Rozdział 1: Śnieżny poranek i wielki pomysł
W wigilijny ranek śnieg padał gęsto i cicho, przykrywając wszystko miękką, białą pierzynką. Cztery przyjaciółki – Lena, Basia, Zuzia i Hania – spotkały się jak co roku w domku Leny na obrzeżach miasta. Kominek grzał ich policzki, a przez okno widać było płatki wirujące jak małe wróżki.
Lena, która zawsze myślała o wszystkim z wyprzedzeniem, wyjęła swój nowy, czerwony notes z reniferem na okładce. „W tym roku musimy być naprawdę dobrze zorganizowane!” oznajmiła, unosząc notes wysoko. „Chcę zapisać wszystkie adresy, żebyśmy nie pomyliły się, roznosząc nasze świąteczne kartki!”
Basia przewróciła oczami, ale uśmiechnęła się szeroko. „Jakbyśmy mogły coś pomylić, skoro idziemy po kolei!” zażartowała. Zuzia poprawiła gruby szalik i dodała: „Ale Lena ma rację! Pamiętasz, jak rok temu kartka dla pani Marii trafiła do pana Tadka?”
Dziewczyny spojrzały na siebie i wybuchły śmiechem, przypominając sobie, jak pan Tadek przyszedł z kartką, na której było narysowane drzewko i napis: „Dla najlepszej piekarki pierników!”
„Dobrze, więc wpisujemy! Najpierw domy na naszej ulicy, potem te przy placu zabaw…” Lena zaczęła starannie notować adresy. Hania, która jeździła na wózku, podjechała bliżej. „Ja pamiętam adres babci Zosi. Chcecie, żebym podyktowała?” zaproponowała.
I tak, w cieple i zapachu pierniczków, dziewczyny planowały swoje świąteczne zadanie, nie podejrzewając, ile niespodzianek czeka je tego dnia.
Rozdział 2: Przygotowania i pierwsza niespodzianka
Po śniadaniu dziewczyny zabrały się za pakowanie kartek do kopert i przyklejanie kolorowych naklejek. Każda kartka była ozdobiona śnieżynkami, gwiazdkami i serduszkami, a na odwrocie nie brakowało ciepłych życzeń.
Lena z uwagą przekreślała kolejne adresy w notesie. Basia podśpiewywała pod nosem kolędę, a Zuzia wyciągnęła z szuflady mały dzwoneczek. „Będziemy dzwonić do każdego domu, żeby wiedzieli, że niosą się świąteczne życzenia!” zaśmiała się.
Gdy już wszystko było gotowe, założyły grube kurtki, czapki i rękawiczki. Hania przymocowała do swojego wózka świąteczne lampki, które świeciły kolorowo, kiedy ruszyły w śnieg.
Pierwszy dom należał do pana Krawca. Gdy podeszły do furtki, z okna wyjrzał jego kot w czerwonej kokardzie. Dziewczyny zatrzymały się, a Basia odezwała się: „Ciekawe, czy kot też dostaje prezenty?”
Nagle drzwi się otworzyły i pan Krawiec wyjrzał, uśmiechnięty od ucha do ucha. „Dzień dobry, dziewczynki! Czy to dla mnie kartka? Bardzo dziękuję!” powiedział, a potem dodał: „A kot dostaje codziennie, bo jest świąteczny przez cały rok!”
Dziewczyny roześmiały się głośno, a Lena zapisała w notesie: „Pan Krawiec – kartka wręczona, kot przywitał!”
Rozdział 3: Świąteczna misja trwa
Śnieg skrzypiał pod butami, a powietrze pachniało zimą i choinkami. Dziewczynki odwiedzały kolejne domy, wręczając kartki i uśmiechając się szeroko.
Przy każdym domu Hania dzwoniła dzwoneczkiem, a Zuzia śpiewała fragment kolędy. Czasem ktoś częstował je piernikami albo częstował herbatą na rozgrzewkę.
Przy domu pani Zosi, starszej sąsiadki, czekała na nich niespodzianka. Pani Zosia stała już w drzwiach z tacką pełną ciepłych bułeczek z makiem. „Wiedziałam, że dziś przyjdziecie!” powiedziała z uśmiechem. „Co roku czekam na waszą kartkę. To już taka nasza tradycja!”
Dziewczyny poczuły się szczęśliwe, że ich mały gest sprawia komuś tyle radości. Lena zapisała: „Pani Zosia – kartka wręczona, bułeczki z makiem!”
„Dziękujemy, pani Zosiu!” zawołała Hania. „To najlepsze święta!”
Rozdział 4: Mały problem i wielka pomoc
Gdy dotarły do ostatnich domów na końcu ulicy, Lena nagle zatrzymała się i spojrzała z niepokojem na notes. „O nie… Zapomniałam zapisać adres państwa Nowaków! A to ich pierwsze święta w naszej okolicy!”
Basia popatrzyła na koleżanki. „Może ktoś z sąsiadów będzie wiedział?” zaproponowała. Dziewczyny rozejrzały się, aż zobaczyły pana Tadka, który odśnieżał chodnik.
„Panie Tadku, czy wie pan, gdzie mieszkają państwo Nowakowie?” zapytała Zuzia.
Pan Tadek uśmiechnął się i powiedział: „Pewnie! To ten biały dom z niebieskimi oknami, tam, gdzie rośnie duży świerk. Prosto, potem w lewo i już jesteście!”
Dziewczyny podziękowały i ruszyły śmiało. Adres Nowaków Lena wpisała zaraz w notesie, starannie, żeby już nigdy nie zapomnieć.
Gdy wręczały kartkę Nowakom, pani Nowakowa zaskoczyła je czekoladowym Mikołajem. „Dziękujemy wam, dziewczynki! To dla nas bardzo miłe, bo czujemy się tutaj coraz bardziej jak w domu.”
Lena poczuła ciepło w sercu. Była wdzięczna za te drobne chwile, za ludzi wokół i za to, że mogła sprawić komuś radość.
Rozdział 5: Powrót do domu i świąteczny uśmiech
Zmęczone, ale szczęśliwe, dziewczynki wróciły do domku Leny. Na stole czekała już gorąca czekolada i talerz pierniczków. Wszyscy domownicy zebrali się wokół, słuchając wrażeń z wędrówki.
Lena otworzyła swój notes i pokazała wszystkim listę adresów z dopiskami i śmiesznymi rysunkami. „Może za rok dojdzie kilka nowych domów!” zaśmiała się Basia.
Hania dodała: „Najlepsze w tych świętach jest to, że możemy dawać radość innym.”
Zuzia rozdała wszystkim po jednym pierniczku w kształcie serca. „Zrobiliśmy dziś coś ważnego. I nawet pan Krawiec się uśmiechnął, a to już prawdziwa magia!”
Za oknem śnieg padał coraz gęściej, a dom rozbrzmiewał śmiechem.
A na samym końcu notesu Lena narysowała śnieżynkę i napisała: „Pamiętaj, radość wraca do tych, którzy ją rozdają.”
Święta trwały, a w sercach dziewczynek świeciła ciepła, zimowa wdzięczność.