Trwa ładowanie...
Opowieść karnawałowa 7-8 lat Czytanie 9 min.

Bąbelek i karnawał na rynku

Balonik Bąbelek prowadzi wesołą, różnorodną grupę postaci przez karnawałowe przygotowania na rynku, pomagając im się zjednoczyć i rozwiązać drobne kłopoty.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Duża błękitna kula-postać (główny bohater), błyszcząca z czarnymi oczami-poduszkami i łagodnym uśmiechem, unosi się nad ziemią trzymając cienką wstążkę związaną z małym stołkiem; po lewej Pani Pączek — okrągła cukierniczka w kolorze karmelu z uśmiechem, podaje mały kocyk i ciasto, na pierwszym planie; po prawej Pan Sznurek — chudy marionetkarz z jedną dłonią na sznurku, w znoszonym kapeluszu i w paskowanej marynarce, lekko w tyle, pomaga ustawić kompozycję; za nimi Kogut Marchołt — majestatyczny kogut w czerwono-złotym upierzeniu, lekko się kłaniając i pokazując wysoką czapkę; na dole Mała Skarpetka — nieśmiała skarpetka w jasnoniebieskie paski, kucająca na pierwszym planie i wyciągająca końcówkę ku widzowi; w tle Pan Fotograf — stary antropomorficzny aparat na trójnogu, czarny z dużym obiektywem i małym ekranem, skierowany na grupę, gotowy do zdjęcia; miejsce: brukowany rynek z papierowymi latarenkami, drewnianymi straganami, konfetti, ciepłymi lampkami i latającymi proporczykami, w oddali bawiące się dzieci; scena: wesoła trupa pozująca do kolorowego karnawałowego zdjęcia w ciasnych rzędach, z przesadnymi uśmiechami, przyjaznymi gestami i świątecznymi dodatkami (pompony, maski, wstążki), jasna, ciepła paleta barw: niebieski, czerwony, żółty, zielony. zgłoś problem z tym obrazem

Rozbłysk na rynku

Błękitny balonik Bąbelek obudził się razem z pierwszą nutą trąbki. Pod dachem straganów, gdzie wisiały girlandy z papierowych kwiatów, zapalenia się lampek przypominały, że to dzień wielkiego karnawału w wiosce Piaskowy Zakątek. Bąbelek nie miał nóg, ale miał serce pełne odwagi i głos, co bzyczał radośnie jak pszczoła na wiosnę.

"Co się dzieje?" zapytała stara latarnia, która zawsze rozmawiała z wiatrem.

"To karnawał!" zawołał Bąbelek. "Dzisiaj zrobimy zdjęcie wszystkich, żeby pamiętać ten dzień!"

Przy stoisku z poczerniałymi piernikami stała Pani Pączek — okrągła jak księżyc i pachnąca wanilią. Obok niej marionetka Pan Sznurek ciągnęła za sobą długi strój klauna, a na rogu rynku skrzypiały drewniane koniki, które śpiewały wesołe refreny.

"Zdjęcie?" mruknął Pan Sznurek, potrząsając kapeluszem. "Ale jak, skoro ja mam tylko jedną rękę wolną, a druga wciąż sterczy jako kukiełka!"

"Ale oczywiście!" zadźwięczał Bąbelek. "Zrobimy małą grupę: wszyscy, którzy chcą być razem. Będziemy różni i to jest najlepsze!"

Skrzydła kolorowych kogucików machały, a malutkie lampeczki w kapeluszach mrugały potakująco. Karnawał brzmiał jak morze instrumentów — bębny, fujarki, kastaniety, a nawet stary dzwoneczek, który pamiętał jeszcze dawne tańce.

"Chodźmy!" zawołała żabi śpiewaczka Zuzia, wskakując na stołek. "Jakie to zdjęcie bez mnie i mojej zielonej muszli?"

"Jasne!" zarechotał Bąbelek. "Zrobimy miejsce dla każdego."

I tak zaczęła się wielka wyprawa po rynku, gdzie balonik prowadził jak maleńki przewodnik — lekki i pewny, z oczami błyszczącymi jak dwa guziczki.

Składanie drużyny

Pierwszym, kogo spotkali, był Stary Wóz z kwiatami. Miał sznury i skrzynie, a w jednej z nich siedziały puchate kotki w maseczkach. "Czy mogę dołączyć?" zapytała najodważniejsza kotka, która miała wstążkę w kropki.

"Tak!" śmiał się Bąbelek. "Im więcej, tym weselej!"

Krocząc dalej, natknęli się na Panią Mandolinę, która grała tak słodko, że miód wydawał się słodszym. "Przyłączę się, ale tylko jeśli ktoś zatańczy w rytm mojej melodii", zaświergotała. Znikąd wyskoczył Pan Marchewkowy, przebierający nogami, i zaraz zaczął koziołkować.

"Potrzebujemy kogoś, kto ma świetny strój", powiedział Pan Sznurek, oglądając wielobarwne pompony. "Co powiecie na Lalkę Gniewosławkę? Ona ma kostium jak tęcza!"

Lalka Gniewosławka spojrzała zza parawanu i uśmiechnęła się szeroko. "Chętnie! A czy mogę przyprowadzić mojego braciszka Cebulkę? Ma szyję jak sprężynę i robi śmieszne miny."

"Im więcej dziwnych min, tym lepsze zdjęcie!" bzyczał Bąbelek.

Do grupy dołączył także Pan Dzwoneczek, który dźwięczał małymi dzwonkami przy każdym kroku. "Ja mogę oznaczyć wasze miejsce!" zaproponował. "Zrobię taką melodię, że wszyscy będą tańczyć i ustawią się ładnie do zdjęcia."

"Nie zapomnijmy o cieple" wtrąciła Pani Pączek i podała mały kocyk, aby nikt nie zmarzł. Wszystko to brzmiało jak orkiestra planująca wielką symfonię przyjaźni.

W pewnym momencie zza straganu wysunęła się cicha, nieśmiała istota — Mała Skarpetka, która zgubiła swoją parę. "Nie wiem, jak stanąć... bo mogę się zaplątać" wyszeptała.

"Nie martw się!" powiedział Bąbelek miękko. "Ustawię cię tak, żebyś czuła się wygodnie. Tutaj każdy ma swoje miejsce."

Rozmawiali, śmiali się, próbowali kostiumów i robili małe tańce. Ktoś zagrał, ktoś dzwonił, ktoś opowiadał żart. W końcu grupa zaczęła wyglądać jak obraz z bajki — różnokolorowa mozaika z buziami pełnymi uśmiechów.

Trudność i rozwiązanie

Kiedy wszyscy już byli prawie gotowi, zza chmur nad rynkiem przyszedł lekki wietrzyk. Bąbelek poczuł, że jego sznurek zaczyna się ślizgać. "Oj!" zawołał Pan Dzwoneczek. "Trzymajcie go!"

"Trzymam!" krzyknęły kotki, łapiąc sznureczek. Ale wśród zamieszania zorientowali się, że brakuje jeszcze jednej osoby — stary Kogut Marchołt nie mógł znaleźć swojej wysokiej czapki, bez której nie chciał pozować.

"Bez mojej czapki ani rusz!" zaczął narzekać Kogut, dumnie marszcząc pióra.

"Poszukajmy jej razem!" zaproponował Bąbelek. "Bycie w grupie oznacza pomaganie sobie."

I tak ruszyli w małą ekspedycję. Szli przez stragany, zaglądali pod stoliki z koronami i wtyczkami, zaglądali do skrzyń z konfetti. Był tam zapach słodkiej waty cukrowej i dźwięk bębenków. Każdy pomagał po swojemu — Pani Mandolina nuciła, żeby odczarować miejsca, a Mała Skarpetka, która była sprytna, wywęszyła czapkę pod stertą balonów.

"Ale jak wnieść tak wysoki kapelusz?" zmartwił się Kogut.

"Ustawię się pod nim" zaproponował Pan Sznurek i podniósł swoją jedyną rękę-nitkę. Cała grupa śmiała się i współpracowała, jakby karnawał był jednym wesołym zeszytem, w którym każdy dopisywał swoją stronę.

W końcu znaleźli czapkę, Kogut założył ją dumnie, a Bąbelek upewnił się, że jego sznurek jest dobrze przywiązany do małego stołeczka, który Trzmiel Tupi przyniósł specjalnie na zdjęcie. "Teraz naprawdę jesteśmy gotowi!" zawołał dzwoneczek.

Zdjęcie i radość

Rynek przybrał ostatni blask. Słoneczko wyszło zza chmur, a papierowe lampiony zatańczyły w powietrzu. Pan Fotograf, który był wielkim aparatem z trzema nogami i uśmiechem jak księżyc, ustawił się naprzeciwko grupy.

"Uśmiechy gotowe!" zawołał. "A teraz... pokażcie, jak bardzo się lubicie."

"Raz, dwa, trzy!" krzyknęli wszyscy razem i zrobiło się cicho, ale radosne. Pani Mandolina zaczęła lekko grać, Pan Marchewkowy zrobił fikołka, Lalka Gniewosławka zrobiła minę, Mała Skarpetka wystawiła końcówkę, a Kogut Marchołt zaprezentował piruet w czapce. Bąbelek unosił się lekko nad nimi, błyszcząc jak mały księżyc.

Klik! Aparat zrobił zdjęcie i chmurki skoczyły w górę z radosnym świstem. To było zdjęcie idealne — każdy z nich wyglądał na szczęśliwego, każdy miał swoje miejsce i każdy był widoczny. Nie było pustych miejsc, nie było nikogo opuszczonego.

"Patrzcie!" zawołał Pan Fotograf, pokazując zdjęcie na swoim małym ekraniku. "Jesteście cudowni — jak patchwork z kolorów i dźwięków!"

Wszyscy wiwatowali. Nagle z tłumu wyskoczyła mała myszka w skrzydłach. "Czy mogę też dostać kopię?" zapytała nieśmiało.

"Tak!" odparł Bąbelek. "Zdjęcie dla każdego. Każdy jest częścią tej historii."

Wtedy Pani Pączek wyciągnęła torbę ze słodkościami i zaczęła częstować wszystkich pączkami, a Pan Dzwoneczek zadzwonił melodię triumfu. Było tyle śmiechu, że echo niosło je na pola i wróciło z powrotem jak bumerang.

Powrót do domu

Gdy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, karnawał nie znikał, ale robił się spokojniejszy. Stragany składały się jak składane zwykłe marionetki, a muzyka stawała się miękka i ciepła jak kocyk.

"Musimy wracać do domu" powiedział Bąbelek cicho. "Ale najpierw — sprawdźmy, czy wszyscy są gotowi."

Jedna po drugiej, postacie zaczęły mówić: "Dziękuję!" "Było cudownie!" "Do zobaczenia jutro!" Każdy miał torbę z pamiątkami i serce pełne wspomnień. Pani Mandolina pożegnała się melodią, która brzmiała jak obietnica następnego spotkania.

"Chodźmy razem" zaproponował Pan Sznurek. "Żadnego samotnego powrotu."

"Tak!" potwierdził Kogut. "Razem jest bezpieczniej i weselej."

Bąbelek sunął nad drogą, a pod nim słychać było stukanie kroków, ciche rozmowy i chichoty. Wioska tonęła w złotym świetle zachodu, a latarnie zapalały się jak małe ogrody gwiazd.

Na skraju wioski, tam gdzie droga rozdzielała się na kilka ścieżek, wszyscy zatrzymali się, by pożegnać się ciepło. "Do zobaczenia!" wołali. "Dbajcie o swoje kostiumy!" śmiała się Pani Pączek.

"Śpijcie dobrze" dodała Mała Skarpetka, już tylko półprzytomna ze szczęścia.

Wtedy Bąbelek poczuł, jak sznureczek lekko ciągnie — wszyscy go trzymali, by nie odfrunął gdzieś za daleko. Uśmiechnął się miękko i wydmuchał jedno, ostatnie bzyczenie, które zabrzmiało jak mała piosenka.

"Byliśmy razem. Pomagaliśmy sobie. Jesteśmy różni i to jest piękne." powiedział Bąbelek do całej grupy.

W odpowiedzi usłyszał ciepłe murmuracje i delikatne bzyczenia. To był moment, gdy każdy wiedział: nie ma nic lepszego niż wspólny powrót po pełnym dniu radości.

Na końcu drogi Pani Mandolina wyszeptała coś, co zabrzmiało jak błogosławieństwo: "Dobrze, że jesteśmy tu razem." A Pan Fotograf, pakując aparat, skinął głową i dodał: "To zdjęcie będzie przypominać, że miejsce przy stole zawsze znajdzie się dla każdego."

I tak, krok za krokiem, dźwięk za dźwiękiem, grupa rozeszła się do swoich domków, ale nie całkiem — niosąc ze sobą muzykę, uśmiechy i małą, wielką wiadomość.

Na sam koniec, gdy ostatnie latarnie przygasły i milknęły instrumenty, ktoś z daleka zawołał z radością: "bien rentrés"

To były słowa, które brzmiały jak obietnica: wszyscy wrócili bezpiecznie, razem i szczęśliwie.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Karnawału
Długi i wesoły czas zabaw, kostiumów i muzyki w mieście lub wiosce.
Straganów
Stoisk na rynku, gdzie sprzedaje się jedzenie lub różne rzeczy.
Girlandy
Długie ozdoby z papieru lub kwiatów, które wiesza się nad stoiskami.
Marionetka
Lalka, którą ktoś porusza za pomocą sznurków.
Kukiełka
Mała lalka do pokazywania na scenie, często na sznurku lub ręką.
Refreny
Część piosenki, którą śpiewa się zawsze tak samo.
Mandolinę
Instrument strunowy, podobny do małej gitary, o dźwięku jak dzwoneczek.
Konfetti
Kolorowe papierki rzucane na świętowaniu lub podczas parady.
Ekspedycję
Krótka wyprawa po coś, na przykład żeby coś znaleźć lub pomóc.
Patchwork
Obraz lub koc z kawałków różnych kolorów zszytych razem.
Mozaika
Obraz złożony z wielu małych, kolorowych kawałków.
Piruet
Szybki obrót ciała w tańcu, zwykle na jednej nodze.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści karnawałowe dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.