Rozdział 1: Pomysł Laili
Słońce delikatnie otulało podwórko, a mała Laila siedziała na schodkach przed domem, bujając nogami w powietrzu. Miała siedem lat, warkoczyk przewiązany fioletową wstążką i oczy jak dwa jeziorka pełne pomysłów. Ramadan dopiero się zaczynał, a w powietrzu czuć było słodki zapach chałwy i cynamonowych ciasteczek, które mama piekła każdego roku.
Tego ranka Laila postanowiła, że Ramadan w tym roku będzie dla niej wyjątkowy. Chciała zrobić coś naprawdę dobrego. Ale co dokładnie? Myślała i myślała, aż wpadła na mały, wielki pomysł.
– W tym miesiącu codziennie podzielę się czymś z kimś innym – szepnęła sama do siebie. – Nawet jeśli to będzie bardzo malutka rzecz albo tylko uśmiech!
Laila była podekscytowana. Nikt jeszcze nie wiedział o jej wyzwaniu, nawet jej najwierniejszy towarzysz, kotek o imieniu Ogonek, który spał zwinięty w kłębek na słońcu. Laila podrapała Ogonka za uchem.
– Co o tym myślisz? – spytała. – Codziennie dzielić się czymś z innymi, przez cały Ramadan!
Ogonek zamruczał, jakby chciał powiedzieć, że to bardzo dobry pomysł.
Laila nie czekała długo. Już za chwilę przygotowała na swoim stoliku listę rzeczy do podzielenia się: kawałek ciasta dla sąsiadki Zosi, rysunek dla pana listonosza, a nawet trochę swoich kolorowych spinek do włosów dla koleżanki z przedszkola, Tosi. Laila aż podskoczyła z radości.
– Zacznę od pani Zosi, bo wiem, że dziś jest sama w domu – powiedziała z zapałem.
Ubrała żółte sandałki, wzięła talerzyk z ciastem i ruszyła w kierunku drzwi sąsiadki. Pukanie do drzwi Zosi wydało się jej głośniejsze niż zwykle. Może dlatego, że bardzo się denerwowała, czy jej pomysł się spodoba?
Drzwi otworzyły się i Laila zobaczyła uśmiechniętą twarz staruszki.
– Dzień dobry, pani Zosiu! To dla pani! Wesołego Ramadanu! – wykrzyknęła Laila, trzymając w górze talerzyk z ciastem.
Pani Zosia rozpromieniła się jak słońce.
– Och, jaka niespodzianka! Dziękuję, kochanie! – powiedziała, a jej oczy zrobiły się wilgotne.
Laila wróciła do domu jak na skrzydłach. Czuła się, jakby mogła przenosić góry. Ogonek spojrzał na nią ciekawie.
– Udało się! – chichotała Laila. – Moje wyzwanie ruszyło!
Nie wiedziała jeszcze, że to dopiero początek najbardziej niezwykłego miesiąca w jej życiu.
Rozdział 2: Tajemniczy Ogród
Mijały kolejne dni Ramadanu, a Laila wymyślała coraz to nowe sposoby na dzielenie się z innymi. Przekazywała swoje ulubione naklejki młodszej siostrze, robiła babci herbatę i rozdawała uśmiechy wszystkim na swojej ulicy. Każdego dnia czuła się coraz bardziej szczęśliwa.
Pewnego popołudnia, kiedy słońce przebijało się przez liście i rzucało na podwórko złote cienie, Laila usłyszała cichy śmiech dobiegający z ogrodu. To było dziwne, bo nikogo tam nie było. Zaciekawiona, przeszła przez furtkę za domem, a Ogonek ruszył za nią.
Na końcu ogrodu, tuż przy starej jabłoni, zobaczyła malutkie, świecące światełko. Podbiegła bliżej i zobaczyła maleńką wróżkę siedzącą na jabłku! Wróżka była jasna jak poranne promienie słońca i miała zieloną sukienkę z płatków.
– Cześć, Lailo! – powiedziała wróżka dźwięcznym głosem, który brzmiał jak dzwonki na wietrze. – Nazywam się Jagodka. Wiem o twoim wyzwaniu!
Laila otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia.
– Naprawdę znasz moje wyzwanie? – spytała z niedowierzaniem.
– Oczywiście! – zachichotała Jagodka, łapiąc się za brzuch. – Dobre uczynki mają w sobie odrobinę magii, która przyciąga wróżki!
Laila była zachwycona.
– Czy możesz mi pomóc? – zapytała z nadzieją.
– Ależ tak! – powiedziała wróżka, wskakując Laili na ramię. – Od dziś będę twoją towarzyszką w dobrych uczynkach. Mam nawet różdżkę!
Laila aż podskoczyła z radości.
– Ale co ta różdżka potrafi? – zapytała z ciekawością.
– Moja różdżka sprawia, że każde dobre uczynienie staje się jeszcze bardziej wyjątkowe! – odpowiedziała Jagodka i machnęła różdżką tak, że nad Ogonkiem pojawiła się chmurka kolorowych bąbelków.
Ogonka tak to rozbawiło, że aż kichnął.
Laila roześmiała się głośno.
– To co, ruszamy do dzieła?
Przez kolejne dni Laila i Jagodka wymyślały nowe pomysły na dzielenie się z innymi. Pewnego dnia Laila podzieliła się plasteliną z kolegą z klasy, który zapomniał swojej. Innym razem pomogła starszemu panu nieść ciężką torbę z zakupami. Każdy z tych momentów wróżka nagradzała kolorowymi iskierkami albo wesołym, migoczącym światłem.
Laila poczuła, że jej serce staje się coraz bardziej miękkie, a buzia coraz częściej się uśmiecha.
Rozdział 3: Najtrudniejszy Dzień
Pewnego dnia przyszła kolej na najtrudniejsze wyzwanie. Laila dowiedziała się, że koleżanka Tosia musi spędzić czas w szpitalu, bo bardzo się przeziębiła. Laila była smutna, bo bardzo lubiła się z nią bawić podczas przerw w szkole.
Wieczorem, kiedy leżała pod kołdrą, zapytała cicho:
– Jagodko, co mogę zrobić dla Tosi?
Wróżka usiadła Laili na poduszce i spojrzała na nią ze zrozumieniem.
– Czasem najwięcej znaczy dobra myśl albo liścik z życzeniami – powiedziała.
Laila pomyślała chwilę i postanowiła napisać Tosi list pełen kolorowych obrazków, naklejek i ciepłych słów. Narysowała jeża z balonem, śpiącego kotka i uśmiechniętą wróżkę (bo tylko Laila wiedziała, że to Jagodka!). Na końcu napisała: „Wracaj szybko do szkoły! Bardzo za tobą tęsknię! Twoja Laila.”
List zapakowała w kopertę i poprosiła mamę, żeby następnego ranka zanieśli go razem do szpitala.
Tego dnia Laila czuła, że jej serce jest jak wielki, gorący naleśnik z konfiturą – pełne ciepła i słodyczy!
Po południu, kiedy wracała z mamą do domu, usłyszała dzwoneczki. To była wróżka Jagodka, która unosiła się tuż nad głową Laili.
– To było najpiękniejsze dzielenie się na świecie – powiedziała wróżka i puściła kilka srebrzystych gwiazdek nad głową dziewczynki.
Laila uśmiechnęła się szeroko.
– Niektóre prezenty są niewidzialne, prawda? – zapytała.
– Tak, ale są najbardziej magiczne! – odpowiedziała Jagodka.
Na drugi dzień mama Laili powiedziała jej, że Tosia zadzwoniła z podziękowaniem i była bardzo szczęśliwa. Laila poczuła się tak, jakby mogła fruwać!
Rozdział 4: Koniec Ramadanu i Wielka Uczta
Miesiąc Ramadanu powoli dobiegał końca. W domu Laili wszyscy byli zajęci przygotowaniami do wielkiej uczty – Eid. W kuchni pachniały przyprawy, tata wieszał kolorowe lampiony, a Laila razem z siostrą robiła ozdoby z papieru.
Tego wieczoru, kiedy cała rodzina zasiadła do stołu, Laila czuła się wyjątkowo szczęśliwa. Obok niej cicho mruczał Ogonek, a na ramieniu usiadła Jagodka, niewidzialna dla innych, ale bardzo obecna dla Laili.
Mama ucałowała Lailę w czoło.
– Wiesz, córeczko, w tym roku byłaś naprawdę dzielna i hojna. Widzę, że Ramadan nauczył cię dużo o dzieleniu się i byciu dobrym dla innych.
Laila uśmiechnęła się szeroko.
– To wszystko dzięki wyzwaniu i… trochę dzięki magii – odpowiedziała, puszczając oczko Jagodce.
Po kolacji Laila spojrzała przez okno. Na niebie świeciły gwiazdy, a jedna z nich mrugnęła do niej porozumiewawczo. Laila wiedziała, że cudowne chwile i magia są blisko za każdym razem, kiedy dzieli się sercem i pomaga innym – nie tylko w Ramadan!
A Ogonek wymruczał jeszcze cicho do ucha Laili:
– Najlepiej smakuje to, czym się dzielisz!
I tak Laila zasnęła szczęśliwa, gotowa wymyślać kolejne dobre uczynki. Bo magia dzielenia się wcale nie znika po Ramadanie – ona zostaje z nami na zawsze!