Trwa ładowanie...
Opowieść bożonarodzeniowa 5-6 lat Czytanie 7 min.

Bałwanek i płomyk życzenia

W wigilijną noc, Zosia, Jaś, Leon i Olek wspólnie budują bałwanka, ucząc się, jak ważne są przyjaźń, przebaczenie i współpraca. Płomień życzenia ożywia ich serca, prowadząc do niezwykłych wydarzeń.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Jest czworo dzieci: Zosia, pięcioletnia dziewczynka z długimi brązowymi włosami, w czerwonym szaliku i niebieskim płaszczu, radośnie uśmiecha się, trzymając zapaloną latarenkę; Jaś, pięcioletni chłopiec z rozczochranymi blond włosami, ubrany w zieloną kurtkę i czerwoną czapkę, entuzjastycznie lepi kulę śnieżną; Leon, pięcioletni chłopiec z kasztanowymi włosami, w paskowanym szaliku i rękawiczkach, pomaga Jaśowi w formowaniu kuli śnieżnej, głośno się śmiejąc; Olek, sześciolatek z brązowymi włosami i okularami, w czarnym płaszczu, nieśmiało podchodzi do grupy, trzymając marchewkę na nos bałwana. Dzieci są w zaśnieżonym ogrodzie, gdzie ziemia pokryta jest grubą warstwą błyszczącego śniegu w delikatnym świetle księżyca. Powoli opadają płatki śniegu, a w tle stoi duża, oświetlona choinka, jej gałęzie ozdobione kolorowymi łańcuchami i błyszczącymi kulami. Dzieci odbudowują bałwana, śmiejąc się i pomagając sobie nawzajem, dodając marchewkę na nos i kamienie na oczy, tworząc razem radosnego bałwana pod gwiaździstym niebem. zgłoś problem z tym obrazem

Płomień życzenia

Była sobie wigilijna wieczorowa cisza. Śnieg sypał jak cukier puder. Dzwonki gdzieś daleko brzęczały jak srebrne rybki. Choinka pachniała miodem i lasem, a świeczki mrugały ciepłymi oczkami.

Zosia, Jaś i Leon mieli prawie po pięć lat. Siedzieli przy oknie i patrzyli na podwórko. Na podwórku leżał rozebrany bałwanek. Rano zrobił go z nimi wiatr na sankach. Przeleciał szybko, śmiał się głośno, i chlap! Bałwanek rozsypał się na trzy smutne kule. Zosia miała serce jak mały płomyk. Zapał palił ją do środka. Bardzo chciała go odbudować. Teraz. Natychmiast. Z miłością i staraniem.

Babcia nauczyła ich czegoś prostego. Gdy wypowiesz dobre życzenie do płomyka, płomyk je usłyszy. Dzieci zapaliły malutką świeczkę w latarence. Świeczka zapłonęła jak gwiazdka. Zosia szeptała: „Chcę, aby nasz bałwanek wstał. Chcę naprawić to, co upadło. Chcę, żeby w sercach było ciepło”.

Śnieg sypał, dzwonki brzęczały, choinka pachniała, a świeczki migotały.

Nagle stało się coś cichego i niezwykłego. Płomień życzenia urósł odrobinę. Jakby wstał na paluszki. Błysnął, jakby mrugnął do dzieci. A potem… świat zrobił się miękki jak szalik. I naraz byli w środku życzenia. Kroki stały się lżejsze, jakby stąpali po chmurkach. Mróz łaskotał w nosy, ale nie szczypał. Wszystko pulsowało spokojnym światłem.

Zosia ścisnęła latarenkę. Jej oczy błyszczały. Była bardzo gorliwa, uważna, jak pszczółka przy płatkach róż. – Odbudujemy go – powiedziała cicho. – Krok po kroku. Kula po kuli. Miękko i z sercem.

Śniegowy plan

Wyszli na podwórko. Śnieg pod butami śpiewał ciche chrup- chrup. Płomień w latarence prowadził ich złotą plamką. Śnieg sypał, dzwonki brzęczały, choinka pachniała, a świeczki migotały.

– Najpierw duża kula – zdecydowała Zosia. – Potem średnia. Potem mała z czapką z wiadra.

Jaś i Leon zaczęli toczyć śnieg, a śnieżne kule rosły jak białe księżyce. Zosia wygładzała boki, dmuchała ciepłym oddechem, jakby mówiła do śniegu: „Dziękuję, że jesteś”. Pracowała pilnie i łagodnie. Jej zapał był jak piecyk, co grzeje, a nie parzy.

– Marchewka! – przypomniał sobie Leon. – Gdzie jest nos?

Rozejrzeli się. W śniegu brakowało pomarańczowej strzałki. Płomień życzenia zaszumiał cichutko. Z latarenki popłynął blask, jak złoty promyk. Promyk wskazał ścieżkę pod świerk. Pod drzewkiem leżała marchewka, a na gałązkach drżały małe światełka. Drzewko było jak zielona wieża, a światełka jak biedronki ze światła.

Śnieg sypał, dzwonki brzęczały, choinka pachniała, a świeczki migotały.

Gdy wracali z marchewką, zza płotu wyszedł Olek. Olek był starszy o głowę, ale w oczach miał smutną kropeczkę. – To ja… – przyznał cicho. – Rano zjechałem sankami. Nie zdążyłem skręcić. Bałwanek się przewrócił. Przepraszam. Uciekłem, bo się wstydziłem.

Zosia stanęła. W jej sercu poruszyły się dwie rzeczy: chmurka i słońce. Chmurka mówiła: „Złość!”, a słońce szeptało: „Zrozumienie”. Dzwonki zadźwięczały jak odpowiedź. Płomień życzenia zatańczył łagodnie. Zosia odetchnęła.

– Wiesz, Olek – powiedziała powoli – bałwanek nie lubi samotności. Lepiej budować razem niż się złościć. Jeśli chcesz, pomóż nam. Naprawimy go wspólnie. Potem znajdziemy mu szalik. I okulary z guziczków.

Olek skinął. Uśmiechnął się jak ktoś, kto znalazł zagubioną rękawiczkę. Pochylił się i zaczął toczyć śnieg z Jaśkiem i Leonem. Zosia wygładzała, poprawiała, układała. Była jak mała mistrzyni, gorliwa i cierpliwa. – Jeszcze troszkę – szeptała. – Jeszcze kęs bieli. Już blisko.

Nagle zawiał delikatny wiatr. Zdmuchnął futrzany kłębuszek śniegu. Kula zadrżała. – Ojej! – zawołał Leon. – Zaraz się znów przewróci!

– Trzymajmy razem – powiedziała Zosia. – Razem raźniej. Razem mocniej.

Dzieci otoczyły kulę i przytuliły ją ramionami. Kula uspokoiła się, jakby usnęła. I dała się postawić na drugą. A potem – hop! – trzecia kula wspięła się na samą górę. Marchewka wskoczyła między wesołe, węglowe oczy.

Śnieg sypał, dzwonki brzęczały, choinka pachniała, a świeczki migotały.

Podanie ręki

Bałwanek stał już wysoki i prosty. W wiadrze-czapce brzęczała cisza. Na szyi dostał czerwony szalik od Babci. Na brzuszku – guziki jak małe księżyce. Wyglądał jak dozorca zimy, co pilnuje ścieżek. Płomień w latarence zabłysnął radośnie, a potem przygasł leciutko, jakby mówił: „Dobrze. Udało się. Życzenie żyje”.

Olek pokręcił czapką. – Dziękuję, że mogłem pomóc – wyszeptał. – Bardzo przepraszam, Zosiu. Nie chciałem. Teraz już wiem, że trzeba uważać. I że można naprawić to, co się złamało.

Zosia podniosła wzrok. Jej oczy były jak dwie spokojne latarki. – Przebaczam – powiedziała miękko. – Każdemu zdarza się błąd. Gdy przebaczamy, w sercu zapala się światełko. Zobacz, jakie ciepłe. Chodź, Olek.

Wyciągnęła dłoń. Olek podał swoją. Ich dłonie spotkały się w środku zimy i było to jak cichy dzwonek. Jaś i Leon też podali dłonie. Cztery ręce złączyły się w krąg wokół bałwanka. Podali sobie ręce.

Śnieg sypał, dzwonki brzęczały, choinka pachniała, a świeczki migotały.

Płomień życzenia zakołysał się i zaczął wracać do zwykłego płomyka. Świat stawał się mniej miękki, bardziej codzienny, ale w środku dzieci coś zostało. Mała iskierka zgody. Ciepło zgody jest jak kocyk, co nie gaśnie.

Wrócili do domu. W oknie migała choinka jak zielona kołysanka. Na stole czekał talerzyk z pierniczkiem. Babcia uśmiechnęła się i pogładziła Zosię po głowie. – Widzę, że w waszych oczach świeci nie tylko świeczka – powiedziała. – Pięknie.

Zosia postawiła latarenkę na parapecie. Płomień był spokojny, jak serduszko śpiącego wróbelka. Dzieci spojrzały jeszcze przez okno. Bałwanek stał dzielnie na śniegu. Wyglądał, jakby pilnował ciepła. A gdzieś, bardzo daleko, ktoś poruszył dzwonami, jakby życzył im dobrej nocy.

– Puch, dzwoneczki, choinka, świeczki – zamruczał Jaś.

– Puch, dzwoneczki, choinka, świeczki – powtórzył Leon.

– Puch, dzwoneczki, choinka, świeczki – dodała Zosia i przykryła się kołdrą aż po nos.

Wszyscy czworo wiedzieli coś ważnego. Można naprawić to, co się rozsypało. Można przeprosić i można przebaczyć. A kiedy podajesz rękę, rośnie most. Most jest z ciepła i zaufania. Po takim moście przechodzi się bez piechu, lekko, jak po śniegu.

Śnieg sypał, dzwonki brzęczały, choinka pachniała, a świeczki migotały.

Wigilijna noc otuliła dom jak wełniany szal. Płomień życzenia czuwał spokojnie w latarence. I każdemu, kto spojrzał na bałwanka, szeptał bez słów: „Dobranoc. Niech w twoim sercu też zapali się światełko”. I było już tylko cicho, miękko i dobrze, jak w kołysance, która kończy się uśmiechem.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Wigilijna
Noc przed Bożym Narodzeniem, kiedy świętuje się narodziny Jezusa.
Bałwanek
Postać zrobiona ze śniegu, zazwyczaj z marchewką jako nosem i z gałęziami jako ramionami.
Szalik
Długi kawałek materiału, który nosi się na szyi, aby było ciepło.
Przebaczać
Kiedy wybaczamy komuś coś złego, co zrobili.
Zgoda
Stan, w którym wszyscy się zgadzają i są w harmonii.
Latarenka
Małe źródło światła, które można przenosić, często używane na zewnątrz.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Tradycyjne opowieści bożonarodzeniowe dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.