Trwa ładowanie...
Opowieść bożonarodzeniowa 5-6 lat Czytanie 8 min.

Płomyk i dzwonek: odwaga Antka w wigilijną noc

Chłopiec o imieniu Antek boi się mówić o swoich opowieściach, ale z pomocą rodziny powoli zdobywa odwagę, by czytać z małej książeczki i dopisywać własne historie.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Sześciolatek o potarganych kasztanowych włosach i rumianych policzkach czyta cicho cienką książeczkę siedząc na czerwonym dywanie przy przystrojonym choince, wokół niego rodzina: uśmiechnięta siedemdziesięcioletnia babcia z siwymi włosami w koku, matka ~35 lat kucająca za chłopcem z ręką na jego ramieniu, ojciec ~36 lat stojący przy kominku i poprawiający girlandę świetlną oraz dziewięcioletnia siostra z warkoczami trzymająca błyszczącą bombkę; przytulny salon z choinką, złotymi i czerwonymi ozdobami, świecącymi girlandami, kamiennym kominkiem z zapalonymi świecami, zasłonami, ośnieżonym oknem, miękkim dywanem i tańczącymi cieniami gałęzi na kremowej ścianie, ciepła, świąteczna atmosfera. zgłoś problem z tym obrazem

Początek: Śnieg, dzwonki i chłopiec jak jeżyk

Dawno, dawno temu, w małym miasteczku, gdzie dachy nosiły białe czapki ze śniegu, mieszkał chłopiec o imieniu Antek. Miał sześć lat i oczy błyszczące jak dwie gwiazdki, ale serce czasem chował pod płaszczem jak skarb. Był nieco dziki i zadziorny, jak mały jeżyk: kiedy ktoś chciał go przytulić słowami, on stawiał kolce milczenia.

Za oknem śpiewała zima: „cichu-cichu, śniegu puchu”, a w oddali brzmiały dzwonki sań: „ding-dong, ding-dong”. W domu pachniało choinką. Zielone gałązki stały jak strażnicy świąt, a na ich końcach wisiały bombki, które łapały światło świec i oddawały je z powrotem jak uśmiechy.

Antek siedział na dywanie. Przed nim leżała mała książeczka bez okładki. Dostał ją kiedyś od dziadka, ale dziadek już nie mieszkał w tym domu. Książeczka była cienka, a w środku miała tylko kilka stron. Na każdej stronie stało jedno zdanie, jakby ktoś zostawił ślady w śniegu i uciekł.

Antek miał cel. Prosty jak gwiazda na czubku choinki: chciał opowiedzieć tę historię. Chciał podzielić się nią z innymi. Ale kiedy próbował, słowa robiły się płochliwe. Uciekały mu z ust jak wróble z dłoni.

W wigilijny wieczór rodzina zebrała się przy stole. Biały obrus leżał gładko jak zamarznięte jezioro. Na talerzach parowała zupa, a świece mrugały, jakby mrugały do Antka: „dasz radę, dasz radę”.

— Antku — powiedziała mama cicho — może opowiesz nam coś dziś? Tak po prostu. Dla serca.

Chłopiec poczuł, jak jego jeżykowe kolce rosną. Spojrzał w bok. Spojrzał na książeczkę. W brzuchu miał kulkę lęku, twardą jak orzech.

Za oknem śnieg sypał dalej, dzwonki brzmiały dalej, a choinka stała dalej. Wszystko powtarzało się spokojnie, jak refren kołysanki: „śnieg, dzwonki, choinka, świece”.

Środek: Próby, małe potknięcia i iskierka odwagi

Po kolacji Antek wymknął się do korytarza. Tam było chłodniej, ciszej. Z sufitu zwisała papierowa gwiazda, a jej cień tańczył na ścianie. Antek patrzył na ten cień i pomyślał, że cień jest jak historia: niby lekki, a jednak potrafi zostać.

— Opowiem — szepnął do siebie. — Opowiem, choćby po kawałku.

Otworzył książeczkę. Pierwsze zdanie było krótkie: „W noc, gdy dzwonki śpiewają, nawet samotny płomyk ma przyjaciela”. Antek spróbował je powiedzieć na głos, ale głos mu się złamał.

Wrócił do pokoju. Wszyscy siedzieli przy choince. Tata poprawiał łańcuch, siostra obracała bombkę, a babcia trzymała w dłoniach kubek z herbatą, jakby ogrzewała w nim wspomnienia.

Antek stanął przed nimi. Nogi miał jak z waty. W ustach sucho. Serce pukało, jakby ktoś stukał w drzwi: „puk-puk, puk-puk”.

— Ja… ja opowiem… — zaczął, ale słowa znów uciekły.

Siostra zachichotała, nie złośliwie, tylko trochę zaskoczona. Antek poczuł w policzkach gorąco, jakby płomień świecy skoczył mu na twarz. Kolce jeżyka wróciły.

— Nie umiem! — burknął i już miał uciekać.

Wtedy babcia odsunęła się troszkę i zrobiła mu miejsce obok siebie. Nie mówiła „musisz” ani „no dalej”. Tylko pogładziła koc i powiedziała jak refren:

— Śnieg pada powoli. Dzwonki dzwonią powoli. I słowa też mogą przyjść powoli.

Antek usiadł. Czuł ciepło koca i ciepło babci, które było jak latarnia w zimową noc: nie krzyczało, tylko świeciło.

— Spróbuję… po jednym zdaniu — powiedział cichutko.

Otworzył książeczkę na pierwszej stronie. Przeczytał: — „W noc, gdy dzwonki śpiewają, nawet samotny płomyk ma przyjaciela”.

Mama uśmiechnęła się. Tata skinął głową. Nikt się nie śmiał. Wtedy Antek poczuł, że w jego orzechu-lęku pojawiła się malutka szczelina.

Drugie zdanie brzmiało: „Płomyk bał się wiatru, ale wytrwale świecił, bo chciał ogrzać czyjeś dłonie”. Antek przeczytał je już trochę głośniej.

— I co dalej? — szepnęła siostra, tym razem z ciekawością.

Antek odetchnął. Zobaczył, że ich oczy są jak okienka. A on może w nich zapalić małe światło. Poczuł, że historia nie jest ciężarem, tylko prezentem.

Ale potem trzecie zdanie było trudniejsze. Zawierało słowo „wytrwale”. Antek potknął się na nim jak na zaspie śniegu.

— Wy… wytr… — jąkał się.

W pokoju zrobiło się cicho. Antek już miał się poddać, kiedy tata powiedział spokojnie:

— Wy-trwa-le. Jak kiedy ćwiczysz wiązanie butów i nie przestajesz.

Antek powtórzył: — Wytrwale.

I poszło dalej. Zdanie po zdaniu. Czasem głos mu drżał, czasem musiał zacząć jeszcze raz, ale za każdym razem wracał. Jak mały płomyk z książeczki: trochę się bał, ale świecił.

A gdy skończył ostatnią stronę, okazało się, że książeczka ma jeszcze puste kartki. Białe jak śnieg. Czekały.

— To znaczy… że mogę dopisać resztę? — zapytał Antek.

Babcia mrugnęła, a świeca też jakby mrugnęła.

— Możesz. I możesz się podzielić. Bo historia rośnie, kiedy się ją daje.

Wtedy Antek poczuł, że jego jeżykowe kolce miękną. Że w środku ma nie kolce, tylko ciepły wełniany szalik.

Koniec: Dar opowieści i tańczące cienie

Na dworze zrobiło się bardzo cicho, jakby śnieg przykrył cały świat pierzyną. W domu za to było jasno. Świece paliły się spokojnie, a choinka szumiała delikatnie, jakby szeptała: „dobrze, dobrze”.

Antek wziął ołówek. Na pierwszej pustej stronie narysował mały płomyk z buzią. Na kolejnej dorysował mu przyjaciela: dzwonek, który nie tylko dzwonił, ale też słuchał. Potem napisał jedno zdanie, krótkie, żeby mu nie uciekło:

„Płomyk i dzwonek znaleźli choinkę, która świeciła dla wszystkich”.

— Przeczytasz? — zapytała mama.

Antek znów poczuł lekkie „puk-puk” w sercu, ale teraz to nie były drzwi strachu. To było pukanie odwagi, jakby ktoś mówił: „jestem tu”.

— Przeczytam — powiedział.

I przeczytał. A potem dopisał kolejne zdanie: „Gdy ktoś był smutny, płomyk świecił bliżej, a dzwonek dzwonił ciszej”. Powtarzał to jak refren, bo refren pomaga:

— Śnieg… dzwonki… choinka… świece… i serce.

Rodzina słuchała. Czasem ktoś dodał pomysł, ale Antek decydował, co zostaje w historii. Czuł się ważny, ale nie sam. Jak kapitan małej łódki na ciepłej rzece.

W końcu babcia zgasiła jedną świecę, a potem drugą, zostawiając tylko dwie. Pokój stał się przytulny jak namiot. Światło było miękkie, a ściany zaczęły żyć.

Cienie od gałązek choinki poruszyły się i zatańczyły. Najpierw powoli, jak płatki śniegu. Potem szybciej, jak dzwonki wesołych sań. Na ścianie widać było, jak cień gwiazdy kręci się w kółko, a cień bombki robi małe ukłony.

Antek patrzył zahipnotyzowany. To wyglądało tak, jakby jego nowa historia wyszła z książeczki i zaczęła tańczyć.

— Widzisz? — szepnęła babcia. — Kiedy dzielisz się opowieścią, świat robi się trochę jaśniejszy. Nawet cienie tańczą łagodniej.

Antek przytulił książeczkę. Nie była już smutna ani pusta. Była jak sanie, które mogą jechać dalej, jeśli tylko ktoś je popycha wytrwale, krok po kroku.

Położył się do łóżka. Z korytarza dochodził cichy dźwięk: „ding-dong, ding-dong”. Za oknem śnieg sypał: „cichu-cichu”. W pokoju pachniała choinka, a w sercu Antka palił się mały płomyk, który nie bał się już tak bardzo.

I kiedy zasypiał, widział jeszcze raz, jak na ścianie tańczą cienie: spokojnie, ciepło, jak kołysanka. A w tej ciszy było jedno proste przesłanie, które zostało z nim na długo: jeśli próbujesz i nie przestajesz, twoje słowa w końcu znajdą drogę do czyjegoś serca.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Dzwonki
Małe metalowe przedmioty, które dzwonią i robią dźwięk „ding-dong”.
Jeżyk
Mały zwierzak z kolcami; tu porównanie do dziecka, które się broni.
Kolce
Twarde, ostre wypustki na grzbiecie jeża lub coś podobnego.
Książeczka
Mała książka z cienkimi stronami, którą można łatwo trzymać.
Obrus
Materiał, który kładzie się na stół podczas jedzenia.
Parowała
Gdy coś gorącego wypuszcza parę, np. zupa podnosi ciepłą parę.
Refren
Powtarzający się fragment piosenki lub opowieści, łatwy do zapamiętania.
Wytrwale
Robić coś ciągle, nie poddawać się nawet gdy jest trudno.
Puk-puk
Dźwięk stukania w drzwi; tutaj pokazuje bicie serca lub stukanie.
Zaspie
Kopa śniegu uformowana przez wiatr, w którą można się potknąć.
Płomyk
Mały ogień świecy, który daje światło i trochę ciepła.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Tradycyjne opowieści bożonarodzeniowe dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.