Rozdział 1: Dziwna niespodzianka
Pewnego ranka, kiedy słońce ledwie się obudziło, a ptaki zaczynały śpiewać swoją poranną serenadę, Zosia wyjrzała przez okno swojego małego pokoiku. Zazwyczaj widziała tam spokojną uliczkę, kilka rowerów i sąsiadkę panią Kowalską, która zawsze podlewała swoje pelargonie. Ale tego dnia widok za oknem był zupełnie inny. Środek jezdni zajmował ogromny, fioletowy balon, który wydawał się pulsować jakby miał swoje własne życie.
Zosia szybko zawołała swoje przyjaciółki, które mieszkały na tej samej ulicy. Były to: Ania, która zawsze miała przy sobie notatnik na zapisywanie wszystkich przygód; Kasia, znana ze swojej niesamowitej zdolności do robienia akrobacji na placu zabaw; oraz Martynka, która poruszała się na wózku, ale potrafiła jeździć szybciej niż niejeden rowerzysta.
Dziewczynki zbiegły się przed domem Zosi, patrząc na fioletowy balon z szeroko otwartymi oczami.
— Co to może być? — zapytała Ania, robiąc szybki szkic balonu w swoim notatniku.
— Może to prezent z innego świata? — zaproponowała Kasia, wykonując kilka obrotów w powietrzu.
— Sprawdźmy to! — zdecydowała Martynka, podjeżdżając bliżej balonu.
Kiedy podeszły, balon wydał z siebie dziwny dźwięk, jakby przemawiał do nich w języku, którego zupełnie nie rozumiały. Nagle z balonu wyskoczyła mała, niebieska istotka, machając do nich ręką.
— Witajcie, młode podróżniczki! — zawołała radośnie. — Jestem Cykor, i potrzebuję waszej pomocy!
Rozdział 2: Misja niemożliwa
Cykor, jak się okazało, był wysłannikiem z krainy Fiklandii, gdzie wszystko mogło się zdarzyć, a najbardziej niezwykłe rzeczy były na porządku dziennym. Opowiedział dziewczynkom, że w jego świecie coś poszło nie tak z czasem. Zegary zaczęły chodzić wstecz, co sprawiło, że śniadania były przed snem, a deszcz spadał do góry. Cykor potrzebował pomocy, aby przywrócić wszystko do normy.
— Ale jak możemy pomóc? — zapytała Zosia, wciąż nieco niepewna.
— Potrzebujecie odnaleźć Zegar Czasozmiany, który znajduje się w samym sercu Fiklandii — wyjaśnił Cykor. — Tylko wy możecie tego dokonać!
Dziewczynki zgodziły się, wiedząc, że to będzie najwspanialsza przygoda ich życia. Weszły do balonu, który jakoś magicznie się zmniejszył, aby je pomieścić. Wewnątrz było mnóstwo przycisków i dźwigni, a na ścianie wisiała mapa Fiklandii.
— Czy wiecie, jak się tym steruje? — zapytała Martynka, rozglądając się z zaciekawieniem.
— Wystarczy pomyśleć o miejscu, do którego chcecie się udać — odpowiedział Cykor, uśmiechając się szeroko.
Dziewczynki skupiły się na Zegarze Czasozmiany i w mgnieniu oka balon uniósł się w powietrze, pędząc przez chmury pełne cukrowej waty i połyskujące deski tęczy.
Rozdział 3: Zagadkowa kraina
Po dłuższej chwili lotu, balon delikatnie wylądował na polanie pełnej kwiatów, które grały melodie na wietrze. Przed nimi rozciągała się ścieżka prowadząca do ogromnego zamku zbudowanego z pierników i krówek.
— Musimy tam wejść! — zawołała Kasia, już biegnąc w stronę zamku.
Po drodze spotkały mówiące drzewa, które opowiedziały im zagadki trudniejsze niż zadania matematyczne z czwartej klasy, ale dziewczynki zdołały je rozwiązać, pomagane przez Anię, która zanotowała wszystkie odpowiedzi.
Wewnątrz zamku, zamiast strażników, natknęły się na grupę rozśpiewanych kubków herbaty, które zachęciły je do wspólnego tańca. Zosia, nie mogąc się powstrzymać, dołączyła do zabawy, a nawet Martynka zaczęła kręcić obroty na swoim wózku, powodując, że kubki rozlały trochę herbaty, co wywołało śmiech.
Zaraz po tańcu, drzwi do sali tronowej otworzyły się same. Pośrodku stał Zegar Czasozmiany, ogromny i błyszczący, z rękami wskazującymi we wszystkie możliwe kierunki.
Rozdział 4: Czas na zmiany
Dziewczynki zbliżyły się do zegara, ale nie było jasne, jak go naprawić. Wtedy Ania zauważyła, że na podłodze widnieje napis w dziwnym języku.
— To jest zagadka! — zawołała. — Musimy ją rozwiązać, żeby przywrócić czas!
Po kilku minutach główkowania i dzielenia się pomysłami, Kasia wpadła na pomysł, aby zegar ustawić na godzinę dwunastą, co symbolizowało początek nowego cyklu. Martynka pomogła jej przesunąć wskazówki, które obracały się z głośnym tykaniem.
Nagle z zegara wyskoczyło mnóstwo kolorowych iskier, które zaczęły tańczyć wokół sali. Zegary w krainie Fiklandii zaczęły działać normalnie, a czas wrócił na swoje miejsce.
Rozdział 5: Powrót do rzeczywistości
Cykor podziękował dziewczynkom, obiecując, że ich przygoda nigdy nie zostanie zapomniana w Fiklandii. Dziewczynki weszły z powrotem do balonu, który tym razem zabrał je prosto na ich ulicę, gdzie wszystko wyglądało tak, jak przedtem.
— To była najlepsza przygoda! — zawołała Zosia, kiedy stanęły z powrotem na ziemi.
— I na pewno jeszcze niejedna przed nami! — dodała Ania, zapisując kolejne wspomnienia w swoim notatniku.
Każda z dziewczynek wróciła do domu, pełna wrażeń i z uśmiechami na twarzach. Wiedziały, że w ich świecie, gdzie wszystko wydawało się zwyczajne, wystarczyło trochę wyobraźni, aby zamienić go w miejsce pełne magii i niespodzianek. A fioletowy balon, jak się później okazało, zniknął równie nagle, jak się pojawił, ale kto wie... Może pewnego dnia powróci z kolejną dziwną prośbą?