Trwa ładowanie...
Opowieść o przyjaźni 11-12 lat Czytanie 12 min.

Latarka przyjaźni w szkolnym labiryncie

Maja pomaga nowej koleżance Zuzi odnaleźć się w szkole, ucząc ją odwagi i życzliwości poprzez drobne gesty i szczere rozmowy.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Dwunastoletnia Maja, łagodne uśmiechnięte oblicze, jasnobrązowe oczy, krótkie włosy do linii brody, trzyma mały baner/dużą zakładkę, stoi na środku; Zuzia, nieśmiała lecz szczęśliwa, czarne włosy w luźnym warkoczu, trzyma kartkę z rysunkiem latarenki, stoi po prawej, lekki kontakt ramion; Bartek, nieco zmieszany, blond nastroszone włosy, ręce w kieszeniach, stoi z tyłu po lewej; Lena, figlarne spojrzenie, rude kucyki, trzyma ołówek i kolorową zakładkę, w tle przy półkach; dorosła bibliotekarka z szarymi włosami w koku, przyjazny uśmiech, trzyma telefon gotowy do zdjęcia; miejsce: przytulna szkolna biblioteka z drewnianymi półkami, kolorowymi książkami, plakatami i ciepłym światłem z dużego okna; scena: dzieci pozujące na zdjęcie klubu czytelniczego, naturalne uśmiechy, przyjazne gesty, pastelowa paleta, kompozycja wyraźna, styl chibi kawaii. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Miękki głos na korytarzu

Maja miała jedenaście lat i głos, który brzmiał jak ciepła herbata z miodem. Nie dlatego, że była nieśmiała. Po prostu lubiła mówić tak, żeby inni też mogli oddychać spokojnie.

W poniedziałek, na szkolnym korytarzu, zobaczyła nową dziewczynę. Stała przy szafkach, ściskała pasek plecaka i patrzyła w podłogę, jakby szukała w niej mapy.

— Hej — odezwała się Maja łagodnie. — Jestem Maja. Pomóc ci znaleźć salę?

Dziewczyna podniosła wzrok. Miała oczy jak ciemne jagody i minę, która udawała twardą.

— Zuzia — powiedziała. — Szukam 27. Ale chyba to wszystko jest jak labirynt.

Maja uśmiechnęła się tak, jakby to było najprostsze zadanie na świecie.

— Chodź. Te korytarze mają swoje sztuczki. Zobaczysz, że da się je oswoić.

Po drodze minęły grupkę chłopaków, którzy wymieniali się dowcipami. Jeden rzucił półgłosem:

— Nowa? Ciekawe, czy lubi matematykę.

Zuzia spoważniała. Maja spojrzała na nich spokojnie.

— Matematyka lubi tych, co jej nie straszą — powiedziała miękko, ale stanowczo.

Chłopaki parsknęli śmiechem i poszli dalej, jakby nagle przestali mieć ochotę na zaczepki.

Gdy dotarły pod 27, Zuzia odetchnęła.

— Dzięki.

— Nie ma sprawy. — Maja zawahała się chwilę. — Jeśli chcesz, możesz ze mną usiąść na przerwie. Wtedy labirynt jest mniej labiryntowy.

Zuzia skinęła głową, ale w jej spojrzeniu było coś ostrożnego, jakby trzymała w kieszeni mały jeż i bała się, że ktoś go nadepnie.

Rozdział 2: Kanapka i szczerość

Na długiej przerwie Maja rozłożyła śniadaniówkę na parapecie przy oknie. Zawsze siadała tam, bo światło było łagodne, a ludzie przechodzili jak spokojna rzeka.

Zuzia przyszła punktualnie. Usiadła, ale nie wyciągnęła jedzenia.

— Nie jesteś głodna? — zapytała Maja.

— Trochę. — Zuzia wzruszyła ramionami. — Tylko… nie lubię jeść przy obcych.

Maja nie naciskała. Otworzyła swoją śniadaniówkę i pokazała zawartość jak prezenterka w programie o kuchni:

— Kanapka z serem, jabłko i… — wyciągnęła małe pudełko — dwa kawałki czekolady na „w razie czego”.

Zuzia uśmiechnęła się po raz pierwszy naprawdę.

„W razie czego” to brzmi poważnie.

— Czasem życie jest poważne. A czasem po prostu ma ochotę na czekoladę.

Chwilę patrzyły na boisko. Dzieci biegały, ktoś gubił czapkę, ktoś ją oddawał, jakby to była ważna misja.

Zuzia nagle powiedziała:

— Mogę być szczera?

— Jasne — odparła Maja. — Lubię szczerość, jeśli jest podana jak kanapka, a nie jak kamień.

Zuzia prychnęła.

— Dobre porównanie. No więc… boję się, że nie znajdę tu nikogo. W poprzedniej szkole… to nie wyszło.

Maja przełknęła kęs i ułożyła słowa powoli, jakby układała miękki koc.

— Dziękuję za szczerość. Serio. To odważne powiedzieć coś takiego. I wiesz co? Nie musisz od razu mieć „nikogo”. Możesz mieć jedną osobę. Na początek.

Zuzia spojrzała na Maję, a potem ostrożnie wyjęła swoją kanapkę z plecaka.

— Okej. Jedna osoba brzmi… do zrobienia.

Rozdział 3: Klub czytelniczy i małe decyzje

W środę wychowawczyni przypomniała o szkolnym klubie czytelniczym, który spotykał się w bibliotece po lekcjach.

— W tym miesiącu czytamy książki o przyjaźni — powiedziała. — I rozmawiamy o tym, jak budować dobre relacje. Bez ocen, bez przymusu.

Maja lubiła bibliotekę. Pachniała papierem i ciszą, która nie była smutna, tylko uporządkowana. Zuzia z kolei wyglądała tak, jakby słowo „klub” kojarzyło jej się z drzwiami, za którymi ktoś mówi: „Tylko dla swoich”.

— Pójdziesz? — zapytała Maja, pakując zeszyty.

— Nie wiem — mruknęła Zuzia. — Nie jestem… klubowa.

— Możemy pójść na dziesięć minut. Jak będzie dziwnie, wyjdziemy. Dziesięć minut to nie jest więzienie, tylko… przystanek.

Zuzia zmrużyła oczy.

— Masz talent do uspokajania ludzi.

— Moja mama mówi, że mam „tryb kołysanki”.

W bibliotece siedziało kilka osób: Kuba, który zawsze miał długopis za uchem; Lena, co rysowała w marginesach; i Bartek, który udawał, że go to nie obchodzi, ale przyszedł pierwszy. Pani bibliotekarka uśmiechnęła się.

— Cześć, dziewczyny. Siadajcie. Dziś porozmawiamy o tym, jak rozpoznać dobrą przyjaźń.

Kuba podniósł rękę.

— Dobra przyjaźń to taka, gdzie możesz powiedzieć, że masz zły dzień i nikt nie robi z tego mema.

— Albo robi mema, ale takiego, który cię rozśmiesza, a nie rani — dodała Lena.

Zuzia siedziała cicho. Maja zauważyła, że zaciska palce na rękawie bluzy.

— Chcesz coś powiedzieć? — szepnęła.

— Nie.

Maja skinęła głową. „Nie” też było odpowiedzią i też mogło być bezpieczne.

Pod koniec spotkania pani bibliotekarka zaproponowała małe wyzwanie:

— Zróbcie w tym tygodniu jeden drobny gest przyjaźni. Coś realnego, codziennego. I obserwujcie, co się dzieje w was samych.

Maja poczuła lekkie ciepło w brzuchu, jakby ktoś zapalił małą lampkę. Zuzia tylko westchnęła.

— Drobny gest… — powtórzyła. — To brzmi jak zadanie z podstępem.

— Drobne rzeczy nie muszą boleć — powiedziała Maja. — Czasem są jak plaster.

Rozdział 4: Niefortunny żart i odwaga

W piątek na WF-ie dziewczyny miały grać w dwa ognie. Zuzia stała z boku, niby gotowa, ale jej ramiona były sztywne.

— Grasz? — zapytał ktoś.

— Jasne — odpowiedziała Zuzia, ale brzmiało to jak „oby szybko minęło”.

Kiedy piłka poleciała w jej stronę, Zuzia złapała ją niepewnie i od razu ją upuściła. Piłka odbiła się od podłogi i potoczyła pod ławkę. Ktoś zachichotał.

— O, mamy nową mistrzynię! — zawołał Bartek, może bez złośliwości, ale wyszło głośno.

Zuzia poczerwieniała. Maja podeszła do piłki, podniosła ją i podała Zuzi.

— Spróbuj jeszcze raz — powiedziała spokojnie. — Każdy ma prawo do dwóch prób. A nawet do dziesięciu.

Zuzia syknęła cicho:

— Nie lubię, jak się ze mnie śmieją.

— Ja też nie — odparła Maja. — Możemy o tym powiedzieć wprost.

Maja odwróciła się do Bartka. Nie krzyczała. Jej głos był cichy, ale miał w sobie porządek.

— Bartek, ten komentarz był niepotrzebny. Możesz być zabawny bez czyjegoś wstydu.

Bartek zmieszał się.

— Ja… to był żart.

— Rozumiem. Dzięki, że mówisz szczerze — odpowiedziała Maja. — Tylko czasem żart trafia jak piłka w twarz. Lepiej celować w coś miękkiego.

Bartek podrapał się po karku.

— Okej. Sorki, Zuzia.

Zuzia spojrzała na niego, potem na Maję.

— Dzięki — powiedziała cicho, jakby testowała to słowo.

Maja skinęła głową.

— Dziękuję, że powiedziałaś, co czujesz. To też szczerość.

Gra ruszyła dalej. Zuzia złapała piłkę drugi raz. Tym razem pewniej. Uśmiechnęła się, kiedy udało jej się odbić rzut.

— No! — zawołała Lena z boku. — Widzisz?

Zuzia wyglądała, jakby ktoś zdjął z niej ciężki plecak, którego nawet nie było widać.

Rozdział 5: Drobny gest i życzliwość dla siebie

W poniedziałek po WF-ie Zuzia była bardziej rozmowna, ale wciąż zdarzało jej się przygryzać wargę, kiedy ktoś głośniej się śmiał. Maja pamiętała o wyzwaniu z klubu czytelniczego: drobny gest przyjaźni.

Po lekcjach Maja znalazła Zuzię przy tablicy ogłoszeń. Zuzia wpatrywała się w kartkę o konkursie plastycznym, ale wyglądała tak, jakby walczyła sama ze sobą.

— Lubisz rysować? — zapytała Maja.

— Trochę. — Zuzia skrzywiła się. — Tylko zawsze myślę, że to jest… średnie.

Maja uniosła brwi.

— Mogę powiedzieć coś, co czasem mówię sobie?

— Możesz.

„Nie muszę być świetna, żeby zacząć. Mogę być w trakcie.” — Maja dotknęła palcem kartki. — To jest życzliwość dla siebie. Taka przyjaźń… z własną głową.

Zuzia parsknęła.

— Moja głowa bywa nieuprzejma.

— Moja też potrafi. Dlatego czasem odpowiadam jej jak dorosła osoba: „Dziękuję za opinię, ale dziś wybieram spokój”.

Zuzia popatrzyła na Maję z niedowierzaniem i śmiechem.

— Ty serio tak mówisz do siebie?

— Tak. Cicho, w środku. To działa… jak ściszenie w telewizorze.

Wtedy Zuzia wyjęła z kieszeni małą karteczkę.

— Ja też zrobiłam drobny gest — powiedziała. — Tylko bałam się dać.

Na karteczce było napisane: „Jeśli dziś masz ciężko, to pamiętaj: nie jesteś sama”. Obok mały rysunek latarki.

Maja poczuła, że robi jej się miękko w gardle.

— To jest piękne. Dziękuję. I dziękuję za szczerość, że się bałaś, a i tak to zrobiłaś.

Zuzia wciągnęła powietrze.

— Mogę prosić o jedno?

— Pewnie.

— Jak… jak się dba o przyjaźń? Tak naprawdę. Nie w książce.

Maja zastanowiła się chwilę.

— Ja myślę, że to trzy rzeczy. Obecność. Prawda. I małe święta. Nawet jeśli to święto to wspólna herbata albo śmiech z głupiego słowa.

Zuzia powtórzyła:

— Obecność. Prawda. Małe święta. Brzmi jak plan.

Rozdział 6: Małe święto w klubie i wspólne zdjęcie

Na kolejnym spotkaniu klubu czytelniczego pani bibliotekarka poprosiła, żeby każdy opowiedział o swoim drobnym geście.

Kuba przyznał:

— Przestałem udawać, że wszystko wiem. Poprosiłem tatę, żeby mi wytłumaczył ułamki. I… nie umarłem.

Wszyscy się zaśmiali.

Lena powiedziała:

— Napisałam do koleżanki, z którą się pokłóciłam, że tęsknię za rozmową. Strasznie się bałam.

Bartek odchrząknął.

— Ja… postanowiłem, że zanim coś powiem, to sprawdzę, czy to ma być śmieszne, czy tylko głośne.

Potem Maja i Zuzia spojrzały na siebie. Zuzia podniosła rękę. Sama.

— Ja dałam Mai karteczkę. Taką… jak latarkę. A Maja… pomogła mi nie robić z siebie wroga. — Zuzia przełknęła ślinę. — To dziwne mówić o sobie dobrze, ale próbuję.

Maja dodała:

— Uczę się, że przyjaźń to nie tylko ratowanie kogoś. To też pozwalanie komuś być sobą, nawet jeśli jest w trakcie. I dziękuję Zuzi za szczerość. Dzięki niej wiem, co jest ważne.

Pani bibliotekarka klasnęła cicho, jakby nie chciała spłoszyć tej chwili.

— To jest piękne. Wiecie co? Zróbmy małe święto. Mamy tu zakładki do książek, każdy może wybrać jedną dla siebie. Dla przypomnienia, że warto być dla siebie życzliwym.

Zuzia wybrała zakładkę z napisem: „Oddychaj. To też jest działanie”.

Maja wzięła tę z prostym zdaniem: „Nie spiesz się. Jesteś wystarczająca”.

Na koniec pani bibliotekarka wyciągnęła telefon.

— Zrobimy zdjęcie grupowe? Na tablicę klubu. Tylko jeśli wszyscy się zgadzają.

— Jasne! — powiedział Kuba.

— Ale bez głupich min — dodała Lena.

— Ja mam tylko jedną, normalną — mruknął Bartek, a potem spróbował wyglądać poważnie i wyszło mu śmiesznie.

Ustawili się między regałami. Maja stanęła obok Zuzi. Ich ramiona lekko się dotknęły, jakby sprawdzały: „okej, mogę tu być”.

— Trzy, dwa, jeden… — policzyła pani bibliotekarka.

Wszyscy uśmiechnęli się szeroko, zwyczajnie, bez wysiłku. Jakby to był ich mały, wspólny dowód, że przyjaźń rośnie w codziennych chwilach: w kanapce na parapecie, w „przepraszam” na WF-ie, w karteczce-latarce i w życzliwym zdaniu powiedzianym do samego siebie.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Korytarzu
Długi, wąski pokój albo przestrzeń w budynku, gdzie chodzą ludzie między salami.
Labirynt
Skomplikowany układ dróg i przejść, trudno w nim znaleźć drogę wyjścia.
Przerwie
Czas między lekcjami, kiedy można odpocząć, zjeść lub porozmawiać z kolegami.
śniadaniówkę
Pojemnik na jedzenie, który dzieci noszą do szkoły na śniadanie.
Parapecie
Płaska część pod oknem, na której można usiąść lub położyć rzeczy.
Pachniała
Miała przyjemny zapach; tak mówimy o przedmiotach, które ładnie wonią.
Marginesach
Puste miejsca na bokach strony w książce lub zeszycie, gdzie można pisać lub rysować.
Wychowawczyni
Nauczycielka odpowiedzialna za klasę, pomaga uczniom i organizuje sprawy klasy.
Bibliotece
Miejsce z wieloma książkami, gdzie można czytać i wypożyczać książki.
Przyjaźń
Relacja między ludźmi oparta na zaufaniu, wsparciu i wspólnym spędzaniu czasu.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

przyjaźń odwaga empatia szkoła biblioteka

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o przyjaźni dla 11-12 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.