Trwa ładowanie...
Opowieść o weterynarzu 5-6 lat Czytanie 6 min.

Nocny dyżur pani Mai i trzy zagadki Bąbla

Młoda weterynarka Pani Maja przyjmuje przestraszoną rodzinę z kulejącym pieskiem Bąblem i krok po kroku wyjaśnia badania i zabiegi prostym, uspokajającym językiem, ucząc, że cierpliwość i jasne wyjaśnienia są ważne.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Weterynarka z łagodnym uśmiechem, spiętymi kasztanowymi włosami w kucyk, klęczy i pęsetą wyjmuje drzazgę z poduszki psiej łapy; obok Zosia (ok. 5–6 lat) z blond kitkami, najpierw zaniepokojona, potem uspokojona, liczy na palcach siedząc na stołku; ojciec w casualowym ubraniu stoi za nią z kocem, dłoń na jej ramieniu, matka z ciemnym włosem w koku pochyla się trzymając buteleczkę wody; mały pies Bąbel, krótkowłosy brązowy z białymi plamami, leży na niebieskim kocu z częściowo zabandażowaną przednią łapą i merda ogonem; niewielka, przytulna izba weterynaryjna o ciepłym, żółtym świetle, półka z słoikami i opakowaniami, tapicerowany stół do badania, stetoskop i kolorowe plastry oraz parująca filiżanka herbaty w rogu — scena spokojna i czuła. zgłoś problem z tym obrazem

Początek: Nocny dyżur pani Mai

Pani Maja była młodą weterynarką. Pracowała w pogotowiu dla zwierząt, więc czasem dyżurowała, gdy na dworze było już ciemno, a w oknach świeciły tylko lampki.

Tego wieczoru w gabinecie pachniało mydłem i ciepłą herbatą. Pani Maja sprawdziła latarkę, bandaże i mały stetoskop.

– Gotowe. Możemy pomagać – powiedziała do siebie cicho.

Nagle zadzwonił telefon. Dźwięk był szybki jak tupot łapek.

– Pogotowie weterynaryjne, słucham? – odezwała się pani Maja.

W słuchawce zabrzmiał zdenerwowany głos taty:

– Nasz piesek Bąbel kuleje i piszczy! A córeczka Zosia płacze… Proszę pomóc!

– Spokojnie – odpowiedziała pani Maja miękko. – Przyjedźcie. Po drodze oddychajcie powoli. Ja już czekam.

Po chwili w drzwiach pojawili się rodzice i mała Zosia. Trzymali Bąbla w kocu. Piesek mrugał i cichutko popiskiwał.

– Bąbelku, jestem Maja – powiedziała weterynarka, kucając. – Już jesteś bezpieczny.

Zosia ścisnęła kocyk.

– Czy on… czy on będzie zdrowy? – wyszeptała.

– Zrobimy wszystko krok po kroku – odparła pani Maja. – Krok po kroku to najlepszy sposób.

Środek: Trzy małe zagadki

Pani Maja najpierw poprosiła:

– Zosiu, możesz policzyć do dziesięciu? To pomoże Bąblowi się uspokoić.

– Jeden… dwa… trzy… – Zosia liczyła, a piesek patrzył na nią uważnie.

Weterynarka dotknęła łapki bardzo delikatnie, jakby głaskała płatek kwiatu.

– Tutaj boli? – zapytała.

Bąbel drgnął.

– Rozumiem. Najpierw obejrzymy łapę, potem posłuchamy serca, a na końcu sprawdzimy brzuszek. Tak pracuje weterynarz: patrzy, słucha i pyta – wyjaśniła.

Tata był napięty jak struna.

– Czy to coś poważnego?

– Zobaczymy. Nie zgadujemy. Sprawdzamy – powiedziała pani Maja spokojnie.

Najpierw obejrzała łapkę. Znalazła mały cierń, który utknął między poduszeczkami.

– O! To nasza pierwsza zagadka – uśmiechnęła się. – Cierń. Wyjmiemy go pęsetą.

– Pę-se-tą? – powtórzyła Zosia.

– To takie szczypczyki do łapania malutkich rzeczy – wytłumaczyła pani Maja.

Bąbel poruszył ogonem, ale zaraz znów pisnął.

– Będzie szczypać? – spytała mama.

– Troszeczkę. Dlatego damy kropelkę znieczulenia. To znaczy, że miejsce na chwilę robi się mniej wrażliwe – wyjaśniła weterynarka prostymi słowami. – A potem trzeba cierpliwie poczekać kilka oddechów.

Zosia policzyła jeszcze raz do dziesięciu. Pani Maja wyjęła cierń, a potem przemyła łapkę.

– Udało się! – szepnęła Zosia.

– Udało się, bo byliśmy cierpliwi – pochwaliła ją pani Maja.

Ale to nie był koniec. Piesek wciąż ciężko oddychał.

– Druga zagadka – powiedziała weterynarka i przyłożyła stetoskop. – Posłuchamy serduszka. Słyszysz? Bum-bum, bum-bum.

– Jak bębenek! – ucieszyła się Zosia.

– Tak. A oddychanie? Teraz policzę oddechy. To ważne, bo weterynarz sprawdza, czy zwierzak nie stresuje się za mocno – tłumaczyła pani Maja.

Tata wziął Zosię za rękę.

– Ja też się stresuję – przyznał.

– To normalne – odpowiedziała pani Maja. – Kiedy rodzice rozumieją, co robię, robi się im lżej. Dlatego będę mówić prosto.

Weterynarka spojrzała na brzuszek Bąbla.

– Trzecia zagadka: czy coś zjadł? – zapytała.

Mama przypomniała sobie:

– On w parku złapał kawałek kiełbaski! Nie zdążyłam zabrać!

– Aha. To może podrażnić brzuszek. Zrobimy łagodny lek i dużo wody – powiedziała pani Maja. – I jeszcze jedna ważna rzecz: obserwacja. To znaczy, że patrzymy, czy jest lepiej.

Zosia zmarszczyła nos.

– Ob-ser-wa-cja?

– Patrzenie jak detektyw, tylko w miły sposób – zaśmiała się pani Maja. – Bez straszenia.

Koniec: Najprostsze słowa pomagają najbardziej

Po chwili Bąbel leżał na miękkim kocu. Łapka była opatrzona, a brzuszek miał dostać lekkostrawną kolację.

– Czy możemy już wracać? – spytał tata, ale jego głos brzmiał spokojniej.

– Tak. Oto plan na jutro – powiedziała pani Maja i podała kartkę. – Krótko i jasno:

Po pierwsze: odpoczynek.

Po drugie: czysta woda.

Po trzecie: mała porcja jedzenia.

Po czwarte: jeśli znów będzie piszczał albo będzie bardzo smutny, dzwonicie od razu.

Zosia popatrzyła na panią Maję.

– Pani jest jak… jak dobra wróżka dla zwierząt.

Weterynarka uśmiechnęła się.

– Jestem weterynarką. Moja magia to cierpliwość, delikatne ręce i mądre sprawdzanie.

Mama odetchnęła głęboko.

– Dziękujemy. Kiedy pani tak wszystko tłumaczy, ja się mniej boję.

– Ja też – przyznał tata. – Proste zdania pomagają.

– Bo proste wyjaśnienia są często najbardziej potrzebne – powiedziała pani Maja. – Wtedy każdy wie, co robić, nawet w nocy.

Zosia pogłaskała Bąbla po głowie.

– Bąblu, jutro będziesz biegał?

Piesek zamachał ogonem, jakby mówił: „Postaram się!”

Gdy rodzina wychodziła, pani Maja pomachała im z drzwi.

– Pamiętajcie: krok po kroku. I cierpliwie.

A kiedy w gabinecie znów zrobiło się cicho, pani Maja napiła się herbaty i pomyślała, że w jej pracy najważniejsze są nie tylko leki i narzędzia, ale też spokojny głos, dobre serce i słowa, które rozumie nawet małe dziecko.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Weterynarką
Osoba, która leczy i pomaga zwierzętom, ma medyczne przybory.
Weterynarz
Lekarz dla zwierząt, który bada i leczy chore zwierzęta.
Pogotowiu
Miejsce, gdzie szybko pomagają zwierzętom, gdy są w potrzebie.
Dyżurowała
Pracowała w określonym czasie, gdy inni nie pracują, na zmiany nocne.
Bandaże
Materiały do owijania rany, żeby była czysta i nie bolała.
Stetoskop
Narzędzie, którym lekarz słucha serca i oddechu zwierzęcia.
Pęsetą
Małe szczypczyki do wyciągania drobnych rzeczy, na przykład ciernia.
Znieczulenia
Środek, który chwilowo zmniejsza ból w jednym miejscu ciała.
Poduszeczkami
Miękkie części łapy psa pod palcami, na których stoi.
Obserwacja
Uważne patrzenie i sprawdzanie, czy coś się poprawia.
Cierpliwość
Spokojne czekanie i robienie rzeczy powoli, bez pośpiechu.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

empatia pies

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści weterynarzy dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.