Każdy chce czegoś innego. Ale można go rozwiązać bez wyzywania się. Ustalmy zasady tak, żeby były sprawiedliwe.”

Ktoś parsknął: „A ty co, sędzia?”

Kuba wzruszył ramionami. „Nie. Ale mogę słuchać. Kto ma problem, mówi po kolei. Bez przerywania. Jak w kolejce do sklepiku.”

To zabrzmiało zabawnie, więc kilka osób się uśmiechnęło. Napięcie trochę opadło.

Najpierw odezwał się Bartek: „Chcę wygrać mecz.”

„Ja też” – powiedział Kuba. „Co jeszcze?”

Odezwał się Olek: „Boimy się, że będzie chaos.”

Danyło stał z boku i ściskał pasek od plecaka, jakby to był uchwyt od spokoju. W końcu powiedział cicho: „Ja chcę tylko grać. Mogę stać na bramce, jeśli trzeba. U nas też graliśmy.”

Kuba powtórzył głośniej, żeby wszyscy usłyszeli: „Danyło chce grać i jest gotów dostosować się do zasad. To uczciwe.”

Zaproponował prosty plan: „Gramy dwie krótkie połowy. W pierwszej Danyło gra w jednej drużynie, w drugiej w drugiej. Zobaczymy, jak jest. A jeśli ktoś nie zna zasady, tłumaczymy ją w przerwie, zamiast się złościć.”

To było konkretne. Dało poczucie kontroli. Jak linie na boisku: nie ograniczają zabawy, tylko ją porządkują.

Zagrali. Piłka wróciła z krzaków dzięki wspólnej akcji z patykiem i dużą dawką śmiechu. A Danyło obronił dwa strzały, choć raz przewrócił się na trawę i wyglądał, jakby przytulił boisko z wdzięczności.

Po meczu Bartek mruknął: „No dobra, umie.”

Kuba nie triumfował. Po prostu skinął głową. W jego głowie pojawiło się zdanie mamy: sprawiedliwość zaczyna się blisko.

Pudełko solidarności

W poniedziałek pani Ola przyniosła do klasy duże kartonowe pudełko. Napisała na nim flamastrem: „Pudełko solidarności”.

„Danyło z mamą mieszkają teraz w małym pokoju u cioci” – wyjaśniła. „Potrzebują kilku rzeczy do szkoły i na co dzień. Jeśli ktoś może, przynieście: zeszyty, kredki, czyste bluzy, książki po polsku dla dzieci. Ważne: rzeczy mają być w dobrym stanie. To kwestia szacunku i sprawiedliwości.”

Kuba od razu pomyślał o swoim piórniku z zapasowymi długopisami. Pomyślał też o komiksie, który już przeczytał trzy razy. Oddanie go nie bolało. Raczej robiło się od tego jaśniej w środku.

W domu zapytał tatę: „Dlaczego ludzie muszą uciekać, jeśli jest wojna?”

Tata odłożył śrubokręt, bo naprawiał krzesło. „Bo czasem nie jest bezpiecznie. Bo brakuje prądu, jedzenia, szkoły. I bo dorośli nie potrafili dogadać się na czas. To niesprawiedliwe dla dzieci.”

Kuba westchnął. „Czy my możemy coś zrobić oprócz pudełka?”

„Możemy być życzliwi i uczciwi. I nie powtarzać głupich plotek” – powiedział tata. „Możemy też uczyć się rozmawiać. To brzmi mało spektakularnie, ale jest ważne. Wojnę robią wielkie decyzje. Pokój też robią wielkie rozmowy. A trening rozmów zaczyna się w rodzinie i w klasie.”

Kuba przyniósł do szkoły piórnik, dwa zeszyty i komiks. Wkładając je do pudełka, zobaczył, że inni też coś przynieśli: pachnące mydło, czapkę, kolorowe flamastry. Pudełko robiło się cięższe, ale atmosfera w klasie lżejsza.

Danyło podszedł do pudełka i dotknął napisu palcem, jakby sprawdzał, czy to prawda. „U nas… też ludzie pomagali” – powiedział cicho.

Kuba odpowiedział normalnym tonem, bez wielkich słów: „To dobrze. Tutaj też tak jest.”

Wspólna droga

Wiosna przyszła powoli. Na szkolnym placu pojawiły się kałuże, które wyglądały jak małe jeziora, a potem zniknęły, zostawiając błyszczące ślady. Danyło zaczął mówić po polsku coraz pewniej. Czasem mylił końcówki, a wtedy Kuba poprawiał go delikatnie, jakby podawał rękę przy schodach.

Pani Ola zrobiła lekcję o tym, czym jest konflikt. Na tablicy narysowała dwie osoby ciągnące linę. „Konflikt to sytuacja, gdy interesy się ścierają” – powiedziała. „Może być mały: o miejsce w ławce. Może być duży: między państwami. Ale zawsze można spróbować trzech kroków: nazwać problem, wysłuchać, szukać rozwiązania, które nikogo nie poniża.”

Kuba słuchał uważnie. Wiedział, że to nie są tylko słowa do zeszytu. To są narzędzia, jak klucze w pudełku taty. Nie naprawią wszystkiego naraz, ale bez nich nie da się zacząć.

Na koniec tygodnia klasa poszła na spacer do parku. Pani Ola poprosiła, żeby dzieci szły parami i zmieniały się co kilka minut, żeby każdy z każdym mógł porozmawiać. Kuba wylądował z Danyłem przy alejce z kasztanowcami.

„Tęsknisz?” – zapytał Kuba prosto.

Danyło skinął głową. „Tak. Za domem. Za kolegą. Za moim psem.”

Kuba nie udawał, że wie, jak to jest. Zamiast tego zrobił to, co umiał najlepiej: był spokojny i słuchał. „Chcesz opowiedzieć, jaki był pies?”

Danyło mówił chwilę, a jego głos brzmiał coraz pewniej, jakby słowa układały się w bezpieczną ścieżkę. Kuba słuchał i patrzył na drzewa, które stały obok siebie, mimo że każde było trochę inne.

Gdy wracali, Kuba zauważył, że dzieci idą już bez podziałów. Ktoś pożyczał komuś czapkę, ktoś tłumaczył żart, ktoś pytał o ulubioną grę. Nie było to wielkie zakończenie świata. Raczej zwykły dzień, który nagle stał się lepszy.

Wieczorem Kuba znów usiadł przy kuchennym stole. Pomyślał o wojnie, o tym, że jest prawdziwa i trudna. Pomyślał też o tym, co jest po drugiej stronie: rozmowa, pomoc, sprawiedliwe zasady, słuchanie.

Mama zapytała: „I jak w szkole?”

Kuba uśmiechnął się. „Idziemy jedną drogą. Nie zawsze łatwo, ale razem. I to jest chyba ważne.”

Mama skinęła głową. „To bardzo ważne.”

Kuba spojrzał na kaktusa na parapecie. Nie był największą rośliną na świecie, ale stał prosto i dawał radę nawet wtedy, gdy jest sucho. Kuba pomyślał, że ludzie też mogą tak robić: trzymać się spokojnie, pomagać sobie i wybierać sprawiedliwość. Wtedy wspólna droga naprawdę istnieje.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Wojna
Duży konflikt, gdy kraje lub grupy walczą i wiele osób cierpi.
Konflikt
Sytuacja, gdy dwie strony chcą czegoś innego i się nie zgadzają.
Pomoc humanitarna
Rzeczy i pomoc dla ludzi w potrzebie, np. jedzenie i leki.
Porozumienia
Uzgodnienia między ludźmi lub krajami, żeby rozwiązać problemy.
Sprawiedliwość
Gdy traktuje się ludzi uczciwie i według tych samych zasad.
Uczciwość
Mówienie prawdy i postępowanie bez oszukiwania innych.
Pudełko solidarności
Karton, gdzie uczniowie zbierają rzeczy, by pomóc potrzebującym.
Uchwyt
Część, za którą trzyma się coś, żeby nie upadło lub nie zgubić.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o wojnie dla 9-10 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.