Trwa ładowanie...
Opowieść o dziecięcym lęku 9-10 lat Czytanie 10 min.

Lena i Ciemnustek: cytrynowe skarpetki odwagi

Lena boi się ciemności, ale dzięki rozmowie z panią Hanią i stworzeniu „pakietu spokoju” uczy się, jak radzić sobie ze strachem i odnajdywać odwagę, aby stawić czoła nocnym koszmarom. Wyrusza na nocowanie u przyjaciółki, gdzie staje przed nowymi wyzwaniami.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Dziewczynka w wieku 10 lat, z długimi brązowymi włosami i błyszczącymi oczami, siedzi na swoim łóżku, wyglądając jednocześnie ciekawie i nieco nerwowo. Ma na sobie niebieską piżamę w białe gwiazdki i trzyma w rękach mały notes, a jej twarz wyraża lekkie zaniepokojenie, ale także determinację. Obok niej znajduje się pluszowy królik z dużymi uszami, z pocieszającym uśmiechem, który wydaje się ją wspierać. W kącie pokoju stoi jej mama, kobieta w wieku około trzydziestu lat, z brązowymi włosami i łagodnym uśmiechem, gotowa, by ją wesprzeć. Ma na sobie różowy sweter i z czułością obserwuje swoją córkę. Scena rozgrywa się w przytulnym pokoju dziecięcym, o ścianach pomalowanych na pastelowy żółty, udekorowanym kolorowymi rysunkami i lampą w kształcie słońca, która delikatnie oświetla pokój. Główna sytuacja pokazuje dziewczynkę biorącą głęboki oddech, gotową stawić czoła swoim lękom, otoczoną swoimi pocieszającymi przedmiotami, podczas gdy w rogu pokoju rysuje się delikatny, rozmyty cień, symbolizujący jej obawę przed nieznanym. zgłoś problem z tym obrazem

Nowy pokój i stare cienie

Lena miała dziewięć lat i własny pokój z żółtą lampką w kształcie słońca. W dzień lubiła w nim rysować i układać klocki, ale wieczorami pokój zmieniał się w krainę cieni. Kurtka na krześle przypominała wielkiego hipopotama w płetwach, a roleta w oknie szeleściła jak skrzydła niewidzialnego ptaka. Kaloryfer sapnął, jakby ktoś właśnie biegł maraton i odpoczywał pod jej łóżkiem. Lena wiedziała, że to tylko dźwięki i kształty, ale serce i tak przyspieszało.

– Głupio się boję ciemności – pomyślała, przykrywając się kołdrą po czubek nosa. – Może inni już się nie boją?

Czasem wołała mamę. Mama siadała na brzegu łóżka i słuchała. – Strach jest jak alarm – mówiła cicho. – Nie zawsze ma rację, ale chce cię chronić.

To pomagało, jednak ostatnio Pola, najlepsza koleżanka Leny, zaprosiła ją na nocowanie. Lena cieszyła się na gry i naleśniki rano, ale myśl o ciemnym, obcym pokoju ścisnęła ją w brzuchu. Co jeśli w nocy się obudzi i nie będzie mamy? Co jeśli wstyd się odezwie i powie: „Nie przesadzaj, to nic takiego”?

Wieczorem Lena zapaliła żółtą lampkę i usiadła na podłodze. – Nie muszę być od razu odważna na sto procent – wyszeptała do siebie. – Mogę być odważna na jeden, mały procent. Dzisiaj to wystarczy.

Zajrzała pod łóżko. Była tam tylko wysuszona skarpeta, zupełnie niegroźna. Narysowała na kartce hipopotama z krzesła, doprawiła mu okulary i podpisała „Pan Kurtkowiec”. Zaczęła chichotać. Trochę lżej zrobiło się w brzuchu. A jednak w środku wciąż tlił się niepokój. Lena postanowiła porozmawiać z kimś jeszcze.

Rozmowa z panią Hanią

Nazajutrz w szkole Lena poprosiła o rozmowę z panią Hanią, pedagogiem. Pani Hania miała ciepłe oczy, kubek herbaty i pudło z kolorowymi flamastrami.

– Ciemność jest dla mnie jak ogromny koc, który spada mi na głowę – wyznała Lena. – Wiem, że nie ma potworów, ale… serce i tak robi bum, bum, bum.

– Rozumiem – przytaknęła pani Hania. – Ciemność to dla wielu dzieci trudny temat, a dla dorosłych często też. Co najgorszego może się wydarzyć?

– Że się przestraszę i… to będzie głupie.

– O, to bardzo ważne – uśmiechnęła się pani Hania. – Nazywamy to wstydem. Spróbujmy przekuć go w życzliwość dla siebie. Powiedz: „Mój strach ma prawo tu być. Jestem dla siebie dobra, nawet kiedy się boję”.

Lena powtórzyła to na głos. Brzmiało dziwnie i przyjemnie naraz.

– Dam ci kilka narzędzi – kontynuowała pani Hania, stawiając flamaster na stole. – Po pierwsze, oddech. Wdech nosem do czterech, jakbyś wąchała kwiatka. Wydech ustami do czterech, jakbyś zdmuchiwała świeczkę. Po drugie, gra „Tu i teraz”. Rozejrzyj się i nazwij: pięć rzeczy, które widzisz, cztery, które czujesz dotykiem, trzy, które słyszysz, dwie, które czujesz nosem, jedną, którą możesz posmakować. To pomaga wrócić na ziemię. Po trzecie, zrób z ciemności kogoś, kogo znasz. Nadaj jej imię. Jak miałby się nazywać twój strach?

Lena zamrugała. – Ciemnustek.

– Świetnie. Zapytaj Ciemnustka: „Co mi mówisz? A co jest faktami?” Czasem Ciemnustek szepcze: „Tam ktoś stoi!”, a fakty mówią: „To kurtka”. I jeszcze jedno: wybierz dorosłych, którym ufasz. Kogo masz na liście?

– Mamę. Ciebie. Może też panią Zofię, mamę Poli? – wymieniała Lena.

– Idealnie. Możesz też przygotować „pakiet spokoju”. Latarka, kartka z planem, może miękkie skarpetki. Coś, co ci przypomni, że jesteś bezpieczna.

Lena uśmiechnęła się szeroko. Nagle nocowanka u Poli nie wyglądała jak wyprawa na czarną planetę, tylko jak wycieczka, do której można się dobrze spakować.

Pakiet spokoju

Po szkole Lena otworzyła pudło po butach i zaczęła kompletować swój „pakiet spokoju”. Włożyła małą latarkę, karteczkę z oddechem „kwiat i świeczka”, gumkę do włosów, bo włosy czasem łaskotały i ją to rozpraszało, a na dnie położyła skarpetki w cytryny – miękkie i śmieszne. Dorzuciła też ołówek i mini-notesik. Na pierwszej stronie napisała: „Tu i teraz jestem bezpieczna”.

Wieczorem spróbowała wszystkiego w praktyce. Zgasiła górne światło, zostawiła żółtą lampkę i usiadła na łóżku. Ciemnustek przycupnął w kącie, w miejscu, gdzie stała biblioteczka.

– Cześć, Ciemnustku – powiedziała cicho. – Słyszę, że chcesz, żebym była bezpieczna. Dziękuję. Ale sprawdźmy fakty.

Wzięła wdech do czterech. Wydech do czterech. Policz: pięć rzeczy, które widzi. Lampka. Plakat z delfinem. Niebieska zasłonka. Krzesełko. Pluszowy królik. Cztery dotyki: miękka kołdra, chłodne łóżko, gładki notes, puchate skarpetki. Trzy dźwięki: tykanie zegara, szum windy, daleki śmiech sąsiada. Dwie rzeczy, które czuje nosem: zapach prania i cynamonu z kuchni. Jedna rzecz do posmakowania: mała kropla wody z kubeczka.

– Fakty mówią, że jestem w swoim pokoju – szepnęła. – Ciemnustek może zostać, ale ja też zostaję ze sobą.

Mama zajrzała, zapukała lekko w drzwi. – Jak idzie?

– Dobrze. Trochę się boję, ale mamy plan – Lena pokazała „pakiet spokoju”. – A to Pan Kurtkowiec – wskazała rysunek hipopotama w okularach.

Mama uśmiechnęła się szeroko. – Uwielbiam Pana Kurtkowca. Jest bardzo stylowy.

Tego wieczoru Lena zasnęła szybciej. Obudziła się raz, gdy wiatr zawył w kominie. Usiadła, trzy oddechy, rozejrzała się, dotknęła cytrynowych skarpetek. Ciemnustek usiadł obok jak kot. Nie był już taki groźny.

Nocowanka u Poli

W piątek po lekcjach Lena poszła do Poli z plecakiem większym od siebie. Była tam piżama, szczoteczka, pluszowy królik i „pakiet spokoju”. Bawiły się w kalambury, jadły sałatkę z makaronem, a potem układały ręczniki na dywanie, bo chciały wieczorem robić „gwiazdy” bez robienia hałasu.

Zanim nadszedł czas spania, Lena wzięła oddech i powiedziała do pani Zofii: – Czasem boję się ciemności. Mam plan, ale chciałam, żeby pani wiedziała.

– Dziękuję, że mi mówisz – odpowiedziała pani Zofia łagodnie. – Jeśli w nocy będziesz mnie potrzebować, jestem w sypialni, drugie drzwi po lewej. Możemy też zostawić małą lampkę w korytarzu.

Pola skinęła głową. – A ja mogę mieć twoją rękę, jeśli chcesz.

To było dla Leny jak ciepły koc. Gdy światła zgasły, a lampka w korytarzu rzuciła złoty pasek na podłogę, Ciemnustek znów zajrzał do pokoju. Nowe cienie, inny sufit, nieznane trzaski. Serce Leny zabiło szybciej, ale dziewczynka miała już swoje kroki. Wdech, wydech. Pięć rzeczy, które widzi: półka z książkami Poli, kolorowy dywan, lampka w korytarzu, plecak w kropki, obrazek z fioletowym kotem. Cztery dotyki: śpiwór, ręka Poli, miękka poduszka, pluszowy królik.

Nagle coś stuknęło w kuchni. – Co to? – wyszeptała Pola.

– Sprawdźmy fakty – Lena połknęła gulę w gardle. – W nocy lodówka czasem strzela. I kot Fistaszek podobno lubi zrzucać łyżki.

– Fistaszek! – Pola zachichotała. – On ma talent do hałasów.

Obie słuchały przez chwilę. Stuk powtórzył się, ale po chwili ucichł. Lena poczuła, jak jej brzuch się rozluźnia. – Jeśli będzie trzeba, poproszę panią Zofię. To nie wstyd – powiedziała sobie w myślach. – Teraz jestem tu, z przyjaciółką. Jestem bezpieczna.

Obudziła się jeszcze raz, bo śniło jej się, że Pan Kurtkowiec tańczy sambę. Wzięła latarkę z pakietu, oświetliła kąt. Krzesło, nie hipopotam. Wdech i wydech. Zasnęła ponownie, trzymając rękę Poli.

Poranek, który pachniał naleśnikami

Rano dom Poli pachniał naleśnikami i wanilią. Pani Zofia smażyła placki, a Fistaszek siedział na lodówce jak król kuchni. – To ty robiłeś hałasy? – Lena zmrużyła oczy. Kot zamruczał, jakby przyznawał się do wszystkiego.

– Jak noc? – zapytała pani Zofia, nalewając syrop klonowy.

– Bałam się trochę, a potem trochę mniej – odpowiedziała Lena szczerze. – Pomogły mi oddechy i to, że mogłam o tym powiedzieć.

– To bardzo odważne – pochwaliła ją pani Zofia. – Odwaga to nie brak strachu. To robienie rzeczy mimo strachu, krok po kroku.

W drodze do domu Lena czuła się lżejsza. Nie dlatego, że strach zniknął, tylko dlatego, że nie była już w nim sama. W domu usiadła przy biurku i wyjęła notesik z pakietu spokoju. Napisała list do siebie:

„Leno, jestem z ciebie dumna. Gdy zrobiło się ciemno, użyłaś planu. Oddychałaś, sprawdzałaś fakty, poprosiłaś dorosłych o pomoc. Kiedy znów się przestraszysz (bo to normalne!), przypomnij sobie, że to przechodzi falami. Masz prawo zasłonić się kołdrą, zapalić lampkę, przytulić królika. Masz prawo poprosić o dłoń. Jesteś dla siebie dobra.”

Wieczorem, kiedy żółta lampka znów rozjaśniła pokój, Lena spojrzała w kąt. Pan Kurtkowiec, porządnie odwieszony, wcale już nie wyglądał jak hipopotam. Ciemnustek co prawda zaglądał, ale usiadł na półce i bawił się gumką do włosów. – Znam cię – powiedziała Lena. – Dziękuję, że chcesz mnie chronić. Dzisiaj idziemy razem, ale to ja prowadzę.

Ułożyła „pakiet spokoju” pod poduszką i przytuliła królika. – Mamo, gdybym w nocy potrzebowała, mogę przyjść? – zapytała jeszcze.

– Zawsze możesz – odpowiedziała mama. – I pamiętaj, że masz też panią Hanię i panią Zofię. Masz swoją drużynę.

Lena uśmiechnęła się. Wiedziała, że następne noce mogą być różne. Jedne łatwiejsze, inne trudniejsze. Ale każda noc to szansa, by zrobić jeden mały krok. A każdy mały krok to wielki powód do dumy. Zamknęła oczy i wyszeptała: – Tu i teraz jestem bezpieczna.

I chociaż Ciemnustek jeszcze od czasu do czasu szeleścił w rogu, coraz częściej drzemkę wygrywała cisza, i to Lena decydowała, kiedy jest pora na sen. W końcu sen przyszedł, miękki jak cytrynowe skarpetki, i został do rana.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Kaloryfer
Urządzenie grzewcze, które ogrzewa pomieszczenia, często nazywane także grzejnikiem.
Wstyd
Uczucie nieprzyjemności lub zakłopotania spowodowane obawą przed oceną przez innych.
Pakiet spokoju
Zestaw rzeczy, które pomagają się uspokoić w sytuacjach stresowych lub lękowych.
Ciemnustek
Wymyślona postać, symbolizująca strach przed ciemnością.
Oddech
Proces brania powietrza do płuc i wydychania go, istotny dla życia.
Przytulić
Objąć kogoś lub coś blisko siebie, w sposób wyrażający czułość lub miłość.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o lękach dzieci dla 9-10 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.