Nowe mieszkanie
Kuba patrzył przez okno na lampy na ulicy, które zapalały się jedna po drugiej. Właśnie przeprowadzili się do mieszkania na trzecim piętrze. W nocy wszystko wydawało się większe niż w starym domu: długie korytarze, dziwne cienie za firankami, schody, które skrzypiały, kiedy ktoś przechodził.
Wieczorem, kiedy zgasili światło, ciemność przyszła szybko i gęsto. Kuba poczuł, jak serce bije mu szybciej. Znał ten strach — zawsze myślał, że w ciemności chowają się dziwne rzeczy. Nie chciał obudzić rodziców, więc przytulił się do poduszki i liczył oddechy. Było trudno zasnąć.
Słoik Wdzięczności
Następnego dnia koleżanka z klasy, Hania, przyszła w odwiedziny. Zabrała ze sobą mały słoik z kolorową nakrętką, kilka karteczek i długopis. „To Słoik Wdzięczności” — powiedziała i usiadła na dywanie. „Zapisujemy w nim rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni. Kiedy jesteś smutny albo przestraszony, wyciągasz karteczkę i przypominasz sobie dobre rzeczy.”
Kuba uśmiechnął się nieśmiało i napisał: „Mój nowy pokój ma duże okno.” Potem dodał: „Mogę widzieć gwiazdy.” Hania włożyła kartki do słoika, przybiła nakrętkę i powiedziała: „Kiedy ciemność przyjdzie, możesz wyciągnąć karteczkę i przypomnieć sobie, że nie jesteś sam.” Kuba poczuł ciepło, jakby słoik był małą latarnią w jego rękach.
Małe kroki
Tej nocy Kuba postanowił spróbować czegoś nowego. Zostawił w pokoju delikatną lampkę nocną. Nie świeciła mocno — dawała miękkie, żółte światło, które nie zatykało całego pokoju, ale sprawiało, że cienie były mniej groźne. Przed snem wyciągnął jedną karteczkę ze Słoika Wdzięczności i przeczytał ją na głos. „Mogę widzieć gwiazdy” — powtórzył, a myśl ta była jak małe koło ratunkowe.
Kiedy zasypiał, przypomniał sobie, że każdy dźwięk ma swoje wyjaśnienie: wiatr kołysze gałęziami, sąsiedzi wracają późno z pracy, a stary kaloryfer czasami pika. Wyobraził sobie, że strach to gość, który przyszedł nieproszony, ale można go poczęstować herbatą i zapytać, dlaczego przybył. Kuba wyobraził sobie też krzesło w rogu pokoju — Krzesło dla Strachu. Postawił tam pluszowego misia i powiedział: „Jeśli chcesz, usiądź na tym krześle i opowiedz mi, czego się boisz.” Wyobrażenie sprawiło, że strach wydawał się mniejszy.
Mała wyprawa
Kilka dni później Kuba i Hania zrobili plan: wyprawa po domu o zmierzchu, żeby oswoić cienie. Dołączył do nich Jasio z naprzeciwka, który miał latarkę z kolorowymi filtrami. Wszyscy zabrali Słoik Wdzięczności. Chodzili od pokoju do pokoju, świecili latarkami i opowiadali, co widzą. W kącie salonu cień od lampy zamienił się w wielkie drzewo, a w szafie spojrzenie na wiszące płaszcze zamieniło się w rząd uśmiechniętych duchów, które tak naprawdę były wieszakami.
Kuba podszedł do schodów, które wcześniej wydawały mu się straszne. Położył rękę na poręczy i poczuł, że drewno jest chłodne, ale solidne. Przeszedł parę stopni w górę i policzył na głos: „Raz, dwa, trzy.” Kiedy wrócił, poczuł dumę. Nie było to wielkie zwycięstwo, ale było jego. Włożył kolejną karteczkę do słoika: „Udało mi się wejść na schody bez trzymania mamy za rękę.”
Nowa noc
Minął tydzień. Każdej nocy Kuba robił mały rytuał: zapalał lampkę, sięgał po Słoik Wdzięczności, dokładał jedną karteczkę z czymś dobrym. Czasem pisał śmieszne rzeczy, jak „Mój kot śpi jak krokodyl” albo „Dziadek opowiedział najlepszy dowcip”. Czasem przypominał sobie momenty odwagi — nawet te najmniejsze.
Pewnej nocy w pokoju zrobiło się naprawdę ciemno, bo prąd zgasł w całym bloku. Zamiast panikować, Kuba sięgnął po latarkę i włączył miękkie światło. Usiadł przy oknie i spojrzał na rozgwieżdżone niebo. Słuchał szmerów, ale teraz te szmery były jak szmery lasu, nie groźne, tylko pełne życia. Wyciągnął karteczkę z słoika: „Mogę widzieć gwiazdy” i uśmiechnął się w ciemności.
Kuba pomyślał o Krześle dla Strachu — teraz wiedział, że strach można zaprosić do rozmowy, postawić mu pluszowego misia, a potem zapomnieć o nim, kiedy nie ma już powodu, żeby się bać. Zrozumiał też, że wdzięczność i małe kroki działają jak światło w ciemności. Kiedy położył się do łóżka, nie czuł już ciężaru strachu. Czuł ciepło — od lampki, od przyjaciół, od myśli, że sam potrafi zrobić coś odważnego.
Na dobrej nucie zasnął, a rano obudził się z poczuciem, że nawet największe cienie są łatwiejsze, gdy ktoś poda ci latarkę i podzieli się z tobą słoikiem pełnym dobrych myśli.