Trwa ładowanie...
Opowieść o wojnie 7-8 lat Czytanie 13 min.

Kornel i promyki nadziei

W leśnej polanie mały królik Kornel i jego przyjaciele dowiadują się o wojnie w dalekiej dolinie i postanawiają pomóc potrzebującym zwierzętom, organizując zbiórkę. W trakcie działań uczą się wartości dialogu, życzliwości i współpracy.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Mały królik o imieniu Kornel, z miękkim i jedwabistym kremowym futrem, dużymi uszami i błyszczącymi oczami pełnymi ciekawości, stoi w centrum sceny z ciepłym uśmiechem na twarzy. Trzyma małe drewniane pudełko wypełnione kolorowymi listami, gotowy je wysłać, aby pomóc zwierzętom w potrzebie. Obok niego stoi urocza mała myszka o imieniu Mila, z błyszczącymi oczami i szarym futrem, która z podziwem patrzy na Kornela, jej wyraz twarzy łączący nadzieję i determinację. Ma na sobie mały czerwony szalik i trzyma rysunek uśmiechającego się słońca, który chce wysłać razem z listami. Tło to zaczarowany las z majestatycznymi drzewami o grubych pniach, błyszczącymi zielonymi liśćmi i kolorowymi kwiatami rozsypanymi po ziemi. Delikatny promień słońca przenika przez gałęzie, tworząc ciepłą i przyjazną atmosferę. Główna sytuacja pokazuje Kornela i Milę, otoczonych przez swoich przyjaciół zwierzęta, przygotowujących zbiórkę materiałów dla zwierząt w odległej dolinie dotkniętej wojną, symbolizując jedność i solidarność w trudnych chwilach. zgłoś problem z tym obrazem

Wieść z dalekiej doliny

W leśnej polanie mieszkał Kornel, mały królik o miękkich uszach i wielkich oczach. Kornel lubił skakać po mchu, układać stosiki szyszek i słuchać, jak strumyk mówi „plum, plum”. Pewnego ranka nadleciała sroka listonoszka. Zatrzepotała skrzydłami, usiadła na pieńku i powiedziała: „Przynoszę ważną wiadomość. W dalekiej dolinie wybuchła wojna”.

Słowo „wojna” zabrzmiało dziwnie i ciężko. Kornel przechylił głowę. „Co to znaczy?” – zapytał cicho. Obok stanęła mądra Sowa Profesor, która uczyła wszystkie młode zwierzęta w leśnej szkole. „Wojna to wtedy, kiedy dwie grupy nie mogą się ze sobą zgodzić. Kłócą się bardzo mocno, aż przestają rozmawiać. Zamiast szukać rozwiązania, używają siły. To jest smutne i trudne. Ale pamiętajcie: ta dolina jest daleko, a my tutaj jesteśmy bezpieczni”.

Wokół zrobiło się cicho. Wiewiórka Balbina przytuliła ogon do brzuszka. „Czy tamte zwierzęta się boją?” – spytała. Sowa skinęła głową. „Tak, wiele z nich się boi. Część musi uciekać do bezpieczniejszych miejsc. Potrzebują koca, jedzenia, słów otuchy”.

Kornel poczuł w sercu ciepło i troskę. To ciepło było jak mała lampka. „Chciałbym pomóc” – powiedział. „Czy ja mogę?”

„Możesz” – odpowiedziała Sowa. „Pomoc dzieje się z wielu małych gestów. Można zbierać rzeczy, które są potrzebne. Można też pisać listy i mówić: „Nie jesteś sam”. I jeszcze jedno: pamiętajmy, że pojedyncze zwierzę nie jest winne decyzjom swojego stada czy kraju. Często to kilka ważnych osób podejmuje wybory. Zwykłe zwierzęta chcą żyć spokojnie”.

Te słowa były jak miękka chusta, która otula myśli. Kornel podskoczył. „To może zrobimy zbiórkę?” – zapytał. „Zbierzemy marchewki, ziarna, orzechy. Oddamy koce i szaliki”.

„To dobry plan” – powiedziała Sowa. „Porozmawiajcie z innymi. Niech każdy wniesie swoją cegiełkę. Pamiętajcie też o rozmowie. Wojna pojawia się, gdy brakuje rozmowy. My możemy ćwiczyć mówienie i słuchanie na co dzień”.

Po lekcjach Kornel biegnąc przez polanę rozmyślał. Patrzył na mrówki, które zgodnie nosiły igiełki. „One potrafią działać razem” – uśmiechnął się. „My też potrafimy”. Przemknął przez paprocie, by odwiedzić przyjaciół i opowiedzieć im o pomyśle. Słońce świeciło jasno, jakby mówiło: „Idź, to dobry trop”.

Rozmowy, które leczą

Następnego dnia w leśnej szkole pojawiła się nowa uczennica. Była to wydra o imieniu Mila. Miała błyszczące futerko i nieśmiały uśmiech. Sowa przedstawiła ją klasie. „Mila przybyła z doliny, gdzie teraz trwa wojna. Jest z nami, bo tutaj jest bezpiecznie”.

W klasie pachniało suszonymi ziołami i kredą z muszelek. Kornel pomachał Mili łapką. „Cześć!” Mila odpowiedziała cicho: „Cześć”. Niektóre zwierzęta szeptały. Wiewiórka Balbina podskoczyła do Kornela. „Czy ona… czy ona jest z tej strony, która zaczęła kłótnię?” – spytała. Jej głos był pełen niepokoju.

Kornel popatrzył na Sowę. Sowa skinęła, że można porozmawiać. „Mila nie jest odpowiedzialna za to, co robią dorośli przywódcy” – powiedziała spokojnie. „Ona jest dzieckiem, tak jak wy. Nie wybierała wojny. Chce się uczyć, bawić, pływać w strumyku. Tak samo jak wy. To bardzo ważna sprawa: nie oceniamy kogoś według decyzji jego kraju. Oceniamy po sercu i uczynkach”.

Mila spuściła wzrok, potem spojrzała na wszystkich. „Tęsknię za domem” – powiedziała. „Za kamieniami przy rzece, na których siedziałam z mamą. Lubię rysować fale. Lubię śmiać się, gdy rybka robi plusk. Nigdy nie chciałam, żeby ktokolwiek się bał”.

„My też nie chcemy strachu” – powiedział Kornel. „U nas jest spokojnie. Pokażemy ci nasze miejsca. A wieczorem napiszemy listy do tych, którzy zostali w dolinie”.

Sowa zrobiła krąg rozmowy. Usiadły jeże, zające, rysie i sikorki. W kręgu każdy mówił, co czuje. Jedna sikorka powiedziała: „Czuję smutek, gdy myślę o wojnie”. Jeż Aloś dodał: „Czuję chęć pomocy. Mogę oddać nowy szaliczek”. Kornel powiedział: „Czuję ciekawość. Chcę lepiej rozumieć”.

Sowa wyjaśniła: „Konflikt to spór. Czasem mamy różne potrzeby. Gdy rozmawiamy, pytamy, szukamy rozwiązania. To dialog. W dialogu nie ma krzyku. Jest słuchanie i mówienie po kolei. Gdy brakuje dialogu, spór rośnie jak krzak, który nikt nie przycina. Aż robi się zbyt gęsty. Wojna to bardzo zarośnięty krzak. Trudny i ostry. Niebezpieczny, ale można go kiedyś przyciąć, kiedy wróci mądra rozmowa”.

„Czy my możemy sprawić, że wróci rozmowa?” – zapytał Kornel.

„Każdy mały głos się liczy” – odparła Sowa. „Kiedy pomagamy, kiedy jesteśmy życzliwi, pokazujemy, że pokój jest drogą. Dorośli przywódcy też słyszą o takich działaniach. Widzą, że zwykłe zwierzęta pragną spokoju”.

Kornel spojrzał na Milę. „Chcesz z nami planować zbiórkę?” – zapytał.

Mila się uśmiechnęła. „Chcę. Znam rzeczy, które się przydają. Ciepłe skarpety, koce, mydło, miękkie ręczniki. I listy z dobrymi słowami. W mojej dolinie listy były jak małe promyki”.

„To piękne” – powiedziała Balbina. „Napiszę list, że pamiętam”.

Kornel poczuł, że plan się budzi do życia. Jak ziarenko, które pęka, by wypuścić kiełek.

Zbiórka dobra i małe wielkie zadania

Kornel zaprosił przyjaciół na naradę pod wielkim dębem. Przyleciały sójki, przyszły borsuki, przyszły też bobry znane z budowania mostków. Kornel rozwinął kawałek kory, na którym narysował plan jagodowym atramentem.

„Zrobimy punkty zbiórki” – zaczął. „Jeden przy strumyku, drugi pod świerkiem, trzeci obok szkoły. Zbieramy koce, skarpety, mydło, szczotki do zębów z gałązek, orzechy, suszone jagody, marchewki. Dodamy listy i rysunki”.

„A plakaty?” – spytała Balbina.

„Plakaty zrobimy z liści łopianu. Napiszemy wyraźnie: „Zbiórka dla tych, którzy potrzebują”. Narysujemy serce i dłonie. Dłonie mogą być nasze, zwierzęce. Mogą trzymać nitkę, która łączy różne miejsca”.

Bobry pochrząkiwały w zachwycie. „My zajmiemy się transportem” – powiedział Bóbr Teodor. „Zbudujemy lekką tratwę. Popłyniemy strumieniem do Polany Pomocy, gdzie Misiowe Bractwo przyjmuje paczki. Stamtąd żurawie przeniosą je dalej”.

„A my będziemy liczyć i pakować” – dodały mrówki jednocześnie. „Lubimy porządek”.

Wszyscy dostali zadania. Wiewiórki miały robić miękkie piłeczki z mchu dla młodszych. Jeże zbierały szyszki i rozwieszały woreczki z lawendą, żeby paczki ładnie pachniały. Sikorki śpiewały piosenki, by dodać sił zbierającym. Kornel chodził od stanowiska do stanowiska. Pomagał dźwigać, pocieszał, żartował.

„Uwaga, uwaga, marchewkowe wulkany!” – śmiał się, gdy wózek z marchewkami lekko się przechylił. Zajączek Kajtek złapał wózek. „Uff, o mało co!” – zachichotał. Śmiech sprawił, że praca była lżejsza.

Mila siedziała przy stole z kory i pisała listy. Litery stawiała starannie. „Drogi Przyjacielu. Wiem, że ci trudno. Jesteś odważny, bo trwasz. U nas w lesie o tobie pamiętamy. Nie jesteś sam”. Kornel usiadł obok i dodał swój list. „Dziś pachniało świerkiem i deszczem. Chciałbym, żebyś też czuł ten zapach. Przesyłam ci śmiech naszej klasy”.

Wieczorem przyszedł Jeż Aloś. Przyniósł nowy szalik. „To mój ulubiony” – powiedział – „ale wiem, że komuś przyda się bardziej”. Kornel poczuł łaskotanie w sercu. „Dziękuję, Aloś. To wielka rzecz oddać coś ulubionego”.

Sowa Profesor odwiedzała punkty i przypominała o bezpiecznej pracy. „Pijcie wodę, róbcie przerwy, rozmawiajcie” – powtarzała. „I pamiętajcie: pomaganie nie kończy się na paczkach. Pomaganie to też codzienne słowa. Gdy ktoś jest z innego miejsca, nie mówimy: „To przez ciebie”. Mówimy: „Chodź z nami”. Bo jedna osoba nie niesie decyzji całego kraju”.

Wieczorem, gdy gwiazdy iskrzyły między gałęziami, stosy paczek były gotowe. Miały małe rysunki serc, fal i słońc. Bobry sprawdziły tratwę. Żurawie trenowały lot z lekkimi węzełkami. Wszyscy czuli zmęczenie, ale było to dobre zmęczenie. Takie, które mówi: „Zrobiliśmy coś ważnego”.

Podróż paczek i lekcja na przyszłość

Rano strumyk błyszczał jak tęczowa nitka. Bobry załadowały paczki na tratwę. Kornel i Mila stanęli na brzegu. „Czuję tremę” – powiedziała Mila. „Ale też nadzieję”.

„Ja czuję, że nasze paczki to jak okruchy światła” – odparł Kornel. „Dużo małych okruchów robi jasny dzień”.

Tratwy ruszyły. Sikorki leciały nad wodą i śpiewały: „Razem, razem, damy radę”. Kornel i przyjaciele maszerowali ścieżką obok strumyka. W końcu dotarli do Polany Pomocy. Tam czekały misie z Bractwa. Miały miękkie łapy i ciepłe głosy. „Witamy, mali pomocnicy” – powiedział Miś Zachariasz. „Przyjmiemy paczki, aby trafiły do bezpiecznych miejsc przy granicy doliny. Stamtąd żurawie zaniosą je dalej, gdzie są potrzebne”.

„Czy nasze listy i rysunki trafią do dzieci?” – zapytała Mila.

„Tak” – odparł Miś. „Listy są jak łagodny deszcz po suszy. Dają nadzieję”.

Żurawie wiązały małe pakunki pod skrzydłami. Kornel patrzył, jak unoszą się w niebo. „Lećcie dobrze” – szepnął. „Nieście ciepło”.

Gdy wrócili do lasu, Sowa zwołała krąg. „Zrobiliście coś wspaniałego” – powiedziała. „Teraz porozmawiajmy, czego się nauczyliśmy”.

Kornel pierwszy podniósł łapkę. „Nauczyłem się, że czasem wielkie sprawy zaczynają się od pytania: „Czy mogę pomóc?”

Balbina dodała: „Nauczyłam się, że miłe słowa też są pomocą”.

Jeż Aloś chrząknął: „Zrozumiałem, że ktoś z daleka nie jest winny tylko dlatego, skąd pochodzi. Każdy zasługuje na życzliwość”.

Mila uśmiechnęła się nieśmiało. „Nauczyłam się, że nawet gdy jest trudno, nowe miejsce może stać się domem. Bo dom to też ludzie… to znaczy zwierzęta… które przyjmują”.

Sowa kiwnęła głową. „A ja chcę, żebyście pamiętali, że pokój zaczyna się tu, między nami. Gdy macie konflikt, zatrzymajcie się. Oddychajcie powoli. Mówcie „ja czuję”, zamiast „ty zawsze”. Słuchajcie do końca. Szukajcie rozwiązania, które jest dobre dla obu stron. To nazywa się kompromisem. To słowo jest długie, ale jego sens jest prosty: każdy trochę ustępuje, by wszyscy mogli iść dalej razem”.

Następnego dnia w szkole powstał Kącik Dialogu. Był to pniak przykryty miękkim mchem, dwa kamienie do siedzenia i koszyczek z kartkami oraz patykiem-piórem. Gdy komuś zrobiło się trudno, siadał w Kąciku Dialogu z przyjacielem. Mówili po kolei, bez przerywania. Czasem rysowali swoje uczucia. Kornel korzystał z Kącika, gdy z Kajtkiem pokłócił się o piłkę z mchu. „Ja czuję złość, bo też chciałem zagrać” – powiedział. Kajtek odpowiedział: „Ja czuję smutek, bo myślałem, że mnie nie lubisz”. Po chwili znaleźli sposób: zagrają na zmianę i wymyślą nową grę „Mchu-podaj”.

Mila stworzyła z przyjaciółmi Klub Listów. Raz w tygodniu pisali do doliny. Opowiadali o deszczu, o zapachu poziomek, o śmiechu na przerwie. Dołączali małe paczuszki z nasionami kwiatów, które rosną w każdej ziemi. „Kwiaty nie pytają o granice” – mówiła Mila. „Po prostu rosną”.

Czas mijał spokojnie. Czasem sroka przynosiła nowiny. Czasem dobra, czasem trudniejsze. Zawsze jednak dodawała: „Żurawie znów poleciały. Paczki dotarły”. W lesie nikt nie obwiniał Mili ani żadnego zwierzęcia z daleka. Zamiast tego pytali: „Jak się czujesz?” i „Czego potrzebujesz?”. To były proste pytania, które budowały mosty.

Pewnego wieczoru Kornel usiadł pod dębem i popatrzył w niebo. Pomyślał o dolinie, o żurawiach, o listach, o swoich przyjaciołach. „Wojna to trudny krzak” – przypomniał sobie słowa Sowy. „Ale my mamy nożyczki rozmowy, konewkę pomocy i słońce życzliwości”. Uśmiechnął się. „To dużo. Bardzo dużo”.

Następnego dnia Kornel znów skakał po mchu. Uczył młodsze zające, jak nosić paczki, żeby się nie przewrócić. Śmiał się, gdy wiewiórki wymyślały rymowanki: „Pomaganie – to jest granie! W dobro gramy bez wahania!” W jego sercu dalej świeciła ta mała lampka, trochę większa niż przedtem. Wiedział, że nie może sam zatrzymać wojny. Ale wiedział też, że nie jest sam. Razem z przyjaciółmi potrafi robić rzeczy, które leczą świat po kawałeczku. A każdy kawałeczek to czyjś uśmiech, ciepły koc i list, który mówi: „Jesteś ważny”.

I tak w leśnej polanie uczono się i pomagano. Z dnia na dzień, z listu na list, z rozmowy na rozmowę. Pokój wyrastał jak pisklę w gnieździe – najpierw drżał, potem prostował skrzydełka, a w końcu unosił się do lotu. A kiedy ktoś pytał Kornela, czym jest wojna, odpowiadał prosto: „To wielka kłótnia, której nie chcemy. A co robimy? Uczymy się rozmawiać i trzymać się razem”. To była ich mądra, spokojna droga. I była dobra.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Wojna
Konflikt zbrojny między dwoma lub więcej grupami, państwami, który prowadzi do przemocy i walki.
Pomoc
Wsparcie lub działanie, które ma na celu ułatwienie komuś trudnej sytuacji.
Rozmowa
Wymiana zdań między osobami, która pomaga zrozumieć siebie nawzajem.
Kompromis
Rozwiązanie, które zadowala obie strony konfliktu, gdzie każda strona ustępuje w pewnym zakresie.
Przywódcy
Osoby, które kierują grupą ludzi, podejmują decyzje i odpowiadają za nią.
Bezpiecznie
W sposób, który nie zagraża życiu ani zdrowiu, bez ryzyka niebezpieczeństwa.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o wojnie dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.