Rozdział 1: Nowa deska, nowe marzenia
Basia nie potrafiła usiedzieć w miejscu. Gdyby można było zamienić energię w prąd, jej rodzice mogliby zasilać cały blok! Jej rude włosy zawsze sterczały na wszystkie strony, a piegowata buzia promieniała od ucha do ucha. Dziś jednak była szczególnie podekscytowana. Właśnie dostała od cioci Zosi swój pierwszy, prawdziwy skateboard. Była nim zachwycona: deskorolka miała niebieską deskę w żółte gwiazdki i miękkie, różowe kółka.
Basia wybiegła na podwórko, niemal zapominając założyć kask i ochraniacze. Na szczęście mama ją zatrzymała.
– Basia, kask! – przypomniała stanowczo.
Basia zaśmiała się i szybko wróciła do przedpokoju. Po chwili już była na podwórku, gotowa podbić świat na czterech kółkach.
Pod blokiem czekała na nią jej najlepsza przyjaciółka, Lena. Lena była spokojniejsza, ciemnowłosa i zawsze miała przy sobie notes do rysowania. Ale gdy Basia zaczynała opowiadać o nowych pomysłach, Lena zwykle dawała się wciągnąć w każdą przygodę.
– O, masz deskę! – zawołała Lena, przyglądając się z podziwem.
– Tak! Chcesz spróbować? – zapytała Basia, podając jej deskorolkę.
Lena nie była przekonana. – Może na razie popatrzę, jak ty jeździsz, dobra?
Basia z radością wskoczyła na deskę i spróbowała się odepchnąć. Oczywiście, nogi trochę jej się plątały, a deska robiła, co chciała. Raz nawet wylądowała na trawie, a Lena wybuchła śmiechem.
– Uważaj, bo jeszcze polecisz na księżyc! – żartowała Lena.
Basia jednak się nie zrażała. Podnosiła się i próbowała znowu. I znowu. I jeszcze raz. Każda próba była trochę lepsza. W końcu udało jej się przejechać kawałek chodnika bez upadku.
– Widzisz? Mówiłam, że dam radę! – wykrzyknęła dumnie.
Lena pokiwała głową z uznaniem. – Jesteś niesamowita, Basia.
Basia poczuła, jak w jej sercu rośnie wielka, ciepła radość. To był początek czegoś wspaniałego.
Rozdział 2: Rywalka z sąsiedztwa
Następnego dnia Basia i Lena spotkały się znowu na podwórku. Tym razem Lena przyniosła kredę i zaczęła rysować na chodniku kolorowe wzory. Basia ćwiczyła jazdę, ślizgała się po liniach, które Lena dla niej narysowała.
Nagle zza rogu wyszła Zuzia – starsza dziewczyna z sąsiedniego bloku. Miała krótkie, czarne włosy i deskorolkę, która wyglądała na bardzo profesjonalną.
– Cześć, nowicjuszki – powiedziała z lekkim uśmiechem. – Uczycie się jeździć?
Basia poczuła lekkie ukłucie w brzuchu, ale nie dała tego po sobie poznać.
– Tak, właśnie zaczynam – odpowiedziała pewnie.
Zuzia spojrzała na nią badawczo, a potem wykonała kilka szybkich trików: obrót, skok, jazdę tyłem. Lena aż szeroko otworzyła oczy.
– Wow! – szepnęła.
Basia poczuła, że też chce tak umieć. Ale Zuzia była trochę złośliwa.
– To nie takie łatwe, jak wygląda – powiedziała. – Może kiedyś wam pokażę, jak się to robi.
Basia nie dała się zniechęcić.
– A może nauczysz nas już teraz? – zaproponowała.
Zuzia wzruszyła ramionami. – Najpierw pokaż, co potrafisz.
Basia spróbowała powtórzyć prosty trik, który widziała przed chwilą. Oczywiście, nie wyszło jej najlepiej, ale nie upadła.
– Nieźle jak na początek – przyznała Zuzia. – Ale dużo pracy przed tobą.
Tego dnia Basia długo myślała o Zuzi. Z jednej strony była trochę zazdrosna. Z drugiej – bardzo chciała się od niej uczyć. Lena pocieszała ją, rysując zabawne komiksy o ich przygodach na deskorolce.
Wkrótce Basia i Lena zaczęły codziennie ćwiczyć. Razem wymyślały trasy, ścigały się, pomagały sobie, gdy któraś się przewróciła. Śmiechu było co niemiara – bo nawet upadki Basia potrafiła obrócić w żart.
– Ty to masz pomysły! – śmiała się Lena, gdy Basia udawała, że po upadku zamienia się w robota.
Basia czuła, że z każdym dniem jest coraz lepsza. I coraz bardziej kochała jazdę na deskorolce.
Rozdział 3: Powrót mistrza
Pewnego popołudnia na skateparku pojawiło się zamieszanie. Dzieci zbiegły się wokół wysokiego chłopaka w zielonej czapce. Starsi szeptali: „To Bartek, kiedyś był najlepszy w okolicy!”
Bartek był legendą podwórka. Kilka lat temu wygrywał wszystkie zawody. Potem zniknął – podobno trenował w innym mieście. Teraz wrócił.
Basia i Lena patrzyły, jak Bartek robi niesamowite triki. Deskorolka niemal fruwała pod jego stopami. Dzieci patrzyły z zachwytem, a Zuzia – z dziwnym niepokojem.
Po pokazie Bartek podszedł do Zuzi.
– Pamiętasz stare czasy? – zapytał z uśmiechem.
Zuzia wzruszyła ramionami. – Czasy się zmieniły. Teraz ja tu rządzę.
Bartek roześmiał się. – Zobaczymy. Może zrobimy zawody?
Dzieci zaczęły dopingować: „Zawody! Zawody!”
Basia poczuła, jak serce zaczyna jej bić szybciej. Zawsze marzyła, by wziąć udział w prawdziwych zawodach. Zuzia spojrzała na nią i Lenę.
– A wy? Startujecie?
Basia od razu się zgłosiła. Lena chwilę się wahała, ale widząc entuzjazm Basi, skinęła głową.
– Oczywiście! – powiedziała Basia. – Będzie super zabawa.
Bartek ustalił zasady: każdy ma dwie próby, najpierw jazda po torze, potem dowolny trik.
Dzieci zaczęły ćwiczyć. Zuzia była bardzo skupiona i nie rozmawiała z nikim. Basia i Lena starały się sobie pomagać – podpowiadały sobie, jak lepiej skręcać, gdzie przyspieszyć. Nawet gdy któraś upadła, druga podnosiła ją na duchu.
– Razem damy radę! – powtarzała Basia.
Rozdział 4: Wielki dzień
Dzień zawodów był słoneczny i ciepły. Na skateparku zebrało się mnóstwo ludzi – dzieci, rodziców, nawet babcie z psami. Lena przyniosła kolorowe balony i rozdała wszystkim, którzy chcieli kibicować.
Bartek pierwszy wystartował. Jego jazda była perfekcyjna – szybka, płynna, pełna efektownych trików. Dzieci biły brawo.
Potem przyszła kolej na Zuzię. Była bardzo skoncentrowana. Zrobiła kilka trudnych figur, ale raz się potknęła i prawie upadła. Widać było, że Bartek ją stresuje.
Basia czuła motyle w brzuchu. Lena ścisnęła ją za rękę.
– Dasz radę! – szepnęła.
Basia ruszyła. Jej jazda nie była idealna, ale… była radosna! Podczas jazdy machała do publiczności, robiła śmieszne miny, a na końcu wykonała swój ulubiony trik – „piruet śmiechu”, który wymyśliła z Leną. Ludzie śmiali się i klaskali.
Lena wystartowała zaraz po niej. Była trochę zestresowana, ale Basia dopingowała ją głośno. Lena zrobiła prostą, ale pewną jazdę, a na końcu uśmiechnęła się szeroko.
W drugiej części zawodów – triki dowolne – Basia postanowiła pokazać coś nowego. Przypomniała sobie, jak Zuzia kiedyś robiła obrót, i spróbowała to powtórzyć. Trochę się bała, że upadnie, ale… deskorolka posłuchała. Basia zrobiła obrót i wylądowała bezpiecznie.
Publiczność wiwatowała. Bartek pokiwał głową z uznaniem.
– Masz talent, młoda! – powiedział.
Zuzia w drugiej próbie była już mniej spięta. Zobaczyła, jak Basia cieszy się jazdą, i… zaczęła się uśmiechać. Zamiast walczyć o każdy punkt, zaczęła jeździć dla przyjemności. Kiedy skończyła, podeszła do Basi.
– Dobrze ci poszło – powiedziała. – Może kiedyś pojeździmy razem?
Basia była zachwycona.
– Jasne! Możemy się nawzajem uczyć! – odparła.
Wyniki ogłosił Bartek. Zwyciężyła… Zuzia. Ale Basia dostała specjalną nagrodę za „najbardziej radosną jazdę”. Lena – za odwagę.
Basia poczuła, że wygrała coś więcej niż puchar.
Rozdział 5: Nowa drużyna
Po zawodach Basia, Lena i Zuzia usiadły razem na ławce.
– Byłam dziś trochę zazdrosna – przyznała Zuzia. – Zawsze chciałam być najlepsza. Ale widzę, że razem jest dużo fajniej.
Basia pokiwała głową. – Najlepiej jeździć z przyjaciółmi. Możemy się uczyć od siebie i razem wymyślać nowe triki!
Lena dodała: – A ja mogę rysować nasze przygody. Może zrobimy komiks?
Zuzia uśmiechnęła się szeroko. – To świetny pomysł! Stworzymy drużynę deskorolkową!
Od tego dnia dziewczyny spotykały się codziennie. Razem ćwiczyły, wymyślały nowe trasy, uczyły się od siebie. Nawet Bartek czasem do nich dołączał i pokazywał nowe triki.
Basia już nie bała się upadków. Wiedziała, że sport to nie tylko wygrywanie. To także przyjaźń, zabawa i pomaganie sobie nawzajem.
Gdy pewnego dnia Basia zobaczyła na podwórku dziewczynkę z nową deskorolką, podeszła do niej i powiedziała:
– Chcesz się z nami pobawić? Możemy cię nauczyć!
Dziewczynka uśmiechnęła się nieśmiało i dołączyła do drużyny.
Bo w sporcie – jak w życiu – najważniejsze jest to, żeby razem się wspierać, nie poddawać i cieszyć z każdej chwili.
Basia spojrzała na swoje przyjaciółki i pomyślała, że to jest dopiero prawdziwe zwycięstwo.
I znów ruszyła na deskorolce w stronę nowych przygód, z uśmiechem na ustach i radością w sercu.