Pani Lena rano otwiera drzwi klasy. Słońce zagląda przez okno. Małe krzesełka stoją w kręgu jak kwiaty. Dzieci wchodzą cicho. Każde niesie pasję i uśmiech.
Pani Lena jest młodą nauczycielką. Ma miękki głos i ciepłe oczy. Lubi opowiadać. Lubi słuchać. Dzisiaj przyniosła pudełko z kolorami i książkę z obrazkami. Na tablicy narysowała duże drzewo. "Dziś posadzimy słowa," mówi. Dzieci klaszczą. Wszystkie ręce są gotowe.
Na dywanie siadamy w kole. Pani Lena pokazuje palcem. "To słowo to przyjaźń." Rysuje przy drzewie małe domki. "To słowo to ciekawość." Przysuwa maskotkę. "To słowo to cierpliwość." Dzieci powtarzają powoli: "cier-pie-li-wość." Pani Lena uśmiecha się cicho. Każde powtórzenie rośnie jak listek na drzewie.
Potem pani Lena mówi: "Pobawimy się w słuchanie." Prosi dzieci, żeby zamknęły oczy. Najpierw kilka maluchów otwiera szeroko oczy. Ale pani Lena mówi łagodnie: "Możesz tylko spróbować. Zamknij powieki jak kurki, które chowają główki." Dzieci chichoczą i zamykają oczy. W klasie robi się miękko i spokojnie.
"Oddychamy razem," mówi pani Lena. "Wdech nosem... wydech ustami. Jak fale na morzu." Dzieci biorą wdech. Powietrze wchodzi powoli, jak balonik. Wydech wypuszczają powoli, balonik lekko znika. Słychać ciche chrapanie misia przy oknie. "Jeszcze raz," mówi pani Lena. Oddech wchodzi i wychodzi. Każde serduszko zwalnia. Nawet ołówki leżą spokojne.
Po chwili pani Lena szepcze: "Teraz otwórzcie oczy po trochu." Oczy rozbłyskują jak gwiazdki. "Czujecie?" pyta. Dzieci mówią: "Jest mi ciepło." "Jest mi spokojnie." Pani Lena kiwa głową. "To nazywa się uspokojenie," tłumaczy. "Gdy się uspokoimy, łatwiej się uczyć i bawić."
Następnie pani Lena dzieli dzieci na pary. Każda para dostaje kartkę z obrazkiem. Razem nazywają kolory i kształty. "Czerwone jabłko," mówi jedno dziecko. "Niebieski domek," mówi drugie. Pani Lena przechadza się między nimi. Gdy ktoś nie pamięta słowa, ona pochyla się i szepcze: "Spróbuj jeszcze raz. Dasz radę." Jej głos jest miękki jak kocyk.
Podczas rysowania jedna dziewczynka smuci się, bo linia nie wyszła prosto. Pani Lena siada obok. "Wiesz," mówi, "czasem linia robi się kręta i to jest piękne. Możemy razem poprawić." Pomaga delikatnie. Dziewczynka uśmiecha się szeroko. "Dziękuję," mówi cicho. Pani Lena dotyka jej dłoni. "Świetnie, spróbowałaś."
Przed wyjściem pani Lena siada z dziećmi na dywanie. "Zamknijcie oczy jeszcze raz," prosi. Oddychają razem. Tym razem głos pani jest jeszcze bardziej miękki. Opowiada krótką bajkę o drzewie słów, które rośnie, gdy jesteśmy mili, cierpliwi i ciekawi. Gdy bajka się kończy, każde dziecko otwiera oczy powoli.
Dzwonek dzwoni. Rodzice przychodzą po maluchy. Dzieci przytulają panią Lenę. "Do jutra," mówią. Pani Lena patrzy na swoje małe uczniów. Jej serce jest trochę zmęczone po dniu pełnym śmiechu i trosk. Ale jest też miękkie i pełne słodyczy. Myśli o drzewie słów, które jutro znów poprosi o podlewanie. Uśmiecha się i zamyka drzwi cicho, zostawiając za sobą ciepło i spokój.