Trwa ładowanie...
Opowieść o podróży kosmicznej 5-6 lat Czytanie 9 min.

Błysk i kosmiczna mgła świetlików

Komandorka Lena i jej robot Piko lecą do Centrum Mediacji, gdy natrafiają na tajemniczą Pyłową Mgłę, która gasi boje nawigacyjne i zagraża bezpiecznemu dotarciu statku transportowego z delikatnym ładunkiem.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Młoda pilotka około 20 lat, spokojna i pewna, krótkie czarne włosy, srebrny skafander z niebieskimi szwami, trzyma drążek i patrzy przez oświetlone, okrągłe okno; mały towarzyszący robot wielkości kota Piko o świecących okrągłych oczach i pastelowym, gumowym ciele wskazuje łapą na zewnątrz, siedząc na konsoli; kapitan Suri, mężczyzna około 40 lat, zmęczony lecz z ulgą, w znoszonym stroju roboczym, pojawia się w ramie przez otwartą włazę przyczepionego drugiego statku trzymając rękę na poręczy; miejsce: korytarz między dwoma srebrnymi statkami, czarne, gwiaździste tło, unoszą się złote, piaskopodobne cząsteczki, przygaszone zielone i niebieskie sferyczne okna nawigacyjne; sytuacja: pilotka delikatnie prowadzi przyczepiony mały statek transportowy na lince holowniczej, potężny reflektor rozprasza miękkie światło rozpraszające mgiełkę migoczących cząstek, atmosfera uspokajająca i pełna współpomocy. zgłoś problem z tym obrazem

Część 1: Przyszłość, która świeci

W dalekiej przyszłości miasta nie miały już wysokich kominów. Zamiast tego miały szklane kopuły, pod którymi rosły drzewa i pachniały kwiaty. Nad ulicami cicho sunęły poduszkowce, a na dachach domów mrugały małe lampy solarne, jak świetliki. Ludzie rozmawiali z przyjaznymi robotami, które pomagały nosić zakupy i podlewać rośliny.

Najbardziej niezwykłe było niebo. W dzień było błękitne, a w nocy pełne gwiazd. I tych gwiazd nie oglądało się tylko z okna. W przyszłości latało się do nich tak, jak kiedyś jeździło się pociągiem.

Komandorka Lena miała dwadzieścia kilka lat, krótkie, ciemne włosy i spokojne oczy. Była młodą dowódczynią statku kosmicznego „Błysk”. Jej statek był srebrny i gładki jak kropla wody. W środku pachniało czystością i miętą, bo filtr powietrza lubił miętowy zapach.

Lena stała w kabinie pilotów. Przed nią świeciła mapa kosmosu: kolorowe punkty, linie, łagodne strzałki. Obok stał jej mały robot pokładowy, Piko, wielkości kota. Miał okrągłe oczy jak dwa guziki i miękki, gumowy głos.

– Gotowa, komandorko? – zapytał Piko.

– Gotowa – odpowiedziała Lena i uśmiechnęła się. – Lecimy do Centrum Mediacji Kosmicznej.

Centrum Mediacji Kosmicznej było miejscem, gdzie różne załogi i różne gatunki spotykały się, żeby spokojnie rozwiązywać spory. Bez krzyków. Bez strachu. Z pomocą mądrych mediatorów i prostych zasad.

Lena sprawdziła listę procedur, jedną po drugiej, głośno, żeby wszystko było jasne.

– Pas bezpieczeństwa zapięty. Tlen w normie. Woda pełna. Silnik cichy. Osłony gotowe.

– A ja? – wtrącił Piko i podniósł łapki.

– Ty też gotowy – zaśmiała się Lena. – Dziękuję, że zawsze pilnujesz drobiazgów.

Piko zamrugał.

– Lubię drobiazgi. Drobiazgi ratują duże rzeczy.

Statek „Błysk” uniósł się lekko. Potem zrobił „fiuuu” i już był ponad chmurami. Ziemia została w dole jak wielka, kolorowa piłka.

Lena popatrzyła na nią przez okno.

– Dziękuję, Ziemio – powiedziała cicho. – Za dom i za starty.

Część 2: Znikające światła

Lot był spokojny. „Błysk” płynął wśród gwiazd, a Lena słuchała cichego buczenia silnika. Co jakiś czas mówiła do dziennika misji, bo lubiła notować, czego się uczy.

– Notatka – powiedziała. – W kosmosie warto mówić spokojnie. Spokój robi porządek w głowie.

Piko przyniósł jej kubek ciepłego kakao w saszetce termicznej. Kakao w kosmosie nie rozlewało się, tylko trzymało się w środku jak grzeczny, brązowy księżyc.

– Dziękuję, Piko – powiedziała Lena.

– Proszę, komandorko. A teraz zobacz! – Piko wskazał ekran.

Przed nimi, w czerni kosmosu, mrugały światła. To były boje nawigacyjne, takie kosmiczne latarnie. Pokazywały drogę do Centrum Mediacji. Zwykle świeciły równo: zielona, niebieska, biała.

Tym razem jedna po drugiej zaczęły gasnąć.

– Ojej – szepnął Piko. – To nie jest w planie.

Lena od razu przestała się uśmiechać, ale nie spanikowała. Jej głos był jak miękki koc.

– Procedura bezpieczeństwa. Zmniejszam prędkość. Włączam dodatkowe skanery. Piko, sprawdź łączność.

Piko stuknął łapką w panel.

– Łączność… słaba. Jakby ktoś przykrył ją poduszką.

Lena spojrzała na mapę. Do Centrum Mediacji brakowało niedużo. Ale bez świateł łatwo było pomylić drogę.

Na ekranie pojawił się cień. Nie był straszny jak potwór. Bardziej jak wielka, ciemna chmurka. Przesuwała się powoli, zasłaniając boje.

– To jest Pyłowa Mgła – powiedziała Lena. – Widziałam ją w atlasie. Jest jak kosmiczny kurz. Potrafi zjadać światło, bo je rozprasza.

– Czy to niebezpieczne? – zapytał Piko cienkim głosem.

– Może być, jeśli się zgubimy. Ale mamy głowę, mapę i siebie. Damy radę.

Lena włączyła „świetliki kadłubowe”. To były małe lampki na zewnątrz statku. Nie oświetlały całego kosmosu, tylko dawały sygnał: „Tu jestem”.

Nagle coś uderzyło delikatnie w statek: „tik-tik-tik”.

– Meteoryty? – przestraszył się Piko.

– Nie. To drobny pył. Jak piasek na plaży, tylko w kosmosie – wyjaśniła Lena. – Osłony to wytrzymają.

Na ekranie mignął komunikat: „W pobliżu: statek transportowy ‘Koral'. Prosi o pomoc”.

Lena odetchnęła.

– Ktoś utknął w mgle. Dobrze, że odezwali się.

Wcisnęła przycisk.

– Tu komandorka Lena ze statku „Błysk”. Słyszę was. Spokojnie. Podejdę bliżej. Jak się czujecie?

Z głośnika dobiegł zmęczony głos.

– Tu kapitan Suri. Mamy na pokładzie… delikatne kryształy do Centrum Mediacji. Zgasły nam latarnie. Boimy się, że się rozbiją.

Lena spojrzała na Piko.

– Uwaga. Mini-rebondissement – powiedziała półżartem, żeby dodać odwagi. – Musimy pomóc i dojść na czas.

Piko wyprostował się.

– Jestem z tobą. Drobiazgi też się liczą.

Część 3: Centrum, które słucha

Lena zbliżyła „Błysk” do „Korala”. Na ekranie pojawił się statek transportowy: większy, trochę porysowany, z jednym słabszym światłem.

– Podłączę linkę prowadzącą – powiedziała Lena. – To jak trzymanie się za ręce.

Wykonała kroki powoli, dokładnie: klik, sprawdź, potwierdź. Piko liczył na głos.

– Jeden… dwa… trzy… linka zapięta!

– Dziękuję! – zawołał kapitan Suri przez radio. – Już czuję się mniej samotny.

Lena poprowadziła oba statki wzdłuż mapy. Ale boje nadal gasły.

– Piko, możemy zrobić coś z tym światłem? – zapytała.

Piko pomyślał chwilę, aż jego oczy zrobiły się jaśniejsze.

– Mgła rozprasza światło punktowe. Ale jeśli damy światło… szerokie? Jak latarnia morska!

Lena skinęła głową.

– Świetny pomysł. Włączamy reflektor szerokopasmowy.

Gdy go włączyli, światło nie było ostre. Było miękkie i rozlane, jak jasna chmurka. Mgła przestała „zjadać” wszystko naraz. Na chwilę pojawiły się zarysy drogi, a także… coś jeszcze.

W mgle unosiły się małe, świecące ziarenka. Jak mikrogwiazdki.

– To nie pył! – zawołał Piko. – To żywe drobinki. One lubią ciemność i boją się mocnego światła. Dlatego boje gasną: uciekają przed nimi i robi się zamieszanie w czujnikach.

Lena powiedziała do radia:

– Kapitanie Suri, chyba znaleźliśmy powód. Tu są małe kosmiczne „świetliki”. Nie chcą krzywdy.

– Co mamy zrobić? – zapytał kapitan.

Lena spojrzała na swoje dłonie. Były spokojne.

– Zmniejszymy moc świateł i poprowadzimy je delikatnie. Nie będziemy świecić im prosto w oczy. Poprosimy Centrum Mediacji o pomoc, kiedy dotrzemy.

– Dziękuję… – głos Suriego zadrżał. – To bardzo mądre.

Lena poczuła ciepło w środku, jak łyczek kakao.

– Notatka do dziennika – powiedziała cicho. – Wdzięczność pomaga widzieć lepiej. I pamiętać, że każdy się czegoś boi.

Po chwili mgła zaczęła rzednąć. Na czarnym tle kosmosu pojawiła się wielka stacja Centrum Mediacji: jasna jak perła, z pierścieniami jak obręcze. W oknach widać było rośliny w małych ogrodach, a na platformach lądowania stały statki w różnych kolorach.

Wylądowali miękko. „Błysk” zaszumiał i ucichł.

Mediatorzy wyszli im na spotkanie. Jeden był człowiekiem, drugi miał skórę w kolorze miedzi i trzy palce, a trzeci był małym dronem z chorągiewką „Pokój”.

– Witamy. Słyszeliśmy o mgle – powiedziała mediatorka w białym kombinezonie. – Dziękujemy za ostrożność.

Lena pokazała zapis z czujników.

– To nie awaria. To żywe drobinki. Potrzebują ciemniejszej trasy. Może zrobimy dla nich „korytarz ciszy”, bez mocnych świateł?

Mediatorzy popatrzyli na siebie i skinęli głowami.

– Tak. I ustawimy boje na tryb łagodny – powiedział dron.

Kapitan Suri podszedł i ukłonił się Leny.

– Dziękuję za pomoc. I za to, że nie złościłaś się na mgłę.

Lena uśmiechnęła się.

– Ja też dziękuję. Za zaufanie. I za to, że poprosiłeś o pomoc, zamiast udawać, że wszystko jest dobrze.

Wieczorem, w pokoju gościnnym stacji, Lena zrobiła ostatni wpis.

– Lekcje misji – powiedziała do dziennika. – Po pierwsze: spokój prowadzi statek. Po drugie: delikatność czasem działa lepiej niż siła. Po trzecie: wdzięczność to latarka w sercu.

Piko ziewnął.

– A po czwarte? – zapytał.

Lena pogłaskała go po gładkiej głowie.

– Po czwarte: drobiazgi ratują duże rzeczy.

Następnego dnia Centrum Mediacji uruchomiło nową trasę dla kosmicznych „świetlików”. Mgła stała się spokojniejsza, a boje świeciły łagodnie, jak przyjazne oczy.

Lena stanęła przy śluzie „Błysku”. Zapięła pas, sprawdziła tlen i wodę, tak jak zawsze.

– Piko?

– Obecny.

– Gotowi na powrót.

Włączyła komunikat końcowy, jak prawdziwa komandorka.

– Tu komandorka Lena. Misja zakończona pomyślnie. Wracamy do domu. Klaps końcowy: koniec misji.

I „Błysk” ruszył, cicho i pewnie, niosąc w sobie światło, które było nie tylko z lamp, ale też z wdzięcznego serca.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Kopuły
Duże, zaokrąglone dachy jak połowy kul, które chronią wnętrze.
Poduszkowce
Pojazdy, które płyną nad ziemią na poduszce powietrznej, cicho i lekko.
Filtr powietrza
Urządzenie, które czyści powietrze i zostawia zapach, na przykład miętę.
Boje nawigacyjne
Świecące znaki w kosmosie, które pokazują drogę statkom.
Rozprasza
Gubi skupione światło, dzięki temu staje się ono słabsze i rozlane.
Osłony
Twarde części statku, które chronią go przed uderzeniami i pyłem.
Meteoryty
Maleńkie kamyki z kosmosu, które czasem uderzają w statki.
Pyłowa Mgła
Gęsty pył w kosmosie, który zasłania światła i wygląda jak chmura.
świetliki kadłubowe
Małe lampki na zewnątrz statku, które dają sygnał innym.
Mediatorzy
Ludzie lub roboty, które pomagają rozwiązywać spory spokojnie.
Reflektor szerokopasmowy
Duże, łagodne światło, które świeci szeroko, nie punktowo.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o podróżach kosmicznych dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.