Mały Jaś miał cztery lata. Mieszkał w domku z oknem jak oko. Lubił patrzeć na niebo. Pewnego ranka usłyszał szept wiatru. „Idź za mną” — powiedział wiatr. Jaś poczuł, że serce mu bije jak mały bębenek. Chciał przygodę.
Wziął swój czerwony kapelusz. Założył buty z miękką podeszwą. Mama uśmiechnęła się i powiedziała: „Bądź odważny, ale wróć przed snem.” Jaś skinął głową. Tak wyruszył.
Las był jak zielony dywan. Drzewa śpiewały liśćmi. Jaś szedł ścieżką z kamyków, która skrzypiała jak skrzypce. Spotkał małą sówkę. „Gdzie idziesz?” — zapytała sówka. „Szukam prawdziwej legendy” — odpowiedział Jaś. Sówka mrugnęła i powiedziała: „Legenda mieszka na Wzgórzu Świateł. Prowadzę cię.”
Szli razem. Po drodze spotkali rzekę, która migotała jak lustro. Jaś zobaczył w wodzie swoje odbicie. „Masz odwagę w oczach” — powiedziało odbicie. Jaś uśmiechnął się i przeskoczył kamień. Sówka klepnęła skrzydłem. „Dobry skok!” — zawołała.
Na polanie rosły kwiaty jak małe latarenki. Każdy kwiat śpiewał inną piosenkę. Jaś zatańczył z kwiatami. Czuł się lekki jak piórko. W górze, ponad drzewami, było Wzgórze Świateł. Świeciło jak domek pełen gwiazd.
Droga w górę była stroma. Jaś miał ochotę odpocząć. Sówka powiedziała: „Czasami trzeba chwilę odetchnąć.” Usiedli pod wielkim konarem. Konar był jak stary przyjaciel. Jaś opowiedział, że chce poznać legendę, która mieszka na wzgórzu. Sówka spojrzała poważnie i rzekła: „Legenda jest skarbem. By ją znaleźć, trzeba serca, ciekawości i małego kroku odwagi.”
Dalej szli przez mgłę, która była miękka jak bawełna. W mgle Jaś usłyszał zaśpiew rzeki i śmiech kamyków. Czuł, że idzie dobrze. Nagle spotkali małego smoka. Smok nie był groźny. Miał łuski w kolorze miodu i oczy jak dwa listki. „Czego szukasz?” — zapytał smok. Jaś odpowiedział drżącym, ale pewnym głosem: „Szukam prawdziwej legendy.” Smok uśmiechnął się ogniem, który był ciepły, nie gorący. „Pomogę ci, jeśli dasz mi trochę jabłka” — powiedział. Jaś podał jedno jabłko. Smoczek zjadł je z radością i wskazał drogę.
Góra była coraz wyżej. Powietrze pachniało przygodą i miodem. W końcu dotarli na szczyt. Tam stała stara skała z napisem jak rysunek: „Słuchaj z serca.” Jaś przysiadł. Sówka siadła obok. Smok owinął się cieniem. Wszystko milczało, a gwiazdy nad nimi mrugały jak małe latarenki.
Jaś zamknął oczy. Słuchał. Najpierw usłyszał swój oddech. Potem słowa mamy z poranka. Potem bębenek serca. Wreszcie usłyszał legendę. Nie była to jedna wielka historia. Były to ciche zdania: „Być dobrym. Być ciekawym. Być odważnym, kiedy trzeba.” Legenda mówiła o tym, że każdy nosi w sobie światło. Jaś poczuł, że w jego sercu zapala się mała iskierka. Ta iskierka była jak lampka, która pokazuje drogę.
„Czy to wszystko?” — zapytał Jaś. „Tak” — odpowiedziała sówka. „Legenda to prostota. To odwaga małego kroku. To ciekawość, która prowadzi do domu i dalej.” Jaś uśmiechnął się szeroko. Wiedział, że znalazł prawdę.
Wieczorem wrócili do domku. Droga wydawała się krótsza. Mama czekała z ciepłą herbatą i kocykiem. Jaś opowiedział o sówce, smoku i świetlnym wzgórzu. Mama przytuliła go mocno. „Jesteś mój mały podróżnik” — powiedziała. Jaś poczuł, że jest bezpieczny i silny.
Przed snem spojrzał przez okno na gwiazdy. Iskierka w jego sercu świeciła lekko. Wiedział, że legenda żyje w nim. Zamknął oczy. Śnił o nowych ścieżkach. Rano obudził się gotowy na następny krok. Świat czekał, a Jaś był gotów.