Trwa ładowanie...
Opowieści o piłkarzu 9-10 lat Czytanie 10 min.

Kuba i zaginione korki: mecz, który uczy odpowiedzialności

Młody piłkarz Kuba uczy się odpowiedzialności i współpracy, gdy przed meczem gubi swoje korki; dzięki drużynie odkrywa, jak ważny jest porządek, szacunek do sprzętu i fair play.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Młody mężczyzna (ok. 17 lat), o okrągłej twarzy i rozczochranych brązowych włosach, z wyraźnym ulgą i promiennym uśmiechem trzyma czyste korki piłkarskie, siedząc na drewnianej ławce, z widocznymi łydkami i podciągniętymi skarpetami, w rozluźnionej pozie; mężczyzna (ok. 22 lata), kapitan o atletycznej budowie i krótkich blond włosach, stoi za ławką, uśmiecha się z aprobatą i przyjaźnie kładzie rękę na jego ramieniu; chłopiec (ok. 14 lat) nieśmiały, lecz dumny, w cienkich okularach, stoi obok ławki, pokazuje telefon i szeroko się uśmiecha patrząc na młodego; szatnia jest ciepła i tętniąca życiem: jasnoniebieskie metalowe szafki, znoszone drewniane ławki, kolorowe torby sportowe, bidony, zawieszone ręczniki i ślady trawy na podłodze; scena podkreśla ulgę i koleżeństwo po odzyskaniu butów — miękkie światło, krople wody na ścianach, śmiech w tle i przyjazna, uporządkowana atmosfera. zgłoś problem z tym obrazem

Rozciąganie o świcie

Kuba przeciągnął się jak kot, tylko że w sportowych spodenkach i z rozczochranymi włosami. W pokoju hotelowym pachniało jeszcze snem, ale jego ciało już pamiętało, że dziś jest mecz. Usiadł na macie i zaczął rozciągać łydki. Raz lewa, raz prawa. Spokojnie, równo, jakby grał cichą melodię.

— Piłkarz musi być sprężysty — mruknął do siebie i dotknął palcami stóp. Prawie. No dobrze, jeszcze centymetr.

Na krześle leżał jego klubowy dres, a obok torba. Kuba zerknął na nią, jakby to była skrzynia skarbów. Bo trochę była: korki, ochraniacze, koszulka z numerem, bidon, mały ręcznik. Sprzęt, który pomagał mu grać i chronił go przed kontuzją.

Przypomniał sobie słowa trenera: „Szanuj swoje rzeczy. One szanują ciebie”. Brzmiało śmiesznie, ale Kuba wiedział, że to prawda. Korki czyste, sznurowadła równe, ochraniacze na swoim miejscu. Nie rzuca się ich w kąt jak skarpetek.

Rozciągnął jeszcze plecy. Wdech. Wydech. W głowie miał lekki dreszczyk: dziś miał wyjść w pierwszym składzie. Młody, ale już profesjonalny. I to słowo — „profesjonalny” — zawsze sprawiało, że prostował się odrobinę bardziej.

Nagle usłyszał pukanie.

— Kuba! Śniadanie za dziesięć minut! — zawołał opiekun drużyny z korytarza.

— Już! — odpowiedział Kuba, a potem wstał i podszedł do drzwi. Otworzył je na chwilę, żeby jeszcze raz upewnić się, czy nie zapomniał… a potem, przyjemnie zadowolony, domknął je i przekręcił zamek. Drzwi kliknęły jak gwizdek sędziego: czas ruszać.

Korytarz, który uczy

Kuba szedł korytarzem z torbą przewieszoną przez ramię. Torba lekko podskakiwała, jakby też chciała grać. Po drodze minął młodszego chłopaka z akademii, który był na stażu i wyglądał, jakby połknął piłkę… ze stresu.

— Hej, Olek, wszystko okej? — zapytał Kuba.

— Chyba… tylko… boję się, że pomylę szatnie — wyszeptał Olek.

Kuba parsknął cichym śmiechem.

— Spokojnie. Piłkarz uczy się nie tylko podań. Uczy się też… gdzie są drzwi — powiedział i wskazał tabliczkę. — Widzisz? „Drużyna”. Tu.

Po chwili obaj znaleźli się przy windzie. Winda zjeżdżała powoli, a Kuba wykorzystał ten czas jak trener na odprawie.

— Wiesz, jak wygląda dzień profesjonalnego piłkarza? — zapytał.

Olek pokręcił głową.

— Najpierw rozgrzewka i rozciąganie. Potem posiłek, żeby mieć siłę. Później odprawa: plan gry, kto kogo pilnuje, jak się wspieramy. A na końcu regeneracja: prysznic, sen, czasem masaż. I jeszcze jedno — dodał, unosząc palec jak nauczyciel. — Szanuj sprzęt. Buty po meczu czyścisz, ochraniacze suszysz. Jak o to dbasz, to ci służy długo.

Olek słuchał jak zaczarowany.

— A jak się nie dba? — zapytał.

— To sprzęt się mści — powiedział Kuba z udawaną grozą. — Sznurowadło pęka w najgorszym momencie. Bidon przecieka i masz wodę w torbie. A ręcznik… ucieka. Serio, ręczniki mają talent do znikania.

Olek uśmiechnął się po raz pierwszy. Winda zatrzymała się, drzwi się otworzyły, a w powietrzu uniósł się zapach tostów. Śniadanie czekało, a z nim kolejna lekcja: energia na boisku nie bierze się z powietrza, tylko z mądrego jedzenia i picia.

Szatnia i zagubione korki

Na stadionie szatnia brzmiała jak mała orkiestra: szelest dresów, stuk bidonów, śmiechy, krótkie okrzyki. Kuba lubił ten dźwięk. To był dźwięk drużyny.

Usiadł na ławce i znów — jak zawsze — zaczął od porządku. Torba otwarta. Rzeczy wyjęte po kolei. Koszulka na wierzchu. Ochraniacze obok. Korki… Kuba zmrużył oczy.

Korków nie było.

Zamarł. Serce zrobiło mu „bum”, jak piłka o poprzeczkę.

— Nie, nie, nie… — szepnął, zaglądając do torby głębiej, jakby w środku był tajny schowek.

Nic.

Obok przechodził kapitan, Bartek, i zatrzymał się.

— Co jest? — zapytał.

— Moje korki… zniknęły — powiedział Kuba, starając się brzmieć spokojnie, ale głos mu zadrżał.

Bartek spojrzał na niego poważnie, a potem klepnął go w ramię.

— Dobra. Bez paniki. W piłce nożnej najpierw myślimy, potem biegamy. Gdzie byłeś rano?

Kuba szybko przypomniał sobie wszystko: mata, rozciąganie, torba, korytarz, śniadanie, autobus.

— W hotelu! — powiedział nagle. — Zostawiłem je… chyba pod łóżkiem. Wczoraj czyściłem i… mogły zostać.

Olek, który siedział nieopodal, podniósł rękę jak w szkole.

— Mogę pomóc! — powiedział. — Mogę zadzwonić do hotelu. Widziałem numer na opasce opiekuna.

Kuba poczuł, jak napięcie w brzuchu powoli się rozluźnia. Właśnie tak działa drużyna: ktoś ma problem, inni podają mu „pomocną dłoń” jak piłkę.

— Dzięki, Olek — powiedział Kuba. — I przepraszam, że… to moja wina. Nie dopilnowałem sprzętu.

Bartek skinął głową.

— Ważne, że to widzisz. Profesjonalizm to nie tylko gole. To też odpowiedzialność.

Olek już dzwonił. Kuba wstał i zaczął się rozciągać jeszcze raz, żeby uspokoić myśli. Skłony. Krążenia ramion. Wdech. Wydech. Jakby rozciągał nie tylko mięśnie, ale i strach.

Po chwili Olek odwrócił się z szerokim uśmiechem.

— Są! Znaleźli je pod łóżkiem. Pan z recepcji mówi, że przywiezie je ktoś z obsługi, bo akurat jadą w stronę stadionu!

Kuba aż się roześmiał, lekko i z ulgą.

— Olek, uratowałeś mi mecz — powiedział.

— Ja tylko… podałem piłkę dalej — odparł Olek dumnie.

Kuba spojrzał na swoją torbę i obiecał sobie w myślach: od dziś wszystko ma swoje miejsce. Sprzęt to partner. A partnera się nie zostawia.

Mecz, który uczy fair play

Kiedy korki w końcu dotarły, były czyste, związane razem sznurówkami jak przyjaciele, którzy się nie zgubią. Kuba włożył je z taką ostrożnością, jakby zakładał skrzydła. Potem ochraniacze, getry, koszulka. W lustrze zobaczył młodego chłopaka, ale w oczach miał spokój kogoś, kto właśnie przeszedł mały test.

Na boisku murawa była zielona jak świeżo naostrzona kredka. Trybuny szumiały. Sędzia gwizdnął, a piłka ruszyła.

Kuba biegał lekko. Czuł, że rozciąganie zrobiło swoje: nogi pracowały sprężyście, ciało było gotowe. W pewnym momencie rywal potknął się i upadł. Piłka wypadła wprost pod nogi Kuby. Mógł pędzić sam na bramkę.

Zamiast tego Kuba zwolnił, spojrzał na leżącego chłopaka i podał piłkę na aut, żeby mógł wstać bez chaosu.

Na trybunach ktoś zaklaskał. Sędzia kiwnął głową z uznaniem. Bartek podbiegł do Kuby.

— To było dobre — powiedział krótko. — Fair play.

Kuba poczuł, że serce grzeje mu się jak po łyku ciepłej herbaty.

— Trener zawsze mówi, że wygrywa się nie tylko wynikiem — odpowiedział.

Gra toczyła się dalej. Było szybko, było głośno, ale Kuba trzymał się zasad: nie pchać, nie krzyczeć na sędziego, pomagać kolegom, mówić „moja”, „czas”, „spokojnie”. Tak właśnie wygląda praca piłkarza: komunikacja, współpraca, odwaga i kontrola.

W drugiej połowie Kuba dostał podanie. Piłka sunęła po trawie jak mały kometa. Kuba przyjął ją miękko, zrobił dwa kroki i uderzył. Strzał nie był najsilniejszy świata, ale był dokładny. Piłka wpadła do siatki przy słupku.

Gol.

Drużyna rzuciła się na niego, śmiejąc się i klepiąc po plecach. Kuba przez chwilę prawie nie widział nic poza radością. A potem pomyślał o czymś prostym: o korkach, które wróciły, bo ktoś pomógł. O tym, że bez drużyny i bez porządku nie byłoby tej chwili.

Po meczu, który wygrali jednym golem, Kuba podszedł do rywali i podał im rękę. Jeden z nich, ten, który się przewrócił, uśmiechnął się.

— Dzięki za tamtą przerwę — powiedział.

— Każdemu może się zdarzyć — odparł Kuba. — Gramy twardo, ale uczciwie.

Wieczór, porządek i spokojny sen

Wieczorem szatnia znów brzmiała jak orkiestra, tylko spokojniejsza. Teraz grano melodię regeneracji: prysznic, suche ubrania, woda, lekka kolacja. Kuba usiadł i zaczął czyścić korki. Delikatnie, bez pośpiechu. Wyjął z rowków trawę i ziemię, przetarł cholewkę.

Olek podszedł nieśmiało.

— Kuba… fajnie zagrałeś — powiedział.

— Dzięki. A ty fajnie pomogłeś — odpowiedział Kuba. — Wiesz co? Najlepsi w drużynie są ci, którzy umieją podać, nawet gdy nie mają piłki przy nodze.

Olek roześmiał się.

— Czyli… podanie telefonem też się liczy?

— Jak najbardziej — powiedział Kuba. — To się nazywa „asysta logistyczna”.

Olek wyglądał, jakby właśnie dostał medal. Kuba spakował wszystko starannie: koszulka osobno, ochraniacze do kieszeni, bidon zakręcony. Korki na sam wierzch, żeby ich nie szukać. Sprzęt miał swoje miejsce, a Kuba miał spokój.

Kiedy wrócił do hotelu, znów rozciągnął się chwilę przed snem. Plecy, nogi, ramiona. Ciało dziękowało mu cichutko. Potem zgasił lampkę, podszedł do drzwi i delikatnie je domknął, słysząc to znajome „klik”. Jak znak, że dzień jest zamknięty, bezpieczny, gotowy do odpoczynku.

W łóżku pomyślał jeszcze o jednej rzeczy: bycie profesjonalnym piłkarzem to marzenie, ale też praca. Trzeba dbać o siebie, o innych, o sprzęt. Trzeba być uczciwym i pomocnym. I nawet kiedy zgubisz korki, nie jesteś sam, jeśli umiesz poprosić o pomoc i podziękować.

Kuba zasnął z uśmiechem, a w jego śnie piłka toczyła się cicho po zielonej murawie, jak kołysanka.

[18.02.2026]

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Rozciąganie
Ćwiczenia, które rozluźniają mięśnie i dodają im elastyczności przed wysiłkiem.
Mata
Miękka podkładka, na której można ćwiczyć lub robić rozciąganie.
Sprężysty
Elastyczny i szybki w ruchu, taki jak nogi dobrze przygotowane do biegu.
Korki
Buty piłkarskie z kolcami, które pomagają trzymać się trawy podczas gry.
Ochraniacze
Twarde elementy noszone na goleniach, które chronią przed uderzeniami.
Bidon
Butelka na wodę, którą zawodnik zabiera na trening i mecz.
Opiekun drużyny
Osoba, która opiekuje się drużyną i pomaga organizować wyjazdy i sprzęt.
Odprawa
Spotkanie przed meczem, gdzie trener tłumaczy plan gry i zadania.
Regeneracja
Czas odpoczynku po wysiłku, gdy ciało się naprawia i nabiera sił.
Fair play.
Zasada uczciwej gry: grać szczerze, szanować przeciwnika i sędziego.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o piłkarzach dla 9-10 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.