Trwa ładowanie...
Opowieść zwierzęca 5-6 lat Czytanie 7 min. (1)

Krukon i Mira pod Księżycową Jarzębiną

Krukon, niezdarny kruk, otrzymuje zaproszenie na leśną ucztę i w towarzystwie mądrej mrówki Miry przechodzi przez trzy próby, ucząc się stawiać czoła swoim słabościom.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Błyszczący czarny kruk z fakturowanymi piórami i okrągłymi wyrazistymi oczami, nieco zawstydzony lecz radosny, pochylony z dużą blachą/małym okrągłym stolikiem pełnym ciastek z jagodami, jakby miał się przewrócić; mala mrówka Mira z cienkimi czułkami, zdecydowana i delikatna, stoi na krawędzi blachy i popycha ciastko, by wyrównać tacę; ruda wiewióreczka w czapeczce z żołędzia śmieje się, siedząc na niskiej gałęzi; stara mądra sowa na wyższej gałęzi obserwuje życzliwie; polana pod dużą jarzębiną z czerwonymi gronami, miękka trawa, kilka grzybów i świetliki, w tle kręta ścieżka; scena komiczno-czuła: kruk chwieje się z tacą, mrówka stabilizuje ciastka, widać ciepłe uczucia i wspólną życzliwość. zgłoś problem z tym obrazem

Początek: Zaproszenie pod Księżycową Jarzębiną

W lesie, gdzie mchy były miękkie jak poduszki, a strumień nucił srebrną piosenkę, mieszkał kruk o imieniu Krukon. Miał pióra czarne jak nocna peleryna i oczy błyszczące jak dwa guziki od płaszcza. Był mądry, ale… bardzo niezdarny. Potrafił wylądować na gałęzi tak, że gałąź udawała trąbkę: „PRRRT!”, a on zsuwał się jak śliwka z talerza.

Pewnego poranka wiatr przyniósł list. Nie był to zwykły list, tylko liść brzozy zapisany złotym pyłkiem. Krukon przeczytał na głos:

„Zapraszamy na Wielką Leśną Ucztę pod Księżycową Jarzębiną. Będą tańce świetlików i tort z jagód!”

Krukon aż podskoczył. Podskoczył tak mocno, że pacnął dziobem w pień.

– Au! – jęknął. – Ale ja bardzo chcę tam być.

Po chwili, spod korzenia, wysunęła się mrówka. Malutka jak kropka atramentu, a jednak stała prosto i pewnie, jakby była generałem.

– Nazywam się Mrówka Mira – powiedziała. – Słyszałam twoje „au”. Co się stało?

– Chcę iść na ucztę, Miro – westchnął Krukon. – Tylko ja… wszystko mi wypada. Nawet własne myśli czasem.

Mira poruszyła czułkami, jakby głaskała powietrze.

– To nic. Mądrość bywa cicha. Nie krzyczy, tylko pokazuje drogę. Pójdę z tobą. Razem będzie łatwiej.

Krukon uśmiechnął się nieśmiało.

– Tylko… jak mrówka pomoże krukowi?

– Spokojnie – odparła Mira. – Duże kroki też potrzebują małych wskazówek.

Środek: Trzy próby i jedno przewrócenie

Wyruszyli. Las był jak bajkowy dywan: tu zielony, tam złoty, a dalej czerwony od muchomorów, które stały jak małe parasole. Krukon szedł dumnie, ale co chwila potykał się o własne łapy.

– Uważaj na korzeń! – zawołała Mira.

Krukon uważnie popatrzył… i potknął się o kamień obok.

– To ja… patrzę w złą stronę – mruknął.

Pierwsza próba przyszła szybko. Na drodze leżała kałuża wielka jak lustro. Ktoś rozlał niebo na ziemię. Krukon chciał przefrunąć nad nią, lecz zawiał wiatr i pióra zatańczyły jak chorągiewki.

– Polecę! – zawołał.

– Najpierw oddech – powiedziała Mira spokojnie. – Jeden, drugi… i dopiero potem.

Krukon wziął oddech, ale… kichnął.

– Apsik! – i pac! Wylądował w kałuży. Woda chlapnęła, a on wyglądał jak czarny pieróg w kompocie.

Mira nie śmiała się złośliwie. Uśmiechnęła się ciepło.

– Widzisz? Kałuża nie jest wrogiem. To tylko mokra nauka. Otrzep się powoli.

Krukon otrzepał pióra. Kropelki pospadały jak małe perły.

– Powoli… – powtórzył. – To trudne, ale spróbuję.

Druga próba była cichsza. W gęstych paprociach zgubili ścieżkę. Zrobiło się półmrokowo, jakby ktoś przykrył las zieloną kołdrą.

– Ja chyba źle skręciłem – przyznał Krukon.

– Nie „chyba” – odparła Mira łagodnie. – Po prostu skręciłeś. I to nie koniec świata. Zatrzymajmy się.

Usiedli na pniu. Mrówka położyła łapkę na korze, jak lekarz na pulsie.

– Słuchaj – szepnęła. – Las mówi. Strumień jest po lewej. Gdzie strumień, tam ścieżka.

Krukon nadstawił ucho. Rzeczywiście: słychać było „plum, plum”, jak gdyby ktoś mieszał zupę w garnku.

– To działa! – zawołał.

– Cicha mądrość – przypomniała Mira. – Ona lubi szept.

Trzecia próba przyszła tuż przed polaną z jarzębiną. Na gałęzi wisiał wianek z czerwonych owoców – wejściówka na ucztę. Pilnowała go wiewiórka w czapeczce z żołędzia.

– Hasło? – spytała.

Krukon wyprostował się, chciał brzmieć jak trąba królewska.

– Hasło… eee… – i w tej samej chwili wpadł na własny ogon. Zakręcił się i zsunął z kamienia jak zjeżdżalnia.

Wiewiórka zrobiła wielkie oczy.

– Ojej. To jakiś taniec?

Krukon zaczerwienił się pod piórami, co jest trudne, ale możliwe.

– To… moja niezdarność – bąknął.

Mira wyszła naprzód, mała, lecz odważna.

– Hasło brzmi: „Serdeczność” – powiedziała. – Bo na ucztę wpuszcza się tych, co mają dobre serce, nawet jeśli potykają się o cień.

Wiewiórka parsknęła śmiechem, ale przyjaźnie.

– Serdeczność! Zgadza się. Wchodźcie!

Koniec: Uczta i uśmiech losu

Polana lśniła jak sala balowa. Jarzębina stała pośrodku, a jej owoce świeciły jak rubiny. Świetliki krążyły w kółko, robiąc lampki jak w bajce. Jeleń grał na liściu jak na flecie, a zając roznosił jagodowy sok w żołędziowych kubkach.

Krukon wszedł niepewnie.

– Zaraz coś przewrócę – szepnął.

– Możesz przewrócić… lęk – odparła Mira. – Resztę podniesiemy.

I rzeczywiście: Krukon niósł tacę z jagodowymi ciasteczkami. Zrobił krok, drugi… a taca przechyliła się jak łódka w falach.

– O nie! – kruk zamarł.

Wtedy stało się coś jak czar. Mira, szybka jak myśl, wspięła się na brzeg tacy i przesunęła jedno ciasteczko, drugie, jakby ustawiała kamyczki w równą wieżę. Krukon zwolnił, oddychał spokojnie. Taca się wyrównała.

– Udało się! – wyszeptał.

Obok stała sowa, najstarsza w lesie, z piórami jak stara księga.

– Widziałam – powiedziała. – Ten, kto umie iść powoli, potrafi dojść daleko. A kto przyjmuje pomoc, ten jest naprawdę odważny.

Krukon popatrzył na Mirę.

– Dziękuję. Bez ciebie byłbym jak latawiec bez sznurka.

Mrówka poprawiła się na jego skrzydle, jakby to było najwygodniejsze krzesło świata.

– A bez ciebie nie zobaczyłabym uczty z tak wysokiego miejsca. Przyjaźń to most: raz ktoś niesie, raz ktoś prowadzi.

Nadeszła pora tańca. Świetliki zawirowały, a zwierzęta klaskały łapkami. Krukon chciał zatańczyć, lecz bał się, że znów się potknie.

– Spróbuj – szepnęła Mira. – Jeśli upadniesz, wstaniesz. A ja będę obok.

Krukon zrobił pierwszy krok. Potknął się… ale tym razem nie o siebie, tylko o mały kamyk. I właśnie wtedy wiatr dmuchnął tak, że jego skrzydło wykonało piękny obrót. Wyszło z tego śmieszne, lecz urocze piruety. Zwierzęta zaczęły naśladować go z radością.

– To „Taniec Krukona”! – zawołał zając.

– Najlepszy na świecie! – pisnęła myszka.

Krukon roześmiał się głośno. Niezdarność, która dotąd była ciężkim kamieniem, stała się lekkim piórkiem. A los, jakby siedział w gałęziach jarzębiny, uśmiechnął się do niego cichutko: w tym, co krzywe, też może mieszkać piękno.

Gdy księżyc zawisł jak srebrna miska nad polaną, Krukon pochylił się do Miry.

– Wiesz, czego się dziś nauczyłem?

– Czego? – zapytała.

– Że nie muszę być idealny, żeby być mile widziany. Wystarczy spokojne serce i ktoś obok.

Mira skinęła czułkami.

– A ja się nauczyłam, że nawet duże skrzydła potrzebują małej mądrości. I że najcichsza odwaga potrafi rozświetlić noc.

I tak wracali później przez las, który mruczał kołysankę. Krukon szedł wolniej niż zwykle, ale pewniej. A nad nimi gwiazdy mrugały, jakby też brały udział w uczcie, i obiecywały, że jutro znów można spróbować — spokojnie, mądrze, razem.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Aktualna ocena: 3.5 na 5 (1 opinii)

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Mchy
Miękkie, zielone rośliny rosnące na ziemi w lesie, tworzą jak poduszki.
Nucił
Cicho śpiewał lub wydawał melodię, tak jak ktoś, kto mruczy piosenkę.
Peleryna
Długi kawałek materiału noszony na ramionach, jak płaszcz bez rękawów.
Niezdarny
Ktoś, kto często się potyka lub robi coś nieostrożnie.
Liść brzozy
Cienki, zielony lub żółty liść z drzewa brzozy.
Złotym pyłkiem
Bardzo drobny, połyskujący proszek, który wygląda jak małe złote kropki.
Czułkami
Cienkie, ruchome włoski u owadów, które służą do dotyku i wąchania.
Kałuża
Miejsce z wodą na ziemi po deszczu, wygląda jak małe lustro.
Paprociach
Rośliny o długich, zielonych liściach, często w cieniu lasu.
Półmrokowo
Tak, gdy jest mało światła, nie całkiem ciemno, trochę przytłumione.
„Serdeczność"
Dobre, ciepłe i miłe zachowanie wobec innych, jak przyjazność.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Bajki o zwierzętach dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.