Trwa ładowanie...
Opowieść o niepełnosprawności 11-12 lat Czytanie 10 min.

Kiermasz z plamą, która przynosi szczęście

Maja wraz z Olkiem i Bartkiem przygotowuje szkolny kiermasz, ucząc się planowania, współpracy i akceptowania drobnych niedoskonałości w swoich pomysłach.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Są trójka dzieci: dziewczynka ok. 11 lat, włosy kasztanowe do ramion, żółty podkoszulek poplamiony markerami, niebieskie dżinsy, trzyma pognieciony kolorowy plakat i delikatnie się uśmiecha, stoi na środku; chłopiec ok. 11 lat, włosy brązowe, zielona bluza, przykuca z lewej, rozwija żółtą taśmę do oznaczania podłogi, śmieje się i wskazuje na przyklejoną strzałkę; chłopiec na wózku inwalidzkim ok. 11 lat, krótkie czarne włosy, okrągłe okulary, niebieska kurtka, czerwony ręczny wózek, trzyma małą stertę książek i patrzy na dziewczynkę z podziwem, stoi po prawej nieco z tyłu. Miejsce: sala lekcyjna przerobiona na kiermasz szkolny, jasna drewniana podłoga z żółtymi taśmami, stoły z ciastami i książkami, duża żółta lampa, otwarte drzwi wpuszczające światło korytarza, plakaty i półki z książkami w tle. Sytuacja: dzieci przygotowują plakat na kiermasz biblioteczny, panuje żywa, ciepła atmosfera, wyraźne, żywe kolory (żółty, czerwony, niebieski), widoczne ślady markerów na papierze, nierówno przyklejona taśma, okruchy na stole, wyraz współpracy i dumy. zgłoś problem z tym obrazem

1. Plakat, który wciąż się krzywił

W szkolnym korytarzu pachniało klejem w sztyfcie i mokrymi kurtkami. Na tablicy ogłoszeń wisiała kartka: „KIERMASZ KLASOWY — piątek. Zbieramy na nowe książki do biblioteki”.

Maja przyglądała się jej jak detektyw. Miała w plecaku flamastry, nożyczki i notes pełen szkiców. Lubiła wymyślać rzeczy, których jeszcze nie było: mapy skarbów, logo drużyny, menu do wymyślonej kawiarni „U Kaktusa”.

— Zrobimy plakat — oznajmiła, jakby ogłaszała start misji.

Obok stał Olek, który siedział na wózku i kręcił w dłoniach długopis jak perkusyjną pałeczkę.

— Tylko bez brokatu — mruknął. — Brokat potem żyje własnym życiem. Wczoraj znalazłem go w kanapce.

Bartek parsknął śmiechem.

— To była kanapka „na bogato”.

Maja uśmiechnęła się, ale kiedy rozłożyła papier na ławce w świetlicy, nagle wszystko przestało wyglądać tak prosto. Narysowała duży napis, dodała kolorowe strzałki… i nagle litera „R” wyszła krzywa. Potem „A” zrobiło się za wąskie. A na końcu plakat wyglądał tak, jakby ktoś go po cichu szturchnął łokciem.

— Eee… — Maja odsunęła kartkę. — To nie jest to, co miałam w głowie.

— W głowie zawsze jest wersja HD — powiedział Bartek, pochylając się nad plakatem. — A na papierze czasem wychodzi… wersja szkolna.

Olek podjechał bliżej.

— Pokaż. — Zmarszczył brwi. — Wiesz co? Pomysł jest dobry. Tylko potrzebujesz drugiej próby. Albo trzeciej. Albo piętnastej. To nadal się liczy.

Maja przygryzła wargę.

— Tylko ja chciałam, żeby było idealnie.

— Idealnie to jest, jak dzwonek dzwoni na przerwę — stwierdził Bartek. — A i tak czasem się spóźnia.

Maja poczuła, jak w środku robi jej się cieplej. Może plakat nie musiał być od razu jak z reklamy. Może miał być… prawdziwy.

2. Plan, który nie zmieścił się w głowie

Następnego dnia spotkali się w bibliotece szkolnej. Między regałami było cicho, słychać było tylko przewracane kartki i czyjeś kichnięcie, które brzmiało jak alarm w filmie.

Maja rozłożyła notes.

— Dobra. Robimy kiermasz. Musimy przygotować stanowiska, ceny, plakaty, i… — spojrzała na Olka i Bartka — …i to wszystko.

Bartek wyciągnął z kieszeni zgniecioną kartkę.

— Ja mogę robić listę rzeczy. Tylko moje pismo wygląda jak mrówki po biegu.

— Mrówki są pracowite — zauważył Olek. — To plus.

Maja zaczęła rysować plan sali: gdzie stolik z ciastem, gdzie napoje, gdzie książki na wymianę. Linie wychodziły proste, ale kiedy przyszło do szczegółów, robiło się coraz ciaśniej. Strzałki wchodziły na siebie, kółka nakładały się jak naleśniki.

— Znowu mi się wszystko miesza — westchnęła.

— Bo próbujesz zmieścić cały kiermasz w jednym rysunku — powiedział Olek spokojnie. — Zrób warstwy. Najpierw ogólny plan, potem osobno szczegóły.

— Jak w grach? Mapa i minimapa? — ożywił się Bartek.

— Właśnie — przytaknął Olek.

Maja spojrzała na niego uważniej. Olek mówił cicho, ale kiedy coś tłumaczył, robił to tak, jakby ustawiał lampkę nad biurkiem: nagle wszystko stawało się jaśniejsze.

— Dobra — powiedziała. — Spróbuję.

Wzięła nową kartkę. Najpierw narysowała tylko prostokąt sali i trzy stoliki. Bez ozdobników. Potem drugą kartkę z cenami. Trzecią z listą dyżurów.

— O! — Bartek gwizdnął. — To wygląda… sensownie.

Maja poczuła dziwną dumę, ale też ulgę. Nie musiała robić wszystkiego naraz. Wystarczyło robić krok po kroku.

3. Taśma, próg i małe „hej”

W czwartek po lekcjach poszli do sali, w której miał być kiermasz. Z sufitu zwisała żółta lampa, a podłoga błyszczała po myciu. Pan woźny zostawił wiadro w kącie, jakby pilnowało porządku.

— Trzeba przykleić strzałki na podłodze — powiedziała Maja. — Żeby młodsze klasy trafiły.

Bartek klęknął i zaczął rozwijać taśmę malarską.

— Taśma jest jak wąż. Jak raz ucieknie, to po tobie.

Olek podjechał do drzwi i spojrzał na próg, który był odrobinę wyższy niż reszta podłogi.

— Ten próg czasem haczy — powiedział rzeczowo. — Jak będzie dużo ludzi, lepiej zostawić drzwi szeroko otwarte.

Maja od razu podbiegła i przytrzymała klamkę.

— To ja zostawię je otwarte. I poproszę panią od polskiego, żeby nie zamykała, jak będzie przeciąg.

— Przeciąg to też człowiek — mruknął Bartek, ale uśmiechał się.

W trakcie pracy co chwila ktoś przechodził korytarzem. Dwie piątoklasistki zatrzymały się, patrząc na strzałki.

— Co tu będzie? — zapytała jedna.

— Kiermasz na książki do biblioteki — odpowiedziała Maja. — Wpadnijcie jutro!

— Super — dziewczynki pomachały i pobiegły dalej.

Olek przyglądał się, jak Maja przykleja kolejną strzałkę. Starała się równo, ale jedna wyszła krzywo.

— Zostawić? — zapytała niepewnie.

— Zostawić — powiedział Olek. — Ludzie i tak pójdą w dobrą stronę. A jak ktoś zapyta, powiesz, że to strzałka artystyczna.

Bartek wybuchnął śmiechem.

— Strzałka z charakterem!

Maja też się roześmiała. I nagle przestała się bać tych małych niedoskonałości. Były jak piegi: nie przeszkadzały, tylko przypominały, że to zrobili sami.

4. Próba generalna i chwila zwątpienia

Wieczorem Maja rozłożyła na biurku plakat. Ten drugi, poprawiony. Napis był czytelny, kolory żywe, ale w rogu znów coś jej „nie grało”. Mała plama od markera, jak kropka po zbyt mocnym dotknięciu.

„Powinnam zrobić trzecią wersję” — pomyślała.

Tylko że była już zmęczona. Palce miała całe w kolorowych śladach, a w głowie brzęczało jej od planów.

Telefon zawibrował. Wiadomość od Olka: „Masz plakat? Możemy jutro powiesić. Jest ok.”

Za chwilę druga, od Bartka: „Jak coś, to ja mogę zasłonić plamę naklejką z uśmiechem. Ale bez brokatu, obiecuję.”

Maja uśmiechnęła się sama do siebie. Pomyślała o tym, jak Olek spokojnie dzielił plan na warstwy, jak Bartek rozładowywał napięcie żartem. Przypomniała sobie też swoją krzywą pierwszą literę „R”. Wtedy chciała wszystko zgnieść i wyrzucić.

Teraz wzięła długopis i w rogu dopisała małymi literami: „Projekt: klasa 5B”. Plamę zostawiła. Wyglądała jak pieczątka.

— Moja praca nie musi być idealna — powiedziała do siebie cicho. — Ma być zrobiona.

To zdanie brzmiało jak coś, co można włożyć do kieszeni i nosić cały dzień.

5. Kiermasz: zapach ciasta i dźwięk monet

W piątek sala była pełna ludzi i dźwięków. Pachniało szarlotką, czekoladą i sokiem pomarańczowym. Monety brzęczały w puszce, ktoś śmiał się przy stoisku z książkami, a młodsze dzieci biegały jak małe satelity.

Maja stała przy tablicy z cenami, którą zrobiła osobno — i była z tego dumna, bo wszystko dało się przeczytać z daleka.

— Dwa złote za babeczki! — wołał Bartek, udając głos spikera sportowego. — Uwaga, ostatnie okrążenie po muffiny!

Olek przy stoliku z książkami układał je równo, ale bez przesadnej powagi.

— Ta jest świetna, tylko ma zagięty róg — powiedział do chłopca z drugiej klasy.

— Nie szkodzi — chłopiec wzruszył ramionami. — Ja i tak zaginam rogi, jak jest najlepszy moment.

— W takim razie to książka dla ciebie — odparł Olek.

Maja obserwowała ich z boku. Olek nie robił nic „wielkiego”, po prostu był sobą: cierpliwy, uważny, z suchym poczuciem humoru. Wózek był częścią jego codzienności, tak jak jej flamastry były częścią jej. Nikt nie robił z tego sensacji.

W pewnym momencie do Mai podeszła pani z biblioteki.

— Ten plakat przy wejściu jest naprawdę przyjemny — powiedziała. — Widać, że włożyłaś w niego serce.

Maja poczuła, jak policzki jej się grzeją.

— Dziękuję… Była plama, ale zostawiłam — przyznała.

Pani uśmiechnęła się.

— Plama to dowód, że ktoś pracował, a nie drukował. To bardzo ludzkie.

Maja skinęła głową. W środku coś jej się układało. Jej wysiłek miał wartość nawet wtedy, gdy nie był perfekcyjny.

6. Po wszystkim i uścisk dłoni

Kiedy ostatni kupujący wyszedł, a na stołach zostały tylko okruszki i kilka samotnych książek, trójka przyjaciół usiadła pod ścianą. Bartek rozciągnął nogi, Maja oparła głowę o plecak, a Olek odsunął się trochę, żeby nikt nie potknął się o koło.

— Ile zebraliśmy? — zapytała Maja, ziewając.

Bartek otworzył puszkę i policzył z przesadną powagą, jak księgowy z filmu.

— Ogłaszam: sto czterdzieści osiem złotych i… trzydzieści groszy. Te grosze są bohaterami drugiego planu.

— Biblioteka będzie szczęśliwa — powiedział Olek.

Maja spojrzała na swoje dłonie. Wciąż miała na palcach ślady po markerach i taśmie.

— Wiecie co? — zaczęła. — Myślałam, że jak nie zrobię wszystkiego idealnie, to będzie klapa. A było… fajnie. I ludzie przyszli. I plakat działał, mimo plamy.

— Bo ty działałaś — odparł Olek.

Bartek szturchnął ją lekko łokciem.

— I strzałka artystyczna też działała. Widziałem, jak pierwszak poszedł za nią jak za znakami w grze.

Maja zaśmiała się cicho.

— Dziękuję wam. Serio. Za pomoc i za to, że nie kazaliście mi walczyć z każdym krzywym „R”.

Olek wyciągnął do niej dłoń.

— Dobra robota, Maja.

Maja ujęła jego dłoń i uścisnęła pewnie. Bartek, nie chcąc być gorszy, też podał swoją.

— Umowa? Następna akcja: bez brokatu — powiedział.

— Umowa — odpowiedzieli jednocześnie.

Uścisnęli dłonie raz jeszcze, jakby pieczętowali coś ważnego: że liczy się nie tylko efekt, ale i droga. A potem poszli korytarzem w stronę wyjścia, zmęczeni, zadowoleni i trochę lepsi dla siebie nawzajem.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Korytarzu
Długi, wąski pokój lub przestrzeń w szkole, łącząca sale i wejścia.
Klejem w sztyfcie
Rodzaj kleju w sztyfcie, którym smaruje się papier bez brudzenia rąk.
Flamastry
Kolorowe pisaki używane do rysowania i kolorowania na papierze.
Perkusyjną pałeczkę
Pałeczka używana do grania na perkusji, tu trzymana jak zabawka.
Parsknął
Krótki, głośny śmiech lub dźwięk, kiedy ktoś się roześmieje nagle.
świetlicy
Miejsce w szkole, gdzie dzieci mogą się bawić i odrobić lekcje po zajęciach.
Książki na wymianę
Książki, które uczniowie przynoszą, żeby zamienić się z innymi.
Warstwy
Różne poziomy lub części planu, które można rysować osobno.
Próg
Podniesiona część podłogi przy drzwiach, którą trzeba pokonać wchodząc.
Przeciąg
Ruch powietrza w pomieszczeniu, gdy drzwi lub okna są otwarte.
Puszce
Metalowe lub plastikowe pudełko, tutaj na zbieranie pieniędzy.
Okruszki
Małe kawałki jedzenia, które zostają na talerzu po jedzeniu.
Pieczątka
Odcisk w kształcie znaku, zostawiany specjalną poduszką z tuszem.
Dyżurów
Czas, kiedy ktoś pilnuje stołu lub pomaga przy wydarzeniu.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o niepełnosprawności dla 11-12 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.