Rozdział 1: Nocna burza nad Miastem Sów
Wiatr szarpał banery na dachach, a światła latarni drżały nerwowo. Nad Miastem Sów zawisła niebezpieczna cisza, przerywana tylko dźwiękami odległej burzy. Wśród gęsto poustawianych kamienic wysoką sylwetkę odcinała postać o błyszczących, szmaragdowych oczach i srebrzystych włosach upiętych w kok. To była Ona: DynamoMira, superbohaterka znana z genialnych pomysłów i niesamowitej odwagi.
Mira, w swojej charakterystycznej kurtce z naszytymi błyskawicami, patrzyła przez wizjer na centrum miasta. Jej pas narzędzi błyskał w świetle neonów, a w ręce trzymała nieodłączny komunikator – DynaTalk. Właśnie odebrała wiadomość: „Alarm! Tajemniczy, niewidzialny mur blokuje dzielnicę naukowców! Nikt nie może wejść ani wyjść!”
Mira uśmiechnęła się pod nosem. – No to zaczynamy zabawę – powiedziała energicznie i ruszyła do akcji, zjeżdżając na linie prosto na dach laboratorium profesora Radosława.
Rozdział 2: Niewidzialna Pułapka
DynamoMira przyklękła przy krawędzi dachu i przez swoje supergogle zaczęła skanować okolicę. Widziała, jak mieszkańcy próbują przejść przez niewidzialną ścianę – bez skutku. Spodziewane efekty były jednak zabawne: ktoś odbił się miękko od powietrza i potoczył jak piłka po chodniku, inny próbował przejść z parasolem i został zatrzymany jak mucha w pajęczynie.
Mira pomachała dzieciom stojącym po drugiej stronie bariery. Uśmiechnęły się szeroko, pokazując transparent: „DynamoMira, liczymy na Ciebie!” Bohaterka poczuła przypływ energii. Zeskanowała barierę swoimi supergoglami i zauważyła dziwne, niebieskie pulsacje.
– To pole siłowe, ale niestandardowe – mruknęła. – Ktoś albo coś nieźle się namęczyło, żeby je postawić.
Nagle do komunikatora dobiegł ją głos: – DynamoMira, tu profesor Radosław! Musisz się dostać do mojego latającego warsztatu – tylko tam znajdziesz urządzenie do neutralizacji pola! Ale uważaj, ktoś próbuje zakłócić nasz kontakt…
Mira nie miała czasu do stracenia – podniosła rękę, włączyła swoje magnetyczne buty i odbiła się od dachu, szybując w stronę unoszącego się w powietrzu warsztatu profesora.
Rozdział 3: Warsztat w chmurach
Latający warsztat profesora wyglądał jak wielkie, metalowe jajo unoszące się na chmurach pary. DynamoMira wylądowała miękko na pokładzie. W środku było jasno, kolorowo i trochę… chaotycznie. Wszędzie leżały narzędzia, świeciły lampki, a na ścianach migotały ekrany z rysunkami pól siłowych i dziwacznymi projektami.
Nagle zza stołu wyskoczył RoboSów – mały, mechaniczny pomocnik profesora, w kapeluszu z piórem. Przebiegł po blacie i podał Mirze rękawicę z napisem: „Neutralizator 3.0 – używać ostrożnie!”.
– Musisz zestroić jej częstotliwość z polem i przytrzymać w samym środku bariery – zapiszczał RoboSów.
Mira założyła rękawicę, sprawdziła wskaźniki i uchyliła się przed tańczącą sprężyną, która zerwała się z półki. – Tu chyba nigdy nie wieje nudą – zażartowała, mrugając do RoboSowa.
Po chwili była gotowa do wyjścia. Otworzyła właz i wskoczyła na magnetyczną deskę, która wystrzeliła ją prosto nad miasto.
Rozdział 4: Starcie z polem siłowym
DynamoMira wylądowała tuż przy pulsującej barierze. Z daleka wyglądała jak zwyczajne powietrze, ale Mira czuła na skórze delikatne łaskotanie energii. Wokół zgromadzili się mieszkańcy: dzieci, roboty-pomocnicy, listonosz na turbo-rowerze i pani z psem w swetrze. Wszyscy patrzyli z nadzieją.
Mira chwyciła rękawicę Neutralizatora i przesunęła ją w stronę ściany. Urządzenie zaczęło piszczeć, światełka rozbłysły na zielono i niebiesko. Bariera zaświeciła na chwilę jak zorza polarna. Z wnętrza pola dobiegał dziwny chichot – czyżby była tam jakaś figlarna istota?
– Wspieramy Cię! – zawołała grupa dzieci.
Mira spojrzała na nich przez ramię i uśmiechnęła się szeroko. – Razem damy radę, prawda?
Przytrzymała dłoń z rękawicą w samym środku bariery. Czuła, jak energia drży jej na palcach. Nagle NeoWiewiór, jej zaprzyjaźniony superpomocnik, wskoczył jej na ramię i podał śrubokręt energetyczny.
– Na wszelki wypadek – mruknął żartobliwie.
Mira szybko przekręciła małą śrubkę na rękawicy. Pole siłowe zaczęło się kurczyć, aż w końcu… puf! Rozpłynęło się w powietrzu niczym bańka mydlana.
Rozdział 5: Bohaterski korytarz
Miasto eksplodowało radością. Dzieci skakały, roboty tańczyły breakdance, a pani z psem w swetrze rozdawała ciasteczka. DynamoMira uśmiechała się, widząc, jak mieszkańcy miasta trzymają się za ręce, dzieląc się radością i opowieściami o wspólnej przygodzie.
Profesor Radosław przemknął obok na swojej jednośladowej hulajnodze, machając Mirze w podziękowaniu. – Mira, bez Ciebie byśmy sobie nie poradzili! Solidarność to Twoja największa moc! – zawołał.
Gdy wieczór zapadł, Mira ruszyła korytarzem ewakuacyjnym prowadzącym z laboratorium. Tym razem był zupełnie pusty – żaden alarm nie rozbrzmiewał, żadna przeszkoda nie czekała za rogiem. Było spokojnie, cicho i bezpiecznie.
Mira spojrzała na swoje odbicie w szybie i pomyślała: „Wspólnie możemy wszystko”. A gdy wyszła na ulicę, noc rozświetliła się tysiącem świateł, a Miasto Sów spało spokojnie, wiedząc, że DynamoMira czuwa.