Trwa ładowanie...
Zabawna opowieść o kumplach 9-10 lat Czytanie 11 min.

Dzyń, klik i kaktusowa cisza: misja Antka i Mai

Antek i Maja przygotowują zabawną rozgrzewkę na szkolne spotkanie online, ucząc się współpracy, improwizacji i radzenia sobie z niespodziankami w domowym biurze.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Są trzy postacie: Antek, chłopiec 10 lat, rozczochrane brązowe włosy, niebieska bluza z gwiazdą, niepasujące skarpetki „LEWA” i „PRAWIE PRAWA”, siedzi po lewej przy biurku, trzyma mały srebrny dzwonek rowerowy i patrzy w kamerę z nieśmiałym uśmiechem; Maja, dziewczynka 10 lat, rude warkocze, żółty t-shirt w kropki, okrągłe okulary, stoi po prawej przy biurku, trzyma zszywacz i robi zabawną minę, lekko pochylona ku Antkowi; kaktus — mały zielony kaktus w pomarańczowej doniczce z dwoma kolczastymi „ramionami” niemal jak ukłon, stoi pośrodku biurka i „patrzy” na złożoną kartkę papieru pod nim. Miejsce: jasne domowe biurko z okrągłym oknem z widokiem na księżyc, drewniane półki z kolorowymi książkami, pasiasty dywan pod stołem, lampka i kable, przytulny nieco zagracony wystrój. Sytuacja: zabawna próba przed rozmową wideo — Antek dzwoni dzwonkiem, Maja naciska zszywacz, kaktus „milczy” dumnie; ekspresyjne, przesadzone pozy, komiczna, żywa kolorystyka i wyraźne, manga-podobne wyrazy twarzy. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Biuro domowe i wielkie „Czy wszyscy rozumieją?”

W domowym biurze Antka zawsze działo się coś dziwnego. Biurko było wielkie, krzesło skrzypiało jak stary statek, a na półce stał kubek z napisem: „SZEF CHAOSU”. Antek twierdził, że to wcale nie o nim. Nikt mu nie wierzył.

Tego popołudnia do biura wpadła Maja, jego rówieśniczka, też dziesięcioletnia. Miała warkocz i spojrzenie osoby, która przyszła z planem… albo przynajmniej z apetytem na śmiech.

– Siema, szefie chaosu! – zawołała. – Gotowy na ważną misję?

Antek potknął się o kabel od lampki i uratował się, łapiąc za… myszkę komputerową. Myszka uciekła po podkładce jak spłoszona rybka.

– Gotowy! Tylko… gdzie mi uciekła mysz? – mruknął.

– Ta? – Maja wskazała palcem. – Ona nie uciekła, ona się ślizga.

Antek chrząknął uroczyście.

– Dobra. Misja. Najpierw pytanie kontrolne. Czy wszyscy rozumieją?

– Wszyscy, czyli ja i ty? – Maja zaśmiała się. – Rozumiemy.

– Świetnie. Bo ja zawsze sprawdzam, czy wszyscy rozumieją – powiedział Antek, jakby to była supermoc.

Wtedy w szufladzie biurka coś cichutko zadzwoniło. „Dzyń!”

– O! To mój Zaczarowany Przycisk Powiadomień – oznajmił Antek, wyciągając… dzwonek rowerowy. – Taki domowy system.

Maja parsknęła śmiechem.

– No to, szefie, misja jest prosta: jutro klasowe spotkanie online. Masz poprowadzić trzy minuty „wesołej rozgrzewki”. I żadnego nudy-marudy!

Antek zbladł.

– Trzy minuty? To… długo. To prawie tyle, co trzy razy po minutę!

– Matematyka cię dopadła – stwierdziła Maja. – Spokojnie. Zrobimy to razem.

Antek odetchnął i, zgodnie ze swoim zwyczajem, spytał:

– Czy wszyscy rozumieją, że robimy to razem?

– Tak, kapitanie – odpowiedziała Maja i zasalutowała długopisem, który od razu zostawił tuszową kropkę na jej nosie. – Ups.

Antek spojrzał na kropkę, potem na Maję, i oboje wybuchli śmiechem. Biuro zadrżało, jakby też się chichotało.

Rozdział 2: Plan, który uciekł pod krzesło

– Dobra – powiedziała Maja, wycierając łzy śmiechu. – Zrobimy rozgrzewkę z rekwizytami. Co masz w biurze?

Antek rozejrzał się. Biuro było jak skrzynia skarbów… tylko skarby były trochę… dziwne.

– Mam zszywacz, trzy spinacze, gumkę do mazania, kaktusa i… ten dzwonek rowerowy – wyliczał.

– Kaktus? Idealnie. Kaktus zawsze rozluźnia atmosferę – stwierdziła Maja z powagą, której nie dało się traktować poważnie.

Antek, jak to Antek, wstał tak energicznie, że krzesło odjechało, a on usiadł… na powietrzu.

– Ojej! – jęknął, lądując na dywanie.

– Czy wszyscy rozumieją, że grawitacja działa? – Maja zawołała, trzymając się za brzuch.

– Rozumieją… aż za dobrze – mruknął Antek, gramoląc się na nogi.

Postanowili wymyślić „Zabawę Trzech Dźwięków”: Antek dzwoni dzwonkiem, Maja klika zszywaczem (bez zszywek!), a kaktus… no, kaktus miał być „cichym uczestnikiem”.

– Kaktus robi „…” – wyjaśniła Maja. – To najtrudniejszy dźwięk.

Antek przygotował dzwonek. Maja ustawiła zszywacz. Kaktus stał i udawał niewzruszonego.

Próba! – Antek uniósł palec. – Czy wszyscy rozumieją zasady?

– Dzwonek: „dzyń”, zszywacz: „klik”, kaktus: „…” – wyrecytowała Maja. – Rozumiemy.

Antek zadzwonił. „DZYŃ!”

Maja kliknęła. „KLIK!”

Kaktus zrobił: „…”

– Pięknie! – Maja przybiła Antkowi piątkę. – A teraz do tego dodamy śmieszne miny.

Antek spróbował zrobić minę „zdziwionej żyrafy”. Nie wiedział, jak wygląda zdziwiona żyrafa, więc wyszło mu coś między „pompka do roweru” a „kompot”.

Maja spróbowała miny „tajemniczego naleśnika”. To też było trudne, ale za to śmieszne.

W tym momencie krzesło Antka znów skrzypnęło, przesunęło się i… przygniotło kartkę z planem. Kartka zniknęła pod kółkami.

– Plan! – Antek sapnął. – Zgubiłem plan!

– Plan nie zginął. Plan się schował, bo się wstydzi – powiedziała Maja i zanurkowała pod biurko.

Słychać było tylko: „Au!”, „Ojej!”, „To nie jest tunel!” i na koniec triumfalne:

– Mam go! I… mam też dwa stare cukierki. Chcesz?

– Czy wszyscy rozumieją, że stare cukierki są podejrzane? – Antek zapytał ostrożnie.

– Rozumiemy – odparła Maja i wsunęła cukierki z powrotem pod biurko, jakby oddawała je naturze.

Rozdział 3: Wielka próba i mały kaktusowy dramat

Przyszła pora na próbę generalną. Antek ustawił laptop na książkach, żeby kamera nie pokazywała jego skarpetek z napisem „LEWA” i „PRAWIE PRAWA”.

– Uwaga! – Maja klasnęła. – Teraz ty mówisz do „klasy”. Ja będę udawać publiczność.

Antek stanął prosto. Prawie prosto, bo potknął się o własny optymizm.

– Eee… Cześć! – zaczął. – Dzisiaj rozgrzewka! Czy wszyscy rozumieją?

Maja, jako publiczność, zrobiła poważną minę i odpowiedziała niskim głosem:

– Kto to „wszyscy”? Ja jestem tylko jedna.

Antek zamarł.

– O! Racja. To… czy ty rozumiesz?

– Rozumiem. Ale mówię w imieniu „wszystkich” – Maja mrugnęła. – Dawaj.

Antek odetchnął.

– Najpierw dźwięki: dzyń, klik i… cisza kaktusa.

I wtedy stało się coś strasznego. A dokładniej: śmiesznie strasznego.

Kaktus… przewrócił się.

Nie sam. Antek, machając rękami, zahaczył łokciem o doniczkę. Doniczka zrobiła „hop”, kaktus zrobił „ojej”, a dywan zrobił „przyjmuję to”.

– Kaktus! – Maja krzyknęła, ale tak, jak się krzyczy, kiedy jednocześnie chce się śmiać.

Antek przykucnął.

– Czy… czy wszyscy rozumieją, że ja nie chciałem? – powiedział z miną bardzo skruszoną.

Maja już miała powiedzieć coś pocieszającego, ale zobaczyła, że kaktus spadł… prosto na kartkę z planem i teraz wygląda, jakby ją czytał.

– Patrz! – zachichotała. – Kaktus sprawdza, czy wszyscy rozumieją!

Antek podniósł kaktusa ostrożnie, jakby to był jeż na wakacjach.

– Przepraszam, panie kaktusie. Obiecuję poprawę.

Maja wzięła kartkę.

– Dobra wiadomość: plan przeżył. Lepsza wiadomość: dodamy do rozgrzewki „kaktusowy ukłon”.

– Kaktusowy… co?

– Na koniec wszyscy robią ukłon jak kaktus. Czyli bardzo powoli. I bardzo dumnie. I bez przewracania się – Maja spojrzała na Antka znacząco.

Antek podniósł ręce.

– Przyjmuję. I sprawdzam: czy wszyscy rozumieją, że ja się postaram?

– Rozumiemy. Nawet kaktus – odpowiedziała Maja.

Kaktus stał nieruchomo. Co w jego języku oznaczało: „Spoko”.

Rozdział 4: Trzy minuty, które uciekły… i wróciły z kolegą

Następnego dnia Antek usiadł w swoim domowym biurze. Maja siedziała obok, jako „pomoc techniczna”, czyli ktoś, kto patrzy, czy Antek nie wciśnie przypadkiem guzika „wyłącz internet”.

Na ekranie pojawiły się twarze z klasy. Wszyscy gadali naraz.

– Ciii! – Antek podniósł dzwonek. „DZYŃ!” zabrzmiało jak sygnał do startu.

Nagle zrobiło się ciszej.

Antek poczuł, jak serce skacze mu po żebrach jak piłeczka pingpongowa.

– Hej! – powiedział. – Dzisiaj robimy wesołą rozgrzewkę. Najpierw pytanie… czy wszyscy rozumieją?

Na czacie od razu pojawiły się odpowiedzi:

„Tak!”

„Co?”

„Ja rozumiem, ale mój kot nie.”

„Dzyń!”

Maja szepnęła:

– Widzą cię. Jest dobrze. Dawaj.

Antek skinął głową.

– Zasada jest prosta. Ja robię „dzyń” – pokazał dzwonek. – Wy wszyscy mówicie „klik”. A potem robimy „kaktusową ciszę”.

– Co to jest kaktusowa cisza? – zapytał ktoś.

Antek uśmiechnął się.

– To taka cisza, w której wszyscy udają dumnego kaktusa. I nikt się nie śmieje… przez dwie sekundy. Spróbujemy?

Z ekranu posypały się chichoty, ale ludzie kiwali głowami.

– Próba! – Antek zadzwonił: „DZYŃ!”

– KLIK! – odkrzyknęła klasa.

Maja, siedząc obok, kliknęła zszywaczem, żeby było jeszcze śmieszniej.

– Teraz kaktusowa cisza! – ogłosił Antek.

I nagle… naprawdę zapadła cisza. Na ekranie dwadzieścia kilka osób zrobiło miny, jakby były kaktusami: policzki wciągnięte, brody do góry, oczy „ja nic, ja rosnę”.

Dwie sekundy później ktoś prychnął. Potem ktoś jeszcze. A potem wszyscy wybuchli śmiechem tak głośnym, że Antek aż cofnął się na krześle (tym razem bez katastrofy).

– Świetnie! – Antek zawołał. – Jeszcze raz! Czy wszyscy rozumieją?

– Rozumieją! – krzyknęli wszyscy, nawet kot, który miauknął w odpowiednim momencie.

Trzy minuty minęły szybciej, niż Antek zdążył się zestresować. A kiedy nauczyciel powiedział „dziękuję”, na czacie pojawiło się:

„To było mega!”

„Kaktus najlepszy!”

„Dzyń klik!!!”

Maja stuknęła go łokciem.

– Widzisz? Optymizm działa. I dzwonek.

Antek odetchnął, jakby właśnie wygrał wyścig w niepotykanie się.

– Czy wszyscy rozumieją, że to dzięki nam… razem?

– Razem – powtórzyła Maja. – I dzięki kaktusowi, który milczał jak zawodowiec.

Rozdział 5: Spokojny wieczór i mrugnięcie do księżyca

Wieczorem biuro było cichsze. Dzwonek leżał na biurku, zszywacz odpoczywał, a kaktus stał dumnie, jakby dostał medal za „najlepszą ciszę”.

Antek i Maja siedzieli na podłodze, opierając się o biurko. Śmiali się już tylko od czasu do czasu, cichutko, jakby oszczędzali ostatnie chichoty na jutro.

– Wiesz – powiedział Antek – ja się bałem, że się pomylę.

– Pomyliłeś się tylko raz – odparła Maja. – Myślałeś, że jesteś sam.

Antek spojrzał na nią, a potem na kaktusa.

– Czy wszyscy rozumieją, że to brzmi mądrze?

– Rozumiemy – powiedziała Maja. – A teraz chodź. Na chwilę do okna.

Podeszli. Za szybą wisiał księżyc, jasny i spokojny, jakby też oglądał ich rozgrzewkę i nie mógł przestać się uśmiechać.

Antek uniósł dzwonek, ale nie zadzwonił. Tylko pomachał księżycowi.

– Dobranoc – szepnął. – I dzięki, że świecisz, kiedy trzeba.

Maja też pomachała.

– Księżyc wygląda, jakby do nas mrugał.

Antek zmrużył oczy.

– To mrugnięcie znaczy: „Dobra robota, ekipo”.

Stali chwilę w ciszy. Takiej prawdziwie kaktusowej, tylko cieplejszej. A potem oboje zachichotali jeszcze raz, już spokojnie, wiedząc, że w ich domowym biurze najważniejsze jest to, że zawsze mogą liczyć na siebie – i że nawet księżyc czasem puszcza do nich oko.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Biuro domowe
Miejsce w domu, gdzie ktoś pracuje lub uczy się, jak małe biuro.
SZEF CHAOSU
Napis na kubku; żartobliwe określenie kogoś, kto robi bałagan.
Rówieśniczka
Dziewczyna w tym samym wieku co inna osoba, koleżanka z klasy.
Zaczarowany Przycisk Powiadomień
Nazwą zabawnego przedmiotu, który dzwoni i zwraca uwagę.
Rekwizytami
Przedmioty używane w zabawie lub przedstawieniu, żeby coś pokazać.
Kaktusowy ukłon
Specjalny powolny i dumny ukłon, wymyślony jak ruch kaktusa.
Próbę generalną
Ostatnia próba przed prawdziwym występem, jak trening cały od początku.
Próba!
Krzyk przed sprawdzeniem czegoś, jak sygnał, żeby zacząć ćwiczyć.
Przybiła piątkę
Gest, gdy dwie osoby dotykają otwartych dłoni, na znak zgody lub radości.
Kaktusowa cisza
Krótka, specjalna cisza, podczas której wszyscy udają kaktusy.
Optymizm
Dobre nastawienie i wiara, że coś pójdzie dobrze.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

przyjaźń współpraca dom zaufanie pewność siebie

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści zabawne o kumplach dla 9-10 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.