Rozdział 1: Wizyta doktora Marcina
Pewnego słonecznego poranka na małej, wesołej farmie pojawił się doktor Marcin. Doktor Marcin był weterynarzem. Miał duży, niebieski plecak, szeroki uśmiech i okulary, które zawsze śmiesznie zsuwały się z jego nosa. Każdy na farmie cieszył się, gdy przyjeżdżał doktor Marcin, bo on bardzo kochał zwierzęta i umiał im pomagać.
Na podwórku biegały dzieci – Ania i Karol. Gdy zobaczyli doktora Marcina, od razu przybiegli.
– Dzień dobry, panie doktorze! – zawołał Karol.
– Dzień dobry, dzieci! – odpowiedział doktor Marcin z uśmiechem. – Dziś mam do zrobienia bardzo ważną rzecz. Muszę sprawdzić, czy wasze zwierzęta są zdrowe.
– O, to super! – ucieszyła się Ania. – My też chcemy pomóc!
– Bardzo dobrze – pochwalił doktor Marcin. – Weterynarz zawsze lubi mieć pomocników.
Wszyscy ruszyli do stajni, gdzie czekała pierwsza pacjentka – krowa Malwinka. Malwinka była duża, łaciata i troszkę smutna.
– Witaj, Malwinko! – powiedział doktor Marcin. – Co cię dziś martwi?
– Muuuu – odpowiedziała krowa i lekko pochyliła głowę.
Rozdział 2: Pomoc dla Malwinki
Doktor Marcin wyjął z plecaka stetoskop i przyłożył do serca Malwinki.
– Słucham, słucham, serduszko gra, ale coś cię boli, Malwinko? – zapytał.
Ania trzymała Malwinkę za łapkę, a Karol głaskał ją po głowie.
– Malwinka chyba nie ma apetytu – powiedziała Ania.
– Tak, wczoraj nie chciała jeść siana – dodał Karol.
Doktor Marcin dokładnie zbadał Malwinkę. Otworzył jej pyszczek, sprawdził język, obejrzał uszy i oczy.
– Hm, Malwinka chyba ma lekki katar – zauważył doktor Marcin. – Ale nie martwcie się, zaraz jej pomogę!
Z plecaka wyjął specjalne krople do nosa dla krów. Bardzo delikatnie podał je Malwince i powiedział:
– Teraz będziesz mogła swobodnie oddychać. Zdrowie to najważniejsza sprawa!
Ania i Karol patrzyli z podziwem.
– Panie doktorze, czy trudno jest być weterynarzem? – zapytał Karol.
– Czasami trzeba być bardzo cierpliwym – odpowiedział doktor Marcin. – Ale najważniejsze jest to, żeby kochać zwierzęta i chcieć im pomagać. Weterynarz to taki lekarz dla zwierząt. Dbam o ich zdrowie każdego dnia.
Rozdział 3: Z wizytą u świnki Zosi
Po opatrzeniu Malwinki cała trójka ruszyła do zagrody świnek. Tam czekała świnka Zosia. Była różowa i bardzo wesoła, ale dziś nie chciała biegać.
– Ojej, co się stało naszej Zosi? – zmartwiła się Ania.
Doktor Marcin uklęknął obok Zosi.
– Zosiu, powiedz mi, co ci dolega – zagadnął.
Zosia tylko cicho kwiknęła.
– Może boli ją brzuszek? – zaproponował Karol.
Doktor Marcin delikatnie pogłaskał Zosię po grzbiecie, a potem posłuchał jej brzucha.
– Karolu, masz rację. Brzuszek Zosi jest troszkę nadęty – powiedział doktor Marcin. – To dlatego, że zjadła za dużo zielonej trawki.
Karol i Ania roześmiali się.
– Zosia uwielbia trawkę! – zawołała Ania.
– Ale pamiętajcie, zwierzęta, tak jak my, powinny jeść z umiarem – wyjaśnił doktor Marcin. – Zdrowe jedzenie to bardzo ważna sprawa.
Podał Zosi specjalny syrop i powiedział:
– Za godzinę poczujesz się lepiej, kochana świnko.
Zosia uśmiechnęła się swoim świnkowym uśmiechem, a dzieci ją mocno przytuliły.
Rozdział 4: Radość i nauka na farmie
Po wizycie u Zosi doktor Marcin zaprosił dzieci na łąkę, gdzie pasły się kozy i owce.
– Weterynarz musi znać wszystkie zwierzątka – powiedział doktor Marcin. – Musi wiedzieć, co lubią, a czego nie lubią, jak się z nimi bawić i jak je leczyć.
– Panie doktorze, co robi weterynarz oprócz leczenia zwierząt? – zapytała Ania.
– Weterynarz także sprawdza, czy zwierzątka są szczęśliwe, czy mają czystą wodę, świeże jedzenie i czy mieszkają w czystym miejscu – wymienił doktor Marcin. – Czasami też pomaga przy narodzinach małych cielątek, prosiaczków albo koźlątek.
– To bardzo ważna praca! – zawołał Karol.
Doktor Marcin się uśmiechnął.
– Tak, to piękna i potrzebna praca. Każdego dnia uczę się czegoś nowego o zwierzętach. Najbardziej lubię momenty, kiedy zwierzęta są zdrowe i szczęśliwe.
Dzieci patrzyły na doktora Marcina z podziwem.
– Ja też chciałabym leczyć zwierzęta, gdy dorosnę! – powiedziała Ania.
– Ja również! – dodał Karol.
Doktor Marcin pogłaskał ich po głowach.
– Jeśli kochacie zwierzęta i chcecie im pomagać, możecie zostać wspaniałymi weterynarzami – powiedział z ciepłem.
Na zakończenie wizyty doktor Marcin zawołał wszystkie zwierzątka.
– Kochane zwierzęta, dbajcie o siebie! Dbajcie o swoje zdrowie! – powiedział głośno.
Ania i Karol machali do zwierząt, śmiejąc się i powtarzając słowa doktora Marcina.
Cały dzień na farmie był pełen radości, nauki i serdeczności. Zwierzęta były zdrowe, dzieci uczyły się nowych rzeczy, a doktor Marcin znów czuł, jak cudowna jest praca weterynarza.
Bo praca weterynarza to nie tylko leczenie, to prawdziwa troska, miłość i radość pomagania tym, którzy nie umieją mówić, ale potrafią okazać wdzięczność swoim uśmiechem, radosnym skokiem lub miękkim „muuuu” i „kwik”.