Na pokładzie Słonecznego Korsarza
Kacper był młodym piratem. Miał rozczochrane włosy i uśmiech od ucha do ucha. Jego statek nazywał się Słoneczny Korsarz. Pokład był drewniany i ciepły od słońca. Czuć było sól i świeży wiatr. Mewy krzyczały jak małe dzwonki. Paleta kolorów? Błękit nieba, złoto słońca i czerwone żagle.
Obok Kacpra stał jego najlepszy przyjaciel, Marek. Marek był silny i wesoły. Nagle coś się stało. Podczas zabawy na linie Marek poślizgnął się. Upadł na kamień przy brzegu. Bolała go noga. Płakał cicho, zęby zaciśnięte. Kacper zobaczył krew na skórze, ale nie był przestraszony. Był odważny. Wiedział, że musi pomóc.
Załoga podeszła bliżej. Stary Kucharz przyniósł bandaż, a mała papuga Wicia skrzeczała: "Ojej, ojej!". Kacper uklęknął przy Marku. Jego ręce były pewne. Usta mówiły słowa ciepłe. "Wytrzymaj, Przyjacielu. Zaraz będzie lepiej." Marek skinął głową. Tętnienie serca brzmiało jak bębenek w cichą noc.
Wyspa z zielonymi ziołami
Lekarz statku powiedział cicho: "Potrzebujemy ziół z Zielonej Zatoki. Tam rośnie roślina, co koi ból." Kacper spojrzał na mapę. Wyspa była daleko. Morze stało się groźne. Chmury zebrały się jak wata. Ale Kacper nie zawahał się ani chwili. Wziął wiosło, latarkę i mały plecak.
Przygoda zaczęła się natychmiast. Pierwszy problem? Mgła, gęsta jak mleko. Kacper liczył kroki, słuchał fal i czuł mokrą kroplę na policzku. Potem fala była wielka. Deszcz stukał jak małe palce o deskę. Statek kołysał się jak huśtawka. Kacper śpiewał cicho piosenkę, żeby się nie bać. Jego głos był jak ciepły kocyk.
Na brzegu wyspy czekała groźna plaża z oślizgłymi kamieniami. Kacper przeskakiwał po kamieniach jak mały kot. Nagle usłyszał szelest. To była krabowa rodzina. Jeden krab chwycił mapę w szczypce i pobiegł szybko. Kacper pognał za nim. Biegł stopy bose, piach sypał się pod stopami. Złapał kraba delikatnie i odciągnął go od mapy. Krab był malutki i śmieszny. Wszyscy zaczęli się śmiać, nawet krab puścił mapę jakby to był kawałek chrupek.
W głębi wyspy rosła roślina o liściach jak zielone wachlarze. Pachniała cytryną i lasem. Kacper zerwał liście i zatkał je w woreczek. Liście szeleściły przy każdym ruchu. Przy wyjściu spotkał małą dziewczynkę, co mieszkała w chatce. Dała mu cukierek i powiedziała: "Bądź ostrożny. Morze dziś kaprysi." Kacper uśmiechnął się i podziękował. Czuł, że nie jest sam.
Powrót i bandaż z żagla
Droga powrotna była szybka. Kacper wiosłował z całej siły. Morze znów krzyczało, ale on był sprytny. Znalazł przesmyk między skałami. Dźwięk fal zmienił się na melodyjną nutę. W tym momencie nad głową przelatywał delfin i chlapał wodą jak bąbelki w zupie. Kacper śmiał się szeroko.
Na pokładzie tłum zebrał się i patrzył. Marek leżał i oddychał ciężko. Kacper usiadł obok. Rozwinął bandaż. Użył liści, by zrobić maścię pachnącą. Smarował nogę przyjaciela z czułością. Przyciskał bandaż mocno, ale delikatnie. Marek zamknął oczy i uśmiechnął się przez łzy. "Jesteś moim bohaterem," wyszeptał.
Załoga klasnęła lekko. Wicia papuga zatańczyła na ramieniu Kacpra i powtórzyła: "Hura! Hura!" Stary Kucharz podał kubek z herbatą o zapachu miodu. Smak był słodki i ciepły. Wszyscy jedli ciasteczka i śmiali się z kraba, który wciąż kręcił się wokół talerzy.
Noc była cicha. Księżyc patrzył jak opiekun. Kacper i Marek siedzieli przy burcie. Marek opowiadał o swojego marzenia: "Chcę znaleźć latający sklep z piernikami." Kacper śmiał się i obiecał, że razem znajdą taki sklep.
Rano morze uspokoiło się. Fale były miękkie jak poduszki. Wiatr szeptał bajkę. Słoneczny Korsarz kołysał się leniwie. Twarze załogi były jasne i spokojne. Kacper patrzył na horyzont i czuł dumę. Jego serce było gorące jak herbata.
Marek wstał ostrożnie. Zgiął palce i zrobił mały taniec. Wszyscy wiwatowali. Kacper podał mu rękę i razem przeszli po pokładzie. Papuga zawołała: "Przyjaźń zwycięża!" A morze odpowiedziało cichym pluskiem.
Tak skończyła się ta przygoda. Kacper pokazał, że odwaga to nie tylko walka. To także czułość, pomysł i wytrwałość. Morze zasypiało spokojnie. Fale szeptały: "Hush, hush." I Słoneczny Korsarz płynął dalej, ku nowym przygodom, ale tym razem z uśmiechem i łagodną, kołyszącą falą.