Początek
W zaczarowanym Lesie Szeptów mieszkała mała wiewiórka o imieniu Iskierka. Jej ogon był jak pędzelek w kolorze miodu, a oczy błyszczały jak dwie kropelki rosy. Pewnego ranka Iskierka bawiła się przy Źródle Pieśni. To źródło śpiewało cicho: „plum, plum”, jak kołysanka.
Iskierka była bardzo ciekawa. Dotknęła złotej muszelki leżącej na brzegu. „Tylko zobaczę!” szepnęła. Muszelka zakręciła się jak mały bączek i… piosenka źródła ucichła.
Iskierka zamarła. Cisza była jak koc bez wzoru. „Och… to przeze mnie,” powiedziała cichutko. Wtedy z trzciny wynurzył się Kropel, mały duch wody, okrągły jak perełka. „Nie martw się,” rzekł łagodnie. „Da się naprawić. Trzeba oddać muszelce trzy dźwięki: Dźwięk Odwagi, Dźwięk Ciekawości i Dźwięk Dobrego Serca.”
W środku
Iskierka ruszyła w drogę. Las pachniał jak zielone jabłko, a liście mrugały do niej w słońcu. Na pierwszym wzgórzu stał Kamienny Żółw, wielki i spokojny jak góra. Na jego skorupie rosły mchy jak miękka czapka.
„Panie Żółwiu,” zapytała Iskierka, „czy masz Dźwięk Odwagi?”
Żółw uśmiechnął się powoli. „Odwaga to nie brak drżenia. Odwaga to krok mimo drżenia.” Poprosił ją, by przeskoczyła mały strumień. Iskierce zadrżały łapki, ale skoczyła. „Hop!” Strumień zaklaskał „plask!” To był pierwszy dźwięk.
Dalej czekała Łąka Migoczących Dzwonków. Nad kwiatami fruwała ćma Lśninka, lekka jak okruszek księżyca. „Szukasz Dźwięku Ciekawości?” zapytała. „To dźwięk pytania.” Iskierka rozejrzała się i spytała: „Co jest pod tym liściem?” Pod liściem spała biedronka. Ziewnęła: „Ooo!” Dzwonki zadźwięczały „ding-ding”. Drugi dźwięk wskoczył do muszelki jak srebrna rybka.
Na końcu drogi stała Brama Tęczowego Wiatru. Wiatr był psotny, ale miły. Niósł piórka i zapach malin. „Przepuszczę cię,” zaszemrał, „gdy usłyszę Dźwięk Dobrego Serca.” Iskierka zauważyła, że mały ślimak utknął na kamyku. Delikatnie pomogła mu zejść. Ślimak westchnął: „Dziękuję.” To „dziękuję” zabrzmiało jak dzwoneczek w dłoni. Trzeci dźwięk.
Koniec
Iskierka wróciła do Źródła Pieśni. Kropel czekał, spokojny jak kropla na liściu. Iskierka położyła muszelkę na brzegu. W środku zatańczyły trzy dźwięki: „plask”, „ding-ding”, „dziękuję”. Muszelka rozjarzyła się jak małe słońce w kieszeni.
Źródło znów zaśpiewało: „plum, plum”, jeszcze piękniej niż wcześniej. Las westchnął z ulgą. Iskierka poczuła, że jej serce jest odważne, ciekawskie i ciepłe, jak kubek kakao.
„Widzisz?” powiedział Kropel. „Błąd to nie koniec. To początek nauki.”
Iskierka kiwnęła głową. „Następnym razem zapytam, zanim dotknę.”
Wieczorem, gdy gwiazdy zapaliły swoje małe lampki, Iskierka usiadła przy źródle. Słuchała kołysanki wody i uśmiechała się. A muszelka mrugała do niej, jakby mówiła: „Dobrze, że próbowałaś. Dobrze, że naprawiłaś.”