Rozdział 1: Kapitan Maja i mapa w butelce
Na skraju małej zatoki stał statek o czerwonym żaglu. Na jego dziobie stała Kapitan Maja. Miała pleciony warkocz i okulary przeciwsłoneczne. Jej buty szeleściły po pokładzie. Wiatr pachniał solą i pomarańczami.
"Przygodo, płyniemy!" zawołała Maja. Za nią zebrała się załoga. Był tam Mały Tomek, kot Bąbelek i papuga Cicik, która zawsze powtarzała dziwne słowa.
"Do boju!" krzyknął Tomek. "A co z mapą?" zapytał.
Maja wyciągnęła butelkę. W środku była stara mapa. Linorytowe fale i kropki wskazywały tajemniczą wyspę. "To mapa Skaczącej Wyspy," powiedziała Maja. "Mówią, że tam rośnie drzewo, które śpiewa."
Papuga Cicik zaświergotała: "Śpiewa! Śpiewa!" i rozśmieszyła wszystkich.
Załoga poczuła dreszczyk. To była pierwsza wielka wyprawa Mai jako kapitan. Była odważna, ale czasem się denerwowała. Tomek klepał ją po ramieniu. "Dasz radę, Kapitan."
Maja uśmiechnęła się. "Musimy myśleć i być mili. I pamiętać, że razem jesteśmy mocniejsi."
Statek ruszył. Morze skrzyło się jak tysiąc luster. Słychać było śmiechy i śpiewy. Każdy miał swoje zadanie: ktoś sterował, ktoś gotował zupę z morskich warzyw, a Bąbelek polował na falę, by wskoczyć do niej i zrobić zamieszanie.
Rozdział 2: Łamigłówka w butelce
Następnego ranka Maja odkryła kolejną butelkę. W środku był kawałek pergaminu i mały klucz. Pergamin miał rysunek: trzy palmy, księżyc i rysunek serca. Na dole napis: "Aby znaleźć śpiew, trzeba zrozumieć serce wyspy."
"Co to znaczy?" zapytał Tomek.
Maja pochyliła się nad mapą. "Może trzeba pomóc komuś na wyspie. Może wyspa śpiewa, kiedy ktoś ją uszczęśliwi."
Bąbelek miauczał. Papuga powtórzyła: "Szczęście! Szczęście!"
Gdy zbliżali się do wyspy, wiatry zmieniły się w lekką bryzę. Na horyzoncie pojawiły się wapienne klify. Na brzegu stał stary latarnik. Miał kapelusz z muszlami i wielki uśmiech.
"Jestem Pan Latarnik," powiedział. "Od lat pilnuję latarni. Ale ostatnio coś dziwnego. Ptaki milkną, a drzewa szeptają rzadko."
"Może to wyspa jest smutna," wyszeptała Maja. "Może potrzebuje przyjaciela."
Pan Latarnik podał klucz. "Znalazłem to przy mojej latarni."
Maja poczuła, że zadanie stało się jasne. "Pomożemy. Poszukamy serca wyspy."
Na brzegu znaleźli mnóstwo kolorowych kamyków. Dzieci z pobliskiej wioski bawiły się, ale wyglądały na przygnębione. Maja zapytała: "Co się stało?"
Dzieci odpowiedziały chórem: "Nasze instrumenty zniknęły. Nie mamy już muzyki."
"Bez muzyki wyspa nie śpiewa," westchnął Pan Latarnik.
Maja zamyśliła się. "Zrobimy nowe instrumenty. Z drewna, muszli i... oddechu morza!" zaproponowała.
Załoga i dzieci rozpoczęli pracę. Budowali bębny z beczek, flet z trzciny i grzechotki z muszli. Maja nauczyła wszystkich śpiewnej piosenki, prostych słów powtarzanych na przemian. "Razem, raz, raz. Razem, raz, raz."
Kiedy pierwsze dźwięki wypełniły powietrze, z gałęzi dołączyły ptaki. Bąbelek zaczepił ogon, aż parsknął ze śmiechu. Papuga powtarzała rytm dokładnie, choć czasem śpiewała fałszem na wesoło.
Nagle ziemia pod stopami zadrżała lekko. Na skale otworzył się mały mechanizm. W środku leżało serce z drewna z piękną rzeźbą. Klucz pasował idealnie. Serce zabłysło ciepłym światłem.
"Widzicie?" powiedziała Maja. "Serce wyspy potrzebowało muzyki i przyjaźni."
Wszyscy klasnęli. Dzieci śmiały się, a wyspa odpowiedziała cichym, melodyjnym szumem. To było jak oddech. Pan Latarnik otarł łzę. "Dziękuję," wyszeptał.
Rozdział 3: Nocna przygoda i śmiech na pokładzie
Załoga miała powód do radości, ale noc przyniosła kolejną zagadkę. Papuga Cicik nagle zniknęła. "Cicik!" krzyknęła Maja. "Gdzie jesteś?"
Tomek świecił latarką. Bąbelek skakał, szukając po całym statku. W końcu usłyszeli cichy śpiew. To była papuga, która nutka po nutce naprowadzała ich melodyjką.
"W gęstwinie palm," powiedziała Cicik, gdy skończyli piosenkę. "Znalazłam skarb."
Skąd miałby przyjść skarb? Poszli sprawdzić. W cieniu liści znaleźli skrzynię. Była mała, ale była ciężka. Gdy otworzyli wieko, w środku leżały różne przedmioty: stare monety, muszle, i mały, zardzewiały dzwonek. Do dzwonka przywiązana była kartka. Na niej napis: "Dla tych, którzy potrafią śmiać się nawet w nocy."
Maja uśmiechnęła się szeroko. "To chyba skarb odwagi i radości."
Zadzwonili dzwonkiem razem. Dźwięk był słodki i wesoły. W okolicy pojawiły się świetliki. Tańczyły wokół statku jak małe lampki.
"Patrzcie!" zawołał Tomek. "Wygląda jak nocne niebo zaraz obok nas."
Maja spojrzała na załogę. Byli razem. To dawało jej siłę. Nawet gdy coś znika, zawsze można znaleźć drogę śmiechu i przyjaźni. To była lekcja odwagi i mądrości.
Rozdział 4: Śpiewająca wyspa i powrót do domu
Następnego ranka wyspa rozbrzmiała jak nigdy. Drzewa śpiewały cicho, fale klaskały. Mieszkańcy tańczyli z instrumentami. Maja poczuła, że misja została zakończona. Ale jeszcze jedna rzecz czekała. Na mapie był rysunek małej łódki i napis: "Podaruj pieśń".
Maja zrozumiała. "Musimy dać naszą piosenkę wyspie na zawsze."
Razem z dziećmi ułożyli melodię i zapisali ją na liściu palmowym. Zrobili małą barkę z drewna i wypuścili liść na morze. Barkę niosły fale jak listek. Kiedy oddalała się, z liścia wydobył się delikatny dźwięk. Brzmiał jak szept "dziękuję".
"To piękne," powiedział Pan Latarnik. "Teraz wyspa zawsze będzie pamiętać, że ktoś przyszedł i zrobił jej dobrze."
Czas wracać do domu. Załoga spakowała się. Dzieci żegnały się i machały. Papuga powtarzała: "Do zobaczenia! Do zobaczenia!"
Na pokładzie Maja spojrzała w dal. Morze mieniło się światłem. "Nauczyłam się czegoś ważnego," powiedziała cicho do Tomka. "Czasem wystarczy posłuchać serca, zbudować rzecz z przyjaciółmi i zaśpiewać."
Tomek uśmiechnął się. "A dodać trochę śmiechu," dodał Bąbelek, który właśnie wskoczył do skrzyni ze smakołykami. Maja roześmiała się.
W drodze powrotnej załoga spotkała jeszcze wiele małych przygód: małe wysepki z krabami, plaże z piaskowymi zamkami i fale, które chciały zatańczyć z żaglem. Za każdym razem Maja rozwiązywała kłopoty rozmową, pomysłowością i odwagą. Nigdy nie używała złości. Zawsze wybierała dobro i spryt.
Kiedy dotarli do zatoki, ludzie z portu czekali i klaszczali. Dzieci z wioski przyprowadziły nowe instrumenty. Pan Latarnik zaprosił wszystkich na wspólny koncert. Maja i jej załoga zaśpiewali piosenkę, którą napisali razem z dziećmi. Melodia była prosta, ale serce w niej brzmiało głośno.
Na koniec papuga powtórzyła słowa, które wszyscy mieli w pamięci. "Razem, raz, raz. Razem, raz, raz."
Maja spojrzała na swoje ręce. Były lekko poplamione farbą od instrumentów, a w kieszeni miała mały drewniany kluczyk. Schowała go do pudełka z pamiątkami. Wiedziała, że to nie pieniądz. To był przypomnienie: odwaga jest wtedy, gdy pomagamy, i mądrość jest wtedy, gdy słuchamy.
Wieczorem, gdy słońce zniknęło za horyzontem, a gwiazdy zaczęły mrugać, Kapitan Maja usiadła na rufie. Wiatr śmiał się z liści. Fale nuciły tak, jak wyspa kiedyś. Maja poczuła spokój. Wiedziała, że przygody jeszcze nadejdą. A wtedy jej załoga będzie gotowa.
"Do następnej przygody!" powiedziała cicho. I morze odpowiedziało miękkim świstem, jakby zgadzało się z nią.