Rozdział 1: Porażająca wizyta
Mały Mateusz, chłopiec o nieco kręconych włosach i uśmiechu szerokim jak Wisła, nie mógł się spodziewać, że zwykły poranek w jego domu zamieni się w coś tak nieprawdopodobnego. Wszystko zaczęło się, gdy Mateusz schodząc po schodach, zobaczył dziwną postać w kuchni. Miała na sobie garnitur wykonany z ciasta francuskiego i kapelusz z czekolady. Była to oczywiście Ciastożerca, postać, która wyglądała, jakby uciekła z najlepszej cukierni świata.
- Dzień dobry! - powiedział Ciastożerca z uśmiechem tak słodkim, że Mateusz poczuł, jak robi mu się ciepło na sercu. - Jestem tu, aby cię zabrać do miejsca, gdzie wszystko jest możliwe!
Mateusz nie zdołał nawet uśmiechnąć się w odpowiedzi, zanim Ciastożerca nie zaciągnął go w portal zrobiony z waty cukrowej, który nagle pojawił się na środku kuchni.
Rozdział 2: Kraina Wariacji
Kiedy wyskoczyli z portalu, Mateusz zaniemówił. Przed jego oczami rozciągała się Kraina Wariacji, miejsce gdzie trawa była zrobiona z brokatowych nitek, drzewa rosły do góry nogami, a chmury miały smaki różnych lodów.
- Gdzie my jesteśmy? - zapytał zdezorientowany Mateusz.
- W Krainie Wariacji! - rzekł Ciastożerca, wskazując na olbrzymiego flaminga, który przeleciał nad nimi, machając skrzydłami z watoliny. - Tu wszystko jest możliwe i nic nie jest takie, jakie się wydaje.
Mateusz był podekscytowany, choć trochę zaniepokojony, gdy zobaczył, że jego własne buty zaczynają tańczyć swing. W końcu zauważył, że każdy przedmiot w tej krainie żył własnym życiem. Nawet kamienie na drodze śpiewały piosenki Beatlesów!
Rozdział 3: Zagadkowa zagadka
Spacerując po tym dziwacznym świecie, Mateusz i Ciastożerca dotarli do skrzyżowania dróg. W środku stał znak, który pytał: "Kto przekroczy tę granicę, musi rozwiązać zagadkę!"
- Jaką zagadkę? - zapytał Mateusz, ale zanim uzyskał odpowiedź, znak zaczął mówić:
- Co jest większe od słonia, ale nie waży ani grama?
Mateusz zmarszczył brwi, zastanawiając się. Po chwili zastanowienia, jego oczy rozbłysły, a uśmiech powrócił na twarz.
- To cień słonia! - odpowiedział triumfalnie.
Znak ukłonił się z szelestem papieru, a droga przed nimi otworzyła się, ukazując wspaniały widok: rzeka zrobiona z lemoniady płynęła przez dolinę pełną kwiatów, które rozmawiały ze sobą w języku francuskim.
Rozdział 4: Niespodziewane spotkanie
Podczas gdy Mateusz podziwiał ten fantastyczny krajobraz, zauważył, jak zbliża się do niego grupa istot wyglądających jak gigantyczne pączki z wąsami. Były to Pączkowe Stwory, które poruszały się, tocząc się jak beczki, i każdy z nich miał na sobie garnitur z lukru.
- Kto odważył się wkroczyć na nasze terytorium? - zapytało największe z nich, przyglądając się Mateuszowi swoim rodzynkowymi oczkami.
- Jesteśmy tylko podróżnikami - odpowiedział Ciastożerca, pokazując swoje ciasto francuskie z gracją.
Pączkowe Stwory okazały się być całkiem przyjazne. Po chwili zainicjowały coś, co nazwali "Wielkim Wyścigiem Rzeki Lemonady". Mateusz ścigał się na pontonie zrobionym z gigantycznego smoczka po rzece lemoniady, co było o wiele trudniejsze, niż się wydawało, gdyż woda była tak słodka, że prawie się kleiła.
Rozdział 5: Powrót do rzeczywistości
Po dniu pełnym śmiechu i przygód, Mateusz poczuł, że jest już czas wracać do domu. Ciastożerca, z ciastem nieco nadgryzionym przez przygody, wskazał mu portal z waty cukrowej, który ponownie się pojawił.
- Pamiętaj, Mateuszu - powiedział, podając chłopcu kawałek swojego kapelusza z czekolady - Kraina Wariacji zawsze będzie tu na ciebie czekać!
Mateusz podziękował i wskoczył w portal, który przeniósł go z powrotem do jego własnej kuchni, gdzie wszystko zdawało się być takie, jakie było przedtem, choć teraz miał w ręku dowód swojej niezwykłej przygody - kawałek kapelusza, który z czekoladowym uśmiechem przypominał mu, że nawet codzienny dzień może stać się początkiem czegoś niezwykłego i niezapomnianego.